|

Jeszcze nigdy w historii Polski i Europy nie
było tylu ludzi młodych, którzy popadają w uzależnienia, choroby
psychiczne, stany samobójcze, przemoc, przestępczość, a także
w najbardziej dramatyczną chorobę, jaka może dotknąć człowieka,
czyli w obojętność na własny los.
Powtarzanie pierworodnego dramatu
Głównym źródłem kryzysu młodego pokolenia jest
uleganie mitowi o istnieniu łatwego szczęścia, a zatem szczęścia
osiągniętego spontanicznie, "na luzie", bez wysiłku, bez czujności
i dyscypliny, bez współpracy z Bogiem, bez zasad moralnych
i obowiązków, bez miłości i prawdy, bez wierności i odpowiedzialności.
W świetle empirycznych faktów obietnica tego typu łatwego
szczęścia jest oczywistą iluzją, fikcją, absurdalną utopią.
Obietnica ta to najgroźniejsza pułapka, jaką człowiek może
zastawić na samego siebie lub w jaką może być wciągnięty przez
innych ludzi. Dla ludzi niedojrzałych i nieszczęśliwych najbardziej
kuszące są bowiem miłe iluzje i naiwne ideologie.
Uleganie iluzji łatwego szczęścia to nic nowego.
To powtarzanie dramatu grzechu pierworodnego. Pierwsi ludzie
uwierzyli, że własną mądrością odróżnią to, co ich rozwija,
od tego, co ich krzywdzi i że poradzą sobie z życiem bez Boga,
a nawet wbrew Bogu. Zdecydowali, że jeśli będą się w tej sprawie
z kimś konsultować, to na pewno nie z Bogiem, ale z jakimś
"syczącym" głosem z zupełnie innego drzewa, niż rajskie drzewo
odróżniania dobra od zła. Co więcej, uwierzyli, że jeśli przekroczą
Boże przykazania, to sami staną się "bogami". Oto pułapka
łatwego szczęścia w postaci najbardziej radykalnej i pierwotnej.
Obecnie takie syczące, toksyczne głosy i podpowiedzi ludzie
młodzi mogą usłyszeć w wielu programach telewizyjnych czy
radiowych, wyczytać w czasopismach i na plakatach reklamowych,
a nawet usłyszeć z ust nieodpowiedzialnych wychowawców.
Przejawy iluzji łatwego szczęścia
Obserwujemy wiele przejawów podążania za iluzją
łatwego szczęścia. Przykładem jest szukanie łatwych pieniędzy,
a zatem takich, które nie zdobywamy poprzez uczciwą pracę,
lecz poprzez cwaniactwo, korupcję, kradzież, sprzedawanie
własnego ciała i sumienia (np. prostytucja) albo poprzez wzbudzanie
litości umiejętnie "wyeksponowaną", choć zwykle jedynie udawaną
biedą (np. "zawodowi" żebracy). Podobną filozofią życia kierują
się ci, którzy szukają łatwej kariery. Nie dążą do osiągnięcia
wysokiego poziomu kompetencji, pracowitości i odpowiedzialności,
ale chcą awansować w życiu zawodowym i społecznym w oparciu
o znajomości, łapówki i rezygnację z podstawowych zasad moralnych.
Inny przejaw podążania za iluzją łatwego szczęścia
to "łatwy" seks, czyli współżycie seksualne oderwane od miłości
i odpowiedzialności. Mimo że znaczna część tego typu zachowań
prowadzi do przemocy i przestępstw (np. gwałt, molestowanie
seksualne), a nawet śmierci (choroba AIDS, aborcja), to mit
o istnieniu łatwego seksu trwa nadal. W sferze seksualnej
dążenie to przejawia się poprzez wiarę, że antykoncepcja czy
prezerwatywa zapewni "bezpieczny" seks, alkohol czy narkotyk
zapewni bezpieczne samopoczucie, a polisa na życie zapewni
szczęśliwą starość i spokojne umieranie.
Mit o istnieniu łatwych więzi przejawia się
w budowaniu więzi, które nie są oparte na miłości, wierności
i odpowiedzialności, ale na "partnerstwie". Współczesny człowiek
łudzi się, że relacje międzyludzkie, które mogą być wystarczającą
podstawą współpracy w handlu, przemyśle czy sporcie, mogą
też być wystarczającą podstawą życia w małżeństwie i rodzinie.
Przekonanie, że istnieją łatwe wartości, łatwa
moralność czy łatwa uczciwość przejawia się w twierdzeniu,
że wartościowe jest to, co dana osoba sobie ceni (nawet jeśli
to jest narkotyk czy przemoc), że moralne jest wszystko, co
robi tak zwana większość społeczeństwa czy że każdy człowiek
(także morderca lub złodziej) jest uczciwy, dopóki nie zostanie
skazany prawomocnym wyrokiem sądowym.
