|

Podstawowym
warunkiem osiągnięcia sukcesów wychowawczych i skutecznego
przezwyciężania ewentualnych trudności w tej dziedzinie jest
stwarzanie dzieciom klimatu bezpieczeństwa, zaufania i radości.
A to wszystko można osiągnąć jedynie w kontekście miłości.
Rodzice powinni pamiętać, że pierwszym sposobem wyrażania
miłości wobec dzieci jest wzajemna miłość małżonków. Dopiero
w kontekście dojrzałej i wyraźnie dostrzegalnej miłości małżeńskiej
dzieci mają szansę upewniać się, że są kochane przez rodziców
i że mogą być spokojne o swoją przyszłość. Gdy rodzice są
ze sobą skłóceni, gdy wyrządzają sobie nawzajem krzywdę, gdy
grożą sobie rozstaniem i rozwodem, wtedy ich dzieci będą coraz
bardziej niespokojne, nadpobudliwe, nerwowe, zastraszone czy
agresywne. Nawet jeśli każde z rodziców z osobna będzie starało
się okazywać czułość i zainteresowanie swoim dzieciom, to
i tak ich sytuacja nie poprawi się w zasadniczy sposób. Dzieci
czują się kochane i bezpieczne jedynie w kontekście miłości
małżeńskiej ich rodziców, jakby wewnątrz tej miłości.

Gdy dzieci widzą, że rodzice obdarzają
miłością nie tylko swoje potomstwo, ale także siebie nawzajem,
wtedy oceniają małżeństwo i życie rodzinne jako wielki skarb,
jako coś najcenniejszego w życiu. Kiedy dorosną, rodzina będzie
dla nich ważniejsza niż na przykład doraźne zaspokojenie popędu
seksualnego czy tak absurdalny pomysł, jak wspólne życie bez
trwałej więzi i bez żadnych zobowiązań. Dzieci, które czują
się kochane przez kochających siebie wzajemnie rodziców, są
pozytywnie motywowane do tego, by dobrze przygotować się do
założenia przyszłej rodziny oraz by w okresie dorastania czuwać
nad własną seksualnością, a także nad zachowaniem w innych
dziedzinach życia, aby nie zrobić niczego, co zagrażałoby
ich przyszłemu szczęściu w małżeństwie i rodzinie.
Pierwszym zatem warunkiem mądrego
i owocnego wychowania jest wzajemna miłość oraz wzajemny szacunek
i harmonijna współpraca między rodzicami jako pierwszymi i
najważniejszymi wychowawcami swoich dzieci. Warunek drugi
to dobór właściwych celów wychowania. Odpowiedzialni rodzice
pragną osiągnąć wiele celów. Ich aspiracją jest na przykład
to, by ich dzieci umiały właściwie zachowywać się w towarzystwie
innych ludzi, by osiągały dobre wyniki w szkole, posługiwały
się językami obcymi, dobrze przygotowały się do dorosłego
życia. Dojrzali rodzice zdają sobie jednak sprawę, że między
poszczególnymi celami wychowania musi istnieć hierarchia ważności.
Rozsądne wyznaczenie najważniejszych celów wychowania nie
może być kwestią przypadku czy modnej akurat ideologii, lecz
powinno wynikać z realistycznego i całościowego rozumienia
dziecka, jego możliwości i ograniczeń oraz zadań, z jakimi
będzie musiało się ono zmierzyć w swoim dorosłym życiu.
Istnieją dwa podstawowe cele w wychowaniu:
uczyć myśleć oraz uczyć kochać. Te dwa cele są najważniejsze,
gdyż być człowiekiem dojrzałym, to być kimś świadomym oraz
kimś, kto korzysta ze swojej wolności po to, by kochać. Ograniczenie
świadomości lub ograniczenie wolności w oczywisty sposób blokuje
rozwój wychowanka i prowadzi do różnych zaburzeń. Tymczasem
zarówno świadomość, jak i wolność podlegają różnym zagrożeniom.
Myślenie jest zagrożone manipulacjami i iluzjami. Oznacza
to, że młody człowiek może używać swojej zdolności myślenia
nie po to, by szukać prawdy, która wyzwala, lecz po to, by
oszukiwać samego siebie. Z kolei wolność jest zagrożona zniewoleniami
i nałogami. Wychowanek może w aż tak błędny sposób posługiwać
się swoją wolnością, że ją zupełnie utraci (np. popadając
w uzależnienia chemiczne). W tej sytuacji odpowiedzialnie
wychować to pomagać młodym, by coraz lepiej rozumieli siebie
i innych ludzi, a także by coraz dojrzalej kochali siebie
i innych, czyli by mogli żyć w świecie prawdy i miłości. Koniecznym
warunkiem dojrzałego wychowania jest osiągnięcie obu tych
celów jednocześnie. Jeśli bowiem ktoś z wychowanków będzie
precyzyjnie myślał, ale nie nauczy się kochać, to stanie się
człowiekiem okrutnym i cynicznym. Jeśli natomiast będzie chciał
szczerze kochać, ale nie nauczy się dojrzale myśleć, wtedy
okaże się człowiekiem naiwnym i będzie poddawał się różnym
manipulacjom.
