|
Z doświadczeń nauczycieli

Idea integracji
W chwili obecnej
w wielu szkołach i przedszkolach w Polsce uczą się dzieci
o różnym stopniu niepełnosprawności. Reforma szkolnictwa rozszerzyła
nauczanie integracyjne, pozwoliła na pełniejsze zaspokojenie
potrzeb edukacyjnych dzieci o specjalnych wymaganiach. Naturalne
wejście tych dzieci we wszystkie sfery życia społecznego wymaga
kształtowania w nich takich cech, jak: samodzielność, odporność
emocjonalna, optymizm, samoakceptacja, umiejętność współdziałania
i komunikowania się. Przystosowanie się do życia, do porozumiewania
się mimo ograniczeń w rozwoju fizycznym i umysłowym wspaniale
przebiega w klasach integracyjnych, gdzie przebywają dzieci
zdrowe i niepełnosprawne.
W szkole, w której pracujemy,
jest obecnie pięć klas integracyjnych na różnych poziomach.
Praca w klasie integracyjnej dostarczyła nam wielu doświadczeń
zawodowych i prywatnych, wielu rzeczy nauczyła. Chcemy podzielić
się swoimi przemyśleniami na ten temat, a ponieważ są one
poparte praktyką pedagogiczną, mogą pomóc w ważnych decyzjach
rodzicom i nauczycielom.
Jakie były początki?
W 1996 roku dyrekcja
naszej szkoły, znając potrzeby tutejszego środowiska, zgłosiła
do władz samorządowych chęć tworzenia klasy integracyjnej.
Zarząd gminy zgodził się na stworzenie takiej klasy i przeznaczył
na realizację tego zadania odpowiednie środki.
Początek nie był łatwy. Idea
integracji była wtedy mało znana, jej popularyzacja w mediach
dopiero się rozpoczynała. Trudno było przekonać rodziców,
że istnieje szansa na korzystne zmiany w organizacji kształcenia
ich dzieci, oraz że istnieje niemal konieczność zetknięcia
się z tym tematem. W małym miasteczku klasa integracyjna kojarzyła
się mieszkańcom jako zespół dzieci słabych, chorych, z którymi
muszą pracować dwie nauczycielki. Wiele osób obawiało się,
że program nauczania będzie w takiej klasie "zaniżony" i ich
dzieci nie będą mogły zdobyć odpowiedniego poziomu wiedzy.
Konieczne było przeprowadzenie kilku zebrań i spotkań z rodzicami,
aby uświadomić im idee integracji i wytłumaczyć, na czym ona
polega. Powołując się na badania przeprowadzone w Polsce i
na świecie, cytując autorytety pedagogiczne (prof. A. Hulek,
J. Bogucka), cierpliwie wyjaśniając i przedstawiając dorobek
szkół - prekursorów w tej dziedzinie (np. ZSI Nr 5 w Krakowie),
dyrekcja naszej szkoły przeprowadziła wiele rozmów z rodzicami.
Grono pedagogiczne również dzieliło różne niepokoje i wątpliwości.
Trzeba było dobrze poznać szczegóły takiej pracy, by podjąć
osobiste, dalekosiężne decyzje np. co do zdobycia dodatkowego
wykształcenia. Wiele osób musiało zmierzyć się z pytaniem:
"Czy potrafię pracować z dzieckiem niepełnosprawnym?", "Jak
ułoży mi się współpraca z inną osobą?", "Czy będę w stanie
bez przeszkód zrealizować swoje pomysły i plany?". Oczywiście
podczas analizy własnych możliwości nie wszyscy nauczyciele
naszej szkoły na te pytania mogli odpowiedzieć twierdząco.
Znaleźli się jednak i tacy, którzy niemal bez wahania zdecydowali
się na podjęcie takiej "próby". Dobro dzieci i potrzeba chwili
zwyciężyły.
Nowe przeszkody
Już po roku funkcjonowania
takiej klasy nastawienie rodziców i nauczycieli zmieniło się.
Rodzice coraz chętniej zapisywali dzieci do klasy integracyjnej.
