|

Rodzina to temat -
rzeka. Jej funkcji nie można przecenić. Rodziny nie zastąpi
żadna inna instytucja społeczna. A pełni wiele funkcji, jak:
prokreacyjną, biologiczną, emocjonalną, ekonomiczną, kulturową,
ma też spełniać funkcję wychowawczą, polegającą na wprowadzeniu
młodego człowieka w dorosłe życie. Rodzina uczy sposobów zachowania,
odpowiedzialności i samodzielności, wpaja pewne nawyki. Wychowawcza
funkcja rodziny trwa bardzo długo, granica osiemnastu lat
jest tylko powszechnie przyjętą normą prawną. Jednym z podstawowych
praw i obowiązków rodziny jest wychowanie młodego pokolenia
w oparciu o wartości moralne i tradycje narodowe. Tymczasem
rzeczywistość przeraża.
Poznałam ją dobrze w ciągu siedmiu
lat mojej pracy pedagogicznej i wychowawczej, do której wchodziłam
z niewzruszonym i od dzieciństwa ugruntowanym przekonaniem,
że podstawową "instytucją" mogącą dobrze wychować dziecko,
młodego człowieka jest rodzina Tymczasem okazuje się, że byłam
i nadal jestem w błędzie. Przykłady? Mam ich wiele, odwołam
się zaledwie do trzech.
1. Na początku
roku szkolnego istnieje potrzeba wyboru rady klasowej (popularnej
trójki klasowej) spośród rodziców. Zazwyczaj potrzeba wiele
czasu, by któryś z rodziców zgodził się (wreszcie!) na uczestnictwo
w radzie klasowej. Powody odmawiania są różne, a najpoważniejszym
jest brak czasu. To nic, że chodzi o pracę (najczęściej sporadyczną
i niewielką) na rzecz dzieci, w tym także własnego dziecka.
Na tegoroczną wywiadówkę z rodzicami
zaprosiłam uczniowski samorząd klasowy. Sądziłam, że obecność
młodzieży zmobilizuje rodziców, ułatwi decyzję. Niestety,
to niewiarygodne (!), ale na ochotnika nikt się nie zgłosił.
Co gorsza, kiedy zmuszona byłam wg listy pytać o ewentualną
zgodę na wejście do trójki klasowej, wszyscy odmówili! "Wybory"
trwały 30 minut! Młodzież była zażenowana, ja też, a rodzice...
Czy zatem można się dziwić,
że kiedy podczas omawiania całorocznego planu wychowawczego
zaproponowałam młodzieży wigilijne spotkanie klasowe z rodzicami,
ta od razu zaprotestowała?
2. Na konsultacjach
matka trzecioklasistki (szkoła średnia) prosiła o wypisanie
nazwisk nauczycieli, którzy uczą córkę. Ale to jeszcze nic
szczególnego.
Trafił też do mojej klasy zagubiony
ojciec, który z kolei poszukiwał wychowawcy swojego syna.
Trudno mu było pomóc, bo zapomniał nie tylko, jak nazywa się
wychowawca, ale nawet (to nie żart!), do której klasy chodzi
syn. I wcale nie chodziło o literkę alfabetu, ale o rocznik!
3. I na koniec
przypadek (tragiczny). Próbowałam pewnego ojca zmobilizować
do tego, by zechciał więcej czasu i uwagi poświęcić synowi
- bardzo zdolnemu, ale najwyraźniej zagubionemu, ulegającemu
złym wpływom innych i coraz częściej wagarującemu. Usłyszałam
następujące zdanie: "Proszę pani, od wychowania to jest szkoła
i Kościół, ja jestem od zarabiania pieniędzy". Chyba to było
motto życiowe tego pana, gdyż samobójcza śmierć syna wskazywała,
że nie zmienił on swego przekonania po tej rozmowie.
Te przykłady
sugerują, że rodzice rzeczywiście żyją w przekonaniu, że szkoła
(Kościół) ma wyręczyć ich z obowiązku wychowania dziecka.
Swoje zadania wychowawcze realizują zwykle werbalnie. Nie
widzą potrzeby dawania przykładu: z papierosem w ustach -
zabraniają palenia, z kieliszkiem w ręku - zabraniają pić
alkohol, z wycieczki za najbliższą granicę każą przywozić
alkohol, choć wiedzą, że nieletnim przejście przez granicę
z trunkami jest zabronione etc., etc....
