Mówienie i pisanie źle o polskich nauczycielach jest sprawą tak powszechną, że właściwe dziś już nikt nie zastanawia się, dlaczego tak się dzieje, jak również - co jest znacznie gorsze - nad skutkami takiego postępowania.
Czy polski nauczyciel był zawsze tak krytycznie postrzegany, czy też jest to problem ostatnich kilkunastu lat? Status społeczny i materialny nauczyciela nierozerwalnie jest związany z sytuacją polityczną i ekonomiczną kraju, w którym żyje.

    Oto obraz polskiego nauczyciela z Galicji końca XIX i początku XX wieku - od przeszło stu lat już byliśmy pod zaborami - zatem jednego z najtragiczniejszych i najcięższych okresów w dziejach naszego narodu.
    Nauka w ówczesnym gimnazjum trwała osiem lat. Analizując grupę nauczycieli gimnazjalnych zwróciłam uwagę na takie cechy socjologiczne, jak: stan liczebny, pochodzenie społeczne, wykształcenie, wynagrodzenie. Stanowili oni zbiorowość o specyficznych walorach, która zdolna była do wytworzenia między sobą silnej więzi oddzielającej ją od reszty galicyjskiego nauczycielstwa. Jednym z jej przejawów było oderwanie się od ówcześnie działającego i zrzeszającego nauczycieli Towarzystwa Pedagogicznego i założenie w 1884 roku własnej organizacji związkowej pod nazwą Towarzystwa Nauczycieli Szkół Wyższych, do których to szkół zaliczały się gimnazja. Głównym motywem działalności tego Towarzystwa była "chęć stworzenia poważanej reprezentacji dla obrony interesów swojego stanu i zawodu"1. Może należałoby pomyśleć obecnie o założeniu podobnego Towarzystwa?

Stan liczebny gimnazjów i nauczycieli w nich uczących

    Na przestrzeni lat 1867-1914 liczba gimnazjów galicyjskich zwiększyła się z 19 do 130 czyli prawie siedmiokrotnie, natomiast liczba nauczycieli z około 309 wzrosła do 2045 w szkołach państwowych i około 1000 nauczycieli w szkołach prywatnych2.
    Liczebność kadry w poszczególnych gimnazjach państwowych zmieniała się w zależności od wielkości i prężności danego środowiska. W skład zespołu pedagogicznego każdego gimnazjum wyższego czyli z klasami od I do VIII wchodził jeden dyrektor i od 10 do nawet 40 nauczycieli, w zależności od ilości uczniów. Do grona nauczycielskiego należeli też katecheci wszystkich wyznań, bowiem religia była przedmiotem obowiązkowym. Do końca XIX wieku najwięcej nauczycieli liczyło grono Gimnazjum św. Anny w Krakowie - obecnie I Liceum Ogólnokształcące im. B. Nowodworskiego, na drugim miejscu plasowało się IV Gimnazjum we Lwowie3.