Kolejnym przejawem szukania łatwego szczęścia
jest łatwe "usprawiedliwianie" własnych błędów. Typowe strategie
w tym względzie to twierdzenie, że nie przekroczyłem prawa,
że inni też postępują podobnie czy że moje słabości lub uzależnienia
są "wrodzone". Politycy, dziennikarze, a nawet wychowawcy
tworzą łatwy i przyjemny język, w którym wszystko jest pozytywne
i dobre, tylko "inaczej": kłamstwo to prawda inaczej, zniewolenia
to wolność inaczej, zabijanie to ochrona życia inaczej, a
kradzież to uczciwość inaczej.
Uleganie iluzji łatwego szczęścia prowadzi
ostatecznie do sytuacji, w której najważniejszą zasadą staje
się szukanie doraźnej przyjemności. Postępowanie typowe dla
niemowląt, małych dzieci czy ludzi skrajnie niedojrzałych
staje się obecnie ideałem i miarą "postępowości".
Przyczyny mody na mit o łatwym szczęściu
Podstawową przyczyną podążania współczesnych
ludzi za mitem o istnieniu łatwego szczęścia jest naiwność
i słabość z jednej, a cynizm i manipulacja z drugiej strony.
W każdych czasach ludzie marzyli o łatwym szczęściu i część
z nich ulegała iluzji, że takie szczęście naprawdę na tej
ziemi istnieje. Symbolem tego typu ludzi naiwnych i niedojrzałych
jest syn marnotrawny z przypowieści Jezusa, który opuszcza
kochającego ojca, naiwnie licząc na to, że sam ma lepszy,
bo łatwiejszy pomysł na osiągnięcie radości i szczęścia. Równie
naiwni okazują się współcześni rodzice, którzy starają się
kochać swoje dzieci, ale nie stawiają im wystarczająco jasnych
i stanowczych wymagań. Wielu z tych rodziców to ostatnie pokolenie
tych, którzy słuchali swoich rodziców i pierwsze pokolenie
tych, którzy słuchają swoich dzieci. W konsekwencji przegrywają
na tym obie strony.
Mit o istnieniu łatwego szczęścia stał się
"poprawną" politycznie ideologią dominującej kultury. Nawet
liczni pedagodzy i psycholodzy obiecują iluzję łatwego szczęścia,
zachęcając do tak zwanego "pozytywnego" myślenia (czyli do
zamiast myślenia realistycznego) oraz do tak zwanego "pozytywnego"
obrazu samego siebie (zamiast obrazu realistycznego, czyli
zróżnicowanego). Obiecują, że pomogą swoim wychowankom w osiągnięciu
lepszego samopoczucia psychicznego bez konfrontowania ich
z własną sytuacją życiową i bez mobilizowania do modyfikowania
tych zachowań, przez które dany człowiek wyrządza krzywdę
sobie lub innym ludziom. Część (anty) wychowawców zeszła już
na tak niski poziom demagogii i populizmu pedagogicznego,
że podtrzymują absurdalne mity o spontanicznej samorealizacji,
wychowaniu bezstresowym czy szkole neutralnej światopoglądowo.
Najważniejszą przyczyną obecnej mody na mit
o łatwym szczęściu nie jest jednak ludzka naiwność czy słabość,
ale świadomie zaprogramowane działania ze strony cynicznych
dorosłych. Motywem ich działania jest chęć zdobycia łatwej
władzy i łatwego zysku. Najłatwiej rządzić i manipulować tymi,
którzy są naiwni, uzależnieni i nieszczęśliwi. Na takich ludziach
można też najwięcej i najszybciej zarobić, gdyż ludzie naiwni
i nieszczęśliwi kupią najbardziej nawet toksyczne towary i
usługi (np. alkohol, narkotyk, nikotynę, pornografię, prostytucję,
antykoncepcję czy usługi terapeutyczne) w poszukiwaniu namiastki
szczęścia i ulgi. Z tego właśnie względu cyniczni politycy
obiecują w kampaniach przedwyborczych, że zapewnią wszystkim
łatwe szczęście i że dadzą im pełną "wolność". Podobnie twórcy
reklam obiecują, że kupno określonej rzeczy z pewnością zapewni
kupującemu trwałe szczęście. W konsekwencji drugą (obok syna
marnotrawnego) ikoną współczesnego człowieka jest biblijny
Józef egipski, sprzedany do niewoli przez własnych braci,
którzy zazdrościli mu jego snów i aspiracji, a jednocześnie
chcieli na nim zarobić.
Konsekwencje mitu o łatwym szczęściu
Utopia łatwego szczęścia to oficjalny program
ponowoczesności, zwłaszcza znacznej części polityków, ludzi
biznesu, a także ludzi związanych ze światem filmu, teatru,
rozrywki oraz środków masowego przekazu. W konsekwencji współczesna
cywilizacja promuje egoistyczny indywidualizm i hedonizm,
naiwny subiektywizm, cyniczny relatywizm oraz pustkę aksjologiczną.
