|
Do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Warszawa

Od redakcji
Zatroskanie o przyszłość młodego pokolenia wyraża
wiele środowisk. Negatywny wpływ mediów na młodzież jest powszechnie
znany. Nie wszyscy potrafią wyrazić swój protest wobec medialnych
"rywali". Być może, iż nawet niektórzy oswoili się z promowaniem
przemocy i demoralizacji, niektórzy stwierdzili, że ich protesty
nie są skuteczne... Dlatego, wdzięczni środowisku nauczycieli
i rodziców z Chojnic, zamieszczamy Protest, który stał "kropką
nad i" dla tego numeru o tematyce medialnej.
Ten protest wyrasta
z troski o przyszłość naszych dzieci i naszej młodzieży. Kierujemy
go do wszystkich ludzi dobrej woli, a szczególnie do rodziców,
katechetów i nauczycieli. Głównym jednak adresatem tego protestu
są gremia odpowiedzialne za treści przekazywane przez telewizyjny
ekran.
Od lat narasta w społeczeństwie przekonanie,
iż to, co w wielu wypadkach pokazuje nam telewizja, urąga
ludzkiej godności, wręcz poniża człowieka, lży go. Od lat
też trwa nieustanna wojna nerwów spowodowana bezsilnością
ogromnej rzeszy widzów, którzy reagują w konkretny sposób
wobec tej sytuacji, ale nie odnoszą żadnego pożądanego rezultatu.
W dalszym ciągu, a nawet z pewnym nasileniem, sączy się polskiemu
społeczeństwu jakąś szaleńczą filozofię człowieka, która nie
ma nic wspólnego z prawdą o nim samym.
Ta postmodernistyczna koncepcja stosunków
ogólnospołecznych, relatywizująca świat, w którym żyje człowiek,
staje się powoli rzeczywistością nie do zniesienia. I nie
dlatego, iż ktoś inny wybiera taki czy inny styl życia lansowany
przez telewizyjną ramówkę, ale przede wszystkim ze względu
na próby zmiany świadomości, szczególnie widoczne u dzieci
i młodzieży, co budzi naszą smutną refleksję, a przede wszystkim
przerażenie.
Co rusz z prasy, a także z telewizji
dowiadujemy się o wzroście przestępczości wśród nieletnich,
o wzroście agresji z ich strony, a także skandalicznych zachowaniach
w środowisku domowym i poza nim, nie wyłączając szkół. Środowisko
nauczycielskie od dawna obserwuje, że ze wzrastającą liczebnie
z roku na rok grupą młodzieży dzieje się coś niedobrego: brak
koncentracji, niechęć do nauki, agresywność, arogancja, zuchwałość,
zbyt duża pewność siebie - oto niektóre charakterystyczne
cechy owych zmian. Zachowania te często wykraczają poza ramy
typowego dla wieku młodzieńczego stylu zachowań.
Można sądzić, że ktoś inny przejął
kontrolę nad uczniami, ktoś inny stał się ich "wychowawcą",
skoro tradycyjny autorytet rodzica, nauczyciela czy katechety
spadł prawie do przysłowiowego zera.
Najgorsze jest to, że dostrzegamy
ogromny rozziew między tym, czego oczekują rodzice i nauczyciele,
a tym, co podaje telewizja. Niezgodność wychowawcza programów
instytucji oświatowych z telewizyjną ofertą programową jest
podstawowym źródłem naszych niepokojów o los przyszłego pokolenia.
Nie zmienia naszej opinii nawet fakt istnienia kilku dobrych
propozycji programowych, które, niestety, w otoczeniu przytłaczających
swym hedonizmem pozostałych treści programowych powodują ogólny
zamęt w głowach, szczególnie młodej widowni.
Obrazkowe utwory - potwory (np. pokemony),
cały zestaw najczęściej bardzo brutalnych filmów pokazujących
metody uśmiercania drugiego człowieka, albo wulgarny do granic
absurdu seks o znamionach pornografii czy też płycizna i niesamowita
wprost niemoralność zachowań bohaterów, najczęściej w niepolskich
serialach telewizyjnych, budzą często etyczny sprzeciw wśród
telewidzów. Niektóre z propozycji polskich seriali telewizyjnych
też pozostawiają wiele do życzenia...
Świat rozrywki również często pozbawiony
jest pewnej równowagi między tym, co śmieszy, a tym, kiedy
kogoś ośmiesza (najczęściej wartości chrześcijańskie i patriotyczne).
Brak odpowiedniej oferty edukacyjnej
przykrywany jest często zastępczymi tematami omawianymi w
niektórych tzw. programach młodzieżowych.
Rodzi się niczym nieuzasadniony bunt
młodzieży przeciwko wszystkim i wszystkiemu! Jest to nienaturalne!
To także efekt pracy telewizyjnych "inżynierów dusz", którzy
mając ogromne doświadczenie w zakresie socjotechniki telewizyjnej,
popieranej fałszywymi częstokroć sondażami niby - opinii publicznej,
tworzą fundament pod relatywistyczną, czyli z gruntu rzeczy
ateistyczną wizję współżycia społecznego! Czyż nie powinno
nazywać się tego po prostu medialnym terroryzmem?
