|

Kłamać
można poprzez słowa, gesty, wgląd, poprzez milczenie. Kłamstwo
to świadome wprowadzanie w błąd i zniekształcanie prawdy.
Granica między prawdą
a kłamstwem dla jednych jest bardzo ostra, a dla innych płynna.
Nie lubimy kłamstwa, jednak często uciekamy się do stosowania
tzw. półprawd, przemilczeń. Jeśli nie chcemy z kimś się spotkać,
wymawiamy się brakiem czasu, innym spotkaniem, mówimy, że
zbyt słodkie ciastko jest smaczne, a nowa tandetna bluzka
koleżanki - wyjątkowo twarzowa. Co ciekawsze, nie zawsze uważamy
takie zachowanie za naganne, za kłamstwo. Tłumaczymy się tym,
że nie chcemy nikogo urazić, że czasami trzeba tak zrobić.
Przeraża nas natomiast kłamstwo u dzieci.
Dziecko, które kłamie,
staje się automatycznie "podejrzane", spodziewamy się po nim
problemów wychowawczych, "zejścia na złą drogę" itp. Rzadko
wychowawca czy opiekun zastanawia się nad przyczyną takiego
zachowania. Powoduje to przeoczenie tego bardzo ważnego sygnału.
Dziecko kłamiąc, wskazuje bowiem jednocześnie, ze w jego życiu,
rodzinie, otoczeniu dzieje się coś złego. Głównym powodem
kłamstw dziecka są dorośli.
Dzieci kłamią, ucząc się tego przez
naśladownictwo. Dorośli nie doceniają zdolności obserwacyjnych
swoich pociech. Nie dość, że kłamią w obecności dzieci, to
jeszcze sami je nakłaniają do tego: "nie chcę rozmawiać z
nim, powiedz, że mnie nie ma, jestem zajęty, kąpię się". Nie
powinniśmy się zatem dziwić, gdy w przyszłości usłyszymy kłamstwa
z ust swoich dzieci. Sami wskazaliśmy sposoby oddziałując
swym autorytetem. Mówimy dziecku: "nie kłam, to brzydko",
"to grzech", "tak nie wolno" - jednocześnie przecząc tym słowom
poprzez swoje zachowanie. Powoduje to rozdarcie u młodego
człowieka: nie chce postępować źle, ale chce jednocześnie
naśladować i wciąż podziwiać swój wzór (rodzica, nauczyciela),
a przecież skoro on tak postępuje - to nie może być w tym
nic złego.
Najczęstszym sposobem uczenia oszukiwania
jest niespełnienie obietnic. Jeżeli chcemy coś uzyskać (np.
posłuszeństwo dziecka), składamy obietnicę i jej nie dotrzymujemy,
wówczas przesyłamy prosty komunikat: tak można. Dziecko nauczone
takim doświadczeniem będzie postępowało tak samo, jest to
bowiem wygodny i szybki sposób osiągnięcia celu.
Kurs kłamania zalicza zawsze dziecko
z rodziny alkoholowej. Nawet jeśli problem alkoholowy tej
rodziny jest znany otoczeniu, nawet jeżeli nie jest skrzętnie
ukrywany, zawsze znajdzie się ktoś, kto nie może się dowiedzieć,
że tata jest pijany (sąsiad, kurator, ciotka, obca osoba).
W takich sytuacjach często wykorzystuje się dziecko, by powiedziało,
że tata jest chory, albo mama śpi. Młody człowiek zaczyna
się z czasem gubić, bywa, iż nie wie, czy postępuje dobrze
"chroniąc" rodzinę, czy źle (przecież kłamie!).
Kłamstwo może być reakcją obronną.
Sytuacja taka występuje, gdy młody człowiek jest nadmiernie
kontrolowany. Każdy ma prawo do wolności, do intymności i
tajemnic. Należy uszanować to prawo i pozwolić dziecku być
niezależnym. Przeglądanie rzeczy, listów, ciągłe wypytywanie
prowadzi do buntu młodego człowieka, a następnie do obrony
przed ingerencją, często właśnie poprzez kłamstwa. Dziecko
zaczyna kłamać, mówiąc np. z kim i dokąd wychodzi, dlaczego
nie odrobiło pracy domowej itd.
W rodzinie, w której panuje wzajemne
zaufanie, równowaga między kontrolą, zainteresowaniem życiem
dziecka a jego prywatnością, młody człowiek nie ma potrzeby
kłamać.
