Nie ulega wątpliwości, że pierwszymi wychowawcami dziecka są rodzice. Jest im to przynależne i zagwarantowane w naszym kraju prawem.
    Czy jednak rodzice mają największy wpływ na wychowanie swojego dziecka? Obserwując młodzież w ciągu ostatnich lat jako nauczyciel i wychowawca mam co do tego wiele wątpliwości. Spotykam się bowiem z przerażającą prawdą: dzieci godzinami przesiadują przed ekranem telewizora, ewentualnie monitora komputerowego lub konsoli do gier. Czy tak powinno być?
    Być może, bo przecież telewizja:

  • jest źródłem wiedzy,
  • umacnia solidarność z ludźmi,
  • może promować świat, ukazywać zagrożenie środowiska,
  • dzięki telewizji możemy uczestniczyć w wielkich widowiskach, imprezach sportowych,
  • itp.

    Dziecko w wieku do 7 lat nie powinno oglądać telewizji dłużej niż 30 minut bez przerwy. Kolejne minuty spędzone przed ekranem wpływają ujemnie na system nerwowy, zmysł wzroku i psychikę dziecka. Dziecko 12-letnie jest w stanie dłużej odbierać to, co oferuje nam TV. Jednak jego percepcja jest wybiórcza, sceny nieistotne może odebrać jako zasadnicze, scena (dla dojrzałego telewidza) przypadkowa może zaistnieć w świadomości dziecka jako główna myśl i rozbudzić uśpioną jeszcze w tym okresie aktywność psychoseksualną. Młodzież w wieku 12-15 lat jest najbardziej otwarta na to, co obserwuje. Stąd bezkrytycznie przejmuje wzory, porównuje się z gwiazdami telewizyjnymi i... cierpi! Później wkracza w wiek, w którym przedkłada towarzystwo rówieśników nad towarzystwo rodziców, a swą postawę kształtuje już samodzielnie. Jednocześnie nie posiada jeszcze życiowego doświadczenia i nie zawsze umiejętnie przewiduje konsekwencje swoich poczynań. Co jeszcze dziecko może przejąć z telewizyjnych programów? Rozpocznijmy od kreskówek.. Niemal zupełnie pozbawione są one częściowych czy trwałych skutków stosowania przemocy. Nie ukazują bólu, cierpienia i konsekwencji, jakie niesie za sobą przemoc.
    U dzieci kształtuje się więc nierealistyczny świat, a rozwój najważniejszych uczuć: miłości i szacunku do siebie i ludzi jest hamowany. Nadrobienie wszystkich zaległości w rozwoju sfery uczuciowej dziecka spoczywa na rodzicach i wychowawcach.
    To jeszcze nie wszystko. Pamiętajmy również, iż w świetle badań psychologicznych obserwowanie zachowań agresywnych w znaczący sposób wpływa na skłonność do takich zachowań. Z badań zaś przeprowadzonych w 1997 r. wynika, iż w polskiej telewizji co 4 minuty w programach dla dzieci i co 2 minuty w programach dla dorosłych pojawia się element przemocy (przedmiot związany z przemocą, konflikt, agresja fizyczna lub słowna). Dla porównania w Wielkiej Brytanii kodeks dopuszcza emitowanie 1-2 scen przemocy na godzinę. Jeśli chodzi o wyciąganie konsekwencji związanych ze stosowaniem agresji, to na 284 tylko w 18 przypadkach pokazano wynikające z nich konsekwencje. W programach dla dzieci z żadnego. Poza tym, jeśli człowiek 4 godziny dziennie spędza przed telewizorem, to w ciągu całego życia przesiedzi przed nim 10 lat. Jak to jest z czasem spędzonym na rozmowach rodzic - dziecko? Spójrzmy na sytuację w Stanach Zjednoczonych. Sondaże wykazują, że współcześni rodzice rozmawiają z dziećmi 15 minut dziennie, w tym 12 minut to wydawanie poleceń. Przyznajmy, że u nas coraz częściej kontakty z dziećmi ograniczają się do komend: zrób lekcje, pospiesz się, wstań już itp. Oglądanie telewizji czy gra na komputerze też ogranicza kontakty dzieci z rówieśnikami i więzi rodzinne.
    Każdy rodzic chciałby, aby jego dziecko było indywidualnością, chciałby człowieczeństwo dziecka odkrywać w oparciu o prawa naturalne (prawo do życia, rozwoju, myślenia, pamiętania, miłości, godności i wolności). Te wartości są przekazywane dziecku w sposób naturalny i spontaniczny w bezpośrednim kontakcie np. matki i dziecka. Jak więc wygląda dziś wychowanie w praktyce w porównaniu z naszymi marzeniami?
    Zacznijmy od tego, że jesteśmy przeciążeni i biedni. Ciągłe frustracje powodują niewydolność wychowawczą. Aby sobie pomóc, palimy, pijemy, a młodzież... może sięga po narkotyki, a może upodabnia się do kreowanych przez media postaci, o których rodzice niczego nie wiedzą?
    Bieda, jaka dokucza większości naszego społeczeństwa, uniemożliwia nam wykupienie karnetów na basen, na korty, na siłownie i wspólne wakacje zimowe czy letnie. Więc cóż możemy zrobić w takiej sytuacji oprócz dostępu do telewizji? Jest to najtańszy sposób przeżywania życia. I tu nasuwa się myśl: "dobrze, że dzieci chodzą do szkoły". Tu nadrabiają zaległości w kontaktach z rówieśnikami, są też takie lekcje, na których uczeń uczy się dyskutować, może wypowiedzieć się na dany temat i wysłuchać zdania kolegi, może poznać zdanie autorytetów. Wszystko to dzieje się "pod okiem" nauczyciela, tak więc on rzec by można walczy z telewizorem. Nie chciałabym tu urazić rodziców, ale każdy w jakiś sposób może kontrolować wpływ programów telewizyjnych na swoje dziecko. Oznaczenia programów telewizyjnych bardzo nam w tym pomagają. Oto 10 wskazówek, które młodym rodzicom pomogą ochronić dziecko przed negatywnym wpływem środków masowego przekazu:

  1. Nie puszczajcie telewizora przez 20 godzin na dobę.
  2. Nie stosujcie telewizora jako niańki.
  3. Odrzucajcie kanały, które oferują przemoc.
  4. Planujcie codzienne zajęcia własne i dziecka.
  5. Nie używajcie telewizji jako formy przekupstwa.
  6. Używajcie telewizora do nauki dziecka - jako źródło informacji i nauki, uczcie odróżniać fakty od fantazji.
  7. Oglądając wspólnie, korygujcie błędne poglądy i wskazujcie pozytywne wartości (stały monitoring).
  8. Zachęcajcie do różnej aktywności ruchowej i intelektualnej, opiekuńczej (zwierzątka), rozwijania hobby,
  9. Szukajcie dobrej telewizji - sztuki, programów przyrodniczych, sportowych.
  10. Wchodźcie w grupy nacisku z nauczycielami itp., piszcie prośby do prezydenta i rządu o wsparcie edukacji przeciw przemocy.

Barbara Szpak

Barbara Szpak - nauczycielka w Szkole Podstawowej nr 2 w Toszku