|
Scenariusz widowiska
teatralnego dotyczącego uzależnień i przemocy

Scena zorganizowana dwupoziomowo. W jednej części
gra balet - jego pantomima jest komentarzem do monologu głównej
bohaterki Joli, w drugiej części znajduje się stolik, przy
którym Jola pisze list.
Tło muzyczne stanowią utwory ze zbioru "Suite Fantasia Mexicana"
Pierre van Hauwe.
Balet - w czerni, serca czerwone, Jola - strój codzienny,
jasny. Na stole bukiet czerwonych kwiatów. Maski - jasne,
jednolite, nie malowane.
BALET - "Narodziny życia"
Muzyka - (flety) "Vision entre suenos"
Pantomima przedstawia wykluwanie się istot z ciasnej skorupki,
poznawanie siebie i otoczenia, aż do momentu, gdy grający
tworzą "jedność" (kilka idealnie zgranych ruchów - połączenie
rąk, zawiązanie kręgu i wycofanie się w głąb sceny)
JOLA
Sama, przy stole, pisze list. Po chwili odkłada pióro, czyta
- w sposób przypominający nie tyle czytanie, co raczej pełen
ekspresji monolog
Najukochańsza Mamo Moja,
Muszę napisać do Ciebie. Muszę Ci tyle opowiedzieć... bo tyle
się wydarzyło... Wiesz Mamo, jest mi źle. Bardzo, bardzo źle...
Gdybyś tu była, wszystko wyglądałoby inaczej, wszystko byłoby
inaczej. WIEM TO. Widzę to oczyma swojej wyobraźni (zamyśla
się, odrywa wzrok od kartki; marzy). Przychodzę ze szkoły,
Ty witasz mnie w progu, uśmiechasz się tak łagodnie... Masz
jasne, lśniące włosy spięte w kok... o tak... (układa włosy).
Masz ciemne getry, jasny, długi podkoszulek - z jakimś wesołym
nadrukiem... Pytasz, jak tam w szkole i wtedy wszystko, wszystko
Ci opowiadam, a Ty słuchasz, słuchasz, słuchasz... (zmiana
nastroju i zmiana wyrazu twarzy). Pobili Marcina, wiesz! Tak
mocno go pobili, wczoraj wieczorem, jak wracał z treningu!
Pewnie dlatego nie zadzwonił. Nie zdążył. Dzisiaj rano, po
przyjściu do szkoły dowiedziałam się wszystkiego. Tak mi go
żal... Ma złamane dwa żebra i mocno pokiereszowaną twarz...
Jest w szpitalu. Nie spodobał się, bo im nie chciał dać na
piwo. I za to go pobili... tak bardzo... Mamuś, boję się.
Ja też często wracam ze szkoły sama.
BALET - "Pojawienie się zła"
Muzyka - "Donza Alegre"
Jedna osoba wyrywa się z zawiązanego wcześniej kręgu. "Zły"
demonstruje swą siłę, bierze sobie pomocników, ci pod dyktando
wodza próbują podporządkować resztę grupy. Pozostali niechętnie
naśladują nowych przywódców, najbardziej "oporny" zostaje
pobity i porzucony, grupa zostaje zjednoczona przez zastraszenie.
Ich taniec początkowo odbywa się w atmosferze lęku i niechęci,
ale bardzo szybko sytuacja się zmienia. Miarowe, idealnie
zgrane ruchy zaczynają się podobać, twarze łagodnieją, gesty
stają się energiczne, mocne, wyrażają siłę grupy. Miarowy,
coraz silniejszy tupot stóp zmienia nastrój. Taniec cały czas
odbywa się pod dyktando Złego. To on decyduje, kiedy taniec
zostanie zakończony. Wszyscy wtedy zamierają jakby, ich twarze
stają się skamieniałe, sztuczne.
JOLA (list - cd.)
Mamo, Ciebie nie ma, a mnie jest tak źle...
Przecież teraz nie będę mogła Marcina zobaczyć przez parę
tygodni. Do szpitala nie mogę przecież iść, żeby go odwiedzić;
jego rodzice ciągle przy nim są - nie chcieliby przecież mnie
tam widzieć...
Mnie nikt nie chce!
(z rezygnacją)
Mnie oprócz Marcina nikt nie lubi. I chyba nikt mnie tak naprawdę
nie zna... Nikt! Nikt! Nikt!
(chwila ciszy)
Teraz prawie każdy urządza urodziny w domu lub takie prywatki.
Zaprasza prawie całą klasę. Ja byłam tylko raz - u Olki.
Kiedy jej rodzice poszli do sąsiadów na kawę, to wtedy chłopcy
przynieśli piwo i papierosy... Częstowali dziewczyny i one
wszystkie próbowały razem z nimi. A ja jakoś nie mogłam...
I wiesz Mamuś, potem już nikt mnie nie zaprosił do siebie
na urodziny. Mnie nawet nikt tu nie odwiedza. Dobrze mi u
babci, ale coraz bardziej czuję się samotna...
