|

W procesie wychowawczym ważne miejsce zajmuje
szkoła jako instytucja i wychowawcy. Nauczanie to powołanie,
co implikuje za sobą konieczność bycia człowiekiem twórczym
i kształtującym w wychowankach umiejętności potrzebne w przyszłym,
samodzielnym życiu.
Głębokie uzasadnienie
znajdują tu słowa Janusza Korczaka: "bądź sobą - szukaj własnej
drogi. Poznaj siebie, zanim zechcesz dzieci poznać. Zdaj sobie
sprawę z tego, do czego sam jesteś zdolny, zanim dzieciom
zaczniesz wykreślać zakres ich praw i obowiązków. Ze wszystkim
sam jesteś dzieckiem, które musisz poznać, wychować i wykształcić
przede wszystkim". Wychowawca pamięta, że powierzono mu najbardziej
plastyczny "materiał" - osobowość dziecka, którą kształtuje,
bogaci, rozwija i czuwa nad prawidłowym rozwojem dziecka.
Wychowawcy i nauczyciele mają prawo
do wolności najpełniejszej. Mają oni obowiązek realizowania
jej we własnym życiu, a potem szkolnym i społecznym. Świadomość,
że mają być wzorem powoduje, że starają się uwolnić od tego,
co grozi umniejszeniu wolności. Kształtując u młodych ludzi
postawę akceptacji w stosunku do takich wartości, jak: prawda,
dobro, przyjaźń, miłość, poświęcenie i ofiara, nauczyciel
wychowuje ucznia aż do zapomnienia o sobie, aż do pełnego
daru z własnego życia.
Należy uczyć młodzież doceniania ludzkiego
rozumu, jego siły poznawczej. Człowiek wszak odkrywa prawdę,
ale jej nie tworzy, odczytuje w swoim sercu prawo natury,
odkrywa jego granicę, ale sam ich nie ustala. Nauczyciel musi
być znakiem sprzeciwu wobec kryzysów, wahań i bezsensu życia.
Dla źle rozumianej wolności najbardziej istotny jest bezsens.
Poddając się jego hipnozie człowiek nie zna już żadnych hamulców.
Gotów jest posunąć się aż do samozniszczenia. Rodzice i wychowawcy
sami autentycznie wolni mocno stoją na straży norm, które
chronią prawdziwą wolność.
Wolność daje człowiekowi i wychowawcy
zdolność wyboru motywów i związane z nim poczucie obowiązku
i odpowiedzialności1. Prawdziwa wolność wychowawcy w zakresie
ducha nie jest ani chaosem, ani samowolą; jest przedmiotem,
który uzasadnia jego postępowanie w kierunku prawdy i sprawiedliwości.
Pełnię wolności wychowawca osiąga w stosunku z innymi tylko
wtedy, gdy jego partner - dziecko, jego duchowe ja, nie jest
ani rzeczą, ani czyimś odbiciem, ani jakąś nieokreśloną siłą,
lecz po prostu inną osobą, którą wychowawca akceptuje, której
chce pomóc. Wolność nie jest więc wartością samą w sobie,
pochodzi z innego wymiaru. Jest wolnością wychowawcy od siebie
dla dziecka, i jednocześnie wolnością do kogoś2.
Wychowawca jest o tyle wolny, o ile
podlega temu, co prawdziwie kocha, staje się zaś niewolnikiem,
kiedy daje się ujarzmić temu, czego kochać nie powinien. Prawdziwa
wolność wychowawcy rodzi odpowiedzialność za dziecko i polega
na robieniu wszystkiego, co nie szkodzi wychowankowi. Wychowywać
do wolności może tylko człowiek wolny. Taki wychowawca jest
zdolny do afirmacji wolności ucznia. Poszanowanie wolności
dziecka nie polega w stosunkach wychowawczych na zrodzonej
z fałszywej obawy postawie nie mieszania się w jego osobiste
życie, ale na odwadze zapytania go o prawdziwość i rzeczywistość
jego wolności3. Wolność nie jest celem ostatecznym wśród wartości
nauczyciela. Jest siłą, daje wolne pole budowania, ale nie
ona tworzy jego fundament, wolność odnajduje swój sens w urzeczywistnieniu
wartości. Rodzi to wewnętrzną harmonię, swoistego rodzaju
krainę szczęśliwości (eurytmia) - rodzi prawdziwą kulturę
duszy polegającą na uszlachetnianiu.
W stosunku do wolnościowych dążeń
uczniów, nauczyciele-wychowawcy z jednej strony rozszerzają
możliwości dokonania przez nich wyboru, rozwijają samodzielność
umysłową i etyczno-moralną, kształtują aktywność i pomysłowość,
z drugiej zaś wdrażają do ograniczenia niektórych skrajnie
wolnościowych działań4. Podstawowym warunkiem rozszerzania
możliwości wyboru działań, które nie szkodzą innym ludziom,
jest zdobywanie przez uczniów coraz większej wiedzy z zakresu
zasad i norm moralnych oraz stosunków międzyludzkich.