Pochodzenie społeczne nauczycieli

    Podobnie jak cała inteligencja Galicji, nauczyciele gimnazjalni rekrutowali się z różnych klas i warstw społecznych. Większość źródeł podaje, że kadr nauczycielskich dostarczały głównie Wydziały Filozoficzne Uniwersytetu Jagiellońskiego, na których studiowała młodzież mniej zamożna, a więc osoby pochodzące z rodzin inteligenckich i chłopskich. Mniej liczną grupę stanowili przedstawiciele takich warstw społecznych, jak: burżuazja, ziemiaństwo, robotnicy i rzemieślnicy4.
    Wszystkie grupy inteligencji zawodowej miały ściśle określone miejsce w systemie międzyludzkich zależności. Zależności, różnice i hierarchie istniały nie tylko na zewnątrz, ale i wewnątrz warstwy inteligenckiej, a także wśród samego nauczycielstwa. Jeszcze w okresie międzywojennym dystans pomiędzy nauczycielami szkół powszechnych a nauczycielami gimnazjalnymi był bardzo wyraźny i przejawiał się w rozmaitych wzajemnych konfliktach. Nauczyciele gimnazjalni, choć pochodzili z różnych warstw społecznych, mieli świadomość własnej odrębności i swoich wspólnych interesów. Czynnikiem łączącym i rozpoznawczym dla tej grupy był ten sam zawód, praca w szkołach jednakowej kategorii i wyższe wykształcenie, które dawało prawo wykonywania tego zawodu, cieszyło się atencją i podnosiło prestiż zawodu nauczyciela. Rolę integrującą w stosunku do ogółu pedagogów zatrudnionych w gimnazjach spełniało Towarzystwo Nauczycieli Szkół Wyższych, którego jednym z celów było "pokrzepienie ducha koleżeństwa przez wzajemne zbliżanie się i wymianę myśli". Inteligencja mogła wyznawać poglądy grupy społecznej, z której się wywodziła, jednakże nauczyciele szczególnie szkół państwowych w tym względzie byli ściśle podporządkowani czynnikom sprawującym władzę. Oficjalnie nauczyciele wyznawali ideologię, jakiej wymagały od niej władze austriackie, ale w rzeczywistości dalecy byli od politycznej prawomyślności.
    Pod względem obyczajowym i towarzyskim hołdowali wzorcom szlacheckim. W oczach chłopów, robotników czy rzemieślników byli panami, do których uśmiechnął się los, w oczach bogatego ziemiaństwa - pariasami, szanowanymi wprawdzie za wiedzę i zalety osobiste, ale traktowanymi z poczuciem wyższości, jako osoby zmuszone do zarabiania środków do życia.

Wykształcenie nauczycieli

    Do kształcenia nauczycieli gimnazjalnych przywiązywano w Galicji dużą wagę. Nie tylko starano się o odpowiednią ilość kadry nauczycielskiej, ale przede wszystkim o jej wysoką jakość. Od roku 1856 wymagano od nauczycieli szkół średnich wykształcenia uniwersyteckiego. Uważano bowiem, że nie poprawi się edukacja młodzieży, choćby przeprowadzono najlepsze nawet reformy i układano najlepsze plany nauczania, jeżeli ci, którzy je realizują, nie będą odpowiednio przygotowani do stojących przed nimi zadań. W społeczeństwie panowało przekonanie, że nauczyciel powinien znać się na wszystkim, aby w każdej sytuacji mógł ucznia poinformować, wyjaśnić i pomóc mu. Można by rzec, że problem edukacji, reformy oświaty, planów nauczyciela jest klasycznym tematem w naszym kraju. 150 lat temu były dokładnie takie same problemy, z jakimi borykamy się dziś.
    Podstawowym obowiązkiem kandydata na nauczyciela gimnazjalnego było odbycie czteroletnich studiów uniwersyteckich: pięć semestrów na wydziale filozoficznym i trzech na tymże lub innym, który wiązał się z wybranym kierunkiem kształcenia. Studentom filologii obcych półroczny pobyt za granicą, gdzie nabierano biegłości we władaniu językiem, wliczano do okresu studiów - zaliczając dwa semestry. Nauczycielom matematyki, geometrii wykreślnej i fizyki zaliczano dwa lata, a nauczycielom chemii trzy lata studiów na politechnice, na wydziałach inżynierii, budownictwa lądowego, budowy maszyn, chemii. Pozostałe dwa lata musieli odbyć obowiązkowo na wydziale filozoficznym. Od nauczycieli wymagano nie tylko gruntownego wykształcenia kierunkowego, ale i rozległej wiedzy ogólnej. Każdy przyszły nauczyciel zobowiązany był zaliczyć w czasie studiów wykłady z filozofii, psychologii i pedagogiki od XVI wieku. Powinien też uczęszczać na zajęcia z metodyki nauczania wybranego przedmiotu, z higieny szkolnej, wychowania fizycznego i języka obcego, w jakim miał uczyć w szkole. Dzieje filozofii, historia wychowania, historie szkół średnich w Europie i Ameryce cieszyły się bardzo dużą popularnością wśród studentów. W okresie, gdy wykłady z historii wychowania oraz konwersatorium z pedagogiki prowadził dyrektor Gimnazjum św. Anny dr Leon Kluczyński, jako docent prywatny Uniwersytetu Jagiellońskiego, absolwenci Uniwersytetu mieli możliwość hospitować lekcje w gimnazjum w celu poznania zawodu od strony praktycznej.

