|

1.
Ponowoczesność i jej ideologia
Cywilizacja, w której żyjemy,
weszła w nową fazę swoich dziejów. Nie chodzi tu jedynie o
gwałtowne przemiany we wszystkich niemal dziedzinach ludzkiego
życia, ale o fundamentalne przewartościowania, dokonujące
się na naszych oczach. Coraz więcej ekspertów z różnych dyscyplin
wiedzy zgadza się z twierdzeniem, że w drugiej połowie XX
wieku zakończyła się epoka modernizmu i nowoczesności, która
w dziedzinie myślenia charakteryzowała się dążeniem do precyzyjnego,
racjonalnego, naukowego poznania obiektywnej rzeczywistości,
a w dziedzinie działania dążeniem do osiągnięcia wysokiej
skuteczności i efektywności we wszystkich podejmowanych przedsięwzięciach.
Nowe tendencje określane są zwykle mianem postmodernizmu albo
ponowoczesności (ten drugi termin wydaje się być bardziej
precyzyjnym i jednoznacznym).
Ponowoczesność nie jest tylko,
czy przede wszystkim, kwestią poglądów filozoficznych. To
raczej całościowy stan współczesnej kultury i cywilizacji,
uwzględniający codzienne zachowania ludzi, dominujące wzory
myślenia i postępowania, jak również sztukę, politykę, a częściowo
nawet religię i naukę. Ponowoczesność to zatem określenie
szeregu tendencji, które mają pewne wspólne cechy i których
korzenie związane są m.in. z przemianami lat sześćdziesiątych
w Europie i Ameryce Północnej. Istotą tych przemian było postawienie
jednostkowego człowieka i jego subiektywności ponad wszelką
tradycją, ponad wszystkimi instytucjami, ponad obiektywnymi
prawdami czy normami moralnymi, obyczajowymi i prawnymi. Silne
akcentowanie jednostki i jej niepowtarzalności nie jest specyfiką
ponowoczesności, był to też ważny element również w kulturze
modernizmu i nowoczesności między połową XIX a połową XX wieku.
Jednak w tamtej epoce jednostka nie była w tak radykalny,
jak obecnie, sposób przeciwstawiana tradycji, normom moralnym
czy instytucjom, a subiektywizm poszczególnego człowieka nie
był przeciwstawiany obiektywnej rzeczywistości, w której żyjemy.
Przeciwnie, zadaniem każdego z ludzi było szukanie intersubiektywnej
- a nie jedynie subiektywnej - odpowiedzi na trzy podstawowe
pytania, które w czasach nowożytnych przypomniał Immanuel
Kant:
- na ile człowiek potrafi obiektywnie
poznać i zrozumieć rzeczywistość?
- w jaki sposób powinien postępować?
- do czego powinien ostatecznie
zmierzać?
W poszukiwaniu odpowiedzi na te
pytania w epoce modernizmu kryterium stanowiły nie subiektywne
przekonania czy emocjonalne odczucia danego człowieka, ale
racjonalne, logiczne analizy na temat obiektywnych możliwości
ludzkiego poznania, obiektywnych norm moralnych ludzkiego
działania oraz obiektywnych podstaw ludzkiej nadziei i ludzkich
planów na przyszłość. W epoce nowoczesności podstawą ludzkiego
myślenia, działania i planowania były zatem racjonalne analizy
obiektywnych faktów i uwarunkowań, które powinien przyjmować
i respektować każdy dojrzały człowiek, chociaż na swój indywidualny,
niepowtarzalny sposób.
To rozumienie subiektywności człowieka
jako osobistego przeżywania i poszukiwania obiektywnej rzeczywistości
zostało gruntowanie zanegowane w ponowoczesności. W wielu
wymiarach życia (np. w wymiarze społecznym, politycznym, ekonomicznym)
obowiązuje nadal zasada obiektywnej racjonalności myślenia
i faktycznej skuteczności działania, ale w wymiarze życia
osobistego, rodzinnego i obyczajowego, w dziedzinie hierarchii
wartości, w dziedzinie sztuki i literatury zaczyna dominować
absolutyzowanie ludzkiej subiektywności oraz jednostkowej
"wolności od" wszystkiego i od wszystkich. W sposób najbardziej
skrajny tendencja ta podkreślana jest we współczesnych naukach
o człowieku (psychologia, pedagogika, antropologia, socjologia,
etyka). Przykładem klasycznym są w tym względzie dominujące
nurty psychologii humanistycznej, inspirowane poglądami C.