Aby wiedza była podstawą określonego
etycznie pożądanego działania, powinna być połączona z przekonaniem
o konieczności wyboru. Przekonanie jako względnie stały składnik
świadomości człowieka, oparty na przeświadczeniu, że pewien
stan rzeczy jest taki a nie inny, bazuje na poznaniu rzeczywistości,
emocjonalnej aprobacie, zdobytej wiedzy oraz skłonności do
postępowania zgodnie z jej treścią. Przekonania człowieka
mogą być dobre lub złe, społecznie pożyteczne lub szkodliwe.
Działania zgodne z pozytywnymi przekonaniami to pierwsza granica
wolności, w kierunku której uczeń podąża pod przewodnictwem
nauczyciela.
Człowiek wolny działa w granicach
rozsądku i namysłu. Podporządkowanie aktów woli przypadkowym
okolicznościom, uleganie wpływom nowo poznanych osób, to właściwie
funkcjonowanie w krainie labilności i niewoli. Zachowanie
podporządkowane jest bowiem nie rozsądkowi, lecz kieruje nim
przypadek5.
W tradycyjnym systemie klasowo-lekcyjnym
uprawnienia uczniów są bardzo małe. Treści nauczania zawarte
w programach są narzucone uczniom a tendencje wolnościowe
minimalne. O metodach nauczania i wychowania decydują nauczyciele.
Ale i ten system daje możliwości rozszerzenia uprawnień i
wolności uczniów. Nauczyciele w ramach swych przedmiotów realizują
tematykę zaproponowaną przez uczniów. Szkoła jako miejsce
wspólnego przebywania uczniów i nauczycieli może zostać przez
nich urządzona, wyposażona.
Duże możliwości rozszerzania wolnościowych
działań uczniów daje dobrze funkcjonujący samorząd uczniowski.
Działania uczniów w ramach samorządowych form aktywności,
akcji społecznych6 winny odpowiadać podstawowym wymaganiom:
- uczniowie faktycznie uczestniczą w
różnych formach życia wewnątrzszkolnego lub pozaszkolnego,
- uczestnictwo w działaniach jest wyrazem
dodatkowej inicjatywy uczniów i jest połączone z przyjęciem
dodatkowej odpowiedzialności i dodatkowych obowiązków,
- uczestnictwo ma charakter całkowicie
dobrowolny, wiąże się z wewnętrzną, intelektualną i emocjonalną
aprobatą własnych działań.
Uczniowie obracają
się w płaszczyźnie samodzielności i poczuciu wolności. Ta
swoistego rodzaju lekcja wolności nie może stać się samowolą,
stąd konieczność kurateli ze strony dyrekcji i nauczycieli.
Problem granic wolności dotyczy uczniów,
ale i nauczycieli. Granice wolności nauczycieli wiążą się
ze stosunkiem do wolnościowych dążeń uczniów oraz uznanych
ogólnie tradycji społecznych w dziedzinie kształcenia i wychowania.
Do etycznej wolności uczniowie dorastają stopniowo, proces
ten odbywa się przy pomocy nauczycieli i pod ich kierunkiem.
Każdy nauczyciel w szkole jest zobowiązany do nauczania i
równocześnie do wychowywania swych uczniów do wolności.
Nauczyciele dobierając zasady swojej
pracy dydaktycznej i wychowawczej kierują się uzasadnionymi
w teorii pedagogicznej i ogólnie uznanymi zasadami i normami,
korzystając z własnych nowatorskich pomysłów dotyczących kształtowania
wolności.
Nauczyciele mają dużo swobody i wolności
w doborze sposobów emocjonalnego ustosunkowania się do uczniów
i traktowania ich jak młodszych od siebie ludzi. Lekceważenie
uczniów, ich uwag, pytań, próśb, obrażanie, ośmieszanie i
poniżanie godności osobistej, to ze strony nauczyciela zaprzeczenie
ideom wolności i obnażenie własnej słabości7.
Snując rozważania o wolności w szkole
należy sobie zadać pytanie, czy system edukacji uprzedmiotawia
człowieka, czy raczej tworzy mu przestrzeń podmiotowego uczestnictwa.
Brak podmiotowości jest przejawem zniewolenia i obrazem zatracenia
wolności8.
Nadmierne uprzedmiotowienie uczniów
w większym stopniu deformuje niż kształtuje. W tradycyjnej
dydaktyce podmiotem działania był nauczyciel, a przedmiotem
wysiłku dydaktycznego - uczeń. Pozycja ucznia i nauczyciela
była ustawiona zgodnie z zasadą, wedle której "bycie uczniem"
oznaczało "bycie przedmiotem" dydaktycznej pracy nauczyciela.
Przygotowana reforma zakłada korektę takiego stanu rzeczy.
W teoriach pedagogicznych od wielu lat jest eksponowany czynnik
aktywności własnej ucznia. Pojęcie to spotyka się także w
psychologii rozwojowej. Natomiast w prawie oświatowym i rozwiązaniach
systemowych aktywność własna ucznia nadal nie jest brana pod
uwagę. W potocznych stereotypach odbija się filozofia, w której
zakłada się, że szkoła jest miejscem, gdzie dziecko jako "surowiec
do produkcji absolwenta" ustawione jest na "taśmie" technologicznej.
