|

Szkoła
odgrywa szczególną rolę w procesie kształcenia osobowości
dzieci i młodzieży. Jednak nie można szkoły w całości obciążać
odpowiedzialnością za zjawisko agresji i przemocy, ponieważ
rolą szkoły jest wspomaganie wychowawczej roli rodziny. A
to właśnie świat ludzi dorosłych rodzi powstawanie problemów
wychowawczych u dzieci i młodzieży.
"Największym problemem
wychowawczym nie jest to, że młodzież nie słucha dorosłych,
ale że ich naśladuje w tym, co złe i dobre"1.

Dewaluują
się tradycyjne wartości, zacierają granice między dobrem a
złem. W życiu codziennym zaczyna dominować pieniądz i brutalna
siła.
Rodzice goniąc za zarobkami,
tracą kontakt ze swoimi dziećmi. Te z kolei, nie mogąc zaspokoić
elementarnych potrzeb w rodzinie - potrzeby miłości, akceptacji,
rozmowy - przyłączają się do grup nieformalnych, uciekają
w świat alkoholu i przemocy, chcąc wykrzyczeć to wszystko,
co ich boli.
Szkoła może skutecznie
wychowywać tylko wspólnie z rodzicami, bez takiej współpracy
wychowanie szkolne nie ma żadnych szans. Nikt nie zwolni dorosłych
z obowiązku wychowywania młodego pokolenia.
Istotą szkoły jest stawienie
wymagań służących rozwojowi młodego człowieka. Wymagania te,
nie zawsze dostosowane do możliwości psychofizycznych dzieci
i młodzieży, powodują porażki, niepowodzenia, a reakcją obronną
są przejawy buntu, zniechęcenia i agresji.
Te reakcje obronne dziecka zaczynają
denerwować. Nauczyciel konsultuje się z pedagogiem, rodzicami
i zaczynają wspólne dociekania o przyczyny, obwiniając m.in.
ucznia za jego lenistwo, krnąbrność, złośliwość, upór.
Dobrze, jeżeli szczera rozmowa,
w klimacie wzajemnego zaufania, wyłoni prawdziwą przyczynę
niepowodzeń ucznia, wtedy przy mądrym postępowaniu można ten
mechanizm zatrzymać.
A co się stanie, jeżeli jedynym
winowajcą pozostanie uczeń?
Świadomość posiadanej władzy
nad dzieckiem, którą mają rodzice i nauczyciele sprzyja takim
zachowaniom dorosłych, jak szydzenie, wyśmiewanie, poniżanie
dziecka.
"Inny sposób powstrzymania dziecka
od niebezpiecznych zachowań to nakazy i zakazy. Jest rzeczą
oczywistą, że nakaz i zakaz są nieodzowne w życiu człowieka,
lecz zbyt częste i dotyczące najbardziej elementarnych potrzeb
dziecka prowadzą do niebezpiecznych następstw"2 - ucieczki
z domu, próby samobójcze. "Nakazy mają na celu bezpośrednie
ukierunkowanie mającej nastąpić działalności dziecka zgodnie
z życzeniami rodziców, a często wbrew woli dziecka"3 (np.
dzisiaj, po powrocie ze szkoły masz zjeść obiad i będziesz
się uczył aż do wieczora, a ja sprawdzę, czego się nauczyłeś).
Poprzez różne formy nakazu naciskamy na dziecko, zmuszając
je do nauki, posłuszeństwa, pokory, nie zważając na psychofizyczne
uwarunkowania procesu rozwojowego dziecka.
Zakaz natomiast ma powstrzymać
dziecko przed określonym działaniem. Oba te sposoby ingerowania
w zachowanie dziecka wyrażone są krótką formą słowną, oraz
mniej lub bardziej ostrym tonem. Niejednokrotnie zakaz poparty
jest groźbą kary.
Rodzice równie często jak nakazy
i zakazy stawiają dziecku warunki, chcąc tą drogą zmobilizować
je do większego wysiłku i lepszych osiągnięć np. "Od tej chwili
nie będę się do ciebie odzywała, odezwę się pod warunkiem,
że przyniesiesz piątkę z języka polskiego"4.
Takich przykładów jest wiele,
lecz najgorsze są te uwarunkowania, które ograniczają podstawowe
potrzeby dziecka.