Rogersa, według którego człowiek jest wewnętrznie dobry, harmonijny
i bezkonfliktowy, a w konsekwencji jest sam dla siebie rodzajem
boga, który spontanicznie się rozwija, który jest dobrym sędzią
we własnej sprawie i którego subiektywne przekonania, przeżycia
emocjonalne czy dążenia są zawsze słuszne i godne realizacji.
W konsekwencji subiektywność danego człowieka, jego indywidualne
"ja" staje się najwyższą, wręcz jedyną normą myślenia, postępowania
i nadawania sensu własnemu życiu. Innymi słowy, w perspektywie
ponowoczesności dany człowiek nie musi - a nawet nie powinien
- kierować się obserwacją obiektywnych faktów i uwarunkowań,
ani też dokonywać logicznych analiz własnego postępowania.
Przeciwnie, normą ludzkiego myślenia powinny być subiektywne
przekonania danego człowieka, normą postępowania jego subiektywne
sumienie, a podstawą rozumienia sensu egzystencji powinna
być wyłącznie specyficzna historia, specyficzny horyzont doświadczeń
i odczuć pojedynczych osób. W ponowoczesności takie absolutyzowanie
subiektywizmu jest traktowane jako zasada uniwersalna. W konsekwencji
ponowoczesność przyznaje prawo do kierowania się własną subiektywnością
nawet tym ludziom, których świadomość jest w ewidentny sposób
zniekształcona, a wolność dramatycznie ograniczona (np. osoby
uzależnione od substancji psychotropowych czy zaburzone psychicznie).
Mentalność ponowoczesności wpływa
również na sposób interpretowania religii oraz na sposób przeżywania
religijności. W tej perspektywie istotą religii nie jest spotkanie
człowieka z Bogiem, który uczy nas rozważnie myśleć (mądrość)
i dojrzale kochać (świętość). Religijność człowieka ponowoczesnego
to mieszanka kilku "poprawnych" ideologicznie, chociaż niespójnych
elementów. Obejmuje ona niewielką ilość miłości bliźniego
(zwłaszcza tych bliźnich, którzy w danym momencie są "modni"
politycznie, np. homoseksualiści czy chorzy na AIDS), dużą
dozę uczucia do zwierząt, troskę o ochronę środowiska zewnętrznego
(ale już nie troskę o ochronę człowieka i jego środowiska
wewnętrznego), dużą dawkę "poprawnej" ideologicznie psychologii
(zwłaszcza inspirowanej poglądami C. Rogersa i nawiązującej
do buddyzmu) oraz parapsychologii z domieszką wierzeń ezoterycznych,
horoskopów i wróżb. Cechą ponowoczesnej religijności jest
także wyzbyta religijnych elementów idylla bożonarodzeniowa
oraz programowa krytyka Kościoła katolickiego.
2.
Utopie indywidualistycznego szczęścia i pustka aksjologiczna
Analiza dominujących nurtów w
ponowoczesności prowadzi do wniosku, że jest to system, który
opiera się na nowych utopijnych ideologiach oraz na radykalnym
relatywizowaniu sfery poznawczej i aksjologicznej, a zatem
na zupełnej pustce w dziedzinie podstawowych prawd i wartości.
Przyjrzyjmy się bliżej obu tym aspektom.
Jednym z fundamentów ponowoczesności jest promowanie nowych,
utopijnych wizji ludzkiego szczęścia. Te nowe utopie są w
pewnym stopniu reakcją na rozczarowanie utopiami, które dominowały
w epoce modernizmu. Podstawą epoki nowoczesności były kolektywistyczne
utopie, które całej ludzkości obiecywały osiągnięcie powszechnej
szczęśliwości: w najbliższej przyszłości i w uwarunkowaniach
tej ziemi, a zatem w doczesności. Pierwszą i chyba najbardziej
okrutną była typowa dla socjalizmu i komunizmu obietnica osiągnięcia
- za pomocą walki klas i dyktatury proletariatu - powszechnej
szczęśliwości w społeczeństwie bezklasowym. Jedną z odmian
tej utopii był faszyzm, czyli niemiecki socjalizm narodowy.