Kłamstwo jest reakcją obronną, pojawiającą
się przede wszystkim, kiedy w życiu dziecka króluje strach.
Niektórzy rodzice są w stosunku do swoich dzieci nadmiernie
surowi i wymagający. Bojąc się spodziewanej kary za przewinienia
lub po prostu za niespełnienie wymagań dziecko posuwa się
do kłamstwa. Zamiast nauczyć się tego, że każdy ma prawo się
pomylić, coś zepsuć - uczy się kłamać.
Przyczyną kłamstwa może być także
wstyd. Rodzice uczą kłamać także w chwili, gdy sami chcą coś
ukryć, wstydzą się czegoś. Tak uczy się dzieci, że biedy czy
choroby trzeba się wstydzić i należy ukrywać je przed innymi,
nawet za cenę oszukiwania przyjaciół.
Kłamstwo pojawia się również w rodzinach,
w których dzieci nie czują się na tyle ważne i szanowane,
by dzielić się swoimi problemami z dorosłymi. Dzieje się tak,
gdy lekceważymy kłopoty podopiecznych, gdy ich próby nawiązania
rozmowy zbywamy, tłumacząc się brakiem czasu, zmęczeniem,
innymi zajęciami. Dziecko czuje wówczas, że jest mniej ważne
niż praca, zajęcia domowe, czy nawet program telewizyjny.
Zaczyna sądzić, iż nie ma sensu próbować rozmawiać, lepiej
powiedzieć, że wszystko jest w porządku, nie ma żadnych problemów.
Uczy się uważać, że nie jest na tyle ważne, by poświęcić mu
czas i pomóc w rozwiązaniu problemów. Spodziewając się kolejnego
odrzucenia, nie mówi prawdy, bo myśli, iż może polegać tylko
na sobie, a prośba o pomoc nie ma sensu.
Podobnie jest w chwili, gdy w rodzinie
pojawia się choroba. Osoba chora i jej cierpienie może tak
zdominować życie wszystkich, iż braknie w niej miejsca na
problemy dziecka. Nie chcąc dodatkowo obciążać najbliższych,
kłamie. Nie przyznaje się do żadnych problemów, twierdzi,
że radzi sobie ze wszystkim. Kłamstwo ma wówczas chronić rodziców
przed wiedzą, która może ranić, bądź sprawiać dodatkowy kłopot.
Sytuacja chronienia dorosłych pojawia się
również w rozbitej rodzinie. W konflikcie między rodzicami,
dziecko jest zawsze na straconej pozycji. Wzajemne oskarżenia,
wypytywanie, oczernianie powodują, iż dziecko stara się załagodzić
spór kłamstwami, ukrywaniem części prawdy. Nie chce zranić
nikogo, więc zataja to, co mówią o sobie nawzajem rodzice,
usilnie stara naprawić ich relacje.
Dorosłych często niepokoi fantazjowanie
dziecka. Nie jest ono jednakże niebezpieczne, nie jest czymś
złym czy nagannym. Świadczyć może o potrzebach dziecka, które
próbuje ono w ten sposób zaspokoić. Niebezpieczne może być
natomiast wyśmiewanie, karanie za fantazjowanie. Jeżeli dziecko
mówi o swoich wyobrażeniach, ufa nam, należy docenić to zaufanie.
Wyśmiewanie go spowoduje zerwanie nici kontaktu i porozumienia,
dzielenia wspólnego sekretu. Poznanie fantazji dziecka pozwala
na zrozumienie jego potrzeb oraz pragnień i na zaspokojenie
ich.
Problemem może być jedynie nadmierne
fantazjowanie czyli izolacja, wycofanie do świata wewnętrznego,
zamknięcie - życie tylko "wewnątrz". Świadczy wówczas o dużych
problemach emocjonalnych dziecka, które można pokonać przy
współpracy z psychologiem.
Kłamstwo nie świadczy zatem o tym,
że dziecko jest złe. Jest natomiast jasnym sygnałem, że ma
ono problemy (najczęściej w rodzinie), z którymi nie potrafi
sobie poradzić. Zamiast krytykować i przyklejać etykietkę
"kłamczucha", należy pomóc.
Ewelina Sawaściuk
Ewelina Sawaściuk - wolontariuszka w Charytatywnym Centrum
Pomocy Rodzinie w Opolu
|