Nieuchronną konsekwencją podążania za iluzją
łatwego szczęścia jest ucieczka od prawdy i rzeczywistości
w świat subiektywnych przekonań. Prawda bowiem otwiera nam
oczy na oczywisty fakt, że na tej ziemi musimy wybierać między
trudnym szczęściem (poprzez miłość i odpowiedzialność) a łatwym
nieszczęściem (poprzez kierowanie się doraźną przyjemnością).
Właśnie dlatego iluzja łatwego szczęścia prowadzi do zastępowania
prawdy subiektywnymi przekonaniami, prowadzi zatem do tchórzostwa
wobec prawdy i do kierowania się w życiu samobójczą strategią
typu: róbcie, co chcecie.
Równie dramatyczną konsekwencją ulegania iluzji
łatwego szczęścia jest ucieczka od miłości. Mądra i wierna
miłość, za którą najbardziej tęsknimy, stawia nam twarde wymagania.
Jest nie tylko szczytem dobroci, ale też szczytem inteligencji
i roztropności. Zamiast miłości, której uczy nas Chrystus,
naiwny człowiek proponuje sobie tak zwane "wolne" związki.
Tymczasem "wolne" związki nie istnieją, podobnie jak nie istnieje
sucha woda czy kwadratowe koło. To wewnętrznie sprzeczne wyrażenie
oznacza w rzeczywistości związki niewierne, nietrwałe i niepłodne.
Do "wolnych" związków odwołują się jedynie ci, którzy nie
wierzą, że istnieje chociaż jeden człowiek, który mógłby ich
pokochać miłością wierną i nieodwołalną, i że oni sami mogliby
pokochać kogoś taką właśnie miłością.
W konsekwencji podążania za iluzją łatwego
szczęścia i kierowania się doraźną przyjemnością, gwałtowanie
rośnie liczba ludzi młodych, którzy są niezdolni do kierowania
się prawdą i miłością, którzy nie doświadczają radości życia,
którzy popadają w śmiertelne uzależnienia, rozpacz i obojętność
na własny los, tworząc cywilizację naiwności, egoizmu i śmierci.
Boża miłość i prawda drogą do rozwoju i szczęścia
Zarówno ludzka naiwność, jak i cynizm niektórych
ludzi nie zna granic. Na szczęście, nie zna granic również
miłość i cierpliwość Boga wobec człowieka. W swojej fantazji
miłości Bóg Ojciec posłał do nas swojego Syna, aby odsłonić
nam do końca prawdę, która wyzwala nas z ignorancji i iluzji,
oraz miłość, która nas przemienia i która jest sensem naszego
życia. Syn Boży nie tylko objawił nam prawdę i miłość, ale
ustanowił też Kościół, by chronić człowieka przed jego wewnętrzną
słabością i naiwnością oraz przed cynizmem i okrucieństwem
ze strony innych ludzi. Podstawowym zadaniem Kościoła jest
uczyć myśleć i kochać jak Chrystus oraz demaskować wszystkie
karykatury prawdy i miłości. To właśnie dlatego chrześcijaństwo
jest tak bardzo atakowane zarówno przez ludzi naiwnych, jak
- jeszcze bardziej - przez ludzi cynicznych. W sposób szczególnie
agresywny zachowują się ci, którzy próbują manipulować społeczeństwem
i zarabiać na ludzkiej słabości. Tacy ludzie będą zawsze odnosić
się z agresją i przewrotnością do tej religii, która uczy
człowieka trzeźwo myśleć i mądrze kochać.
Drugim - obok demaskowania naiwności i cynizmu
- zadaniem wierzących w Chrystusa jest nieustanne powracanie
do źródeł, czyli ponowna konfrontacja samych siebie i współczesnego
świata mądrością Ewangelii, a także odczytywanie znaków czasu
w świetle słów i czynów Jezusa. Naiwne i nieodpowiedzialne
wychowanie to nowa forma braku miłosierdzia dorosłych wobec
dzieci i młodzieży. Dojrzały wychowawca chrześcijański to
ktoś, kto dosłownie ratuje życie młodemu pokoleniu, gdyż chroni
wychowanków przed iluzją łatwego szczęścia i kieruje się pedagogiczną
mentalnością zwycięzcy, czyli proponuje dzieciom i młodzieży
wyłącznie optymalną drogę życia: w prawdzie i miłości do Boga,
samego siebie i bliźniego. Taki wychowawca przyprowadza młodych
do Chrystusa, gdyż wie, że tylko On może w pełni objawić człowieka
człowiekowi i nauczyć go tej miłości, za którą każdy z nas
tęskni najbardziej.
ks. Marek Dziewiecki
ks. Marek Dziewiecki - adiunkt UKSW, ekspert
przedmiotu "Wychowanie do życia w rodzinie", autor publikacji
z zakresu psychologii wychowania i pedagogiki
|