Rewolucja seksualna, zrodzona pół wieku temu w Ameryce, szybko objęła kraje zachodnie, przechodząc także do nas. W miarę jej postępu, w latach 1950-1980, roczna liczba rozwodów w Polsce wzrosła prawie pięciokrotnie, a w tym samym stosunku wzrosła liczba przestępstw i samobójstw wśród nieletnich. Wiemy, jak fatalne skutki miała wprowadzona w USA szkolna "seksedukacja", zwiększając liczbę ciąż i aborcji u szkolnych nastolatek i chorób wenerycznych u młodzieży obu płci ("Wychowawca" 6/2004). "Według raportu Biura Spisu Ludności USA małżeństwa z dziećmi stają się strukturą wymierającą: niecałe 25% wszystkich gospodarstw domowych. Coraz więcej jest par mieszkających bez ślubu, związków homoseksualnych i rodzin niepełnych, tj. głównie samotnych matek z dziećmi" ("Źródło" 22/2001).

W tej sytuacji bardzo ważne jest wdrażanie tych praw i przykazań, które w swej nauce tak mocno podkreślał Jezus Chrystus, a których przekazywanie jest niewątpliwie obowiązkiem katechezy. I nie tylko katecheta, ale każdy uczciwy wychowawca powinien uznawać i wdrażać swym uczniom zasady katolickiej etyki płciowej, gdyż jest ona w pełni zgodna z rozumem i nauką, ukazując drogę do prawdziwego życiowego szczęścia. Nie jest to droga łatwa - w różnych sytuacjach wymaga mobilizacji rozumu, woli, poczucia moralnego, ale tak właśnie rozwija się człowieczeństwo ze swym naczelnym prawem panowania ducha nad ciałem. Tego wymaga wychowanie człowieka, również wychowanie seksualne.

Wielkie znaczenie ma już pierwsze tzw. uświadomienie płciowe, przy którym powstają i mogą utrwalać się pewne pojęcia i poglądy. Już 4-5-letnie dzieci, ciekawe świata, mogą zadawać takie "kłopotliwe" pytania, jak np. "skąd się biorą dzieci?", "skąd ja sam się wziąłem?". I często odpowiedzi nie dostają, choć należy im się prawda, podana w odpowiedni do wieku sposób. Podstawową sprawą będzie tu wyjaśnienie VI i IX przykazania Dekalogu w wieku lat 8, w przygotowaniu do I Komunii św.

Istotną przyczyną braku tego wyjaśnienia jest "wstydliwy problem" uświadomienia. Panie katechetki zwykle stanowczo twierdzą, że należy to do rodziców i stojąc na tym stanowisku "wyjaśnia się", że w VI przykazaniu chodzi o jakieś nieskromności i nieprzyzwoitości.

U młodzieży w okresie matury takich "wstydliwych trudności" już nie ma. Tu już działali inni "nauczyciele", w znacznej mierze kształtując poglądy i postępowanie, co widać ze statystyk dotyczącej "wolnej miłości", przedślubnego pożycia, czy aborcji u dziewcząt poniżej 18 roku życia. Statystyki też mówią, że ok. 60% dzieci otrzymuje uświadomienie płciowe od kolegów, co można nazwać uświadomieniem "podwórkowym". Nie brakteż specjalnych pism dla młodzieży i sex-shopów, a telewizja to powszechny wychowawca domowy.

Nasuwa się tu bardzo ważna uwaga. Otóż przez uświadomienie seksualne rozumie się zwykle wyjaśnienie funkcji i roli narządów płciowych w powstawaniu człowieka. Jest to bardzo jednostronne i niesłuszne ujęcie tej sprawy. Dziecko to istota cielesno-duchowa i jego przyjście na świat ma też taki podwójny wymiar - stąd wiedza powinna dotyczyć i ciała, i ducha. Prawidłowe uświadomienie powinno być całościowe w tym sensie, że mówiąc o cielesnych procesach przekazywania życia ludzkiego, zawsze mocno trzeba też podkreślać duchowe, religijne i moralne aspekty tej sprawy. Ciała od ducha i fizjologii od moralności oddzielać nie wolno.
Jest też oczywiste, że takie prawidłowe, całościowe uświadomienie to naturalny wychowawczy obowiązek rodziców. Ale mały ich odsetek (5-30%) umie i chce z dziećmi o tych sprawach mówić, dotyczy to również praktykujących katolików. I trudno się dziwić, skoro sami nie byli w ten sposób pouczani. Ich rodzice też "nie umieli", a katecheza na ten temat milczała.


