|

Życie człowieka zaczyna się w
niezwykły sposób. Zanim dziecko spotka się z samym sobą, zanim
siebie zobaczy, to przez dziewięć miesięcy spotyka się ze
swoją mamą wewnątrz jej organizmu. Ciąża to początek historii
miłości. Gdyby rodzice nie pokochali swojego dziecka, to ono
w ogóle nie pojawiłoby się w łonie matki, albo zostałoby stamtąd
usunięte. Poczęcie i urodzenie dziecka jest wyrazem niezwykłej
miłości macierzyńskiej, dzięki której mama daje dziecku kawałek
własnego ciała i część swojej krwi. Nie ma tu analogii do
świata zwierząt, gdyż pojawienie się potomstwa u zwierząt
nie jest konsekwencją świadomego wyboru miłości, lecz jedynie
efektem działania instynktów. Początek naszego życia to zatem
spotkanie z kochającą nas mamą. Jeszcze nic nie wiemy o miłości,
ale jesteśmy już włączeni w historię miłości. Nie jest to
miłość doskonała, ale przecież na tyle silna i prawdziwa,
że skłania rodziców, by przekazać życie dziecku oraz by podjąć
się trudy wychowania.
Ciąża kończy się porodem, który
dla przychodzącego na świat dziecka jest bolesnym doświadczeniem.
Poród to jakby "wyrzucenie z domu" i "wrzucenie" w nowe środowisko,
w którym dziecko czuje się całkowicie bezradne, i w którym
nie może przetrwać o własnych siłach. Swoim płaczem i całym
zachowaniem noworodek woła o kontakt z matką. Uspokaja się
tylko wtedy, gdy jego wołanie zostanie wysłuchane - gdy mama
lub tata z miłością i delikatnością bierze swoje dziecko w
ramiona, przytula, głaszcze, czułym głosem wypowiada uspokajające
słowa. Powoduje to wyciszenie bólu i lęku dziecka oraz nadzieję
na przetrwanie. Jeśli więź dziecka z rodzicami jest prawidłowa,
to po szoku związanym z urodzeniem i opuszczeniem organizmu
matki, noworodek stopniowo uspokaja się i upewnia, że ktoś
się nim opiekuje. Dzięki temu odkryciu zaczyna odzyskiwać
poczucie bezpieczeństwa, jakie miał przed urodzeniem. Ponadto,
w miarę upływu kolejnych miesięcy życia dziecko odkrywa i
doświadcza, że staje się coraz bardziej niezależne od innych
osób. Coraz łatwiej porusza się, sięga po pokarm, porozumiewa
z otoczeniem. Jest jednak nadal ogromnie przywiązane emocjonalnie
do swoich rodziców.
W miarę upływu lat dziecko odkrywa
w sposób coraz bardziej świadomy, że im bardziej cieszy się
obecnością rodziców, tym intensywniej cierpi, gdy oni chociaż
na chwilę je opuszczają. To właśnie cierpienie - związane
z zazdrością o rodziców i z lękiem, że może ich kiedyś zabraknąć
- sprawia, że dany chłopiec czy dziewczynka zaczyna się stopniowo
uniezależniać emocjonalnie od swoich rodziców, rodzeństwa
i innych krewnych. Pójście do przedszkola i szkoły powoduje
konieczność przebywania bez mamy i taty przez wiele godzin
dziennie. Początkowo wiąże się to z poczuciem zagrożenia i
z silną tęsknotą za rodzicami. Jednak w miarę upływu czasu
niepokój i tęsknota maleją. Kilkunastoletni chłopcy i dziewczęta
potrafią być wiele godzin dziennie poza domem rodzinnym. Potrafią
wyjechać nawet na kilka tygodni (np. w czasie wakacji) bez
popadania w lęk czy wielką tęsknotę za najbliższymi. Dojrzali
rodzice potrafią otoczyć swoje dziecko mądrą miłością i poczuciem
bezpieczeństwa. Jednak ich rodzicielska miłość nie jest zachłanna.
Ona nie zatrzymuje dla siebie dorastającego syna czy córki,
lecz pomaga im, by odkryli własne powołanie oraz by potrafili
je zrealizować.
Ks. Marek Dziewiecki
|