Utopia druga, która charakteryzowała
epokę nowoczesności, polegała na obietnicy powszechnej emancypacji,
czyli na obietnicy "wyzwolenia" ludzkości z wszelkich uwarunkowań
związanych z tradycjami, normami moralnymi, systemami wychowania
czy instytucjami. Szczytowym przejawem tej utopii były ruchy
kontestacyjne lat sześćdziesiątych XX wieku. Ironią losu jest
fakt, że znaczna część ówczesnych kontestatorów jest obecnie
przedstawicielami struktur politycznych czy gospodarczych,
które próbują wpływać na całokształt życia, a nawet myślenia
współczesnego człowieka.
Trzecią utopią epoki nowoczesności
była obietnica naukowego i technicznego postępu, który - w
połączeniu z demokracją i wolnym rynkiem - miał doprowadzić
do powszechnego dobrobytu oraz powszechnej szczęśliwości całej
ludzkości. Współczesny człowiek jest przecież jeszcze bardziej
zależny od określonych instytucji i uwarunkowań (zwłaszcza
politycznych i ekonomicznych) niż kiedykolwiek wcześniej.
W poszczególnych społeczeństwach przybiera na sile walka klas
i grup nacisku, a nieliczni bogaci żyją w otoczeniu coraz
większego kręgu ludzi przeżywających dramatyczną biedę i poczucie
zupełnej bezradności.
W obliczu twardej rzeczywistości
i bolesnych rozczarowań ponowoczesność wycofuje się z obietnicy
zapewnienia powszechnej szczęśliwości dla całej ludzkości.
Nowa epoka musi jednak karmić współczesnego człowieka nowymi
obietnicami i utopiami. W tej sytuacji ponowoczesność w centrum
uwagi nie stawia już całej ludzkości lecz pojedynczego człowieka,
a w miejsce powszechnej szczęśliwości dla wszystkich obiecuje
każdej jednostce - w pojedynkę i w izolacji - osiągnięcie
własnego, prywatnego szczęścia oraz własną, prywatną drogę
do "nieba" na ziemi. Jedyną, przynajmniej w teorii obowiązującą,
granicą szukania takiego prywatnego szczęścia oraz indywidualnej,
spontanicznej samorealizacji jest nienaruszanie dobra drugiego
człowieka.
Jedną z oczywistych i nieuniknionych
konsekwencji tego typu utopii indywidualistycznego szczęścia
jest absolutyzacja tolerancji, czyli postawienie jej ponad
miłością i prawdą, ponad zdrowym rozsądkiem i odpowiedzialnością.
Ideologicznie i cynicznie rozumiana tolerancja znajduje swoje
najbardziej "poprawne" politycznie formy wyrazu w pobłażaniu
wszelkiej słabości człowieka, w akceptowaniu najbardziej nawet
cynicznych i zaburzonych zachowań oraz w... nietolerowaniu
Kościoła katolickiego. Postawienie tolerancji na szczycie
wartości oznacza, że podłość i szlachetność, miłość i nienawiść,
uczciwość i korupcja zostają uznane za równowartościowe zachowania,
a absolutyzowanie tolerancji prowadzi do absurdalnych konsekwencji
praktycznych. Dosłownie rozumiana tolerancja oznacza ostatecznie
pozostawianie danego człowieka jego własnemu losowi. Także
człowieka niedojrzałego, uzależnionego, bezradnego czy krzywdzącego
siebie i innych.
Ponowoczesność, która promuje
nowe utopie i absolutyzuje relatywizm oraz ideologicznie rozumianą
tolerancję, popada w oczywiste sprzeczności i konflikty z
obiektywną rzeczywistością dotyczącą sytuacji człowieka na
tej ziemi. Nie jest bowiem możliwe osiągnięcie przez człowieka
prywatnego szczęścia w oderwaniu od więzi międzyosobowych,
od oczywistych i wspólnych dla danej społeczności wartości,
norm moralnych czy regulacji prawnych i obyczajowych. Z tego
powodu pogoń za utopią indywidualistycznego szczęścia musi
prowadzić do całkiem odwrotnych skutków, czyli do powierzchowności
w relacjach międzyludzkich, do kryzysu więzi i zupełnej obojętności
na los drugiego człowieka, do braku wrażliwości na potrzeby
innych, do niezdolności do współpracy, do nadmiernej koncentracji
na samym sobie, do postaw egoistycznych i cynicznych, do walki
każdego z każdym.
