|
Materiały do lekcji ekologii
dla szkoły podstawowej i gimnazjum

Nauczyciele
nadal będą mogli tworzyć własne programy i wybierać podręczniki.
Nie ma podstaw prawnych, aby Minister rekomendował określone
tytuły. Programy i podręczniki Minister może skreślać bez
odwołania.
Zmiana treści kształcenia jest jednym
z fundamentów reformy edukacji. Aby szkoła mogła sprostać
wymaganiom XXI wieku, to jednak nie wystarczy. Dopiero zmiana
treści, metod i struktury - uważali reformatorzy - może wywołać
ruch, który wyzwoli aktywność środowisk lokalnych i nauczycieli,
stworzy nową szkołę, a dobrze przygotowanej młodzieży umożliwi
dostęp do wyższych szczebli edukacji. Reformatorzy przejęli
koncepcję ustalania przez Ministerstwo podstawy programowej.
Zawiera ona treści kształcenia (wiadomości i umiejętności)
obowiązujące na poszczególnych etapach w zakresie przedmiotów,
bloków przedmiotowych i w strukturach określonych jako ścieżki
przedmiotowe. Zapewniając w ten sposób jednolitość programową
szkoły, reformatorzy odwołali się także do różnicowania metod
i sposobu realizacji celów kształcenia, co czyni każda szkoła,
korzystając z możliwości tworzenia własnego programu. W reformowanej
szkole program znaczy co innego niż w starej, i to zostało
wyeksponowane w definicji (Rozporządzenie z 15 II 1999 r.),
gdzie powiedziano, że program to opis sposobu realizacji celów
i zadań, ustalonych w podstawie programowej kształcenia ogólnego.
Pierwotnie programy nauczania dla swoich uczniów mieli przygotowywać
sami nauczyciele. Obawa, że wielu może temu nie sprostać,
podyktowała na początku reformy tworzenie wzorów, czyli wykazu
programów samorzutnie przygotowanych przez nauczycieli i nadesłanych
do Ministerstwa. Tu zespół konsultantów zapoznawał się z programami
i decydował o wprowadzeniu ich do wykazu. Skoro powstała procedura
dopuszczania programów, przewidziano także sposób skreślania
ich z wykazu (na wniosek autora lub wtedy, gdy program utraci
aktualność lub przydatność dydaktyczną). Dopiero nowelizacja
przepisów (Rozporządzenie z 21 IX 2000 r.) wprowadziła pojęcie
opinii rzeczoznawców, które mają być podstawą wpisania programu
do wykazu. Minister Edukacji i Sportu wydaje teraz nowe rozporządzenie
w sprawie trybu dopuszczania programów, podręczników i środków
dydaktycznych do użytku szkolnego. Nie zmienia w nim definicji,
czym jest program, ani tego, że nauczyciel może opracować
program własny i na podstawie opinii dwojga bardziej doświadczonych
nauczycieli (mianowanych lub dyplomowanych) ma prawo posługiwać
się nim w swojej szkole. W 2002 roku Minister w zasadzie zachował
wcześniej wydane przepisy; utrzymał tryb dopuszczania przez
rzeczoznawców na podstawie 2 opinii i sposób skreślania programów
z wykazu. Natomiast podręczniki będą dopuszczane teraz na
podstawie czterech, a nie trzech, jak dotąd, recenzji, opłacanych
przez wydawców. Teraz rzeczoznawców opiniujących nowe podręczniki
rekomendować będą nie tylko stowarzyszenia oraz instytucje
naukowe, lecz także sam minister. Przepisy nie określały do
tej pory procedury skreślania podręczników z listy. Obecnie
podręcznik może być skreślony, gdy od wyczerpania nakładu
miną trzy lata i wydawca oświadczy, że nie planuje wznowienia.
Może być też skreślony, jeśli zdaniem 3 wybranych przez ministra
recenzentów "stracił aktualność i przydatność dydaktyczną".
Ale to przecież może być dyskusyjne. Tymczasem ani w sprawie
skreślania programów z wykazu, ani w sprawie skreślania podręczników
nie został określony tryb odwoływania się od decyzji ministra.
Z niewielkiej na pozór zmiany przepisów wyziera chęć centralizowania
decyzji. Ta tendencja ma perspektywę, a dowodem może być zapowiedź,
że Ministerstwo wskaże nauczycielom najlepsze podręczniki.
Gdyby Minister miał to robić (a nie ma żadnej podstawy prawnej),
znajdziemy się o krok od sytuacji znanej z PRL-u, gdy Ministerstwo
określało obowiązujący program i jedynie słuszny podręcznik.
Już przy okazji zmiany przepisów minister tworzy sobie grupę
klientów, których może wpisać na listę rzeczoznawców, dyspozycyjnych
wobec własnych zamiarów i siłą rzeczy wziętych przez wydawców,
starających się o przychylne decyzje w sprawie dopuszczenia
podręcznika. Reforma ciągle dopiero wchodzi w życie, wymaga
rozsądnych korekt, ale nie recydywy.
Krystyna Mroczek
Krystyna Mroczek - dziennikarka, w latach
1998-2001 Pracownik Biura Informacji i Promocji MEN
|