|

Encyklopedia Powszechna PWN definiuje mass media
jako urządzenia, instytucje, za pomocą których kieruje się
pewne treści do bardzo licznej i zróżnicowanej publiczności.
Zalicza do nich przede wszystkim wysokonakładową prasę, radio,
telewizję, fonografię, szeroko rozpowszechnione filmy i wideokasety.
Telewizja, prasa,
radio - ze względu na swą funkcję edukacyjną - mogą stać się
naturalnymi sojusznikami rodziców w procesie wychowania.
U młodych odbiorców telewizja,
oddziałując na wyobraźnię, ukazuje żywo i sugestywnie niedostępny
najczęściej świat, uprzedza sytuacje, jakie później dopiero
przynosi życie. Wpływając na rozum, dostarcza wiedzy na niespotykaną
skalę, w sposób, który w szkole jest niedostępny. Poprzez
wpływ na uczucia doprowadza do przeżywania fikcyjnych losów,
do identyfikacji i naśladownictwa. To wszystko wpływa na kształtowanie
wartości moralnych. Oddziaływanie telewizji jest tak mocne,
że może przyczynić się do stępienia wrażliwości sumienia w
rozgraniczaniu dobra i zła.1 Dorośli twierdzą, że oglądają
telewizję, aby się rozerwać. Większość dzieci, chociaż również
znajduje w niej rozrywkę, ogląda, aby lepiej zrozumieć świat
i bez problemu akceptuje fakty irracjonalne, np. że ktoś lata,
staje się niewidzialny, itp. Dzieci nie potrafią też samodzielnie
uporządkować zdobytych wiadomości.2
Ponadto telewizja jest złodziejką
czasu - dzieci nie mogą wykonywać innych czynności, które
mogłyby być ważniejsze dla ich rozwoju. Przeważnie dziecko
zaczyna oglądać filmy rysunkowe w wieku 2 lat, 90% sześciolatków
ma nawyk oglądania telewizji. Między 6. a 11. rokiem życia
dzieci najbardziej lubią teleromanse. Małe dzieci mają problem
z utrzymaniem uwagi, ponieważ treść nie jest dla nich w pełni
zrozumiała, dlatego stosuje się efekty dźwiękowe, które utrzymują
w napięciu. Sceny przemocy w rozumowaniu dzieci prowadzą do
wniosku, że silniejszy ma rację, a dysponując odpowiednią
siłą zawsze otrzymuje się upragnioną rzecz. Dzieci, które
często oglądają telewizję są bardziej agresywne. Programy
wywierają wpływ nie tylko na ich zachowanie, ale też na poglądy
i wartości, jakie wyznają - bardziej obawiają się świata rzeczywistego,
ale równocześnie są mniej wrażliwi na przemoc.3
Nadmierne oglądanie telewizji
przez dzieci prowadzi do niedostatecznej aktywności nie tylko
fizycznej, ale i społecznej i intelektualnej. Sprawia, że
dzieci nie potrafią same się bawić, brak im nowych pomysłów,
mają gorzej wykształconą umiejętność czytania, stają się nerwowe,
łatwo wpadają w konflikt z otoczeniem. Obraz świata dziecka
kształtuje się pod wpływem tego, co jest mu prezentowane w
publikacjach, telewizji, filmach, itp. Uważa ono, że takie
zachowania, z jakimi się styka za pośrednictwem mediów, są
normalne i powszechne. Próbuje je przenosić w swoją codzienność:
szkołę, podwórko.
Poza tym środki te popularyzują
wszelkie awangardowe idee, mówią o sprawach, których nie powinno
się poruszać publicznie, atakują masowo rozumienie dobrego
smaku i wartości. Wszystko to przyczynia się do burzenia fundamentów
rodziny i tego wszystkiego, co stanowi etykę chrześcijańską.4
TV "wychowuje" nasze dzieci
Telewizja staje
się więc najpopularniejszym domowym środkiem przekazu "kultury",
sposobem spędzania wolnego czasu przez dzieci i ich rodziców.
Niektórzy charakteryzują współczesne dzieci jako: "telewizyjne
dzieci", czy też ich dzieciństwo nazywają "telewizyjnym dzieciństwem".
