|

Będąc
dzieckiem, nigdy nie marzyłam o tym, że w odległej przyszłości
zostanę nauczycielką. Nie myślałam o zatrudnieniu w szkole,
kończąc liceum i wybierając kierunek studiów. W mojej rodzinie
nie było pedagogicznych tradycji.
A jednak jestem. Tu i teraz. Niezmiennie
od lat. Tajemnicza siła czuwa nad tym, abym dochowała wierności
zawodowi i umiała dokonywać korzystnych bilansów zysków i
strat.
Czego wciąż uczę się dzięki pracy z młodzieżą?

1. Cierpliwości
Każdego
dnia w swej pracy zawodowej odkrywam na nowo, że proces poznawania
drugiego człowieka wymaga czasu i napiętej uwagi. To stopniowe
przełamywanie barier nieufności, wznoszenie chybotliwych kładek
ponad przepaścią różnych światów. Kredyt zaufania staje się
darem, który zmusza do odpowiedzialności za jakość wypowiadanych
słów i czynów, a te przestają być naszą sprawą prywatną. Oswajanie
rozumiane jako tworzenie więzi - uniwersalna definicja Małego
Księcia - wymaga cierpliwości. Wierzę, że tylko na takiej
podstawie możliwe jest zbudowanie głębi kontaktu w płaszczyźnie
ja - ty, także w relacji nauczyciel - uczeń.
Cierpliwość jest siostrą roztropnego
uporu, pełnego nadziei oczekiwania, wewnętrznego spokoju.
Dzięki niej niestraszna okazuje się świadomość, że nie zawsze
zbieranie plonów należy do tych, którzy rozpoczęli siew. Bywa,
iż nigdy nie poznajemy ostatecznie smaku owoców, jakie rodzi
praca pedagogiczna, gdyż efekty wychowawczego trudu czasem
stają się widoczne dopiero po latach i z natury swej są niezmierzalne
i nieporównywalne, bo dotyczą skomplikowanej i nieprzeniknionej
rzeczywistości, jaką jest osoba ludzka.
Cierpliwość w przestrzeni szkoły
uczy wyrozumiałości dla uczniowskich błędów, słabości i ograniczeń,
które mogą irytować, gdy będziemy dostrzegać w nich jedynie
zagrożenie dla efektywności naszych działań dydaktycznych.
Widziane w perspektywie życzliwości mogą stać się czynnikiem
stymulującym rozwój nauczyciela, mobilizującym do poszukiwania
nowych metod pracy, uczącym tolerancji i akceptacji młodego
człowieka takim jakim jest, a nie jakim chcielibyśmy go widzieć
w idealistycznym wyobrażeniu.
Cierpliwy znaczy: znoszący ze spokojem przeciwności, przykrości,
cierpienia, umiejący czekać, wytrwały i opanowany. Współczesność
nie sprzyja pielęgnowaniu postawy cierpliwości. Skrajne przyspieszenie
tempa życia sprawia, że zbyt często komunikujemy się wydając
polecenia i żądając natychmiastowego ich wykonania.
Zapominamy odwieczną prawdę, że to, co prawdziwie wartościowe,
dojrzewa powoli. Człowiek tym bardziej.
2. Pokory
Nie wszystko
wiem, umiem, robię najlepiej. Nie znam uniwersalnej recepty
na "wychowanie bez porażek". Nie potrafię rozwiązać każdego
uczniowskiego problemu, choć staram się angażować energię
serca i umysłu. Nie udaję, że znam antidotum na agresję, narkomanię,
kryzys współczesnej rodziny.
Co mogę?
Nie nadużywać przewagi w stosunku
do tych, których cechuje młody wiek, nieznaczne życiowe doświadczenie
i mniejszy stopień wtajemniczenia w arkana wiedzy.
Dawać swój czas, dobrą wolę i uwagę,
słuchać, a nie tylko mówić, wspierać rozwój, gdy jest to możliwe,
współuczestniczyć, współkształtować, być.
