Mamy taką dziwną przypadłość - mocno spóźniony refleks. Pewne idee, boleśnie sprawdzone i ostatecznie odrzucone na zachodzie, zyskują u nas popularność. Ostatnio wśród publikacji nauczycieli można spotkać wiele pozytywnych głosów na temat antypedagogiki. Fascynacja ta może wynikać z dość powierzchownego zapoznania się z ideami głoszonymi przez antypedagogów. Dobrze brzmiące hasła o wzajemnym szacunku i partnerstwie są bowiem zaledwie namiastką proponowanej ideologii.

Co to jest antypedagogika?

Antypedagogika to jeden z nurtów współczesnej pedagogiki alternatywnej, który odrzuca dotychczasowy system edukacji jako represyjny i utrwalający nieakceptowane wzorce kulturowe, ale i neguje samą istotę wychowania rozumianego jako proces celowy, mający charakter świadomie formacyjny.

Wychowanie, całkowicie podporządkowujące dziecko autorytetowi osoby dorosłej, która kształtuje jego osobowość według z góry określonego wzorca i narzuca mu gotowy, własny system wartości, antypedagogika uważa za naruszenie prawa jednostki do samookreślenia. Takiemu wychowaniu przeciwstawia układ, w którym obie strony - wychowawca i wychowanek - mają takie same prawa, a rola pedagoga polega jedynie na życzliwym wspieraniu dziecka w jego samodzielnych poszukiwaniach i wyborach.

Według antypedagogów, dzieciom praw przyznawać nie można - bowiem wizja świata, która się za tym kryje, jest wizją, gdzie ktoś (np. dorośli) komuś (np. dzieciom) może jakieś prawa przyznawać czy odbierać, co jest ewidentnym świadectwem nierówności i protekcjonizmu. Zdaniem antypedagogów, zasadniczym prawem każdego człowieka, a więc i dziecka, jest prawo do samostanowienia, które jest pojmowane m.in. jako prawo do swobodnego wyboru środowiska życia, prawo do uczestniczenia w życiu politycznym, prawo do działalności gospodarczej.

Eksperyment pedagogiczny

James C. Dobson, amerykański psycholog i członek Narodowej Komisji Doradczej ds. Zapobiegania Przestępczości Wśród Młodzieży stwierdza, że dzieci trzeba nauczyć samodyscypliny i odpowiedzialnego zachowania. Muszą opanować sztukę samokontroli i powinny zostać wyposażone w wewnętrzną siłę, która pozwoli im sprostać wymaganiom stawianym przez szkołę, grupę rówieśniczą, a później przez dorosłe życie: "Dzieci rozwijają się najlepiej w klimacie prawdziwej miłości połączonej z rozumnymi, konsekwentnymi wymaganiami. W czasach szerzącej się narkomanii, rozprężenia moralnego oraz jego konsekwencji, wandalizmu i przemocy nie wolno nam zdawać się na szczęśliwy traf i nadzieję, jeśli chcemy wpoić im te wartości, które sami cenimy".

Poglądy Dobsona prawdopodobnie nie brzmią przekonująco dla zagorzałych zwolenników antypedagogiki, ponieważ są z założenia ("jeśli chcemy wpoić im wartości, które sami cenimy... ") sprzeczne z teoriami pedagogów.

Dobson opisuje również pewien eksperyment pedagogiczny i jego skutki. Otóż w latach 70. XX w. w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii wprowadzono eksperymentalne szkoły z tzw. klasami otwartymi. Oto podstawowe elementy programu tych szkół:

  1. Rodzice nie mają prawa wymagać od swoich dzieci posłuszeństwa. Dzieci muszą być wolne. Najlepsze rodziny to te, w których dzieci i rodzice są absolutnie równi.
  2. Nie można zmuszać dzieci do żadnej pracy, zanim nie ukończą osiemnastu lat. Rodzice nie powinni od nich żądać nawet wykonywania drobnych zleceń, czy pomocy w pracach domowych. Obrażamy je, każąc im pełnić takie posługi.
  3. Nie należy uczyć dzieci religii. Jedynym celem, dla którego religia funkcjonuje w społeczeństwie jest wyzwolenie w ludziach fałszywego poczucia winy w sprawach seksualnych.
  4. Jakiekolwiek kary są surowo zabronione. Rodzic, który karze dziecko, nienawidzi go, a chęć wymierzenia dziecku zasłużonej kary wywodzi się z jego własnego nieudanego życia seksualnego.
  5. Nastolatkom należy powiedzieć, że swoboda seksualna nie jest w ogóle problemem moralnym.
  6. Nie należy dzieciom zabraniać dostępu do książek i materiałów pornograficznych.
  7. Rodzice nie powinni wymagać od dziecka, by mówiło "dziękuję", "proszę".
  8. Nagradzanie dziecka za dobre wychowanie to poniżający i demoralizujący zwyczaj.
  9. Książki w szkole nie są ważne. Nauka powinna polegać głównie na pracy z gliną, farbami, narzędziami, oraz na różnych formach teatralnych.
  10. Nawet jeśli dziecko nie daje sobie rady w szkole, to nie powinno się o tym mówić jego rodzicom. Wszelkie działania dziecka to wyłącznie jego sprawa.

Oto efekty, opisane przez jedną z "uczennic" szkoły działającej zgodnie z przytoczonymi postulatami.

"Gdy wreszcie ukończyliśmy szkołę, wszystkie te szczęśliwe dzieci nagle spadły z obłoków na ziemię (...). Dla niektórych z nas prawdziwe życie okazało się zbyt trudne do zniesienia - dwa lata temu jeden z moich najstarszych kolegów (...) popełnił samobójstwo po tym, jak w wieku dwudziestu lat wyrzucono go z najgorszej szkoły średniej w Nowym Jorku. Inni przebywali czasowo w zakładach dla umysłowo chorych, gdzie podczas terapii zajęciowej znów mogli tworzyć. (...) Rodzice moich kolegów z klasy nie mogą zrozumieć, co się stało. Posłali do szkoły bystre, ciekawe świata dzieci, a dziesięć lat później mieli przed sobą bezradnych nastolatków".

Wielu skrzywdzonych ludzi do tej pory zmaga się z sobą, by dać sobie radę w społeczeństwie - wykonywać swoje obowiązki, być punktualnym, umieć współdziałać z innym, podporządkowywać się pewnym normom.

Co dalej?

Antypedagodzy uważają się za sukcesorów dorobku pedagogicznego Janusza Korczaka. Zdziwiłby się Doktor i zasmucił, gdyby mógł zobaczyć, co firmuje się Jego nazwiskiem. Niezbyt uważnie twórcy antypedagogiki czytali swego Mistrza. Król Maciuś I wprawdzie miał podobne pomysły, wcielił je nawet w życie. Dzieci zajęły miejsce dorosłych, a dorośli zostali wysłani do szkół. W efekcie tego eksperymentu dzieci wystrzelały na wiwat naboje i popsuły armaty - wojsko przestało istnieć. Policji też nie ma, na ulicach panuje anarchia, rozkradziono wszystko ze sklepów. Łobuzeria włóczy się po ulicach i grabi. Fabryka nie działa, bo wszystko jest zepsute. Na środku dworca leży rozbity pociąg. W szpitalu chorzy jęczą i umierają, a bezradne dzieci płaczą, bo boją się i nie wiedzą co robić. Co było dalej? Dalej była wojna.

System proponowany przez antypedagogów może być uznany za logiczny i efektywny tylko wtedy, jeżeli celem naszego działania ma być zniszczenie naszej cywilizacji i doprowadzenie przyszłych pokoleń do poziomu, kiedy znów można będzie zacząć od początku - od pracy z gliną i prymitywnymi narzędziami, takimi jak np. kamień łupany.

MaŁgorzata Tomczyk-Jadach

MaŁgorzata Tomczyk-Jadach - nauczycielka języka angielskiego w Zespole SzkóŁ w Bukowicach


Bibliografia:
1. Dobson James C., Zasady nie są dla tchórzy. Jak zachować równowagę między miłością a dyscypliną w wychowywaniu dzieci, Warszawa, Vocatio, 1998.
2. Encyklopedia Multimedialna PWN 2000, wersja 1.0.
3. Korczak Janusz, Król Maciuś Pierwszy, Bielsko-Biała, Beskidzka Oficyna Wydawnicza.

Strony www:
1. Zalewski Dariusz, Wychowanie, www. batman. icn. pl/abc/wychowan. htm
2. Szymańczak Michał, Od prawa do życia do prawa do samostanowienia, www. free. ngo. pl/humanizm/ewolucja. htm