|

Chrześcijanin odczytuje prawdę
z Pisma Św. W Księdze Rodzaju czytamy: "Bóg stworzył mężczyznę
i niewiastę..." (Rdz 1,27). "Stworzył więc Bóg człowieka na
Swój obraz, na obraz Boży go stworzył..." (Rdz 1,27). Człowiek
jest zatem stworzony na obraz Boga. Jest zdolny do podjęcia
dialogu z Bogiem. Jednocześnie jest wezwany do dialogu z drugim
człowiekiem. Człowiek istnieje jako byt komplementarny: mężczyzna
i kobieta. Istotą człowieka jest bycie w relacji. Jest on
powołany do wspólnoty, może się we wspólnocie rozwijać i wspólnocie
służyć, mimo że zachowuje swoją odrębność. To zróżnicowanie
uzdalnia nas do dialogu, a więc do wejścia w relację z Bogiem.

Michał Anioł, Stworzenie Ewy
- fragment fresku na sklepieniu Kaplicy Sykstyńskiej,
Watykan |
Słowa Księgi Rodzaju zawierają
prawdę o człowieku: człowiek istnieje jako mężczyzna i kobieta
"od początku". Stąd wszelkie ludzkie zbiorowości noszą znamię
tej pierwotnej dwoistości. Stanowi o niej męskość i kobiecość
poszczególnych osób, stąd każda wspólnota czerpie z tej dwoistości
szczególne bogactwo we wzajemnym dopełnianiu się osób.
Mężczyzna sam jest "zadatkiem"
na pełnego człowieka, podobnie kobieta. Dopiero we wspólnocie
stają się pełnymi ludźmi. Dlatego Bóg uzdalnia człowieka do
miłości. Człowiek jest obrazem Boga - Miłości. Bóg stworzył
człowieka na Swój obraz i podobieństwo, powołując go do istnienia
z miłości, powołał go jednocześnie do miłości".
Dlatego w Księdze Rodzaju czytamy:
"Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam, uczynię mu zatem
odpowiednią dla niego pomoc" (Rdz 2,18). Odpowiednią, tzn.
taką, z którą mógłby wejść w dialog. Mężczyzna i kobieta są
tej samej natury ("żebro"), nie oznacza to jednak jednakowości.
Zachowują odrębność płci. Jako obraz Boga, są równi w relacji
miłości. Mają być dla siebie pomocą w dążeniu do Boga. Poprzez
dialog z kobietą mężczyzna wchodzi w dialog z Bogiem. Mężczyzna
i kobieta stają się dla siebie znakiem Boga i drogą ku Bogu!
Mają być dla siebie pomocą w drodze
do zbawienia - ich miłość ma być zbawcza, zbliżać ich ku Bogu.
Mężczyzna i kobieta to pełnia, to znaczy różni w swym wyposażeniu
psychicznym i duchowym, wzajemnie obdarzając się sobą, stanowią
obraz Boga.
Z powołania do miłości mężczyzny
i kobiety wypływa skierowanie ich na płodność, jako Boży dar,
jako błogosławieństwo. Płodność rozumiana w sensie cielesnym
(w małżeństwie), jak i duchowym (dziewictwo).
Jan Paweł II, w adhortacji apostolskiej Familiaris consortio
mówi: (...) "Człowiek, jako duch ucieleśniony, czyli dusza,
która wyraża się poprzez ciało i ciało formowane przez nieśmiertelnego
ducha, powołany jest do miłości w tej właśnie swojej zjednoczonej
całości. Miłość obejmuje również ciało ludzkie, a ciało uczestniczy
w miłości duchowej. Objawienie chrześcijańskie zna dwa właściwie
sposoby urzeczywistniania powołania osoby ludzkiej do miłości:
małżeństwo i dziewictwo (...) W następstwie tego płciowość
(...) nie jest, bynajmniej, zjawiskiem czysto biologicznym,
lecz dotyczy samej wewnętrznej istoty ludzkiej jako takiej.
Urzeczywistnia się ona w sposób prawdziwie ludzki tylko wtedy,
gdy stanowi integralną część miłości, którą mężczyzna i kobieta
wiążą się ze sobą aż do śmierci. (...) Całkowity dar z ciała
byłby zakłamaniem, jeśliby nie był znakiem i owocem pełnego
oddania osobowego".