3. Zgody na przemijanie i nieustanną
zmianę
Gdy
w dziennikach lekcyjnych obok uczniowskich nazwisk pojawiają
się daty urodzenia coraz bardziej odległe od naszej, refleksja
o upływie czasu wdziera się też w rzeczywistość szkolną.
Praca nauczyciela to cykliczne
spotkania i nieuchronne rozstania, rytmiczna powtarzalność
odzwierciedlająca proces dorastania do samodzielności kolejnych
roczników i pokoleń. Pedagog staje się obserwatorem zmian,
ale i sam im ulega. Fascynującym zjawiskiem jest śledzenie,
jak dzieci rozkwitają w ogrodach młodości, jak poczwarki zmieniają
się w motyle. Dziękuję wtedy, że jako nauczyciel mogę towarzyszyć
młodzieży na pewnym etapie ich życiowej drogi i wspierać dobrą
myślą, gdy ścieżka rozwidla się. A ponieważ w duchowej przestrzeni
spotkań nie istnieją rozstania ostateczne, cieszę się, gdy
w spokój domowych wieczorów wpisują się długie rozmowy telefoniczne
lub spotkania z tymi, którzy zgubiwszy gdzieś beztroskę nastolatków,
niepostrzeżenie stali się poważnymi partnerami dialogu.
Jedno z ważniejszych zadań rodziców
wobec dzieci określa się piękną metaforą "dać korzenie i skrzydła".
Również i nauczyciel doświadcza tego, że jego wychowankowie
odchodząc w dorosłość, rozpościerają skrzydła do lotu. Oby
jak najmniej było wśród nich nieszczęsnych Ikarów. Oby na
podobieństwo zaradnego Dedala osiągali zamierzone cele.
Jeżeli czasem przypomną sobie
szkolne gniazdo - radość tym większa.
4. Tolerancji
Dla
odmienności generacyjnej, która jest wynikiem radykalnych
przeobrażeń historycznych, ustrojowych, ekonomicznych i kulturowych.
W biografie pokoleniowe dzisiejszych
20-latków wpisały się takie wydarzenia, które ich ojcom mogły
jawić się jedynie jako utopijne i nieziszczalne wizje. "Zabawki
cywilizacyjne", bez których doskonale obywały się minione
generacje, stanowią dziś oczywisty przedmiot pożądania nastolatków.
Młodzież, poddana presji współczesności, nierzadko zagubiona,
nie chce i nie może akceptować opisu świata i modelu wychowania
sprzed 50 lat.
Tolerancja jest niezbędna, aby
nie minąć się obojętnie, lecz ponad podziałami budować porozumienie.
Nie oznacza jednak bezkrytycznej akceptacji wszystkich mód,
zachowań czy zjawisk. Konieczność zakreślania czytelnych granic
i stawiania wymagań to ciągle aktualny wymóg mądrej pedagogiki.
Kim nie jest współczesny nauczyciel?
Nie jest już Mistrzem, rewelatorem
jedynej i niekwestionowanej prawdy, osobą cieszącą się a priori
szacunkiem i autorytetem z racji wykonywanego zawodu.
Z pewnością nie jest idolem.
W dobie zatrważającego konsumpcjonizmu, gdy wielu młodych
ludzi za własną uznaje dewizę, aby "więcej mieć" niż bardziej
"być", rzadko bywa autorytetem moralnym; nieczęsto naukowym.
A jednak jest to ktoś wyjątkowy
- bo powierzono jego opiece, mądrości i odpowiedzialności
"trzcinę najwątlejszą w przyrodzie, ale trzcinę myślącą" -
człowieka.
A jednak jest to ktoś, kto otrzymał
wielki dar losu - możliwość uczenia się drugiej osoby, a dzięki
temu samopoznania. To cenniejsze niż encyklopedyczna wiedza
przyrodnicza, matematyczna czy polonistyczna. To skarb większy
niż najwyższe konto bankowe.
Uczę
się ciebie, człowieku.
Powoli się uczę, powoli.
Od tego uczenia trudnego
Raduje się serce i boli.
J. Liebert
Ewa Woltmann
Ewa Woltmann - nauczycielka języka polskiego
w Zespole Szkół PrzemysŁu Spożywczego w Poznaniu
|