|

Reforma
edukacji w Polsce powinna się zacząć przynajmniej cztery lata
wcześniej. Ale tak się nie stało i reformę systemu edukacji
przygotował dopiero rząd AWS - UW, dlatego mogła wejść w stadium
realizacji we wrześniu 1999 roku.
Zmiana treści kształcenia, ustrój
szkolny opierający się na sześcioletniej szkole podstawowej,
trzyletnim gimnazjum i trzyletnim liceum profilowanym oraz
wprowadzenie egzaminów zewnętrznych stanowiły podstawy. Wprowadzenie
tych zmian łącznie - nowych treści, struktury i egzaminów
zewnętrznych - miało wyrwać polską szkołę z niedostosowania
do czasów, w których żyjemy, a tym bardziej do warunków, w
których będą żyć, pracować i wychowywać swoje dzieci dzisiejsi
uczniowie. Oprócz koncepcji i szczegółowych rozwiązań, reforma
wymagała woli oraz wysiłku, żeby poziom kształcenia pozwalał
jak największej liczbie uczniów aspirować do matury i studiów.

Znaczna
część wysiłku jest teraz marnowana. Najpierw obecny rząd zabrał
się za egzaminy maturalne, bo elektorat SLD głosował, że uczniom
powinno być łatwiej - w szkole. Czy przez to będzie im łatwiej
w życiu, to się okaże.
Od momentu wydania rozporządzenia
na temat zasad oceniania, klasyfikowania i promowania w kwietniu
1999 roku licealiści wiedzieli, że za 3 lata, czyli w 2002
roku, będą zdawać nową maturę. W 2003 roku tę maturę zdawać
mieli absolwenci 5-letnich szkół średnich, a w 2005 roku mieli
przystępować do tego egzaminu absolwenci liceów profilowanych.
Zgodnie z tym, kolejne roczniki zyskiwały szanse na rozpoczęcie
studiów bez egzaminu wstępnego.
Na pół roku przed terminem pierwszej
nowej matury, w listopadzie 2001 roku, minister Łybacka zmieniła
rozporządzenie. Zobaczmy, jak teraz wygląda harmonogram wprowadzania
nowego egzaminu maturalnego. W roku 2002 nową maturę będą
mogli zdawać ci, którzy, złożyli odpowiednią deklarację zgodnie
z rozporządzeniem Pani Minister. Pozostali zdają według starego
regulaminu. Przez dwa następne lata nie ma nowej matury. Stary
regulamin został tak zakonserwowany, że absolwenci szkół dla
dorosłych będą według niego zdawać matury do 2008 roku. Nowa
matura - okrojona z obowiązkowej matematyki - zostanie przeprowadzona
po raz pierwszy w roku 2005.
Posiadające nieco więcej wyobraźni
osoby z Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu były rzecznikami
innego rozwiązania. Proponowały, aby maturę według nowego
regulaminu zdawali absolwenci, którzy sami zdecydują się na
to w 2002 roku, i tak samo w następnych latach - do 2005 r.
Było to odstępstwo od pierwotnych założeń, lecz każdemu rocznikowi
dawało jednakowe szanse. Natomiast Ministerstwo i Komisje
Egzaminacyjne miałyby możliwości sprawdzenia, jak wewnętrzny
i zewnętrzny egzamin maturalny funkcjonuje w praktyce. Ale
Pani Minister Edukacji nie lubi, gdy uczniowie się męczą i
wykluczyła tę możliwość.
Za karę dla absolwentów, którzy "wychodzą
przed orkiestrę" i w 2002 roku chcą zdawać maturę według
nowego regulaminu, przygotowano doraźnie utworzoną formułę
egzaminu. Nie jest to ani nowy, ani stary regulamin, tylko
trzecia droga. Najpierw abiturienci będą zdawali część zewnętrzną
egzaminu (9,10 i 14 maja 2002 r.), a potem część wewnętrzną
(egzamin przeprowadzany w szkole), czyli odwrotnie niż miało
być. To pomieszanie kolejności świadczy o słabym rozumieniu
założeń nowej matury. I naprawdę abiturientom należy współczuć.
Jeśli ktoś z garstki odważnych, którzy przystąpią do egzaminu
maturalnego według regulaminu minister Łybackiej, spotka się
z jakimś niepowodzeniem, nie będzie miał łatwej sytuacji.
A teraz parę słów o tym, do
czego potrzebne są egzaminy zewnętrzne, w tym egzamin maturalny.
Egzaminy zewnętrzne potrzebne są po to, żeby każda szkoła
miała lustro, w którym się zobaczy. Do tej pory takiej możliwości
nie ma. Egzaminy zewnętrzne, przeprowadzone według tej samej
zasady i w oparciu o te same kryteria ocen, pozwalają porównać
poziom nauczania każdej szkoły z poziomem innych szkół. Mając
możliwość porównania, zyskuje się podstawy, żeby szkołę: doceniać
i chwalić, widzieć dobre i słabe punkty, stworzyć program
naprawy.
Ministerstwo Edukacji Narodowej i
Sportu, odpowiedzialne za politykę edukacyjną państwa, także
potrzebuje lustra. Bowiem politykę edukacyjną prowadzić można
wtedy, gdy dopływ informacji pozwala zobaczyć, jak funkcjonuje
system. Dopiero wiarygodne informacje, napływające rok za
rokiem, umożliwiają podejmowanie racjonalnych decyzji, na
co zwracać uwagę i kierować pieniądze podatników, żeby wydawać
je celowo i pomnażać kapitał wykształcenia.
Przynajmniej tym możemy się
pocieszać, że w roku 2002 organy prowadzące szkoły, sami nauczyciele,
rodzice, i Ministerstwo po raz pierwszy otrzymają informacje
ze sprawdzianu dla uczniów sześcioletniej szkoły podstawowej
i z egzaminu gimnazjalnego. Przeprowadzą je Komisje Egzaminacyjne,
a egzaminatorzy ocenią według jednakowych kryteriów.
Całej reformy nie da się zatrzymać.
Niestety, ze szkodą dla uczniów można ją redukować i na egzaminie
maturalnym SLD nie kończy swego dzieła.
Krystyna Mroczek
Krystyna Mroczek - dziennikarka, w latach
1998-2001 Pracownik Biura Informacji i Promocji MEN
|