Kształtowanie dojrzałego myślenia
to trudne zadanie wychowawcze. Bolesnym paradoksem naszych
czasów jest fakt, że młodzież coraz lepiej rozumie świat,
który ją otacza, a coraz mniej rozumie siebie oraz tajemnicę
ludzkiego życia. Uczyć myśleć to pomagać młodym, by nie oszukiwali
siebie "usprawiedliwiając" własne błędy, by nie wmawiali sobie,
że każdy sposób postępowania jest jednakowo dobry, że istnieje
łatwe szczęście, że człowiek poradzi sobie z samym sobą i
z własnym życiem bez kontaktu z Bogiem, bez pomocy rodziców
i wychowawców, bez zasad moralnych, bez wyciągania wniosków
z błędów własnych i innych ludzi, bez dyscypliny i czujności,
bez wysiłku i korygowania popełnionych błędów.
Drugim celem wychowania - obok prawego
myślenia - jest nauczenie miłości. Miłość to najdojrzalszy,
ale jednocześnie najtrudniejszy ze wszystkich możliwych sposobów
korzystania z ludzkiej wolności. Stawia największe wymagania.
Zadaniem rodziców jest z jednej strony wyjaśnianie dzieciom
istoty dojrzałej miłości, a z drugiej strony ukazywanie takiej
właśnie miłości we własnym postępowaniu. Trzeba precyzyjnie
tłumaczyć, że miłość to coś znacznie więcej niż uczucia, które
zawsze towarzyszą miłości, ale które nie są jej istotą, ani
nie mogą być kryterium postępowania. Podwójnym błędem jest
zatem powszechne przekonanie, że miłość to piękne uczucie.
Po pierwsze, miłość to coś znacznie więcej niż uczucie. Po
drugie, miłości towarzyszą czasem skrajnie bolesne uczucia.
Gdy kogoś kochamy, to przeżywamy wtedy różnorodne uczucia
i emocje: od radości i entuzjazmu do lęku i rozgoryczenia.
Kochając, nie przeżywamy zatem jedynie tak zwanych "pięknych
uczuć" miłości. Nasze przeżycia emocjonalne są bowiem termometrem
tego, co dzieje się w nas i w naszym kontakcie z tymi, których
kochamy. Jeśli rodzice odkryją, że ich dorastający syn czy
córka sięgają po narkotyki albo wchodzą na drogę przestępczości,
to będą wtedy przeżywali dramatyczny lęk, gniew, rozczarowanie
i wiele innych bolesnych uczuć, właśnie dlatego, że kochają.
Gdyby wycofali swoją miłość, mogliby znów spać spokojnie.
Dojrzała miłość to zatem coś więcej niż emocjonalne zauroczenie,
zwane zakochaniem. Dojrzała miłość to decyzja troski o czyjeś
dobro. To umiejętność takiego dobierania słów i czynów, które
pomagają drugiemu człowiekowi stać się najpiękniejszą wersją
samego siebie. Z tego względu dojrzała miłość jest zawsze
miłością wychowującą, czyli dostosowaną do potrzeb i zachowań
danej osoby.
Odpowiedzialne wychowanie wymaga nie
tylko wyznaczenia właściwych celów (nauczyć się dojrzale myśleć
i dojrzale kochać), lecz wiąże się również z wymogiem konsekwentnego
stosowania odpowiednich metod wychowawczych. Podstawową zasadą
w tym względzie jest posługiwanie się pozytywną motywacją.
Wychowanie nie jest skuteczne i owocne, jeśli opiera się na
moralizowaniu, nakazywaniu i zakazywaniu, straszeniu, kontrolowaniu
czy przymuszaniu. Motywacja pozytywna oznacza, że dzięki mądrym
oddziaływaniom rodziców oraz dzięki wspólnym rozmowom dzieci
rozumieją, iż kierowanie się wskazaniami rodziców to nie jest
przykra konieczność, ale osobisty zysk oraz najpewniejsza
droga do osiągnięcia dojrzałości i satysfakcji. Zasada druga
to rozmawianie z dziećmi i młodzieżą takim językiem, który
oni rozumieją, oraz posługiwanie się takimi argumentami, które
przekonują wychowanków. Trzeba pamiętać, że wychowawcy muszą
posługiwać się precyzyjniejszym językiem i silniejszymi argumentami
niż ci, którzy próbują demoralizować młode pokolenie. Toksyczni
wychowawcy nie stawiają bowiem wychowankom żadnych wymagań
i obiecują im łatwe szczęście. A takich miłych iluzji młodzi
słuchają na ogół zupełnie bezkrytycznie.