"Dysfunkcjonalne rodziny nie
uznają i nie szanują faktu, że dzieci - tak jak wszystkie
ludzkie istoty - są niedoskonałe. Dzieci są atakowane za swoją
niedoskonałość i nieustannie otrzymują komunikat, że niedoskonałość
jest czymś nienormalnym. Na to domaganie się doskonałości
ze strony rodziców mogą zareagować w dwojaki sposób. Mogą
starać się zaspokoić to żądanie, wyzbywając się swoich naturalnych
cech, a stając się "idealnymi małymi dorosłymi. Mogą też
czuć się przytłoczone niemożliwymi do spełnienia oczekiwaniami
rodziców i zbuntować się, odmawiając współpracy, a następnie
wypracowując w sobie cechy przeciwne tym, jakich oczekiwali
od nich rodzice. Rodzice mówią o nich: "złe, albo "zbuntowane
dzieci"5.
Często przyklejamy etykietę "trudnego dziecka temu, które
w istocie wcale nie jest trudnym, a tylko zostało obdarzone
przez naturę witalnością, spostrzegawczością, ruchliwością.
Oto porównanie, którego użył S. Łastik w swojej książce "...
najmniej wartościowe rasy koni dają się łatwo osiodłać, idą
niemal bez sprzeciwu w zaprzęgu i najmniejszy ruch lejc nadaje
im kierunek.
Inaczej jest z rasowymi źrebiętami:
stają dęba, zrzucą jeźdźca - trzeba wielkich umiejętności,
taktu, wyrozumiałości i serdeczności, by wymóc posłuszeństwo
tych pełnych buntu i energii zwierząt. Patrząc na wierzgającego
źrebaka mówimy z zachwytem: "świetny koń, wspaniała rasa.
A gdy dziecko wierzga, dokazuje, nie chce wejść w kierat obowiązków
- zamiast zdobyć się na maksimum wysiłku, cierpliwości i taktu
- straszymy, besztamy, skarżymy się albo wpadamy w panikę
i opuszczamy bezradnie ręce"6.
A gdy przychodzi czas dojrzewania,
kiedy wrażliwość dziecka potęguje się, wzrasta wstydliwość,
występuje opryskliwość i krnąbrność - wówczas u rodziców nie
przygotowanych, nie zdających sobie sprawy z trudnego okresu
rozwojowego ich dziecka, zaczyna się czas walki z niedobrym,
"trudnym dzieckiem, co jest brzemienne w najfatalniejsze
skutki.
"Najłatwiej jest wymierzać dziecku
karę fizyczną, bo po prostu nie trzeba nad nią myśleć. Ale
w wychowaniu nie może być miejsca na bezmyślność. Każda kara
musi być głęboko przemyślana i uzasadniona"7.
Często zdarza się, że dziecko
zostaje ukarane (fizycznie lub psychicznie) za to, że jest
małe i nieporadne, np. czteroletnia dziewczynka rozlewa mleko,
jej matka atakuje ją mówiąc "Wstydź się, tak rozlewać mleko.
Jesteś nieznośna i zła. Dobre dziewczynki nie rozlewają mleka.
Nigdy tego nie rób.
"Dobierając rodzaj kary, należy
uwzględnić wiek dziecka i cechy jego osobowości. W stosunku
do dziecka wrażliwego wystarczającą karą będzie sama dezaprobata
wyrażona w słowach lub w sposobie bycia rodziców. Mocniejsze
będzie umocnienie słowne, rzeczowa wymówka lub nagana w tonie
ostrym, lecz wolnym od gniewu i uniesienia"8.
Najczęściej stosowanym środkiem
karania jest bicie, a więc przemoc fizyczna. Rodzice uzasadniają
stosowanie tego środka, mówiąc np. "Jak się ma takie dziecko,
to bez bicia się nie obejdzie, "On by nam na głowę wszedł,
jakby nie dostał, "On by przewrócił cały dom, tylko pasem
można go uspokoić. W tym wypadku nie ma co doszukiwać się
atmosfery akceptacji czy miłości.
Bicie dzieci daje najczęściej
efekty pozorne i krótkotrwałe, pozostawia skutki wyraźnie
ujemne. U dzieci w ten sposób karanych pogłębiają się zaburzenia,
powstaje poczucie zagrożenia, trwałe lęki, głębokie urazy
psychiczne, kompleksy trwające całe życie, poczucie osamotnienia,
niższości, niewiary we własne siły, nieufność wobec ludzi,
zamykanie się w sobie, chęć zemsty, agresywność. Dzieci w
obawie przed biciem kłamią, uciekają z domu.
A w szkole? No cóż, tu też spotyka
się różne formy przemocy fizycznej.
"Dorastanie to okres ciągłych zmian.