Ale pojawił się inny problem. Po kilku latach, kiedy w środowisku
lokalnym zupełnie zrozumiano i zaakceptowano potrzebę tworzenia
klas integracyjnych, nastąpiły trudności finansowe. W naszej
gminie wciąż brakowało pieniędzy na kształcenie i kiedy rodzice
i nauczyciele przekonali się co do słuszności organizowania
takich klas, z przyczyn ekonomicznych przerwano ich tworzenie.
Przestano myśleć o dziecku - ważny był pieniądz.
Naszym zdaniem powoływanie klas
integracyjnych, tak jak i sam proces integracji, nie może
być jednorazową decyzją. To musi być przedsięwzięcie dobrze
rozumiane, planowane i realizowane dalekosiężnie, bez względu
na zmieniające się władze i stan budżetu gminy. W szkołach,
które zdecydowały się prowadzić nauczanie zintegrowane musi
nastąpić przecież wiele poważnych zmian: dokształcanie i przekwalifikowanie
nauczycieli, materialne i lokalowe przystosowanie szkoły oraz
odpowiednie wyposażenie sal. A potrzeby tworzenia takich klas
są coraz większe. Ciągle wzrasta liczba dzieci z deficytami
rozwojowymi, a równolegle z tym świadomość rodziców, którzy
zapisując dziecko do klasy I proszą o adnotację: "do klasy
integracyjnej".
Funkcjonowanie klas integracyjnych
Organizowanie
i funkcjonowanie klas integracyjnych jest procesem złożonym,
przebiega na wielu płaszczyznach. O dodatnich stronach funkcjonowania
klas integracyjnych wiele już pisano. Lepiej wykształceni
nauczyciele, z dodatkowymi kwalifikacjami (pedagog specjalny,
logopeda, psycholog i in.), podwyższają jakość pracy dydaktycznej.
Jednoczesna praca dwóch pedagogów pozwala na prawdziwą indywidualizację
wymagań w odniesieniu do dzieci niepełnosprawnych. W związku
z mniejszą liczbą dzieci w zespole (do 21) praca nauczycieli
jest bardziej komfortowa. Dzieci, często upośledzone fizycznie,
mogą na miejscu podejmować obowiązek szkolny nie narażając
się na koszty i niewygodę dojazdów do ośrodków specjalistycznych.
Uczniowie niepełnosprawni nie czują się izolowani. Ich wychowanie
i nauczanie odbywa się razem z dziećmi zdrowymi. Otwiera się
przed nimi szansa na zdobycie nowych doświadczeń we wzajemnych
kontaktach z rówieśnikami. Od nich poprzez naśladowanie uczą
się wielu umiejętności. Mogą liczyć na ich pomoc w nauce,
zabawie i samoobsłudze. Dzięki autorom najnowszych podręczników,
np. "Przygoda z klasą", dziecko o obniżonych wymaganiach programowych
posiada książki takie same, ale z treściami dostosowanymi
do jego możliwości. Przy pomocy nauczyciela wspomagającego
możliwa jest bardziej efektywna praca z dziećmi niepełnosprawnymi.
Po kilku latach pracy w klasie
integracyjnej stwierdzamy, ze rzeczywiście ogromne korzyści
z przynależności do takiej grupy czerpią dzieci zdrowe. Pomoc
słabszym wyzwala u nich poczucie odpowiedzialności za kolegę,
rozwija pozytywne cechy osobowości: otwartość, wrażliwość,
uczynność, cierpliwość, wytrwałość. W naszej klasie dały się
zaobserwować takie właśnie zachowania, choć przyznać trzeba,
że nie u wszystkich dzieci. Wspólna nauka, zabawa, wszelkie
kontakty koleżeńskie zintegrowały zespół klasowy. Przebywanie
z dziećmi niepełnosprawnymi staje się rzeczą naturalną, co
pozytywnie zaowocuje odpowiednią postawą w dorosłym życiu.