Z danych OBOP wynika, iż 61%
spośród ankietowanych uważa, że o zachowaniu i obyczajach
młodzieży decyduje w głównej mierze telewizja, 55% przypisuje
tę rolę rówieśnikom, 68% - filmom wideo i tygodnikom dla nastolatków.
Zaledwie 27% respondentów twierdzi, iż na wychowanie dzieci
ma wpływ szkoła, a 14% - Kościół. Analiza tych badań dowodzi,
że rodzice, nauczyciele, katecheci nie są uważani za tych,
którzy przekazują wartości, wzorce, normy.5
Wyniki badań OBOP-u są rzeczywiście
niepokojące. Na postawione pytanie respondentom: "Co robisz
razem z rodzicami?" 95% odpowiada: "Oglądam telewizję".6 Pracownia
Badań Społecznych w Sopocie opracowała badania, z których
wynika, iż 60% rodzin nie wyłącza telewizora nawet podczas
wspólnych posiłków.
Telewizja podsuwa gotowe wzorce
zachowań zamiast kształtować umiejętności rozwiązywania problemów.
Wkrótce będziemy mieli więc do czynienia z pokoleniem naśladowców,
a nie twórców. Mass media zrezygnowały z prawdziwej sztuki,
stając się twórcami tzw. pop-kultury, która jest jedynie namiastką
tej pierwszej, albo też zupełnie jej przeciwieństwem, nieudolną
imitacją. Przerabia się dzieła klasyków, upraszcza, zachowując
postacie i pewne realia, wprowadza skróty. Dla wprowadzenia
jeszcze większej dezorientacji, zburzenia budowanej od wieków
kultury, miesza się fikcję z rzeczywistością (dziś często
robią to koncerny produkujące filmy, programy, kreskówki np.
Disneya, a także popularne obecnie bajki Manga, w których
fikcyjni bohaterowie zostali obdarzeni realnym życiem).
Media wkraczają niemal w każdą
dziedzinę życia, narzucając nam wartości, organizując czas,
a także decydując o naszych wyborach. Dla wielu stają się
podstawowym źródłem wiedzy, informacji i autorytetem.7
Można pokusić się o stwierdzenie,
że dziecko polskie znalazło się w nowej sytuacji kulturalnej.
Edukacją dzieci mniej zajmują się rodzice, zaś o wiele bardziej
"wychowawcy" medialni. Media elektroniczne stanowią aktualnie
jedno z ważniejszych źródeł edukacyjnych dziecka, oddziałują
na jego psychikę, kształtując na człowieka-konsumenta, który
"karmić" będzie się tym, co mu się podoba. Wpływ mediów często
nie jest zgodny z celami i zamierzeniami rodziców, wychowawców
i szkoły, a nawet niejednokrotnie - sprzeczny! Dziecko nie
ma jeszcze umiejętności oceny ani też selekcji odbieranego
komunikatu, dlatego odbiera go mimowolnie i przypadkowo. W
wielu przypadkach oddziaływanie mediów stanowi najważniejszą
sferę oddziaływań wychowawczych.
Dzieci oglądając telewizję,
naśladują bohaterów filmowych i identyfikują się z nimi. Nierzadko
następuje internalizacja, czyli przyswojenie świata wartości
prezentowanych postaci. Wystarczy obejrzeć bajkę dla dzieci,
by przekonać się, jak wiele przemocy emituje dzisiejsza telewizja.
W jednym tylko odcinku animowanej wersji Batmana możemy zobaczyć
duszenie i zrzucanie ze skały, wdeptanie w ziemię, kopanie
ludzi, strzelanie do nich z pistoletu maszynowego. Kreskówkowa
przemoc zwykle nie wynika z konieczności obrony, to po prostu
jedyny sposób, by osiągnąć cel, którym jest zazwyczaj szybkie
zabicie przeciwnika. Normą stają się pełne przemocy fizycznej
i psychicznej bajki, które pokazują, jak łatwo stracić życie.
- Zabij go! Wiesz, co grozi za zostawienie człowieka przy
życiu - tak krzyczy jeden z bohaterów "Kosmicznych wojen".
