|

Z sędzią Marią Trzcińską rozmawia
Jarosław Szarek
Jarosław Szarek: W czasie Mszy
św. w warszawskim kościele św. Stanisława BM, odprawionej
w przeddzień 64. rocznicy wybuchu II wojny światowej w intencji
poległych obrońców Ojczyzny, ks. prałat Józef Maj przypomniał,
że mimo upływu ponad pół wieku nie została jeszcze utrwalona
pamięć o pomordowanych 200 tys. Polaków w niemieckim obozie
koncentracyjnym w Warszawie, a wielu neguje nawet jego istnienie.
Przeprowadzone przez Panią śledztwo w latach 1973-1994 pozwoliło
zebrać poważny materiał dowodowy w tej sprawie. W jakim celu
hitlerowcy założyli obóz koncentracyjny w samym centrum stolicy
Polski?

Maria Trzcińska: Założenie
obozu koncentracyjnego w Warszawie nie było dziełem przypadku.
6 lutego 1940 roku przedłożono generalnemu gubernatorowi Hansowi
Frankowi plan urbanistów z Würzburga, zwany "planem Pabsta",
przewidujący in fine zlikwidowanie Warszawy jako stolicy Polski
i zbudowanie na jej miejscu "nowego niemieckiego miasta Warszawy".
Himmler w rozkazie z 16 lutego 1943 roku, dotyczącym dalszej
rozbudowy obozu koncentracyjnego w Warszawie, korespondującym
z powyższym "planem Pabsta", polecał: "Założenie obozu koncentracyjnego
jest konieczne, gdyż inaczej nigdy nie spacyfikujemy Warszawy".
- Kiedy zatem powstał obóz KL Warschau i
czy można odtworzyć jego strukturę?
- Obóz koncentracyjny w Warszawie założony
został na podstawie trzech rozkazów Himmlera: z 9 października
1942 roku, 16 lutego 1943 oraz 11 czerwca 1943. Działał przez
dwa lata - pomiędzy główną likwidacją getta warszawskiego
a Powstaniem Warszawskim, tj. od 1942 do 1944 roku. W dniach
od 28 do 31 lipca 1944 roku został ewakuowany do obozów koncentracyjnych
w Dachau, Ravensbrück i Gross-Rosen. Ze zdjęć lotniczych przekazanych
przez Sztab Generalny Wojska Polskiego, odczytanych w Głównym
Urzędzie Geodezji i Kartografii, udało się odtworzyć strukturę
obozu. KL Warschau był kompleksem złożonym z pięciu lagrów
rozlokowanych w pięciu dzielnicach Warszawy: na osiedlu Koło
w forcie Bema (jeden lager), w Warszawie Zachodniej za dworcem
PKP (dwa lagry, przy ulicy Bema i Skalmierzyckiej) oraz na
terenie zlikwidowanego getta (dwa lagry przy ul. Gęsiej i
Bonifraterskiej). Wszystkie lagry połączone były wewnętrzną
bocznicą kolejową, podłączoną do torów ogólnych na odcinku
Warszawa Zachodnia - Warszawa Gdańska, tworząc zwarty kompleks
pod jedną komendanturą. Do zespołu obozu koncentracyjnego
w byłym getcie wchodziły ponadto: przedwojenne więzienie wojskowe
przy ul. Gęsiej, róg Zamenhoffa; więzienie Pawiak przy ul.
Dzielnej włączone do KL Warschau rozkazem Himmlera z 11 czerwca
1943 roku oraz podobóz dla Żydów między ulicami Nowolipki
i Nowolipie. W części dawnego więzienia wojskowego działał
okresowo tzw. wychowawczy obóz pracy policji bezpieczeństwa.
Przenoszono do niego więźniów z Pawiaka i zatrudniano m.in.
na terenie obozu koncentracyjnego. Jesienią 1943 roku przeniesiony
został na ulicę Litewską, a jego zabudowania i pomieszczenia
w całości przejął KL Warschau.
- Jaki obszar zajmował obóz i ilu więźniów
w nim przebywało?
