|

Każdy
człowiek tęskni za doświadczeniem radości i satysfakcji. Na
co dzień cieszymy się z wielu rzeczy i wydarzeń, z naszych
małych i wielkich sukcesów. Jednak najbardziej cieszymy się
z obecności drugiego człowieka. Żadna rzecz nie może przynieść
nam takiej radości i takiego umocnienia, jak człowiek. To
właśnie dlatego matka oczekująca narodzin dziecka, które już
rozwija się w jej wnętrzu, czuje się tak szczęśliwa i poruszona,
że nazywa to stanem błogosławionym. Dla niej i dla jej męża
dziecko staje się źródłem nieopisanej radości, wzruszenia
i nadziei. Gdy z kolei ktoś z naszych bliskich umiera, wtedy
przeżywamy dotkliwy, niewyobrażalny i niewyrażalny ból rozstania.
Wierzymy, że śmierć jest przejściem na drugą stronę istnienia,
twarzą w twarz z Bogiem, a mimo to z perspektywy tych, którzy
pozostają na ziemi, śmierć niesie ze sobą dramatyczne rozstanie.
Nieopisana radość z przyjścia
dziecka na świat czy dotkliwy ból, gdy ktoś z bliskich przechodzi
przez próg śmierci, nie jest jednak udziałem wszystkich ludzi.
Takich przeżyć doświadczają jedynie ci, którzy bardzo kochają
- serdecznie i wiernie. Zupełnie inaczej wygląda ludzkie życie
z perspektywy tych, którzy nie kochają i nie czują się kochani.
Dla nich życie człowieka jawi się jako coś bezsensownego,
jako nieznośny ciężar, czasem wręcz jako zagrożenie czy przekleństwo,
przed którym trzeba się "zabezpieczyć". Nawet kosztem własnego
zdrowia i sumienia. A w skrajnych przypadkach nawet kosztem
morderstwa. Dla tych, którzy nie kochają, przekleństwem staje
się nie tylko życie innych ludzi, ale również ich własne życie.
W konsekwencji odnoszą się oni z nienawiścią i agresją do
samych siebie, wyrządzają sobie śmiertelną nieraz krzywdę
(np. sięgając po alkohol czy narkotyk), doświadczają stanów
samobójczych, albo popadają w najbardziej skrajną formę rozpaczy,
czyli w obojętność na własny los i na własne życie.
Zamach na życie człowieka zawsze
wiąże się z brakiem miłości. Przykładem jest aborcja, którą
cyniczni ludzie traktują jako przejaw "postępowości" albo
jako formę "odpowiedzialnego rodzicielstwa". Tymczasem także
w tym przypadku mamy do czynienia z brakiem miłości. Aborcja
to konsekwencja faktu, że rodzice nie tylko za mało kochają
dziecko, któremu przekazali życie, ale że za mało kochają
siebie nawzajem. Natomiast ci rodzice, którzy siebie kochają
i wspierają, którzy ufają sobie i są sobie wierni, cieszą
się również własnym dzieckiem. Kryzys miłości rodzicielskiej
jest zawsze znakiem wcześniejszego kryzysu - kryzysu miłości
małżeńskiej. Aborcja jest wyjątkowo dramatycznym przejawem
kryzysu więzi i wartości rodziców dziecka. Jest też najbardziej
okrutną formą przemocy w rodzinie. Nic dziwnego, że w ślad
za tą formą przemocy pojawiają się inne formy. Dlaczego ktoś,
kto zabija własne dziecko, miałby powstrzymywać się od przemocy
fizycznej, psychicznej czy moralnej wobec współmałżonka i
innych osób z kręgu rodziny?
Podobnie eutanazja nie jest skutkiem
starości, przewlekłej choroby, kalectwa czy fizycznego cierpienia.
Jest to przede wszystkim skutek braku miłości, na przykład
skutek okrucieństwa dorosłych dzieci wobec starzejących się
rodziców. Reszta to dorabianie "humanitarnej" ideologii do
nieludzkiego barbarzyństwa. Każdy zna ludzi starszych, cierpiących,
kalekich czy biednych, którzy cieszą się życiem i którzy potrafią
umacniać innych ludzi swoim entuzjazmem oraz duchową siłą.