Mówi się nieraz, że w sprawach etyki płciowej katechezę zastępuje czy "wyręcza" szkolne wychowanie do życia w rodzinie ze swymi wykładami i publikacjami. W wielu szkołach jednak tego "przedmiotu" w ogóle nie ma, a zgodne z katolicką moralnością wykłady i publikacje kierowane są przede wszystkim do młodzieży dorastającej, która już od lat mogła w różnym stopniu podlegać wpływom koleżeńsko-telewizyjno-pornograficznego uświadomienia. Sam program "wychowania" może się też zmieniać w wyraźnej zależności od sytuacji politycznej w kraju.

Na szczęście nie ma jeszcze u nas takiej szkolnej "seksedukacji", która na Zachodzie, zwłaszcza w USA, przyniosła takie fatalne skutki. Ale i w Polsce ta "edukacja" niedługo może być wprowadzona.

Trzeba więc prawidłowe uświadomienie płciowe przekazywać dostatecznie wcześnie, jeszcze przed okresem pokwitania, przy omawianiu VI przykazania Dekalogu. Słuchaczom w wieku 8-9 lat, na katechezie nietrudno opowiedzieć, jak dziecko rozwija się w łonie matki z maleńkiego jajeczka na noworodka, przy czym to jajeczko może rozwijać się tylko wtedy, gdy połączy się z żywą cząsteczką zwaną plemnikiem i pochodzącą od ojca. Ciało dziecka pochodzi więc od obojga rodziców i jest owocem ich miłości. Kochając się, biorą oni ślub w Kościele i potem, jako mąż i żona, okazują sobie miłość nie tylko przez uściski i pocałunki, ale i przez takie złączenie swych ciał, przy którym plemniki przechodzą od męża do żony i jeden z nich może połączyć się z jajeczkiem, dając życie dziecku. Takie złączenie ciała mężczyzny i kobiety z przekazaniem plemników nazywamy stosunkiem płciowym lub seksem. Według Bożego prawa jest to dozwolone tylko w małżeństwie jako wyraz miłości, którą oni oboje przysięgali sobie nawzajem przy ślubie. Poza małżeństwem ten stosunek płciowy jest zawsze grzechem ciężkim, właśnie tym cudzołożeniem, którego zabrania VI przykazanie.

Trzeba też wytłumaczyć dziecku, że poczęcie jest sprawą wspaniałą i świętą, bo tu zaczyna żyć nowy człowiek, a Pan Bóg daje mu wtedy duszę nieśmiertelną, przez co ten człowiek staje się nie tylko dzieckiem swych rodziców, ale przede wszystkim dzieckiem samego Boga.

To najogólniejsze podstawowe uświadomienie będzie w odpowiedni sposób rozszerzane, zarówno jeszcze w samym przygotowaniu do I Komunii św., jak i w następnych latach szkolnych, gdzie dochodzić też będą nowe zagadnienia.

Postulat tego wczesnego uświadomienia może u pewnych osób obudzić sprzeciwy wychodzące z założenia, że to za wcześnie, że sprawa ta należy do rodziców, którzy mogliby protestować, że dziecko 8- czy 9-letnie nie interesuje się specjalnie sprawami płci. Weźmy pod uwagę te dość istotne sprawy i okoliczności.

