Najpiękniejsza z córek króla Priama, Kasandra, nie odwzajemniała miłości zakochanego w niej Apolla. Był urodziwy, był bogiem, zaszczycił ją darem prorokowania, a jednak - jak podają mity - nie kochała go. Srogi Apollo ukarał niewdzięczną królewnę, odbierając ludziom wiarę w jej proroctwa. Odtąd wszyscy uważali Kasandrę za szaloną.

Nie uwierzyli więc, gdy przepowiedziała nieszczęścia, jakie z powodu Parysa spadną na Troję. Nie posłuchali jej rady, by spalić wielkiego drewnianego konia, zostawionego przez Greków na brzegu morza, by przynajmniej nie wprowadzać go za bramy miasta. I stało się to, co prorokowała Kasandra - Troja, skutecznie broniona przez dziesięć lat, została zrównana z ziemią w ciągu jednej nocy.

Jako spadkobiercy starożytnych Greków możemy się od nich uczyć, ale niekoniecznie powtarzać ich błędy. XVI-wieczny poeta, Jan Kochanowski, rozumiał to doskonale i próbował ostrzec Polaków swojej epoki przed grożącymi niebezpieczeństwami. W dramacie Odprawa posłów greckich posłużył się kostiumem historycznym i postacią Kasandry, by powiedzieć głośno to, o czym wszyscy wiedzieli, lecz nie zdawali sobie do końca sprawy z powagi sytuacji: nierządne królestwo (jest) zginienia bliskie.

Córka Priama roztacza straszliwą wizję zagłady miasta, kończącą się przejmującym obrazem, będącym miarą spustoszenia - Matko, ty dziatek swych płakać nie będziesz, ale wyć będziesz! Antenor, roztropny i szczerze zatroskany o losy ojczyzny doradca króla, sugeruje w rozmowie z władcą, że niezależnie od stanu umysłu Kasandry, rozsądniej będzie zachować ostrożność: Te słowa nie są ku wyrozumieniu nazbyt trudne, a zgoła tobie i ojczyźnie upad zapowiadają: prze Boga cię, prosze, nie waż ich sobie lekce ani miej za baśni. Jednak mądry Antenor i przewidująca Kasandra byli w zdecydowanej mniejszości - ich dwoje i cała reszta przekupionej przez Parysa rady królewskiej. Zwyciężył argument siły, a nie siła argumentu, bo Priam chciał wierzyć, że racja jest zawsze po stronie większości.

Przeczuwany przez Kochanowskiego upad Polski nastąpił dwieście lat później. Jedna z XVIII-wiecznych teorii wyjaśniała, że na to Troja upadła, aby Rzym zrodziła (Jan Paweł Woronicz) - Polska odrodzi się potężniejsza i wspanialsza niż była za Piastów i Jagiellonów. Ale wielki Rzym także upadł... Można, oczywiście, spekulować w nieskończoność i usprawiedliwiać własne zaniedbania, opieszałość, wyciszanie krzyku Kasandry naiwnym "jakoś to będzie". Warto jednak pamiętać, że nasz czas przyszły zależy od tego, jak dziś przygotowujemy do dorosłego życia dzieci i młodzież, jakie stwarzamy im możliwości rozpoznawania i wybierania dobra. Młody Parys wybrał zmysłową miłość, odrzucając między innymi mądrość. Tym wyborem wyznaczył los swojej ojczyzny, choć była to na pozór bardzo osobista decyzja. Nie wzięła się znikąd. Zrodziły ją konkretne przesłanki na gruncie tak a nie inaczej ukształtowanej osobowości.

Obecnie młodzi ludzie bardzo wcześnie chcą decydować o sobie, o tym, co powinni mieć, czego się mają uczyć, jak postępować. Rozliczają rodziców i nauczycieli z przestrzegania praw dziecka i ucznia, ignorując spoczywające na nich w domu i w szkole obowiązki. Głos współczesnej Kasandry do nich nie dociera, bo większość z nich nawet nie zna mitycznej opowieści o trojańskiej królewnie. Roszczeniowość, pretensjonalność, prostactwo nie są jednak prawdziwym obliczem młodzieży. To maska, pod którą kryje się bezradność i strach przed nieznanym jutrem i samotnością. Rozpaczliwe, choć nie zawsze uświadomione poszukiwanie autorytetu, któremu można zaufać w każdej sytuacji, trafia często w pustkę - młodzi nie znajdują go tam, gdzie z natury rzeczy powinien być: w domu rodzinnym i w szkole.

Przyczyny tego stanu rzeczy są bardzo złożone. W ostatnim dziesięcioleciu wiele zrobiono, by zdyskredytować tradycyjny model rodziny polskiej oraz by osłabić - i tak mocno nadwyrężony indoktrynacją komunistyczną - etos zawodowy nauczycieli. Odwrócono uwagę nauczycieli od najważniejszego obszaru ich pracy zawodowej, pozostawiając go w sferze prywatności i nie dopuszczając do głębszej refleksji. Ten zignorowany obszar to całokształt postaw moralnych, koniecznych do właściwego wykonywania obowiązków nauczycielskich. Tu występują największe braki, tu potrzeba obecnie najwięcej "pracy u podstaw".