Przykładem jest tu choćby Ojciec Święty - Jan Paweł II. Za
każdym razem okazuje się, że są to ludzie, którzy kochają
i którzy czują się kochani przez Boga i ludzi. Odbierać sobie
życie może jedynie taki człowiek, który nie jest kochany,
albo który sam nie potrafi czy też nie chce kochać. Rezygnuje
on z życia nawet wtedy, gdy jest młody, piękny i bogaty. Wiedzą
o tym zwolennicy eutanazji i właśnie dlatego aprobują eutanazję
także wśród dzieci i młodzieży.
Wszędzie tam, gdzie brak jest
miłości, człowiek staje się niezdolny do tego, by chronić
życie swoje i innych ludzi. Brak miłości w nieuchronny sposób
prowadzi do budowania cywilizacji śmierci. Tam, gdzie nie
ma miłości, tam dorabiamy "argumenty" i cyniczne ideologie
po to, by bezkarnie zabijać.
Przejawem cywilizacji śmierci
jest nie tylko zabijanie i towarzysząca temu manipulacja ludzką
świadomością, ale także promocja związków nietrwałych, niewiernych
i niepłodnych pod mile brzmiącym sloganem "wolnych związków".
To wewnętrznie sprzeczne wyrażenie (bo przecież nie ma suchej
wody, kwadratowego koła ani "wolnych" związków) ma ukryć fakt,
że chodzi tu o związki, które są pozbawione miłości, odpowiedzialności,
wierności i płodności. Równie cynicznym przejawem manipulowania
faktami jest traktowanie związków homoseksualnych, a zatem
związków bezpłodnych, jako równie dobrej alternatywy co małżeństwo
i rodzina. Domaganie się dla par homoseksualnych praw i przywilejów,
które są słuszne w odniesieniu do małżeństwa i rodziny, jest
przejawem rażącej niesprawiedliwości społecznej wobec tych,
którzy przekazują dzieciom życie i wychowują je za cenę wyrzeczeń
i codziennego trudu. Bez małżeństw i rodzin nie pojawi się
następne pokolenie i nie będzie miał kto wypłacać emerytur
tym, którzy usiłują obecnie tworzyć sobie komfort bycia homoseksualistą.
Przykazanie, które chroni życie,
jest piątym z kolei w Dekalogu. Znajduje się ono bezpośrednio
po przykazaniach mówiących o miłości do Boga (przykazanie
I-III) oraz o miłości do człowieka, począwszy od osób z najbliższej
rodziny (IV przykazanie). Z tego faktu płyną dwa wnioski.
Po pierwsze, że miłość jest fundamentem ludzkiego życia i
- po drugie, że życie człowieka jest obok miłości największą
wartością. Wszystkie inne wartości, takie jak wykształcenie,
pozycja społeczna czy dobrobyt materialny, mają sens, o ile
życie każdego człowieka - od poczęcia do naturalnej śmierci
- traktowane jest jako wartość absolutna, nad którą człowiek
nie ma władzy.
Zostaliśmy stworzeni z Miłości
i bez Miłości nas nie ma. Bez miłości życie staje się nonsensem
i powolną agonią. Żadne prawo, żadna konstytucja ani żaden
kodeks karny nie potrafi skutecznie chronić ludzkiego życia.
Taką ochronę może gwarantować tylko miłość. Życie ludzkie
jest owocem miłości, a jego wartość odkrywają i szanują jedynie
ci, którzy kochają, czyli żyją w przyjaźni z Bogiem. Ci, którzy
żyją w obecności Boga i którzy uczą się Jego miłości - wiernej
i ofiarnej - budują cywilizację miłości. To jedyna cywilizacja
życia.
Ks. Marek Dziewiecki
Ks. Marek Dziewiecki - adiunkt Uniwersytetu KardynaŁa Stefana
Wyszyńskiego, psycholog i duszpasterz, dyrektor katolickiego
telefonu zaufania "Linia Braterskich Serc", ekspert przedmiotu
"Wychowanie do życia w rodzinie", autor publikacji z zakresu
psychologii wychowania i pedagogiki
|