  1. Co do rodziców, to akceptując szkolną katechezę, powinni też mieć zaufanie do jej programu ustalonego przez władze kościelne. Zresztą rodzice, sami niezdolni do mówienia z dziećmi o "tych sprawach", często właśnie liczą na uświadomienie "podwórkowe". Cieszy ich też, że w podręcznikach biologii dla klasy IV (wiek ok. 10 lat) omawiane są m. in. narządy i komórki płciowe oraz rozwój płodu, oczywiście bez żadnych wskazówek co do moralności i zasad postępowania w tej dziedzinie płciowej (takich "wskazówek" mogą tu udzielać właśnie "koledzy"). A przecież wychowawczo niewydolni rodzice powinni w tym zakresie liczyć właśnie na katechezę.
  2. Jeśli chodzi o fazę niewinności przed okresem dojrzewania, samo oglądanie filmów i reklam telewizyjnych może u dzieci budzić różne "pomysły i domysły" na temat erotycznych przeżyć. Ale 8-9-letni malec nie jest jeszcze emocjonalnie zainteresowany i traktuje te sprawy jak i inne ciekawe zjawiska z odległego jeszcze świata dorosłych. Tę ciszę przed "burzą okresu pokwitania" trzeba wyzyskać na najprostsze uświadomienie z mocnym wdrożeniem podstawowych przykazań Bożych w tej dziedzinie.
  3. W tym wczesnym wieku poczucie własnej słabości, zależność od rodziców i miłość do nich pozwalają dobrze zrozumieć, że stosunek płciowy czyli seks może być dozwolony tylko w małżeństwie. Będzie to odczuwane jako oczywiste, bo przecież z tego stosunku rodzi się dziecko, a ono musi mieć swego tatę i mamę, którzy żyją w małżeństwie, są mężem i żoną i kochają się.
  4. Również zrozumiałe i oczywiste będzie, że człowiek zaczyna się przy połączeniu maleńkiego jajeczka z plemnikiem. Wtedy zaczyna on rosnąć i wtedy Pan Bóg dołącza mu duszę nieśmiertelną. A potem ten mały człowiek, jako dziecko, długo jeszcze musi rosnąć, aż stanie się dorosłym. Człowiekiem jest się od poczęcia - to głosi i nauka i religia.
  5. Znając już odpowiedź na ciekawe pytanie "skąd się biorą dzieci?" 8-letni malec wie już też, że miłość mężczyzny i kobiety, ich małżeństwo i stosunki płciowe służą poczęciu dziecka. I to właśnie ten nowy, przychodzący na świat człowiek jest tu najważniejszą sprawą i celem. To poczucie i przekonanie trzeba umacniać, zanim hormony pokwitania zaczną zwiększać wrażliwość na tak nasiloną dziś propagandę erotycznej swobody i wolnego seksu.
    Trzeba pamiętać, że już niedługo o umysł tego ucznia, o jego duchowość i seksualność walczyć będą dwa ideowe nurty, jakby dwie hierarchie wartości. Z jednej strony katolicka etyka, która w ścisłej zgodzie z nauką na szczycie stawia niezwykłą godność poczętego człowieka. A z drugiej strony rewolucyjny nurt ze swym kultem hedonistycznych wartości i pseudonaukową seksuologią, która nawet najbardziej odrażające zboczenia uważa za "inną normę" czy "wzbogacenie seksualności".
    Chodzi więc o to, by katecheza dostatecznie wcześnie uodporniła dziecko na możliwości różnych zagrożeń w tej sferze.
  6. Wszystko, co wiąże się z poczęciem człowieka w zgodzie z Bożym prawem, jest jakby w pewien sposób naznaczone godnością czy świętością, której nie wolno profanować przez grzech. Wyjaśniając najogólniej funkcje narządów płciowych trzeba podkreślić, że te służące poczęciu narządy muszą być szanowane. Dlatego zakrywa się je, nie mówi się o nich i nie wolno bawić się nimi dla przyjemności. Rozważając to i oceniając z własnego dziecinnego punktu widzenia, 8-letni malec będzie już rozumiał, jak cenne, konieczne i ważne są te Boże przykazania, stojące na straży rodzinnego szczęścia. A rozważania takie w znacznym stopniu uodpornią go w przyszłości na treści, jakie niesie rewolucja seksualna.

To pierwsze podstawowe wyjaśnienie VI przykazania przed I Komunią św. jest bardzo ważne, ale to tylko wstęp. W następnych latach szkolnych ta tematyka na katechezie będzie się rozszerzać, przyjdą też zagadnienia nowe. Okres pokwitania wyraźnie zwiększa zainteresowanie uczniów tymi sprawami i omawiając je trzeba wykazywać i mocno podkreślać, jak Boże prawa służą tu prawdziwemu dobru i szczęściu człowieka. I jak wiele zła i cierpienia, ile życiowych tragedii wynika z odrzucania tych zasad i przykazań.
Bardzo ważne jest, by katecheta zdecydowanie zaznaczał i wyjaśniał stanowisko Kościoła i by chętnie odpowiadał na pytania uczniów.

Kinga Wiśniewska-Roszkowska

Kinga Wiśniewska-Roszkowska - dr hab. med.; autorka wielu publikacji na temat wychowania seksualnego i geriatrii