Ideologia indywidualistycznego,
prywatnego szczęścia kosztem więzi i wartości niszczy nie
tylko wymiar społeczny ludzkiego życia, ale w tym samym stopniu
uniemożliwia rozwój poszczególnych osób. Czytelnym przykładem
jest w tym względzie zastępowanie małżeństwa tak zwanymi "wolnymi
związkami". Mamy tu do czynienia z wewnętrznie sprzecznym
pojęciem, tak bowiem, jak nie ma "suchej wody" czy "kwadratowego
koła", tak też nie ma "wolnych związków" między ludźmi. Mogą
być jedynie związki trwałe, oparte na miłości i odpowiedzialności,
lub związki nietrwałe, powierzchowne, niewierne i niepłodne,
oparte na naiwności, manipulacji, pożądaniu czy egoizmie.
Pierwszymi ofiarami utopii "wolnych związków" okazują się
jak zwykle ci, którzy są najsłabsi i najbardziej niewinni,
a zatem dzieci, osoby starsze czy niepełnosprawne.
Drugą - obok promowania utopii
indywidualistycznego szczęścia, oderwanego od więzi międzyludzkich,
od miłości i prawdy, od odpowiedzialności i zdrowego rozsądku
- istotną cechą ponowoczesności jest całkowity relatywizm
i związany z nim nihilizm wartości, zupełna pustka aksjologiczna,
moralna, religijna, światopoglądowa. W ideologii ponowoczesności,
która staje się jedynym politycznie i kulturowo "poprawnym"
światopoglądem, nie obowiązuje żadna wspólnie uznawana wartość,
poza wyzbytą moralnego osądu tolerancją oraz poza wyzbytą
moralnych odniesień demokracją. Jest rzeczą oczywistą, że
pozbawiona jakichkolwiek odniesień aksjologicznych czy moralnych
tolerancja i demokracja nie może stanowić żadnej rzeczywistej
wartości, ani nie może być nośnikiem jakichkolwiek innych
wartości.
W perspektywie ponowoczesności
nie liczy się ani tradycja, ani religia, ani normy społeczne,
ani zdrowy rozsądek, ani logiczna analiza rzeczywistości,
ani cokolwiek innego, co byłoby wspólną podstawą dążenia poszczególnych
osób do szczęścia i radości życia. Konsekwencje praktyczne
owej pustki aksjologicznej są liczne i dramatyczne. Zasygnalizujmy
przynajmniej te, które wydają się najważniejsze.
3. Egzystencjalne konsekwencje ideologii ponowoczesności
Ideologia ponowoczesności nie ma jeszcze długiej
historii, ale jej konsekwencje są już wyraźnie widoczne. Propagowanie
iluzji łatwego szczęścia w oderwaniu od więzi i wartości oraz
absolutyzowanie relatywizmu i akceptacja pustki aksjologicznej
wpływa negatywnie na sytuację człowieka zarówno w wymiarze
społecznym i instytucjonalnym, jak również w wymiarze osobistym,
rodzinnym i obyczajowym.
W wymiarze społecznym przyjęcie ideologii ponowoczesności
prowadzi do uzasadnionego lęku obywateli wobec wszelkiej władzy,
zwłaszcza wobec tych przedstawicieli władz ustawodawczych,
którzy oficjalnie przyznają, że działają w pustce aksjologicznej,
która daje niekontrolowane pole działania ludziom żądnym pieniędzy
i władzy. W tej perspektywie wszystko jest subiektywne - według
ponowoczesnych prawników nie sposób ustalić obiektywnej definicji
np. pornografii, obrazy uczuć religijnych czy molestowania
seksualnego. W wymiarze społecznym ponowoczesność prowadzi
zatem do szybkiego wzrostu przestępczości, korupcji i anarchii
oraz do poczucia zagrożenia i bezradności u większości obywateli.