- Zajmował on powierzchnię ok. 120 hektarów,
na których zbudowano 119 baraków dla więźniów. Z raportu Delegatury
Rządu z 3 grudnia 1942 roku wynika, że obóz przeznaczony był
dla Polaków i miał pomieścić jednorazowo 40 tys. więźniów.
Podobną liczbę podał księgowy kuchni obozu warszawskiego M.
Fleischer, urzędnik niemiecki przesłuchany przez Amerykanów
w Dachau, 4 października 1945 roku. Nie zdołano ustalić, ilu
więźniów ogółem przeszło przez KL Warschau z powodu ogromnej
ilości transportów nie rejestrowanych przez ruch oporu.
- Jaki był los więźniów KL Warschau?
- O losach więźniów decydowali głównie szef
warszawskiego gestapo, Ludwig Hahn oraz dowódca policji i
SS w Warszawie, w ostatnim okresie był nim Otto Paul Geibl,
w którego siedzibie na rozkaz Hessa urzędował komendant obozu.
Geibl na procesie przed Sądem Wojewódzkim w Warszawie, 25
maja 1954 roku zeznał, że w Generalnej Guberni ginęło na dobę
przeciętnie 40 Niemców. W odwecie hitlerowcy tracili 10-krotną
liczbę Polaków w Warszawie, czyli 400 na dobę. Eksterminacja
na taką skalę nie mogła być realizowana tylko przez egzekucje
uliczne. Wymagała rozwiązań systemowych, urządzeń masowej
zagłady. KL Warschau takie urządzenia posiadał, były nimi
komory gazowe i krematoria. Komory gazowe Niemcy urządzili
w zaadaptowanym, przedwojennym tunelu w ciągu ulicy Bema w
Warszawie Zachodniej. Krematoria zbudowano w lagrze w byłym
getcie, nazywanym przez warszawian, Gęsiówką. Tam też znajdowały
się magazyny z gazem. Świadek Andrzej Janusz D. zeznał 16
lutego 1989 roku na ten temat: "wiosną 1946 roku chodziłem
z kolegą po terenie byłej Gęsiówki. W więzieniu przy ul. Gęsiej
wiedzieliśmy 20 lub ponad 20 cel wymalowanych olejną farbą
na brudnoburaczkowy kolor kojarzący się z krwią (...) Za budynkiem
więzienia, jakby na dziedzińcu, stał budynek z kominem, który
- według mnie był krematorium. Przy nim był zespół pomieszczeń.
W jednym z tych pomieszczeń zobaczyliśmy puszki, które były
puszkami z gazem. Puszek tych na Gęsiówce widzieliśmy tysiące".
Dwie komory w tunelu w Warszawie Zachodniej, zajmujące ok.
630 m kw. dawały Niemcom warunki do zabijania nawet po kilkaset
osób jednorazowo.
- W jaki sposób oprawcy pozbywali się tak
wielu zwłok mordowanych więźniów?
- Ciała ludzi zagazowanych i rozstrzelanych
zwożono ze wszystkich miejsc i spalano w znajdującym się na
terenie lagru Gęsiówka krematorium. Z uwagi na to, że miało
ono pojemność na 200 zwłok, a tracono w ciągu doby 400, uzupełniająco
spalano zwłoki na stosach drewna w wyludnionych podworcach
dawnego getta przy ul. Nowolipki 25-31, Nowolipie 32-36 oraz
na dawnym boisku "Skry", naprzeciwko obozu przy ul. Okopowej.
Nadto na cele kremacji zaadaptowano pomieszczenie w pożydowskiej
fabryce przy ul. Smoczej oraz w dawnym więzieniu wojskowym
od strony Zamenhoffa 19. W 1944 roku zbudowano dwa nowe krematoria,
w tym jedno elektryczne. Spalaniem zwłok zajmowało się specjalne
komando obozowe. Komisja międzyresortowa przeprowadzająca
po wojnie ekshumacje porównała ten badany w KL Warschau do
rzeczywistości obozu w Treblince. Mordując po 400 osób na
dobę, hitlerowcy zlikwidowali w ciągu dwóch lat funkcjonowania
obozu co najmniej 200 tys. mieszkańców Warszawy. Obok Polaków,
w warszawskim obozie poniosło też śmierć kilka tysięcy osób
innych narodowości: Żydów, Cyganów, Białorusinów, Greków,
Węgrów oraz 150 włoskich oficerów.