Oglądanie przez młodych widzów
programów pełnych grozy, przemocy i gwałtu zakłóca ich prawidłowy
rozwój emocjonalny, poznawczy i społeczny. Pokazywanie na
ekranie scen tortur, zabójstw, morderstw wywołuje u dzieci
stany lękowe czy też agresję. Znane są przypadki, gdy dzieci
chcąc przekonać się, czy sceny przedstawione w filmie są prawdziwe,
podejmowały próby sprawdzania swoich możliwości. Przykładem
może być chłopiec, który próbował skakać ze skały jak Batman
(rezultat okazał się, niestety, tragiczny). Coraz częściej
zdarzają się przestępstwa popełnione przez nieletnich według
wzoru oglądanego na ekranie telewizji. Społeczeństwem Stanów
Zjednoczonych wstrząsnęła historia Netona Martinaza, który
zamordował swoją macochę i przyrodnią siostrę, wzorując się
na obejrzanym wcześniej filmie o identycznym scenariuszu,
społeczeństwem Polski - zbrodnia dokonana przez dwie piętnastoletnie
wrocławianki na szkolnej koleżance i późniejszy komentarz
zabójczyń: "To nie było tak jak w filmie, nie było tak normalnie
jak na ekranie" (za "Gazetą Wyborczą" z 28 stycznia 1997).
Dr Centerwall z Uniwersytetu Waszyngtona w Seattle przez 40
lat przeprowadzał badania, które wykazały, że przemoc ukazywana
na ekranie wyraźnie wpływa na wzrost przestępczości. Co więcej,
przemoc demonstrowana w amerykańskiej telewizji miała wpływ
na około 50% zabójstw w tym kraju.
Dziecko odbiorcą reklamy
W wielu rodzinach
telewizor traktowany jest jak członek rodziny, towarzyszący
jej w ciągu całego dnia. "Dzieci często nie zwracają uwagi
na włączony telewizor (...). Jednak często podczas emisji
bloku reklamowego zaczynają się wpatrywać w ekran wpadając
w odrętwienie czy coś w rodzaju hipnozy, i to w pozycji, w
jakiej zastała je reklama. Zastygają, nie reagują na uwagi
i wołania rodziców, nie mogą oderwać wzroku, póki nie skończy
się emisja bloku reklamowego. W reklamach stosuje się bardzo
często tzw. techniki neurostymulacji, to właśnie one nie pozwalają
dziecku oderwać się od emitowanych reklam".8 Zdaje się, że
dziecko doskonale odpowiada na krzyk reklamy. Słowo reklama
pochodzi od łac. reclamo - krzyczę, protestuję, reclamare
- hałasowanie, robienie wrzawy, robienie krzyku, a oznacza
"rozpowszechnianie informacji o towarach, ich zaletach wartości,
miejscach i możliwościach nabycia, o uzdrowiskach, wycieczkach
itp., zwykle za pomocą plakatów, ogłoszeń w prasie, radiu,
telewizji, stanowiące zachętę do nabycia towarów lub korzystania
z określonych usług (...).9 Inna definicja mówi, że jest to:
"oddziaływanie polegające na perswazji oraz na kształtowaniu
opinii, gustów klienta, stosowane przez producenta i sprzedawcę
w celu takiego poinformowania klienta o towarze czy usłudze,
aby wzbudzić jego zainteresowanie i nakłonić do kupna".10
Obie definicje podkreślają informacyjną, nakłaniającą i utrwalającą
rolę reklamy. Współczesne reklamy odwołują się często do ludzkich
emocji, do naszych przeżyć, namiętności, pragnień.
W supermarketach, możemy spotkać
"niesforne" dzieci naciągające rodziców na kupno wielu produktów.
Nierzadkie są także napady histerii, płaczu, gdy dorośli nie
chcą ulec naciskającemu, błagającemu, a czasem nawet żądającemu
kupna jakiegoś produktu - brzdącowi. Trudno w takiej sytuacji
odmówić własnemu dziecku, tym bardziej, że i w świecie dorosłych
media "robią" swoje, oni także ulegli nakazowi, który płynie
do nich wprost z reklamy - "ty musisz to mieć" i "twoje dziecko
też". Przecież "nie możesz być gorszy", "wszyscy to mają!".