Jeszcze bardziej destrukcyjne skutki ideologii
ponowoczesności obserwujemy w życiu osobistym, rodzinnym i
obyczajowym współczesnego człowieka. Wiąże się to z kultem
subiektywizmu, z zawężoną i zaburzoną hierarchią wartości
(tolerancja i demokracja postawiona ponad miłością i prawdą),
z promowaniem doraźnej przyjemności jako głównego kryterium
działania. Człowiek ponowoczesny przypisuje sobie boskie atrybuty:
pełną świadomość, zupełną nieomylność, nieograniczoną wolność,
całkowitą samowystarczalność. Zamiast odróżniać dobro od zła,
człowiek postmodernistyczny miesza dobro ze złem i toleruje
zło. Popada w coraz poważniejsze konflikty i cierpienia i
coraz bardziej nie radzi sobie z własnym życiem.
4. Ucieczka od rzeczywistości
Ponowoczesności nie są w stanie zaszkodzić
nawet najbardziej ewidentne fakty empiryczne i statystyki,
które dowodzą, że jest to system kulturowo-społeczny wyjątkowo
szkodliwy dla człowieka. Dzieje się tak dlatego, że istotną
cechą mentalności ponowoczesnej jest ucieczka od rzeczywistości
oraz ucieczka od logicznego, realistycznego myślenia na temat
człowieka i jego sytuacji egzystencjalnej. Ponowoczesność
ucieka od prawdy i zdrowego rozsądku. Mamy tu do czynienia
z cywilizacyjną schizofrenią, ze swoistym rozdwojeniem zbiorowej
jaźni współczesnego człowieka. W myśleniu o świecie zewnętrznym
ponowoczesność nadal bowiem respektuje zasady logicznego myślenia
i dąży do poznania obiektywnych faktów. Natomiast w myśleniu
o człowieku ponowoczesność proponuje oparcie się na subiektywnych
przekonaniach i odczuciach poszczególnych ludzi. Człowiek
ponowoczesny ma świadomość, że świat, w którym żyje, podlega
różnym obiektywnym prawom i uwarunkowaniom. Zdumiewa się natomiast,
gdy ktoś mu próbuje przypomnieć, iż obiektywne fakty, prawa
i uwarunkowania wpływają również na jego własną sytuację i
postępowanie.
Typowe dla ponowoczesności podporządkowanie
myślenia, a nawet badań naukowych celom politycznym, ekonomicznym
i ideologicznym nie byłoby możliwe bez wyraźnego obniżenia
poziomu moralności w dziedzinie życia intelektualnego w ostatnich
kilku dziesięcioleciach.
Kryzys myślenia i ucieczka od rzeczywistości
wynika nie tylko z nierealistycznych, ideologicznych założeń,
na których opiera się ponowoczesność, z nacisków politycznych
i ekonomicznych czy z kryzysu moralnego znacznej grupy intelektualistów.
Kryzys myślenia i ucieczka w świat subiektywizmu jest też
rezultatem tchórzostwa współczesnego człowieka wobec prawdy.
To tchórzostwo wynika z faktu, że istnieje bezpośredni związek
między jakością myślenia a jakością postępowania danego człowieka.
Jakość myślenia o świecie zewnętrznym zależy głównie od jakości
inteligencji, a także od pracowitości i wykształcenia. Natomiast
jakość myślenia danego człowieka o samym sobie i o własnej
sytuacji życiowej zależy nie tyle od ilorazu inteligencji,
co raczej od jakości postępowania. Im bardziej jest ktoś niedojrzały
w postępowaniu, tym bardziej staje się stronniczy w myśleniu.
Istnieje zatem ścisły związek między racjonalnością a moralnością,
zwłaszcza w zakresie myślenia o człowieku.
Ponowoczesność ucieka od faktu, że im większy
kryzys egzystencjalny przeżywa dany człowiek, tym bardziej
boi się on prawdy o sobie i tym bardziej skłonny jest wierzyć,
że taka prawda w ogóle nie istnieje. W obliczu poważnego kryzysu
życiowego może dojść do sytuacji, w której dany człowiek używa
swej zdolności myślenia głównie po to, by oszukiwać samego
siebie. Typowym przykładem jest postawa alkoholików czy narkomanów,
którzy w czynnej fazie choroby ulegają intelektualnej automanipulacji
zwanej systemem iluzji i zaprzeczeń. W obliczu ideologicznie
"poprawnej" ucieczki od rzeczywistości i od obiektywnej prawdy
człowiek ponowoczesny zdumiewa się, gdy zaczyna doświadczać,
że jednak istnieją jakieś obiektywne fakty, że podstawowe
normy moralne czy wartości nie są wytworem czyjejś fantazji,
lecz wynikają z obserwacji rzeczywistości i że ludzkie życie
nie zależy jedynie od naszych subiektywnych przekonań.