W naszym systemie kształcenia
każde dziecko, a w szczególności niepełnosprawne, powinno
być traktowane indywidualnie. Dlatego właśnie nauczyciel wspomagający,
wraz z nauczycielem prowadzącym, opracowuje dla każdego ucznia
o specjalnych potrzebach indywidualny plan dydaktyczny. Plan
ten znany jest rodzicom, a spodziewane wyniki są systematycznie
analizowane.
Klasy integracyjne odsłaniają
też słabe strony ich funkcjonowania. Jasne staje się przede
wszystkim to, że bez odpowiedniego wsparcia finansowego i
szczególnej opieki gmin, idea integracji upadnie. Brak odpowiednich
środków na niezbędne zaplecze dydaktyczne, dodatkowe, dobrze
wyposażone sale, utrudnia pracę i sprawia, że efekty jej nie
pokrywają się w pełni z oczekiwanymi. Często nieefektywna
jest również współpraca Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej
z władzami samorządowymi. Nie zawsze opinie specjalistów o
rozwoju dziecka brane są pod uwagę przy planowaniu pracy szkół
na danym terenie. Opinie te powinny być niepodważalne. Często
są jednak spychane na plan dalszy i stają się elementem walki
i sporów samorządowców na danym terenie.
Równie ważne są inne kwestie.
Tworzenie zespołu integracyjnego to bardzo ważny moment. Dobór
dzieci musi być bardzo ostrożny i głęboko przemyślany. Konieczna
jest konsultacja z nauczycielami przedszkola. Nie można opierać
się na krótkiej notatce o postępach dziecka w nauce. Istotna
jest przede wszystkim jego osobowość, usposobienie, dojrzałość
społeczna, a na końcu jego zdolności intelektualne.
Nauczyciele pracujący w klasie
integracyjnej nie mogą znaleźć się tam przypadkowo lub z przymusu.
Musi być to ich świadoma decyzja. Inaczej może to rzutować
negatywnie na jakość ich pracy i stosunek do uczniów. Dobór
dwóch "osobowości nauczycielskich" również jest ważnym elementem.
Inne temperamenty, różne oczekiwania, odmienne usposobienia,
nie będą ułatwiały codziennej pracy. Może to skutkować skrytymi
napięciami i konfliktami, a dzieci wyłapują najbardziej maskowane
zachowania. Współpraca nauczyciela przedmiotowego ze wspomagającym
musi być obustronnie życzliwa, otwarta - niewymuszona.
Inny problem stanowi to, że
uczniowie trudno akceptują zmiany nauczycieli. Dzieci, zwłaszcza
niepełnosprawne, bardzo przywiązują się do "swojej pani".
Trudniej i dłużej przyzwyczajają się do nowych sytuacji. Dlatego
w klasie integracyjnej, jeśli to jest możliwe, nie powinno
się zmieniać nauczyciela wspomagającego po klasie III. Powinien
on prowadzić zespół integracyjny aż do klasy szóstej. Zna
on najlepiej stopień dojrzałości szkolnej dzieci, ich możliwości,
postępy, zainteresowania i sprawności, oraz obszary, w których
mogą rozwijać się najlepiej. Dlatego może odpowiednio organizować
i planować ich proces dydaktyczny we współpracy z nauczycielami
przedmiotowymi, służyć radą i pomocą.
Jakie świadectwa?
Na końcu chcemy
zwrócić uwagę na problem, który dotyczy nie tylko klas integracyjnych.
Są to świadectwa końcoworoczne dla dzieci z obniżonymi wymaganiami
programowymi. W klasach I-III jest to ocena opisowa, ale jej
redagowanie niejednokrotnie wzbudza kontrowersje. Nie ulega
wątpliwości, że ocena musi być motywująca, ale powinna dodatkowo
zawierać informacje o obniżonych wymaganiach szkolnych. Ocena
wiedzy i umiejętności dziecka - opis stanu obecnego - musi
być poparta dokumentem określającym poziom jego sprawności.
Inaczej świadectwo nie ukaże zmian w jego rozwoju.
Ewa Rola, Ewa Piwowarczyk
- nauczycielki w Szkole Podstawowej nr 2 w CheŁmku
|