Utrudniają one ustabilizowanie poczucia własnej godności i
odnalezienia celu swego istnienia. Szukanie akceptacji jest
dla nastolatka ciągłą walką"9. Choć większość nastolatków
nie chce się do tego przyznać, tym, czego najbardziej potrzebują,
jest akceptacja, aprobata i uwaga rodziców. Jeżeli nie zaspokoją
swoich potrzeb w domu, szukają ich spełnienia poza nim, szukają
grupy, która ich zaakceptuje. W zależności, do jakiej grupy
trafią, starają się w niej zaistnieć (często poprzez przemoc,
kradzieże) byleby spotkać się z aprobatą.
Problem młodzieży "trudnej, "innej
to problem istniejący od lat, tak samo jak sposoby naginania
ich do pokory.
Klimat panujący w rodzinie ma
wielkie znaczenie wychowawcze, na równi ze szkołą i otoczeniem
ze swoimi przejawami przemocy i agresji.
A dziecko jak gąbka wchłania wszelkie
formy przymusu, nacisku, przemocy stosowanej przez dorosłych,
starszych kolegów, rówieśników i w momencie niepowodzenia
wybucha, wyładowując złość najpierw na przedmiotach, później
na kolegach i dorosłych.
"Wydaje się, że przemoc zalewa
kolejno, jeden po drugim wszystkie sektory życia społecznego...
Nawet sport... Takie właśnie widowisko gromadzi tłumy widzów...
Przemoc obecna jest w różnych formach artystycznego wyrazu...
Rzeźba, malarstwo, muzyka i taniec, to możliwość ujawnienia
się agresji dotąd skrywanej... O miejscu przemocy w świecie
współczesnym świadczy również wybór tematów i bezwzględność
obrazów dzisiejszego kina"10.
I cóż, gdzie miejsce w tym przytłaczającym
swą agresja świecie dla dorastającej młodzieży?
A my - nauczyciele, pedagodzy,
rodzice, sami zagubieni w poszukiwaniu nowych wartości (skoro
stare straciły "ważność) musimy stanąć na wysokości zadania
i "okiełznać wierzgające dzieci, sposobami dalekimi od przemocy.
"... Nie sztuka nawet złemu nauczycielowi
nauczyć dziecko, które samo chłonie wiedzę i lubi pracować.
Pedagog, wychowawca, ojciec i matka wtedy zdają egzamin swojej
przydatności, gdy potrafią przyuczyć do systematycznej pracy
i wpoić zasady moralne dziecku wierzgającemu"11.
A zatem wszyscy powinniśmy się
zjednoczyć w naszych działaniach, aby stanąć na wysokości
zadania.
Zadanie solidarnego działania na rzecz dzieci wyraził w swym
orędziu Jan Paweł II "myśli moje znowu biegną ku dzieciom,
ku ich słusznemu pragnieniu miłości i radości. Zwracam się
z ufnością do ludzi dobrej woli. Zjednoczmy się wszyscy, aby
stawić opór wszelkim formom przemocy... Twórzmy warunki, w
których dzieci będą mogły odziedziczyć po naszym pokoleniu
świat bardziej zjednoczony i solidarny"12.
Danuta PopŁawska
Danuta PopŁawska - nauczycielka w Szkole Podstawowej nr 29
im. J. Pucka w Gdańsku
Przypisy:
1. "Stanowisko Kuratorium Oświaty wobec przemocy", Wydział
Kształcenia Ogólnego i Opieki Kuratorium Oświaty w Gdańsku,
Gdańsk 1996.
2. Józefa Pielkowa, Jak im pomóc?, Seria RODZINA I DOM, Instytut
Wydawniczy Związków Zawodowych, Warszawa, 1981, s. 115.
3. Ibidem.
4. Ibidem.
5. Pia Mellody, Toksyczne związki - anatomia i terapia współuzależnienia,
Warszawa, 1993, s. 83.
6. Salomon Łastik, Trudni rodzice, Czytelnik, Warszawa, 1967,
s. 13.
7. Józefa Pielkowa, Jak im pomóc?, Seria RODZINA I DOM, Instytut
Wydawniczy Związków Zawodowych, Warszawa, 1981, s. 114.
8. Ibidem.
9. T. Miltchel Anthony, Dlaczego? Samobójstwo i inne zagrożenia
wieku dorastania, Oficyna Wydawnicza VOCATIO, Warszawa, 1994,
s. 66.
10. Red. Alain Peyrefitt, Społeczeństwo wobec przemocy, PWN,
Warszawa, 1982, s. 82.
11. Salomon Łastik, Trudni rodzice, Czytelnik, Warszawa, 1967,
s. 114.
12. Orędzie Noworoczne Jana Pawła II - cytat z artykułu: Wydział
Kształcenia Ogólnego i Opieki Kuratorium Oświaty w Gdańsku
"Stanowisko Kuratorium Oświaty wobec przemocy.
|