|
Scenariusz zajęć wychowawczych dla rodziców
i uczniów kl. I-III szkoły podstawowej

Przebieg programu:
1. Piosenka "Teleludki", zaśpiewana przez uczniów.
2. Inscenizacja "Teleludek" w wykonaniu uczniów.
3. Referat nauczyciela: "Telewizor i komputer - przyjaciele
czy wrogowie? "
4. Dyskusja z udziałem dzieci i rodziców, zakończona wyciągnięciem
odpowiednich wniosków.
5. Piosenka "Teleludki" - zakończenie programu.
Piosenka "Teleludki"
("Wesoła szkoła", klasa I, kaseta nr 1)
Teleludki już nad ranem
zasiadają przed ekranem.
Siedzą, jedzą i dzień cały
wytrzeszczają w ekran gały.
Tak patrzyły, tak oglądały
że je oczy rozbolały.
I choć kompres przykładały
oczy nadal, oczy nadal je bolały.
A gdy gały rozbolały,
Teleludki zapłakały.
Omijają od tej pory
kolorowe monitory.
Teleludek - inscenizacja
(Dorota Gellner)
(Za zasłoną lub w niewidocznym miejscu siedzi Teleludek. Na
pierwszym planie dzieci z piłką, skakanką itp.)
Dziecko I
(zagląda za zasłonę)
Teleludek, teleludek
przed ekranem siedzi.
Dziecko II
(zagląda za zasłonę)
I nie widzą go koledzy,
nie widzą sąsiedzi.
Woła babcia:
Babcia
(rozgląda się)
Chodź tu, Teleludku,
Pomóż mi w ogródku!
Dziecko III
Proszę pani, o tej porze
on jest przy telewizorze!
Babcia
No tak! Rano czy wieczorem -
siedzi przed telewizorem.
Dzieci bawią się na dworze,
a on... (wzdycha) bawić się nie może...
(popłakuje, wyciera oczy chusteczką, wychodzi)
Dziecko I
Mógłby przecież wyjść na chwilę.
Ale nie chce. No i tyle!
Dzieci
(razem)
A my poprosimy wiatr,
żeby do pokoju wpadł.
Żeby wywiał Teleludka
na zabawę do ogródka!
(wpada "Wiatr" - przebrane dziecko - i
wyprowadza Teleludka zza zasłony. Teleludek z trudem rozprostowuje
zgięte nogi i przeciera oczy)
Teleludek
Ojej! Jaki piękny świat!
Świeci słońce, pachnie kwiat...
A ja tak się zasiedziałem,
że o wszystkim
zapomniałem!!!
Telewizor i komputer - przyjaciele czy wrogowie?
Można z całą
pewnością stwierdzić, że telewizor jest podstawowym sprzętem
w naszych domach, a wokół niego koncentruje się życie naszych
rodzin. Podobnie rzecz ma się ostatnimi czasy z komputerem.
Choć nie jest on jeszcze tak powszechny jak telewizor, to
jednak coraz częściej zaczyna królować w naszych domach. Zarówno
jedno jak i drugie urządzenie jest pożyteczne, jednakże korzystanie
z nich wymaga rozwagi i umiaru.
Od co najmniej kilku już lat
toczą się dyskusje na temat wpływu telewizji, a ostatnio także
korzystania z komputera na rozwój dzieci i skutków oddziaływania
tych "dobrodziejstw" na psychikę młodocianych.
Wg statystyk z końca lat 90.
w Polsce dzieci w wieku szkolnym oglądały telewizję ok. 20
godzin tygodniowo1 (!). Ostatnio dane te uległy zmianie, ale
nie na lepsze, tylko na rzecz... komputera. Nasze młodsze
i nieco starsze pociechy z wypiekami na twarzy pokonują codziennie
kolejne etapy gier komputerowych.
Zapracowani rodzice chętnie
oddają dziecko "takim wychowawcom" w czasie, kiedy chcą przygotować
posiłek, zrobić zakupy, pranie, sprzątanie, czy po prostu
odpocząć. Dzieckiem wpatrzonym w kolorowy monitor nie trzeba
się bowiem specjalnie zajmować, podsuwać mu pomysłów, czy
organizować mu czasu. Telewizor i komputer stają się lekarstwem
na wszelkie dolegliwości i różne nastroje dziecka. Jednak
zauroczenie ruchomym obrazem na ekranie telewizora czy monitora
z włączoną grą komputerową powoduje, że dziecko wpada w pewien
rodzaj transu, który eksperci nazywają "syndromem tępego warzywa".
Aspekt pozytywny
Wszystko, co
wymyśliła cywilizacja, ma swoje dobre i złe strony, a z kolei
żaden produkt nie jest idealny. Tak samo jest z telewizorem
czy komputerem. Urządzenia te, wykorzystywane w odpowiednich
celach i proporcjach, są na wskroś pożyteczne.
Dziecko nie oglądające Kubusia
Puchatka czy innej bajki nie mogłoby brać udziału w dyskusjach
z dziećmi w przedszkolu, szkole czy na podwórku. A przecież
takie rozmowy uczą myślenia, wypowiadania się, bogacą słownictwo,
wreszcie - uczą otwartości.