W środowisku nauczycielskim nie dokonała się weryfikacja postaw ani przy okazji wprowadzania reformy, ani później. Większość uczących nie podjęła wysiłku odbudowania etosu moralnego tego zawodu, koncentrując się głównie na zaliczaniu kursów dokształcających i studiów podyplomowych, na uzupełnianiu lub poszerzaniu kwalifikacji, czy wreszcie na zdobyciu kolejnego stopnia awansu zawodowego. Aby jednak wychowawca był słuchany i rozumiany przez uczniów, aby niemała wiedza i umiejętności zawodowe choć trochę były w szkole pożyteczne - niezbędne jest oparcie się na autorytecie. Doświadczenie uczy, że do zamierzonych celów dydaktycznych i wychowawczych w największym stopniu zbliża się ten nauczyciel, który łączy słowne nauczanie ze swoją jednoznacznie dobrą moralnie i stałą postawą.

Nie musi to oznaczać kryształowej nieskazitelności czy posągowej niezmienności. Nauczyciele to także ludzie z krwi i kości, obciążeni wieloma problemami pozazawodowymi, ale uczniowie, choć często nastawieni krytykancko, potrafią wiele wybaczyć. Zawsze jednak postawa wychowawcy musi być jasnym, czytelnym przekazem prawdy i dobra.

Kasandryczne wołanie ludzi zatroskanych o kształt polskiej szkoły, o świadomość nauczycieli, od których ostatecznie wszystko zależy, nie musi być ponurym, złowieszczym przepowiadaniem tego, co nieuniknione. Los naszego Narodu, jak uczy historia, spoczywa w naszych rękach, szczególnie w rękach polskich nauczycieli. Nikt nie wykona za nas pracy, którą sami możemy wykonać. Nawet Pan Bóg. W Jego mocy bowiem jest przemienienie naszego zaangażowania i podjętego trudu w spodziewane dobro, a nie nagradzanie bezczynności.

Współczesna pieśń Kasandry, kierowana z najlepszych uniwersyteckich katedr do nauczycieli, nie jest groźbą ani fatalizmem. Jest przede wszystkim zaproszeniem do rozumnego patrzenia na rzeczywistość i do pogłębionej refleksji. W tym samym stopniu jest też ostrzeżeniem przed wprowadzaniem konia trojańskiego do polskiej szkoły. Nie można go nie zauważyć, bo stoi u bram również innych dziedzin życia społecznego i ma to samo imię - postmodernizm. To kolejna ideologia, która w teorii nauczania i wychowania lansuje głównie koncepcję relatywizmu moralnego i poznawczego, owocującą liberalizmem wychowawczym, skrajnym indywidualizmem, konsumpcjonizmem, bezideowością. Tak funkcjonujące szkoły doprowadzą młodych ludzi do dezorientacji i porażającego cynizmu, a część z nich na pewno trafi do grup nieformalnych - moralnie złych, ale jednoznacznych, z wyraźnie określoną przez przywódcę doktryną.

Zneutralizowanie tych zagrożeń zależy od odwagi i męstwa wychowawców, od ich zdecydowanej woli przekazania młodzieży prawdy, która jest podstawą dobra i piękna, od wytrwałej motywacji intelektualnej wspomaganej nieprzerwanie dobrym przykładem własnego życia. Okaże się wówczas, że w wielości współczesnych metod i środków wychowania najlepiej sprawdzają się te "odwieczne": wymagająca miłość do uczniów, dodawanie otuchy, rozumna dyscyplina, ćwiczenie w dobrym, pochwały i nagrody, ale też rozsądne nagany i kary.

Nauczyciel musi mieć świadomość, że kultura postmodernistycza jest wbrew pozorom antyludzka, wymierzona przeciwko człowiekowi, bo redukuje go do roli mechanizmu poruszającego inne mechanizmy. Dlatego edukacja powinna obejmować ucznia całościowo - sferę poznawczą, emocjonalną i duchową. Wychowawca zaś powinien być w każdym z tych obszarów autorytetem. Stąd konieczna jest przejrzysta koncepcja nauczania i wychowania, zbudowana na podstawie prawidłowej wizji człowieka jako osoby ludzkiej.

Pierwszym krokiem, który trzeba zrobić na drodze rzeczywistej reformy edukacji jest poznanie prawdy obiektywnej o człowieku poprzez powrót do źródeł, do wartości grecko-rzymskiego i biblijnego antyku oraz chrześcijańskiego średniowiecza, które ukształtowały to, co nazywamy Europą.

Jeśli nauczyciel zaakceptuje rozpoznaną prawdę, uzna ją za własną i będzie miał wolę formowania według niej w swoich uczniach nowego człowieka - pięknego i dobrego, to w niejednej kasandrycznej pieśni na polskiej ziemi odezwą się nuty optymizmu i wiary w zwycięstwo cywilizacji miłości.

MaŁgorzata Sagan

MaŁgorzata Sagan - nauczycielka języka polskiego w Gimnazjum nr 16 w Lublinie