Kandydat na nauczyciela gimnazjum musiał posiadać dużą wiedzę specjalistyczną i ogólną, być oczytanym, cechować się szerokimi horyzontami umysłowymi i wysoką inteligencją.

    Ukończenie uniwersytetu było dopiero wstępem do wykonywania zawodu nauczyciela gimnazjalnego. Ci, którzy chcieli podjąć pracę, musieli zdać egzamin przed C. K. Naukową Komisją Egzaminacyjną dla Kandydatów na Nauczycieli Szkół Średnich. Podanie o dopuszczenie do egzaminu można już było złożyć na czwartym roku studiów. Komisję egzaminacyjną przy każdym uniwersytecie mianował Minister Wyznań i Oświecenia. Pierwsze komisje działały już od roku 1850. Członkowie komisji egzaminacyjnych byli mianowani i powoływani przez ministra. Skład komisji był zgodny z obowiązującymi przedmiotami nauczania w szkole średniej. Komisje liczyły po około 20 osób. Kandydaci musieli zdawać trudny i wieloetapowy egzamin. Jeśli sprostali wszelkim wymogom wstępnym, komisja wyznaczała tematy prac domowych z przedmiotu głównego oraz pobocznego. Ponadto należało przygotować pisemną rozprawę o charakterze ogólnofilozoficznym, pedagogicznym lub z zakresu dydaktyki szczegółowej. Praca filozoficzna miała być tak napisana, aby przekonać komisję, że nabyte wykształcenie filozoficzne jest wystarczające do należytego zrozumienia i przekazania w przyszłym procesie nauczania uczniom, związku swojego przedmiotu z innymi przedmiotami. Chodziło zapewne o to, aby uczeń zrozumiał, że tak naprawdę wszystkie nauki są ze sobą ściśle powiązane i wzajemnie się wspomagają i uzupełniają. To bardzo ważne, aby zrozumieć, że żaden dział nauki nie stanowi samoistnej całości, że odkrycia i zdobycze w jednej dyscyplinie wiedzy są inspiracją i uzasadnieniem do odkryć w drugiej i wspólnie pozwalają nam na zrozumienie zjawisk zachodzących we Wszechświecie i naszej w nim roli. Tak rozumiane cele kształcenia miały zapobiegać specjalistycznemu zasklepianiu się nauczycieli w jednej dyscyplinie wiedzy i wyposażać ich intelektualnie, tak aby mogli integrując o wpływać na proces kształcenia. Przyszli nauczyciele filologii klasycznej pisali prace egzaminacyjne po łacinie lub po grecku, a przyszli nauczyciele języków nowożytnych w takich językach, w jakich mieli uczyć. Na napisanie każdej rozprawy kandydat dostawał trzy miesiące, który to okres można było przedłużyć o następne pół roku. Większość zdających korzystała z tego uprawnienia. Do obowiązkowych rozpraw można było dołączać dodatkowe publikacje, rozprawy naukowe, prace doktorskie itp., które komisja oceniała łącznie. Po pozytywnym ocenieniu prac przez komisję, przyszły nauczyciel przystępował do tzw. egzaminu klauzurowego, który musiał się odbyć nie później niż w okresie dwóch lat od przyjęcia prac domowych. Podczas tego egzaminu kandydat musiał wykazać, że doskonale opanował materiał z danego przedmiotu, nie mógł się posługiwać żadnymi materiałami pomocniczymi. Chodziło nie tyle o szczegóły pamięciowe, co o doskonałe rozumienie i znajomość problematyki. Egzamin klauzurowy z przedmiotu głównego trwał 8 godzin, a z przedmiotu pobocznego 4 godziny. Podczas egzaminu komisja nie uznawała żadnych okoliczności łagodzących i nie miała w zwyczaju "naciągania" ocen. Zdarzało się, że np. na 54 zgłaszające się do egzaminu osoby zdawało 15 osób5.
    Pozytywny wynik egzaminu nauczycielskiego upoważniał kandydata nie posiadającego stażu do podjęcia praktyki, tzw. "rozszerzony rok próbny", w jednej ze szkół średnich posiadającej prawa publiczne. Do obowiązków praktykanta należało hospitowanie lekcji profesorów w wymiarze od 12 do 16 godzin tygodniowo. Po pewnym czasie praktykant podejmował próby samodzielnego nauczania pod pełną kontrolą nauczyciela prowadzącego go, i jeśli tzw. "występy nauczycielskie" wypadły zadowalająco, mógł prowadzić po dwie lekcje tygodniowo, ale dalej pod ścisłym nadzorem nauczyciela. Po upływie pół roku kandydat mógł sam zacząć samodzielnie uczyć. Raz w tygodniu odbywały się narady metodyczne nauczycieli sprawujących opiekę z praktykantami. W ciągu trwania roku praktyki praktykant nie otrzymywał wynagrodzenia. Mógł otrzymywać zapomogę, pensję miał wypłacaną dopiero wówczas, jeśli samodzielnie prowadził lekcje w wymiarze co najmniej 6 godzin tygodniowo. Widzimy więc, że uzyskanie pełnych kwalifikacji nauczycielskich uprawniających do pracy w gimnazjum nie było sprawą łatwą. Kandydat musiał posiadać dużą wiedzę specjalistyczną i ogólną, być oczytanym, cechować się szerokimi horyzontami umysłowymi i wysoką inteligencją. Nie może zatem dziwić fakt, że średnia wieku zdających egzaminy kwalifikacyjne była dość wysoka, bo około 30 lat. Dodatkowym problemem były koszty egzaminów - łączny koszt to około 100 koron (równowartość około 10 par bardzo dobrych butów). Za każdy egzamin poprawkowy należało uiścić dodatkową opłatę. Ponadto młodzi nauczyciele obowiązani byli do uczestnictwa w różnego rodzaju kursach dokształcających. Celem owych kursów było zapoznanie nauczycieli z postępem dokonującym się w różnych dziedzinach wiedzy. Zajęcia prowadzili profesorowie, docenci i asystenci UJ. Kursy były na bardzo wysokim poziomie i cieszyły się wielką popularnością. Nauczycielom zamiejscowym pokrywano koszt wyżywienia i zakwaterowania. Pobory nauczycieli i dyrektorów gimnazjów jako urzędników państwowych były dość wysokie, a stanowiska te uchodziły za intratne. Pod koniec XIX wieku i na początku XX wieku dyrektor zarabiał ze wszystkimi dodatkami około 600 K, a nauczyciel z pełnymi kwalifikacjami około 450, co było kwotą bardzo wysoką, biorąc pod uwagę, że para męskich butów kosztowała około 10 K, surdut 20 - 100 K, miesięczny abonament stołówkowy z pięcioma posiłkami dziennie około 15 K. Tak w najogólniejszych zarysach przedstawiał się obraz galicyjskiego nauczyciela gimnazjalnego. Był człowiekiem wykształconym, cieszył się uznaniem i szacunkiem społeczeństwa. Zarobki nauczyciela wystarczały na utrzymanie rodziny na odpowiednim poziomie, a jemu samemu pozwalały na ustawiczne podnoszenie kwalifikacji.

