|

U progu
lata, 29 czerwca, Kościół obchodzi uroczystość św. św. Piotra
i Pawła apostołów. Od tego dnia w tradycyjnej kulturze ludowej
zaczynała się część roku wypełniona prawie wyłącznie pracą.
Kończył się też okres przednówka - czas głodu i niedostatku.
W lasach dojrzewały jagody, rosły grzyby, krowy dzięki młodej,
wiosennej paszy dawały więcej mleka. W przyrodzie po wiosennej
eksplozji życia nadchodził czas dojrzewania. Byli więc święci
Apostołowie opiekunami urodzaju, orędownikami rolników i pasterzy,
a ich święto porą wróżb dotyczących pogody i wzrostu roślin.
Tak więc, gdy dzień św. św. Piotra i Pawła był pogodny, przepowiadano
niekorzystną dla rolników suszę, gdy padało - spodziewano
się obfitych plonów, zwłaszcza zbóż. Burza w dniu świętych
Apostołów zapowiadała obfite zbiory i dobre żniwa. Przysłowia
mówiły:
Kiedy Piotr i Paweł deszczem częstuje,
Piekarz dwakroć więcej wody potrzebuje.
Jak na Piotra, Pawła jasno,
Nie będzie w komorze ciasno.
Na Podhalu, Orawie
i Spiszu obaj apostołowie występują w ludowej tradycji jako
jedna postać Pieter-Paweł i są bohaterami licznych moralizatorskich
opowieści o Bożej Wszechmocy i ludzkich słabościach. Jedna
z legend mówi, że św. św. Piotr i Paweł sieją grzyby, czyli
dopiero po ich święcie zaczynają one rosnąć, a zebrane w tym
dniu mają właściwości lecznicze. Pewnego razu Zbawiciel szedł
jak zwykle z apostołami do kolejnej miejscowości, by nauczać.
Nie zabrano jednak na drogę wystarczającej ilości jedzenia,
a pozostałą resztkę chleba niósł św. Piotr. Był bardzo głodny,
więc celowo został nieco w tyle, odłamał kęs i zaczął ukradkiem
jeść. Wtedy jednak usłyszał pytanie: "Piotrze, co tam zajadasz?
" - "Nic, Panie" - odparł zawstydzony Apostoł i wypluł z ust
niedojedzony chleb na ziemię. By nie zmarnować daru Bożego
Chrystus sprawił, że z tych okruchów wyrosły grzyby - pożywienie
dla ludzi i zwierząt, ratujące ich często w okresach głodu.
Sądzono też, że obaj święci
mają istotny wpływ na zdrowie i bezpieczeństwo pasterskiego
dobytku podczas letniego wypasu. W dniu ich święta pasterze
zasiadali do obrzędowej uczty, by w ten sposób zapewnić sobie
pomyślność w hodowli. Wybitny ludoznawca i folklorysta Oskar
Kolberg zanotował u schyłku XIX wieku: Na św. Piotra i Pawła
rano pastuchy kopią sobie w wigilię rowek w kwadrat i w nim
nogi trzymają, a na środku, jak gdyby na stole stawiają (zasławszy
go obruskiem) ser, chleb, masło, jaja, wódkę i krowę doją,
by mleka zyskać. Spędzają też bydło, które do kupy leży zbite.
Pomagali też święci Apostołowie
zabezpieczać stada przed drapieżnikami. Wystarczyło poprosić
ich o tę pomoc podczas pierwszego wyjścia na paszę, recytując:
Wyganiam owieczki na zieloną łąckę,
Najświętsej Pannie pod obronę,
Panu Jezusowi pod koronę.
Święty Pawle i Pietrze weź te kluce,
Zamknij borowemu chartu [wilkowi] pascę.
Symbolicznego
"zamknięcia" wilczej paszczy mógł dokonać tylko Święty Klucznik,
a więc św. Piotr.
W medycynie ludowej cenionym
lekiem było ziele św. Piotra czyli bluszczyk kurdybanek, skuteczny
w różnego rodzaju bólach wewnętrznych i kolkach. Legenda mówi,
że roślinę tę zaaplikował Pan Jezus św. Piotrowi, gdy ten
był cierpiący, każąc mu ugryźć kawałek korzenia bluszczyku.
W Beskidach Zachodnich cierpiących na bóle brzucha leczono
pietropawłowym zielem - mieszanką mięty, bożego drzewka i
ruty zebranych w dniu świętych Apostołów.
Dzień 29 czerwca był zawsze
obchodzony uroczyście i uznawany za święto. Wierzono, że jeżeli
ktoś tego święta nie uszanuje, w najbliższym czasie wszystko
mu w gospodarstwie zmarnieje, bo straci opiekę możnych patronów.
W wielu parafiach odbywały się wtedy odpusty a w niektórych
regionach Polski był to dzień zabaw i festynów.
Urszula Janicka-Krzywda
|