I tak ulegamy sobie i dzieciom, a przede wszystkim sugestiom
reklamy, które oglądane w nadmiarze, bo przecież "atakują"
nas nie tylko z ekranu, zabijają w nas zdolność do refleksji,
krytycyzmu i niepostrzeżenie, poprzez chociażby otępienie,
zmieniają świat wartości.11
Wpływ Internetu
Obok szybkiego
przepływu informacji, dostępności danych, w Internecie pojawiają
się elementy takie, jak: pornografia, niekontrolowane treści
stron internetowych, atrakcyjne strony sekt, seanse internetowe
o destrukcyjnych treściach. Podobnie niebezpieczne dla zdrowia
psychicznego człowieka, zwłaszcza młodego, są gry komputerowe.
Większość gier oparta jest na prymitywnej "zabawie" w strzelanie
i zabijanie.
Ojcostwo i kobiecość
Za jedno z istotnych
zagrożeń dla rodziny, ojcostwa, uznano wpływ mediów, a zwłaszcza
telewizji. Problem ten poruszono na Międzynarodowym Kongresie
"O godności Ojcostwa", zorganizowanym w Warszawie, w listopadzie
1999 roku, przez organizację Human Life Internationale (HLI).
Nastąpiło pomieszanie roli mężczyzny i kobiety, ośmieszenie
takich wartości, jak: małżeństwo, rodzina, posłuszeństwo dzieci.
Programy telewizyjne i filmy pokazują agresję, gwałty, a lansowany
model życia przyczynia się do dezintegracji roli ojca, matki,
dziadków, itp.12
Znacząca część prasy kobiecej
propaguje specyficzny model kobiecości. Wzorem staje się kobieta
szukająca własnej przyjemności, dążąca do zaspokajania swoich
potrzeb, a jej podstawowym celem jest dbałość o wygląd. Więzi
rodzinne, będące podstawowym czynnikiem potrzebnym do prawidłowego
funkcjonowania rodziny, kobieta odrzuca. Kariera zawodowa
i spełnienie się w osiągnięciu sukcesu, zajmuje miejsce roli
kobiety - matki, spełniającej się przede wszystkim w wychowaniu
potomstwa.
Model kultury indywidualnej
kariery kobiety, pod wieloma względami atrakcyjny, głęboko
frustruje kobiety z rodzin polskich, które są poddawane próbie
wierności własnym przekonaniom i wyznawanym wartościom.
Kobieta coraz częściej nie chce spełniać roli żony, matki,
zaś jej rezygnacja z od wieków przyznanych jej funkcji oznacza
zmianę sytuacji rodziny, przeobrażenie jej funkcjonowania.
Liczne raporty, prace, badania ukazują, że fakt ten nie wpływa
korzystnie na grupę społeczną, jaką jest rodzina, a w konsekwencji
na całe społeczeństwo.
Przemożna chęć zysku
Środki masowego
przekazu winny spełniać w stosunku do rodziny rolę pomocniczą,
wspierając jej wysiłki zmierzające do realizacji podstawowych
jej zadań. Te zaś nie ograniczają się wyłącznie do prokreacji
i wychowania. Rodzina stanowi bowiem kolebkę i najskuteczniejsze
narzędzie humanizacji i personalizacji społeczeństwa: współpracuje
w pełni i w sposób tylko sobie właściwy w budowaniu świata,
czyniąc życie naprawdę ludzkim.13 Media jednak coraz rzadziej
zdają się w ten sposób pojmować swoją rolę. Współczesna telewizja
ma dzisiaj tylko jeden cel - sprzedać produkt, jest więc instytucją
komercyjną, a jej wartości są identyczne z wartościami rynku.