Człowiek ponowoczesny ma skłonność przyjmowania
tylko tych prawd o sobie i o własnym postępowaniu, które jest
w stanie respektować we własnym życiu. Zamiast krytycznej
refleksji nad osobistą sytuacją życiową i wyciągania wniosków
z własnych błędów ponowoczesność proponuje współczesnemu człowiekowi
zmianę sposobu myślenia. Prowadzi to do jeszcze bardziej błędnego
postępowania, a w konsekwencji do jeszcze większego zawężenia
i zniekształcenia świadomości. Taka sytuacja może doprowadzić
do najgroźniejszej choroby, jaka może dotknąć człowieka. Chorobą
tą jest obojętność człowieka na własny los.
W obliczu naiwnych założeń ideologicznych ponowoczesności,
które prowadzą do kryzysu współczesnego człowieka na nieznaną
dotąd skalę, można byłoby się spodziewać, że przejście tego
typu toksycznej ideologii do przeszłości jest już tylko kwestią
najbliższych lat. Jestem jednak przekonany, że ideologia ponowoczesności
będzie miała dłuższą historię, gdyż opiera się na dwóch filarach,
które niełatwo podważyć. Filar pierwszy to ogromna naiwność
wielu ludzi, a filar drugi to równie wielki cynizm niektórych
osób i środowisk. Ludzie naiwni przyjmują chętnie ideologię
ponowoczesności, gdyż ona obiecuje im prawa bez obowiązków,
wychowanie bez stresów, demokrację bez norm moralnych, szczęście
bez miłości, prawdy i odpowiedzialności. W obliczu obietnicy
łatwego szczęścia ludzie naiwni i niedojrzali stają się zupełnie
bezkrytyczni. Drugim fundamentem ponowoczesności jest cynizm
i przewrotność ludzi z określonych grup społecznych. Ludzie
ci są świadomi absurdalności i toksyczności ideologii ponowoczesnej
i właśnie dlatego ją promują jako szczyt rozwoju i inteligencji
człowieka. Czynią to z pełną premedytacją, gdyż świetnie zdają
sobie sprawę, że ludźmi niedojrzałymi i nieszczęśliwymi najłatwiej
rządzić i najłatwiej na nich zarobić.
W obliczu ponowoczesności z jej utopiami indywidualistycznego
szczęścia oderwanego od zdrowego rozsądku, prawdy i miłości,
z jej pustką aksjologiczną, z jej karykaturalnym obrazem człowieka,
z jej ucieczką od rzeczywistości trzeba zająć rozważną i odpowiedzialną
postawę. Niedojrzałością byłoby oburzanie się na tę formę
(anty)kultury i mentalności. Niewiele też pomoże demonizowanie
obecnej sytuacji, oburzanie się na ponowoczesność i unikanie
dialogu z tą ideologią. Rozsądniejszą postawą jest krytyczne
analizowanie ponowoczesności z jej wszystkimi przejawami,
wewnętrznymi sprzecznościami i negatywnymi konsekwencjami.
Tylko wtedy bowiem jesteśmy w stanie roztropnie działać, aby
bronić siebie i innych przed tą groźną ideologią. Najważniejszym
i najskuteczniejszym polem obrony powinna być troska o wychowanie.
Przyjrzyjmy się temu zagadnieniu.
5. Wychowanie w dobie ponowoczesności
Ponowoczesność tworzy kontekst społeczny, który
jest wyjątkowo szkodliwy dla wychowania młodego pokolenia.
Ponowoczesność jest w sensie dosłownym formą antypedagogiki
i największe szkody może przynieść wśród dzieci i młodzieży.
Ideologia ponowoczesności niesie bowiem obietnice, które obiektywnie
są oczywistą utopią, ale subiektywnie są tym bardziej atrakcyjne
i pociągające, im bardziej ich odbiorca jest kimś niedojrzałym
i nie w pełni szczęśliwym. Najbardziej szkodliwa w wymiarze
pedagogicznym jest właściwa ponowoczesności obietnica łatwego
szczęścia, a zatem szczęścia osiągniętego inaczej niż poprzez
wychowanie dojrzałego człowieka, który umie kochać i pracować.