- Czy wybuch Powstania Warszawskiego położył
kres istnieniu obozu?
- Po ewakuacji obozu w ostatnich dniach lipca
1944 roku, w tunelu w Warszawie Zachodniej mordowano jeszcze
ludność powstańczej Warszawy. Trwało to do 8 sierpnia, kiedy
to, na interwencję Rządu Polskiego w Londynie, przybyła do
stolicy Komisja Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Wówczas
mordów w tunelu zaprzestano. Natomiast lagry w byłym getcie
wyzwolili żołnierze Armii Krajowej Batalionu "Zośka". Należy
tu uzupełnić, że Niemcy, obawiając się połączenia więźniów
z powstańcami, przed wybuchem Powstania ewakuowali obóz zgodnie
z rozkazem dowódcy policji i bezpieczeństwa w rządzie GG Wilhelma
Koppa. Przed ewakuacją większość więźniów polskich zagazowano.
Pozostały ich nieliczne grupy, które ewakuowano do wymienionych
już obozów.
- W czasie II wojny światowej Warszawa straciła
800 tys. mieszkańców (500 tys. Polaków i 300 tys. Żydów).
Jak wykazało przeprowadzone przez Panią śledztwo, 1/4 tych
globalnych strat zamordowano w KL Warschau...
- Śledztwo dało odpowiedź, gdzie podziało się
200 tys. mieszkańców Warszawy, których nie mogły doliczyć
się powojenne spisy ludności. Dało też odpowiedź, gdzie się
podziewały znikające bez śladu "transporty niewiadome", warszawian
z łapanek i obław. Dzisiaj wiemy, że miejscem ich kaźni był
właśnie KL Warschau.
- Śledztwo w sprawie tego obozu było już
wstępnie prowadzone w 1945 roku, lecz od razu zostało przerwane,
gdyż w obiektach obozu zorganizowano obóz pracy NKWD. Śledztwo
wznowione przez Panią po 30 latach też było przerywane i utrudniane,
ale ostatecznie udało się je zakończyć. Materiały dowodowe
zostały też przekazane prokuraturze niemieckiej w Monachium,
która prowadziła w tej sprawie własne śledztwo na terenie
Niemiec. Nadszedł chyba czas na upamiętnienie ofiar KL Warschau?
- Samorzutnie powstał Komitet Budowy Pomnika
Ofiar KL Warschau. Na jego wniosek, dzięki pomocy Prymasa
Polski ks. kard. Józefa Glempa, Ojciec Święty Jan Paweł II
poświęcił kamień węgielny pod pomnik ofiar tego obozu. Sejm
RP w podjętej 27 lipca 2001 roku "Uchwale w sprawie upamiętnienia
ofiar KL Warschau" oddał im hołd oraz wezwał do wzniesienia
pomnika. Uchwała została przyjęta przez aklamację. Poseł ziemi
śląskiej, Tomasz Wójcik wystąpił z dramatycznym apelem w tej
sprawie: "powstaje więc pytanie, dlaczego hitlerowski KL Warschau,
którego celem była eksterminacja stolicy nie został do dziś
upamiętniony jako jeden z obozów koncentracyjnych na terenie
Polski. Stan ten musi budzić niepokój i bije na alarm. Doszło
bowiem do tego, że hitlerowcy dla wymazania Warszawy z mapy
Europy założyli obóz koncentracyjny, a my zamiast przekazania
i utrwalenia tego faktu dla historii uczyniliśmy z tej bezprecedensowej
zbrodni na narodzie polskim największą białą plamę w Europie.
Niech sumienie i otrzeźwienie przywoła do bezzwłocznego działania
odpowiedzialnych za tę sprawę, której już dłużej odkładać
się nie da. Apeluję do Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa,
Instytutu Pamięci Narodowej oraz prezydenta miasta Warszawy
o dokonanie jeszcze w tym roku upamiętnienia ofiar martyrologii
stolicy wyrządzonej przez KL Warschau".
- Bardzo dziękuję za rozmowę.
Przedruk za: "Źródło" 42/2003
|