|

Przedstawiciele polskiego rządu
podpisali na rzymskim Kapitolu konstytucję Unii Europejskiej.
Jednak ratyfikacja pierwszej w historii unijnej ustawy zasadniczej
przez parlamenty narodowe i referenda wcale nie jest przesądzona.
Przeciwnicy eurokonstytucji w obecnym, antynarodowym i antychrześcijańskim
kształcie w Parlamencie Europejskim i w poszczególnych państwach
zapowiedzieli działania, które doprowadzą do odrzucenia jej
projektu w fazie ratyfikacji w krajach członkowskich.
Złożenie podpisów przez kolejne
delegacje rządowe (25 krajów członkowskich UE, a także Bułgarii,
Rumunii, Chorwacji i Turcji) odbyło się w Sali Orazi e Curiazi
rzymskiego Pałacu dei Conservatori. W trosce o -świeckość-
całego przedsięwzięcia organizatorzy usunęli z pomieszczenia
marmurową statuę Papieża Urbana VIII. Nie udało się natomiast
przenieść znacznie cięższej, wykonanej z brązu statuy Papieża
Innocentego X, podnoszącego rękę w geście odczytanym przez
wielu widzów jako gest przestrogi.
Unijna konstytucja, aby weszła
w życie w listopadzie 2006 r., tak jak zapisano w dokumencie,
musi zostać ratyfikowana jednomyślnie w całej, liczącej 25
państw Unii. Nie będzie to jednak proste, ponieważ eurokonstytucję
mogą odrzucić Brytyjczycy, Duńczycy i Polacy. Niepewny jest
również wynik referendum we Francji.
Podpisany tekst konstytucji UE
wprowadza głębokie zmiany w tej ponadnarodowej strukturze
i podważa m. in. zapisy traktatów nicejskiego i akcesyjnego.
Nadaje Unii osobowość prawną i przekazuje szereg kompetencji
pod wyłączną kontrolę Brukseli. Ustanawia urzędy ministra
spraw zagranicznych UE i szefa Rady Europejskiej wybieranego
na 2,5 roku. Osłabia pozycję państw narodowych i narodowych
parlamentów kosztem unijnych instytucji - Komisji Europejskiej
i Parlamentu Europejskiego. Neguje wkład chrześcijaństwa w
historię Europy, przeciw czemu protestowali wczoraj w Rzymie
uczestnicy manifestacji -Chrześcijańska Europa-, zorganizowanej
przez włoski Sojusz Narodowy (AN). Zamiast chrześcijaństwa
unijni architekci proponują oficjalny katalog wartości w postaci
Karty Praw Podstawowych, która stanowi integralną część eurokonstytucji.
To m.in. na podstawie jej zapisów lewica i liberałowie podważają
instytucję małżeństwa, rodziny i prawo do życia od poczęcia
aż do naturalnej śmierci. Konstytucja zmienia również układ
sił w ramach UE poprzez odejście od ustaleń nicejskich i wprowadzenie
nowego mechanizmu podejmowania decyzji w ramach Dwudziestki
Piątki, umacniając największe kraje Unii - Niemcy i Francję.
Przedstawiciele grupy Niepodległość
i Demokracja (ND) w Parlamencie Europejskim - jedynej, która
sprzeciwia się projektowi eurokonstytucji, zapowiedzieli działania,
które doprowadzą do odrzucenia jej projektu w fazie ratyfikacji
w krajach członkowskich. Profesor Maciej Giertych podkreślił,
że -nie tylko zapisy tej konstytucji tworzące federalne superpaństwo,
brak odniesienia do chrześcijaństwa i jej nadrzędność wobec
konstytucji krajów członkowskich są nie do przyjęcia. Odrzucamy
sam pomysł wspólnej konstytucji niezależnie od jej zapisów-
- powiedział poseł na konferencji prasowej w gmachu Parlamentu
Republiki Włoskiej.
Także polska opozycja jest oburzona
podpisaniem przez premiera Belkę europejskiego traktatu konstytucyjnego.
Liderzy PiS i LPR, ostro krytykując podpisanie unijnej konstytucji,
przypomnieli, że Sejm w uchwale z grudnia ub. r. zakazał rządowi
złożenie podpisu pod tym niekorzystnym dla Polski i całej
Europy dokumentem.
Główne zarzuty opozycji wobec
unijnej konstytucji to m.in. jej sprzeczność z Konstytucją
RP, drastyczne ograniczanie suwerenności państw narodowych,
zastąpienie zasady solidarności europejskiej hegemonią Niemiec
i Francji, preferencje dla wschodnich landów niemieckich i
pominięcie w preambule chrześcijańskiego dziedzictwa Europy.
Zdaniem szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego, duże niebezpieczeństwo
dla Polski stwarza też fakt, że traktat konstytucyjny otwiera
drogę do narzucenia wszystkim członkom Unii wspólnej polityki
gospodarczej, co skazuje Polskę na marginalizację i uniemożliwia
nadrobienie dystansu wobec -starej Unii-.
Roman Giertych (LPR) zwrócił uwagę
na niebezpieczeństwa związane z prowadzeniem wspólnej polityki
zagranicznej Unii ze względu na konflikt interesów w tej dziedzinie
między Polską a Niemcami. Deputowany do Parlamentu Europejskiego
Wojciech Wierzejski (LPR) uznał za szczególnie niebezpieczny
zapis eurokonstytucji o -zakazie dyskryminacji ze względu
na orientację seksualną-. - Powstaje sytuacja, że nie będzie
można odmówić zatrudnienia jawnego homoseksualisty w szkole
czy przedszkolu, a nawet przyjęcia do seminarium - ostrzegł
Wierzejski. Poinformował, że w Parlamencie Europejskim funkcjonuje
-intergrupa na rzecz gejów i lesbijek-, a wpływy homoseksualnego
lobby są tam bardzo duże. Dowodem tego są ostatnie wydarzenia
związane z odłożeniem głosowania nad nowym składem Komisji
Europejskiej z uwagi na niepoprawną politycznie wypowiedź
włoskiego kandydata na komisarza Buttiglionego, który stwierdził,
że homoseksualizm jest grzechem. - Dzisiaj wiemy o Unii więcej
niż jeszcze kilka tygodni temu. To Unia, gdzie katolik nie
może zostać komisarzem, gdzie katolicy są uznawani za ludzi
drugiej kategorii - skomentował parlamentarne perturbacje
Komisji Europejskiej Kaczyński. Przypomniał, że za krytykę
homoseksualizmu został ostatnio skazany na więzienie szwedzki
duchowny. Nie ma on wątpliwości, że sprawa Buttiglionego oraz
szwedzkiego pastora to -dopiero początek wrogiego wobec chrześcijan
procesu, jaki następuje w Unii-. - Pod naciskiem wąskiej grupki
homoseksualistów usiłuje się narzucić całej Europie rewolucję
obyczajową - podsumował lider PiS.
PiS i LPR zapowiedziały prowadzenie
w Polsce i na arenie europejskiej szerokiej kampanii na rzecz
odrzucenia unijnej konstytucji.
Piotr WesoŁowski, MaŁgorzata Goss
przedruk: -Nasz Dziennik-
nr 256 (2055) z 30.10-1.11.2004 r.
|