Ochrona młodego pokolenia przed toksycznymi ideologiami oraz
iluzjami ponowoczesności wymaga jednak czegoś więcej niż tylko
stanowczego demaskowania zagrożeń. Wymaga udzielania dzieciom
i młodzieży odpowiedzialnej i cierpliwej pomocy wychowawczej.
Aby to stało się możliwe, wychowawcy muszą
powrócić do - "niepoprawnego" politycznie i pedagogicznie
- całościowego oraz realistycznego rozumienia wychowanka.
Ponowoczesność widzi bowiem w wychowanku jedynie jego pozytywne
aspekty i możliwości oraz dostrzega głównie, a czasem jedynie,
jego cielesność, emocjonalność i subiektywne przekonania.
Tymczasem realistyczne rozumienie wychowanka oznacza, że wychowawca
zdaje sobie sprawę zarówno z wielkości i niezwykłości wychowanka
(to ktoś, kto pragnie myśleć, kochać i żyć w wewnętrznej wolności),
jak i z jego ograniczeń i słabości (to ktoś, kogo czasami
trzeba chronić przed jego własną naiwnością i bezradnością).
Z kolei całościowe rozumienie wychowanka oznacza, że rodzice
i inni wychowawcy dostrzegają i formują wszystkie jego sfery:
cielesną, płciową, seksualną, intelektualną, emocjonalną,
moralną, duchową, religijną, społeczną.
Drugim - obok realistycznego i całościowego
rozumienia wychowanka - zadaniem wychowawców jest przyjęcie
celów wychowania dostosowanych do natury oraz potrzeb i aspiracji
człowieka. W tej perspektywie podstawowymi celami wychowania
jest uczenie realistycznego myślenia oraz dojrzałej miłości,
by wychowanek uczył się coraz lepiej rozumieć siebie i innych
ludzi oraz coraz mądrzej kochać siebie i innych.
Trzecim zadaniem wychowawców jest stosowanie właściwych metod
wychowania. Podstawową metodą pedagogiczną jest wychowująca
miłość, czyli miłość bezwarunkowa i nieodwołalna, a jednocześnie
dostosowana w słowach i czynach do niepowtarzalnej sytuacji
i zachowania danego wychowanka. W kontekście tak rozumianego
wychowania przez miłość konieczne jest stawianie wychowankowi
rozsądnych wymagań, uczenie dyscypliny, demaskowanie zagrożeń
zewnętrznych i wewnętrznych oraz egzekwowanie naturalnych
konsekwencji popełnianych przez wychowanka błędów.
Czwartym wreszcie zadaniem wychowawców w dobie
ponowoczesności jest kierowanie się mentalnością zwycięzców.
Oznacza to odwagę proponowania wychowankowi optymalnej drogi
życia i rozwoju. Wychowawca to ktoś, kto pokazuje drogę do
pełnej radości życia, a nie ogranicza się do przestrzegania
przed zagrożeniami czy do redukowania strat, gdy wychowanek
zacznie krzywdzić siebie i/lub innych ludzi. Ważną cechą wychowawcy
o mentalności zwycięzcy jest też cierpliwość oraz zaufanie,
że przynajmniej część wychowanków skorzysta z proponowanej
im drogi, a inni również pójdą chociaż trochę w kierunku miłości,
prawdy, wolności i odpowiedzialności. Im więcej będziemy mieli
rodziców, księży, pedagogów, psychologów i innych wychowawców,
którzy opierają wychowanie na przedstawionych powyżej zasadach,
tym mniej będzie młodych ludzi, którzy poddadzą się toksycznym
utopiom ponowoczesności i tym szybciej przejdzie do historii
ta ideologia, która doprowadziła do pojawienia się cywilizacji
uzależnień, iluzji i śmierci na niespotykaną dotąd skalę.
ks. Marek Dziewiecki
Ks. Marek Dziewiecki - adiunkt Uniwersytetu
KardynaŁa Stefana Wyszyńskiego, psycholog i duszpasterz, dyrektor
katolickiego telefonu zaufania "Linia Braterskich Serc", ekspert
przedmiotu "Wychowanie do życia w rodzinie", autor publikacji
z zakresu psychologii wychowania i pedagogiki
|