Niemal wszystkie młode, a ostatnio
także bardzo młode osoby (np. 6-, 7-latki) wiedzą, co to jest
monitor, mysz, klawiatura, płyta CD, dyskietka i dzięki temu,
że umieją albo za chwilę będą się umieć tym posługiwać, mogą
szybko i sprawnie wykonywać różne potrzebne rzeczy. I to jest
dobre.
Zarówno w telewizji jak i na
płytach CD istnieje wiele cennych programów edukacyjnych,
np. nauka języków obcych, programy przyrodnicze, filmy popularnonaukowe,
quizy, programy multimedialne do nauki matematyki, ortografii
itp. A i programy rozrywkowe też są potrzebne. Musimy mieć
przecież kontakt ze światem, znać bieżące wydarzenia, docierać
- w zależności od wieku - bądź do krainy baśni, bądź do świata
kultury, sztuki i nauki. Wiele filmów rodzi pozytywne uczucia,
sprawia, że lepiej rozumiemy problemy niepełnosprawnych, chorych,
upośledzonych, samotnych... Niestety teleturnieje i reklamy
coraz częściej zajmują miejsca programów naprawdę dobrych.
Podobnie rzecz się ma z dobrodziejstwami multimedialnymi.
Dziecko obcując z komputerem i poruszając się np. po Internecie
doskonali swoje umiejętności korzystania i przetwarzania informacji.
I jest to pozytywny aspekt, bo przecież w dzisiejszym świecie
bez znajomości obsługi komputera nikt nie ma startu...
Dobrych stron omawianego zjawiska
jest więc sporo, nie mogą one jednak powodować, że telewizor
i komputer zastąpią rodziców i przyjaciół.
Strony negatywne
Nadmierne oglądanie
telewizji przez nasze dzieci (a i osoby dorosłe również),
czy ich siedzenie przy komputerze prowadzi do niedostatecznej
aktywności fizycznej. U młodego pokolenia objawia się to m.
in. wadami postawy, a u osób starszych słabą kondycją fizyczną.
Wszystko to pociąga za sobą mniejszą aktywność społeczną i
intelektualną.
Poza nielicznymi wyjątkami programy
telewizyjne i komputerowe nie powodują twórczych instynktów,
hamują zainteresowanie książką i rozwój pozytywnej wyobraźni.
Dzieci, które wręcz "nałogowo" przesiadują przed telewizorami
czy przy komputerze, mają gorzej wykształconą umiejętność
czytania, kłopoty z ortografią, zaburzenia koncentracji.
Kolejnym groźnym skutkiem nadmiernego
oglądania programów telewizyjnych jest wzrost lęku. Telewizja
niezbyt chętnie ukazuje świat, w którym samoloty docierają
do celu, rodzice opiekują się dziećmi, a zgodni sąsiedzi pozdrawiają
się przyjacielsko przy spotkaniu. Nawet pozornie niewinne
kreskówki dziecięce czy filmy animowane ukazują brutalność,
przemoc, cwaniactwo.
Oglądane kreskówki, jak również
znaczna część gier komputerowych ukazują człowieka wszechwładnego,
ale nie za pomocą rozumu, tylko z użyciem siły i broni; obraz
człowieka niezniszczalnego, którego rozjechał samochód, ale
on nadal żyje; człowieka absolutnego, którego żądania muszą
być spełnione natychmiast, człowieka konsumpcyjnego nastawionego
wyłącznie na spełnianie kaprysów i zachcianek, człowieka próżnego,
interesownego, zakłamanego.
Filmy przepełnione są różnego
rodzaju oburzającymi dialogami typu: "Odnajdź ją i zabij",
czy "Spadaj, ty palancie". W wielu grach komputerowych zawarty
jest duży ładunek agresji. Warto więc wyjaśnić naszym pociechom,
czym różni się świat rzeczywisty od wirtualnego. W tym rzeczywistym
człowiek umiera tylko raz, i to naprawdę...
Jacek Skorek w artykule zamieszczonym
w magazynie "Wiadomości dnia - Dziennik Łódzki" pisze: "Gra
komputerowa może być równie niebezpieczna jak terrorysta.
To zabawa dla mądrych dzieci i odpowiedzialnych rodziców"2.
Udowodniono, że obserwowanie
scen przemocy, gwałtu i brutalności rodzi również zachowanie
agresywne u telewidza czy "gracza" komputerowego. Często młode
pokolenie naśladuje zachowania filmowe. Kiedy przekona się,
że w realnym świecie niekoniecznie jest tak samo jak w filmie,
niejednokrotnie jest już za późno.
Również dzięki nadmiarowi oglądanych reklam wiele dzieci zaczyna
postrzegać świat w ten sposób, że kupując reklamowany produkt
stajemy się szczęśliwsi, że to fakt posiadania stanowi o wartości
człowieka.
Anna Szczęsna
Przypisy:
1. Joanna Wilkońska Telepokusa, Wychowawca nr 5/1998, Kraków,
s. 30
2. "Wiadomości dnia - Dziennik Łódzki" z dnia 4.01.2002 r.,
art. J. Skorek, s. 18.
|