Tą technologią jest dydaktyka. Cała odpowiedzialność spada
więc na kształcącego, który ma tak ustawić technologię dydaktyczną,
żeby dziecko stało się inne - zgodnie z przyjętym wzorem.
Wciąż nieświadomie przyjmuje się założenia, że podmiotem w
edukacji szkolnej jest nauczyciel, a przedmiotem oddziaływań
dziecko. Rozwój z natury rzeczy jest zjawiskiem naturalnym
oraz swoistym i autonomicznym. Działanie
edukacyjne może pewne procesy rozwojowe wzmacniać, czasem
przyspieszać. Ale podstawowe struktury myślowe rozwijają się,
wynika to z naturalnych właściwości dziecka. Udział nauczycieli
i wychowawców jest więc udziałem wtórnym, oddziałującym z
zewnątrz na zjawisko rozwoju, lecz nie kreującym jego istnienia.
Oczywiście, rozwój intelektualny czy emocjonalny dziecka można
skutecznie wspomagać, a także zakłócać i w konsekwencji przeszkodzić
wychowankowi w rozwinięciu pełni jego możliwości. Działanie
edukacyjne, kształtujące, czy wychowawcze polega na pobudzaniu
i ukierunkowaniu rozwoju w kierunku wolności. Człowiek - uczeń
jest podmiotem swojego rozwoju, i to jest fakt naturalny,
natomiast wychowawcy i nauczyciele są promotorami dziecka
w procesie rozwoju9. Poszczególne funkcje i umiejętności można
w dziecku wyzwolić bądź wyćwiczyć za pomocą oddziaływań zewnętrznych.
Nauczyciel asystując dziecku w okresie niesamodzielności pomaga
mu osiągnąć pełnię wolności. Pedagogika jest sztuką wspomagania
człowieka w procesie codziennego usamodzielniania się. Jeżeli
nauczyciel przyjmuje założenie, że dziecko jest podmiotem
swojego rozwoju i oczekuje momentu uniezależnienia, to dostrzegamy,
że strategia, którą trzeba przyjąć, winna być strategią wprowadzania
dziecka w samokształcenie i samowychowanie. Ten proces trwa
kilkanaście lat. Z tego punktu widzenia trzeba więc spojrzeć
na ucznia w szkole i propozycje edukacyjne prowadzące do usamodzielnienia,
wolności i odpowiedzialności w dorosłym życiu. Ważną funkcją
nauczyciela jest również nauka odpowiedzialnego decydowania
o sobie. Póki dziecko ma zbyt mało doświadczenia i wiedzy
o życiu, póty musi być przez kogoś wychowywane. Jednak decyzje
rodziców i nauczycieli powinny być ograniczone tylko do tych,
które są naprawdę niezbędne. Zadaniem opiekunów jest takie
organizowanie doświadczeń i sytuacji życiowych, żeby przez
ich przeżycie dziecko w pewnym momencie potrafiło już samo
podejmować decyzje10. Wychowanie do samowychowania jest kierunkiem
dającym nadzieję na zahamowanie regresji funkcji wychowawczej
rodziny i szkoły. Dzieci wychowywane bez poczucia odpowiedzialności
za siebie - czyli podmiotowego traktowania, bardzo łatwo ulegają
w pewnym momencie destruktywnej manipulacji. Wychowanie oparte
na przesłaniu: "odpowiadaj za siebie w każdej sytuacji, bo
zawsze jesteś KIMŚ, a nie czymś. Nie jesteś tylko podopiecznym,
ale przede wszystkim osobą, która odpowiada za siebie" - kształtuje
dojrzałe wnętrze wolnego człowieka.
Barbara Lulek
Barbara Lulek - pracownik naukowy Instytutu
Pedagogiki, Uniwersytet Rzeszowski
Przypisy:
1. R. Guardini, Struktura bytu, s. 34 [w:] red. F. Adamski,
Poza kryzysem tożsamości, w kierunku pedagogiki personalistycznej,
Kraków 1992.
2. S. Michałowski, Pedagogika wartości, Bielsko-Biała 1993,
s. 64.
3. T. Gogacz, Wychowanie jako spotkanie osób, s. 110 [w:]
red. F. Adamski, op. cit.
4. J. Galant, Granice wolności w wychowaniu, "Nowa Szkoła"
2/98, s. 39-40.
5. S. Hessen, O sprzecznościach i jednościach w wychowaniu,
Warszawa 1997, s. 55.
6. A. J. Sowiński, System wychowawczy szkoły, "Wychowawca"
9/99, s. 18.
7. J. Lackowski, Na drodze do dobrej szkoły, s. 129 [w:] red.
K. Pacławska, "Tradycja i wyzwania, Edukacja i niepodległość",
Kraków 1998.
8. D. Jankowska, Podmiotowość w wychowaniu, między ideą a
realnością, "Nowa Szkoła" 1/99, s. 60-61.
9. S. Michałowski, op. cit., s. 93.
10. J. Homplewicz, Pedagogika rodziny, Rzeszów 2000, s. 181.
|