Właściciele pism, rozgłośni radiowych, czy stacji telewizyjnych
myślą głównie o zysku i zarobkach. Z drugiej jednak strony
ich cel jest szerszy - propagują cywilizację materializmu
praktycznego, konsumpcjonizmu i hedonizmu, faworyzowaną przez
wielkie korporacje międzynarodowe. Gazety propagujące sensację
i pornografię, telewizja polująca na gwałt i przemoc, istnieją
nie tylko z chęci zysku, ale ze świadomej woli deprawowania
społeczeństwa, aby stało się ono przedmiotem cywilizacji konsumpcji,
a nie przedmiotem własnej egzystencji.14 Tak odczytywane zadania
współczesnych środków przekazu niewiele mają wspólnego z humanizacją
życia. Na ekranie rzadko pojawiają się biedni i nieszczęśliwi,
a jeśli już są, to przeważnie się ich wyszydza. Tutaj kluczem
do wszystkiego jest bogactwo, które budzi powszechny podziw.
Posiadanie pieniędzy, które winny być zaledwie środkiem do
osiągania celów wyższych, staje się celem samym w sobie, do
którego coraz częściej zdąża się wchodząc na drogę przestępstwa.
To właśnie za pośrednictwem mediów dzisiejszy człowiek poddawany
jest wielorakim postaciom przemocy.
Jest oczywistym, że źródeł obserwowanej
dziś agresji trzeba upatrywać w zaburzeniu funkcjonowania
wychowawczego rodziny. Współcześni rodzice korzystając z dobrodziejstw
techniki zapominają o kontakcie z własnym dzieckiem. Prowadzi
to do tego, iż dziecko zaczyna czerpać wzorce z oglądanych
i słuchanych programów, czytanych gazet.15 Wielogodzinne oglądanie
telewizji jest nałogiem. Polak spędza przed telewizorem średnio
4 godziny i 17 minut, natomiast w niedzielę 5 godzin i 34
minuty. Czas spędzony na oglądaniu telewizji zabiera mu więc
około 12 lat życia.
Zjawisko to jest groźne nie
tylko w odniesieniu do serwowanych scen przemocy. Nie tylko
młody widz odczłowiecza się w kontakcie z pornografią. Pornografia
fałszuje obraz człowieka i relacji między mężczyzną i kobietą,
kreuje obraz człowieka uzależnionego, podporządkowanego. Apoteoza
ciała młodego i sprawnego buduje u odbiorców przeświadczenie
o niskiej wartości ludzi starych i chorych, burzy hierarchię
wartości lub buduje taką, w której wartość osoby mierzy się
korzystnym wyglądem.16 Jak więc tu mówić o postawach społecznych,
o szacunku dla starszych, o cenieniu dorobku poprzednich pokoleń,
o potrzebie wdzięczności, jeśli ważne jest tylko to, co niesie
chwila?
Justyna Sobecka
Justyna Sobecka - kierownik Biura Badania
Opinii Społecznej,
asystentka w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej
w Toruniu
Przypisy
1. Baczyński A., Telewizja w służbie ewangelizacji, Kraków
1998, s. 83.
2. Condry J., Popper K., Telewizja - zagrożenie dla demokracji,
Warszawa 1996.
3. Ibid., s. 13-14.
4. Dobson J., Rozmowy z rodzicami, wyd. 2 popr., Kraków 1990,
s. 377.
5. Filas A., Teleedukacja. Kto wychowuje nasze dzieci, "Wprost"
z 17 stycznia 1999, s. 34-35.
6. Ibid., s. 35.
7. Kossowski P., Dziecko i reklama telewizyjna, Warszawa 1999,
s. 38.
8. Kowalski M. A., Reklama dźwignią fałszu?, Warszawa 2000,
s. 95.
9. Słownik wyrazów obcych, PWN, Warszawa 1991, s. 734.
10. Słownik współczesnego języka polskiego, red. E. Wierzbicka,
t. 2. Warszawa 1998, s. 232.
11. Kowalski M. A., op. cit., s. 90.
12. Wilk M., Wpływ mediów na postawy ojcowskie. Sprawozdanie
z kongresu "O Godności Ojcostwa", "Wychowawca", nr 2, luty
2000, s. 20.
13. Jan Paweł II, Adhortacja apostolska Familiaris consortio,
s. 80.
14. Marqueritte B., Media a wartości rodzinne, "Głos dla życia"
1998, nr 3, s. 12-13.
15. Papież St., Hipnoza telewizji, "Wychowawca" 1998, nr 5,
s. 29.
16. Potocki A., Ludzka płciowość, rodzina, szkoła, Częstochowa
1997, s. 118.
|