Telewizja, wspierana także przez wysokonakładową
prasę kolorową, pseudomłodzieżową czy kierowaną wprost do
mężczyzn i kobiet, powinna obiektywnie realizować oczekiwania
społeczne, a nie narzucać niezgodny z duchem polskiego narodu
światopogląd, prawdopodobnie na czyjeś zamówienie. Skąd taka
presja w kierunku amerykanizacji kulturowej Europy Zachodniej,
również Polski? Przyniesie to polskim rodzinom, szkołom, placówkom
oświatowym i kulturalnym, a więc naszej ojczyźnie, ogrom nieodwracalnych
spustoszeń duchowych i intelektualnych, wiele goryczy i wewnętrznego
bólu, który większość z nas - wychowawców - już odczuwa.
A może o to chodzi twórcom programów
telewizyjnych w naszym państwie?
Oczywiście, jest jeszcze wiele innych
przyczyn złej kondycji moralnej i intelektualnej społeczeństwa
(bezrobocie, kryzys elit politycznych, niedoszacowana edukacja,
nauka i kultura itp.), lecz nie przesłania to faktu, że polska
telewizja bierze udział w złej grze, i to przeciwko nam: dzieciom,
młodzieży (nie zawsze to uświadamiają sobie), rodzicom, nauczycielom
i katechetom.
Można stwierdzić z całą odpowiedzialnością,
że chyba mają rację ci, którzy wzywają do bojkotu telewizji,
do jej zupełnego nieoglądania. Tylko czy iść taką drogą? Czy
daje się nam jakiś inny rozsądny wybór? A kto ma go dokonać?
Młody człowiek? Niestety, nie potrafi jeszcze tego dokonać,
bo nie zawsze rozróżnia dobro od zła, a poza tym kieruje się
przede wszystkim... ciekawością! Sądzimy, że doskonale o tym
wiedzą reżyserzy programowej ramówki, zatem dlaczego z premedytacją
prowadzą do destrukcji tego pokolenia, które ma w przyszłości
odpowiedzialnie kierować swoim życiem, a także swoim państwem?
Czy będzie to możliwe pod wpływem
takiej telewizji? Wątpimy, a nawet twierdzimy, że prowadzić
ona będzie Polskę do moralno-intelektualnego upadku.
Wzywamy zatem wszystkich odpowiedzialnych
za wychowanie naszych dzieci i naszej młodzieży do przeciwstawiania
się złu sączącemu się z ekranów telewizyjnych. Czyńmy to na
miarę naszych możliwości: wysyłaniem protestów, modlitwą,
osobistym świadectwem życia, dobrym przykładem, edukacją młodzieży
nt. mediów i technik manipulacji oraz mechanizmów powodujących
zło w odbiorcach (np. poniżanie instytucji rodziny, brak szacunku
wobec kobiety, rozwiązłość seksualna, ideologizacja mediów
itp.).
Młodzież w obliczu tych antywartości
czuje się coraz bardziej zagubiona. Oziębiają się relacje
dzieci z rodzicami i nauczycielami. Zamiast miłości króluje
tzw. tolerancja, która powoduje, że człowiek się... odczłowiecza.
Tylko zdrowo pojmowana miłość wyznacza właściwe relacje między
ludźmi oraz szacunek i akceptację wobec osób wyznających inne
poglądy.
Niech każdy poczuwający się do odpowiedzialności
za swój urząd i za przyszłość narodu zrobi wszystko, aby tych,
co gorszą, odsunąć od możliwości wpływu na świadomość naszych
dzieci i młodzieży.
Nasz protest jest również wyrazem
konkretnej odpowiedzi na... pontyfikat Ojca Świętego Jana
Pawła II. W Jego liście do Polaków z 23.10.1978 r. czytamy
m. in.: "Proszę, abyście przeciwstawiali się wszystkiemu,
co uwłacza ludzkiej godności i poniża obyczaje zdrowego społeczeństwa,
co czasem może aż zagrażać jego egzystencji i dobru wspólnemu,
co może umniejszać jego wkład do wspólnego skarbca ludzkości,
narodów chrześcijańskich, Chrystusowego Kościoła (...)
Drodzy Rodacy (...) kiedykolwiek,
gdy przyjmować będziecie błogosławieństwo papieża Jana Pawła
II, przypomnijcie sobie, że wyszedł on spośród Was i że ma
szczególne prawo do waszych serc i Waszej modlitwy".
Pragniemy zatem otoczyć wszystkich,
a szczególnie tworzących programy telewizyjne, szczerą modlitwą
w intencji powrotu polskiej telewizji do jej ludzkiego wymiaru.
Pragniemy, by była ona rzeczywiście NASZA, polska, narodowa,
przeniknięta zasadami etycznymi wynikającymi z Ewangelii.
Stwórzmy więc wspólny front wychowawczy, co wspiera Ojciec
Święty Jan Paweł II, wskazując jednocześnie na miłość Chrystusa
jako pewne źródło mocy do czynienia wszelkiego dobra na ziemi.
Akcja Katolicka przy parafii Matki Bożej Królowej
Polski w Chojnicach
|