Atakować problemy a nie rodziny

     Rodzina jest instytucją starą jak świat, która zawsze pragnęła funkcjonować jak najlepiej, jednak zmieniające się czasy stawiają przed nią odmienne wyzwania.
     W przeszłości rodziny były bardziej zintegrowane i osadzone w swojej społeczności. Dawniej rodzice wprowadzali dzieci w świat szerszej kultury, wpajali im powszechnie uznawane wartości. Z pokolenia na pokolenie przekazywano opowieści i historie, które były pożyteczne dla jednostek i dla kultury.
     Obecnie rodzina boryka się ze zupełnie nowymi problemami. Mamy do czynienia z problemem zaniku dawnych społeczności, narodzin społeczeństwa ery elektronicznej oraz mentalności konsumenta. Natłok wielu nowych urządzeń (typu telewizory, komputery, telefony komórkowe) jest przyczyną wielu niepożądanych zjawisk. Skumulowane oddziaływanie tych nowości zmienia styl życia rodzin. Elektroniczne media sączą swój przekaz w każdy zakamarek domu i uczą dzieci sposobów myślenia, odczuwania i zachowań pozostających w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem. Rodzice często nie wiedzą, jak skutecznie ochronić dzieci przed mediami, przemocą, agresją, alkoholem, narkotykami i złym towarzystwem. Młodzi znajdują się na rozdrożu między wartościami wpajanymi przez rodziców a tym, co widzą w mediach i czego uczą rówieśnicy. Aby zyskać akceptację rówieśników, dzieci często muszą robić rzeczy złe i krzywdzące innych.
     Młode pokolenie Polaków zbyt mało czyta, a swoje wartości czerpie z reklam. Nie jest w stanie wartościować i określać, co jest dobre, a co złe.
     W społeczeństwie konsumpcyjnym przesadnie podkreślane są prawa jednostki. Zanika poczucie wszelkiego obowiązku. A przecież obowiązek jest społecznym spoiwem, które pozwala kulturze przetrwać. Wmawia się nam, że wysiłek jest czymś złym, a wygoda dobrym, że szczęście można kupić. Dobra ogółu nie stawia się na pierwszym miejscu. Rodziny uginają się pod presją kultury nastawionej na konsumpcję i nie są w stanie jej kontrolować. W elektronicznej społeczności ludzie nie nawiązują obustronnych stosunków. Nasze dzieci wychowują urządzenia, często rolę opiekunki odgrywa telewizor lub komputer. Zastępcze więzi wytwarzają nowy rodzaj samotności. Ogarnia nas wszechobecna nieuprzejmość, panuje chciwość i skąpstwo. Brakuje poczucia bliskości i ciepła, ludzie żyją w wiecznym pośpiechu, często separując się od innych. Nowym zjawiskiem jest oddalanie się człowieka od natury. Próbuje się nam zaszczepić brak poczucia przynależności do własnej historii i miejsca, mamy też do czynienia z patologizowaniem zachowań ludzkich. Niektórzy z rodziców bardziej martwią się tym, co ich dzieci czują niż tym, jak się zachowują. Chcą, żeby ich dzieci były szczęśliwe, a nie dobre. Takie myślenie jest błędne, a ludzie tracą poczucie sensu i celu. Spokojne, szczęśliwe dzieci i odprężeni, pewni siebie rodzice - to coraz rzadszy obrazek. Obecny kryzys jest kryzysem znaczenia i wartości. Rodziny w każdej epoce musiały borykać się z problemami wewnętrznymi i zewnętrznymi. Dawniej problemy wewnętrzne należały do rzadkości, ponieważ członkowie rodzin słusznie uważali, że większość ich kłopotów płynie z zewnątrz. Te zewnętrzne niedogodności jednoczyły i scalały rodziny. W takich warunkach powstawały polskie hymny narodowe (Mazurek Dąbrowskiego, Rota i inne). Wiersz Marii Konopnickiej Rota w pierwotnym zamierzeniu autorki był protestacyjną odpowiedzią na ustawę rządu pruskiego o przymusowym wywłaszczeniu polskich rodzin z ziemi i stanowił punkt kulminacyjny poetyckiej i publicystycznej kampanii przeciwko germanizacyjnej polityce niemieckiej. W Rocie poetka, wskazując wroga zewnętrznego, jednoczy wszystkie rodziny, przemienia je w twierdze, budzi w narodzie ducha entuzjazmu i wiary w lepszą przyszłość.... Nie damy, by nas zniemczył wróg. Tak nam dopomóż Bóg!... Twierdzą nam będzie każdy próg.... Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz, ni dzieci nam germanił...
     Dzisiejsze rodziny nie są już tak pewne, gdzie znajduje się ich wróg. Skłaniają się do szukania problemów wewnętrznych, jak napięcia w rodzinie i indywidualne wady jej członków. Nie potrafią jasno określić wrogów zewnętrznych, którymi są: nieuczciwy system ekonomiczny (prowadzący do bezrobocia, biedy, ubóstwa), alkohol, przestępczość, terroryzm i lęk, który on rodzi, media i presja konsumpcyjnego stylu życia. Zawsze trudniej jest walczyć z wrogiem, który nie został zidentyfikowany. Gdy wróg zewnętrzny się rozmywa, rodzina się nie jednoczy, lecz obwinia samą siebie i w konsekwencji rozpada się. Wróg zewnętrzny scala i wzmacnia rodzinę, natomiast wróg wewnętrzny rozsadza ją od środka. Rodziny ponoszą klęskę, gdy atakują się nawzajem. Lepiej sobie radzą, jeśli mogą się zjednoczyć przeciwko siłom zła z zewnątrz.
     O tę jedność nieustannie woła Papież Jan Paweł II, mówiąc:... trzeba dziś w Polsce jedności wiary, jedności ducha i myśli, jedności rodzin i jedności społecznej; (...) potrzebna jest nowa wyobraźnia miłosierdzia, której przejawem będzie nie tyle i nie tylko skuteczność pomocy, ale zdolność bycia bliźnim dla cierpiącego człowieka, solidaryzowania się z nim.
     Podczas ostatniej pielgrzymki do naszej Ojczyzny Papież z niepokojem mówił o trudnościach i kosztach przemian w Polsce, które boleśnie obciążają najuboższych i najsłabszych. - Nie może być obojętny los tych, którzy pozostają bez pracy, którzy żyją w coraz większym ubóstwie, bez perspektywy poprawy swojego losu i losu swoich dzieci - mówił Ojciec Święty. Te trudne sprawy Jan Paweł II powierzył Bożej Opatrzności i zachęcił odpowiedzialnych za stan państwa do troski o dobro rodzin. - Niech zapanuje duch miłosierdzia, Bożej solidarności, zgody i współpracy oraz autentycznej troski o dobro Ojczyzny - apelował do nas Papież. Wyraził też nadzieję, że społeczeństwo polskie pielęgnując te wartości znajdzie właściwe sobie miejsce w strukturach wspólnej Europy. Niech nowe Tysiąclecie będzie epoką odbudowywania tożsamości i struktury rodzin.

Mirosław Hartung

MirosŁaw Hartung - b. wicekurator oświaty województwa warmińsko-mazurskiego