Domagają się grzeczności, spokoju,
a sami krzyczą (wrzeszczą) na swe pociechy, nie przebierając
w słowach. Ba, zachwycają się przemocą, agresją, cwaniactwem,
swobodą obyczajów płynącą z ekranów telewizyjnych, ze szpalt
gazet. Chcą, by ich dzieci były wzorem taktu, by potrafiły
się zachować, a sami... Jak mam wymagać od młodego człowieka,
że nie powinien żuć gumy na lekcji, czy podczas rozmowy z
osobą starszą, w teatrze, skoro jego ojciec, matka z pełną
swobodą oddawali się tej czynności podczas ostatniego spotkania?
O czym rozmawiać z rodzicem, który na po mojej informacji,
że syn pił piwo na wycieczce, odpowiada z pełnym zdziwieniem:
"Ale my mu pozwalamy pić piwo w domu. Przecież to nic takiego".
Rodzice zamieniają - niestety, zbyt często - miłość rodzicielską
na jej pozory ukryte pod strojami, komputerami, samochodami,
pieniędzmi. Mało tego, znam przypadki, kiedy to rodzice wyrażali
zgodę na nieobecność syna w nocy w domu, gdyż woleli, żeby
przesiadywał u dziewczyny, a nie w knajpach. Mniejsze zło...?
Trudno mi się pogodzić z istniejącym
stanem rzeczy, gdyż jestem przekonana, że ani szkoła, ani
Kościół nie są w stanie wychować dziecka, jeśli rodzice nie
włożą w proces wychowawczy trudu i serca. Miłość rodzicielska
to nie poszukiwanie dóbr materialnych, ale przede wszystkim
czas dla dziecka, częste rozmowy, zrozumienie, to wspólne
przeżywanie trosk i radości. To wreszcie przykład własnego
życia, to wskazywanie prawdziwych autorytetów.
A przecież budulcem do tworzenia
tej ważnej wspólnoty ludzkiej jest miłość. Fenomen - mnoży
się tylko wtedy, gdy się ją dzieli z innymi. Rodzina nie tylko
majątek i kłopoty bytowe. To dużo więcej - wspólnota ducha,
serca i myśli. Powinna zatem zaspokajać ludzkie potrzeby psychiczne,
emocjonalne i kulturowe. I tego głównie chce młodzież! Dowodem
są wyniki ankiety przeprowadzonej przeze mnie w III klasie
szkoły średniej. Uczniowie mieli z listy wartości wybrać 5
najważniejszych dla nich i wypisać je od najważniejszej do
najmniej istotnej. Wynik sam mnie zaskoczył: na pierwszym
miejscu wcale nie były wartości materialne zamknięte w popularnym
sloganie młodzieżowym "skóra, fura i komóra", ale właśnie
rodzina. Młodzi chcą stabilizacji, poczucia bezpieczeństwa,
zwykłej spokojnej rozmowy, a nie zdawkowej i w pędzie, nie
chcą być osamotnieni, zbywani. Chcą bez przerwy czerpać miłość
od najbliższych, chcą odczuć serdeczność domu rodzinnego.
Chcą nie tylko brać, ale i dawać, tylko że nie zawsze im się
na to pozwala. Młodzież często podkreśla, że kontakty z rodzicami
ograniczają się do komend: "Wstawaj już", "Posprzątaj", "Zrób
lekcje". Często pozostaje tylko pomarzyć o wspólnym posiłku,
rozmowie.
Może zatem warto zadać sobie
pytanie: Czy moja rodzina zaspokaja ludzkie potrzeby psychiczne
i emocjonalne?
Załączniki:
I. Ankieta.
Poniżej podana jest lista wartości, które w różnym stopniu
cenione są przez ludzi.
Wypisz 5 najważniejszych dla Ciebie. Uszereguj je w kolejności
od najważniejszej do najmniej ważnej (ankietowanych było 27
uczniów):
1. Pokój na świecie
2. Wygoda życia
3. Prawdziwa przyjaźń
4. Kultura i sztuka
5. Wysoki standard materialny
6. Zbawienie wieczne
7. Ojczyzna
8. Wysokie zarobki
9. Wykształcenie
10. Atrakcyjność wyglądu
11. Trwałość i ciepło życia rodzinnego
12. Sukces życiowy
II. Wyniki ankiety - 5 kolejnych pozycji.
1. Trwałość i ciepło życia rodzinnego - 92% uczniów,
2. Sukces życiowy - 62%,
3. Wysoki standard materialny - 59%,
4. Wygoda życia - 57%,
5. Wykształcenie - 32%.
Agnieszka Kaczmarek
|