BALET - "Samotność"
Muzyka - "Romanza"
Wcześniej odrzucony, pobity "Dobry" podnosi się, ociera łzy,
próbuje nawiązać kontakt z grupą. Ta zatrzymana jakby w półśnie
pozostaje nieczuła, martwa.
Skazany na samotność wraca na swoje miejsce i tam skulony
"przeżywa" swoje osamotnienie.
JOLA
(ze szczególnym przejęciem, jakby z trudem)
Dzisiaj widziałam ojca na ulicy. Wracałam właśnie ze szkoły.
Oczywiście był pijany... Szedł całą szerokością ulicy, przechodnie
rozstępowali się z niechęcią, żeby ich czasem nie potrącił...
(wzdycha, zmienia miejsce przy stole, jest mocno poruszona)
A ja? - Uciekłam szybko na drugą stronę i biegłam do domu!
Tak szybko! On mnie chyba nie zauważył, ale nie wiem, czy
ktoś inny... - przecież wszyscy nas tu znają! A ja tak się
go wstydzę! Tak bardzo!
Dobrze, że mieszkamy u babci - przynajmniej nas nie bije i
nie muszę na niego już patrzeć.
Ach, Mamo! Gdybyś żyła, nie pozwoliłabyś mnie i Jacusiowi
tak się tułać! Nie pozwoliłabyś mnie bić!!!
(przypominając sobie)
Tata Jacka nie bił, bo on mu biegał do sklepu po wino. I ta
pani ze sklepu mu to wino sprzedawała! I on to przynosił tacie!
Dziesięcioletni chłopak!
Nie lubię tej pani. Nigdy nie będę się jej kłaniać!
(boleśnie, po chwili milczenia)
Ach Mamuś! Gdybyś żyła...! Dlaczego Bóg mi Cię zabrał?! Dlaczego?!!!
(płacze)
BALET - "Taniec marionetek"
Muzyka -"Danza vivaz"
Grupa poddana całkowicie swym przywódcom, wyzbyta z człowieczeństwa.
Ruchy sztuczne, marionetkowe. Taniec odbywa się w maskach,
które podczas monologu Joli "Zły" założył wszystkim członkom
grupy. Mogą one być założone z tyłu głowy, dla podkreślania
"drugiego oblicza" człowieczeństwa. Po kilku taktach balet
zamiera na środku sceny. "Dobry" pozostający z boku w "pozie
samotności" przygląda się temu.
JOLA
Po lekcjach, w szatni, podeszła do mnie Baśka.
Nigdy tego nie zapomnę... Ona, ona mi powiedziała, że może
mi dać swoją zimową kurtkę z zeszłego roku! (oburzona) Swoją
starą kurtkę!!!
Nienawidzę jej! Nikt mnie nigdy tak nie upokorzył! Niech się
wypcha z tą swoją kurtką! Niech ją nie obchodzi, w czym ja
chodzę!
Pewnie się śmieją ze mnie, że nie mam firmówki z adidasa.
Mam je w nosie! Niech sobie mają swoje mamusie i grzecznych
tatusiów, i szałowe ciuchy, a mnie niech dadzą święty spokój!!!
(chowa twarz w dłoniach, kładzie ją na stole, zasypia)
BALET - "Pokonanie zła"
Muzyka - "Vision entre suenos"
"Dobry" rozdaje serce. Czerwone serce z kartonu ma przypięte
na swojej bluzie, podobne rozdaje pozostałym. Z największym
zdziwieniem przyjmują je ci, którzy go wcześniej pobili.
Podarowanie serca jest jakby budzeniem ze snu, przywracaniem
do człowieczeństwa. Pojawiają się uśmiechy, zdejmowane i odrzucane
są maski. Zmienia się nastrój aż do ponownego połączenia rąk
i zawiązania kręgu. Najdłużej przed przyjęciem serca broni
się "Zły", ulega dopiero, gdy zewsząd otoczony zostaje przez
odmienionych członków kręgu.
JOLA
(budzi się, twarz ma uspokojoną, chwilę nad czymś myśli, wstaje
od stołu)
Miałam dziwny sen...
Już chyba wiem, co powinnam zrobić...
Mamo! Patrzysz na mnie, prawda? I się za mnie modlisz? To
przez ciebie ten sen?
Mamuś, jesteś tak daleko! Często marzę, ze mnie tulisz, że
całujesz, ze słuchasz... a zapominam, że ty przecież tak naprawdę
to robisz dla mnie znacznie więcej! Prawda? Ty się za mnie
modlisz! Ty mi nie pozwolisz zginąć!
(postanowienie)
Teraz pójdę do Baśki - powinnam ją przeprosić...
Muszę ją przeprosić.
(wychodzi)
Irena KoŁodziej
Irena KoŁodziej - nauczycielka w Szkole Podstawowej nr 1 w
Mszanie Dolnej
|