Grażyna Komarzyniec

Grażyna Komarzyniec
I Liceum Ogólnokształcące, im. B. Nowodworskiego w Krakowie

Przypisy:

1 Towarzystwo Nauczycieli Szkół Wyższych 1884-1894, Lwów 1894, s. 3.
2 Rocznik statystyki Galicji, R. II, 1887 i 1888, Lwów 1889, s. 85.
Podręcznik statystyki Galicji, t. IX, cz. 1, Lwów 1913, s. 98.
3 H. Kramarz, Nauczyciele gimnazjalni Galicji 1867-1914, s. 25.
4 Z. Tabaka, Analiza zbiorowości studenckiej w latach 1850-1918. (Studium Statystyczne). Celina Bobińska, Studia z dziejów młodzieży Uniwersytetu Krakowskiego od Oświecenia do połowy XX wieku, t. II cz. I, s. 100-101, Kraków 1970. H. Kramarz, Nauczyciele gimnazjalni Galicji 1867-1914, tablica VIII, s. 43, tablica IX, s. 44.
5 Archiwum UJ, Państwowa Komisja Egzaminów Nauczycielskich, PKEN 13. Sprawozdania z czynności komisji. Wykazy statystyczne 1868-1884, Komisja Egzaminacyjna Krakowska Nr 225 ex 1881/82.