Kolejna zasada wychowawcza polega
na otwartym i stanowczym demaskowaniu tego wszystkiego, co
zagraża dojrzałości i szczęściu młodego pokolenia. Trzeba
wyjaśniać dzieciom i młodzieży, że wokół nich są też tacy
ludzie, którzy próbują zarobić pieniądze w łatwy sposób, żerując
na ich naiwności czy słabości (np. nielegalnie sprzedając
nieletnim alkohol czy pornografię), że substancje psychotropowe
(np. alkohol, narkotyk, nikotyna) oszukują, uzależniają i
zabijają, że seksualność bez miłości prowadzi do przestępstw
i zaburzeń, że tolerancja i demokracja bez prawdy i uczciwości
moralnej prowadzą do korupcji, niesprawiedliwości, okrucieństwa
i ukrytych form dyktatury, itd.
Inną konieczną w wychowaniu metodą
jest stawianie wychowankom mądrych wymagań, dostosowanych
do ich wieku i możliwości. Wychowanie to bowiem kształtowanie
dojrzałych postaw, zachowań oraz wyborów. Nie jest ono możliwe
bez podejmowania wysiłku, bez rezygnacji z doraźnej przyjemności.
Zadaniem rodziców jest także przypominanie, że stawianie samemu
sobie mądrych wymagań to najpewniejszy sprawdzian dojrzałości
nastolatka. Kto nie stawia sobie wymagań, ten lekceważy własny
rozwój i popada w kryzys.
Następna nieodzowna metoda wychowawcza
polega na rozważnym, ale zdecydowanym wyciąganiu konsekwencji
wobec błędów popełnianych przez dzieci i młodzież. Kłamstwo,
lenistwo, lekkomyślność, wielogodzinne patrzenie na telewizję,
wagarowanie, sięganie po papierosy, alkohol czy narkotyk,
kontaktowanie się z podejrzanymi kolegami powinno natychmiast
powodować określone reakcje rodziców, na przykład utratę zaufania
z ich strony, odebranie kieszonkowego czy wzmożoną kontrolę.
Wychowywanie to bowiem pokazywanie związku między określonym
zachowaniem a jego konsekwencjami. Dojrzały rodzic nie pozwoli
łudzić się swojemu dziecku, że może ono być agresywne, może
kłamać czy ulegać lenistwu, a mimo to może stać się kimś wartościowym
i szczęśliwym.
Ponoszenie przez dzieci i młodzież
naturalnych i oczywistych konsekwencji popełnianych przez
siebie błędów wiąże się z przeżywaniem stresu, a nawet cierpienia.
Pojawia się wtedy niebezpieczeństwo, że naiwni rodzice będą
próbowali "zaoszczędzić" swoim dzieciom tego typu niemiłych
doświadczeń i w ten sposób niechcący mogą sugerować swoim
dzieciom fałszywe przekonanie, że można błądzić bezkarnie.
Tymczasem rozsądny rodzic zdaje sobie sprawę z tego, że podstawowym
problemem nie jest to, iż syn czy córka cierpi, lecz to, że
błądzi. Oczywiście, dojrzały rodzic stara się uczynić wszystko,
aby samemu nie być źródłem stresów. Nie dąży natomiast do
tego, aby chronić swoje dzieci przed tymi stresami czy cierpieniami,
które są naturalną konsekwencją ich własnych słabości, naiwności
czy błędów. Cierpienie mądrze wykorzystane wychowawczo otwiera
oczy. Uczy odróżniania dobra od zła, prawdy od kłamstwa, dojrzałości
od słabości. Wzorem jest tu mądrze kochający ojciec z przypowieści
o synu marnotrawnym. Nie cofa on miłości, kiedy syn błądzi
i odchodzi daleko, ale też nie przeszkadza mu cierpieć, dopóki
ów syn błądzi i dopóki nie zastanawia się nad swoim postępowaniem.
Dojrzale kochający rodzic zdaje sobie sprawę, że lepiej jest,
by któreś z jego dzieci cierpiało, gdy błądzi, i by w ten
sposób mobilizowało się do zmiany postępowania, niż by miało
nadal błądzić. Cierpienie młodego człowieka, który pobłądził
w życiu, jest bolesną informacją, która może go przemienić
i nauczyć mądrości na przyszłość. Zadaniem rodzica jest trwać
wtedy przy dziecku i nadal je kochać, ale w sposób mądry i
wychowujący.
Trzeźwe myślenie i wyciąganie wniosków
z codziennego życia to podstawowe warunki, by być odpowiedzialnym
rodzicem i mądrym wychowawcą. Odpowiedzialni rodzice muszą
posiadać odwagę proponowania dzieciom i młodzieży optymalnej
drogi życia. Także wtedy, gdy sami taką drogą nie poszli we
własnym życiu. Kochający rodzice nie mają bowiem nic przeciw
temu, by ich synowie i córki byli w pewnych dziedzinach życia
dojrzalsi i szczęśliwsi od nich samych.
ks. Marek Dziewiecki
ks. dr Marek Dziewiecki - adiunkt Uniwersytetu
KardynaŁa Stefana Wyszyńskiego, psycholog i duszpasterz, dyrektor
katolickiego telefonu zaufania "Linia Braterskich Serc", ekspert
przedmiotu "Wychowanie do życia w rodzinie", autor publikacji
z zakresu psychologii wychowania i pedagogiki
|