Nie wszyscy chcą pamiętać o tym,
że płciowość jest darem i że to właśnie sam Stwórca tak zadecydował.
Ruchy feministyczne, występujące przeciw Kościołowi i Ojcu
Św., normom moralnym, w celu rzekomego wyzwolenia i równouprawnienia
kobiety, zdają się o tym całkowicie zapominać.
A Sobór Watykański II stwierdza:
"Stworzenie (...) bez Stworzyciela zanika". Z kolei, w Encyklice
Evangelium vitae, czytamy o współczesnych wypaczeniach pojęcia
płciowości: "(...) Osłabienie wrażliwości na Boga i człowieka
prowadzi nieuchronnie do materializmu praktycznego. Jedynym
celem, który bierze się pod uwagę, jest własny dobrobyt materialny.
(...) W tym kontekście kulturowym, ciało nie jest postrzegane
jako typowa rzeczywistość osobowa, znak i miejsce relacji
z innymi, z Bogiem i ze światem. Zostaje sprowadzone do wymiaru
czysto materialnego: jest tylko zespołem organów, funkcji
i energii, których można używać, stosując wyłącznie kryteria
przyjemności i skuteczności. Także płciowość zostaje pozbawiona
wymiaru osobowego, jest traktowana instrumentalnie: zamiast
być znakiem, miejscem i językiem miłości, to znaczy darem
z siebie i przyjęcia drugiego człowieka (...) staje się okazją
afirmacji własnego "ja" oraz samolubnego zaspokajania własnych
pragnień i popędów. Zniekształca i fałszuje się pierwotną
treść ludzkiej płciowości, zaś (...) jedność mężczyzny i kobiety
zostaje tym samym zdradzona, a płodność poddana samowoli".
Jan Paweł II w książce Miłość
i odpowiedzialność zwraca uwagę współczesnych ludzi na spłycanie
i zafałszowywanie pojęcia miłości: "Nikt nie może posługiwać
się osobą jako środkiem do celu: ani żaden człowiek, ani nawet
Bóg-Stwórca (...). Osoba odmiennej płci nie może być dla innej
osoby tylko środkiem do celu, jaki stanowi owa przyjemność,
czy wręcz rozkosz seksualna. Osoba jest czymś, której nie
godzi się używanie. Tylko "miłowanie" wyklucza "używanie".
Trzeba odróżnić to, co jest "miłowaniem" osoby od tego, co
stanowi tylko "używanie", choć nawet zasłania się pozorem
miłości i jej imieniem stara się legitymować. (...) Żadna
miłość pomiędzy osobami nie da się pomyśleć bez jakiegoś wspólnego
dobra, które je łączy. (...) Ta szczególna więź nie ogranicza
się tylko do tego, że razem dążymy do wspólnego dobra, ale
jednoczy "od wnętrza" osoby działające i stanowi istotny rdzeń
wszelkiej miłości (...)".
W świetle Biblii, fakt współżycia
seksualnego mężczyzny i kobiety usprawiedliwia jedynie małżeństwo.
Współżycie seksualne poza małżeństwem stawia osobę w pozycji
przedmiotu użycia dla drugiej osoby. Współżycie takie jest
zawsze obiektywnie biorąc krzywdą, szczególnie dla kobiety.
Dlatego też moralnie złe jest cudzołóstwo w najszerszym tego
słowa znaczeniu. Chodzi o fakt współżycia z każdą kobietą,
która nie jest "własną żoną" (Mt 5,32), "cudzołóstwem" jest
samo pożądanie (Mt 5,28).
Pan Jezus potwierdza, że moralnie
złe są zarówno stosunki przedmałżeńskie, jak i pozamałżeńskie,
odpowiadając faryzeuszom: "Kto oddala żonę swoją, a bierze
inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. I jeśli żona opuści
swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo (...)".
Karol Wojtyła, w cytowanym wyżej
dziele: Miłość i odpowiedzialność pisze: "Stosunek seksualny
mężczyzny i kobiety jest zasadniczo stosunkiem cielesnym,
który jednak powinien płynąć również z duchowej miłości (...).
Jeżeli ów podstawowy układ kobieta - mężczyzna potraktujemy
możliwie najszerzej, to miłość (...) utożsamia się z jakąś
szczególną gotowością podporządkowania się temu dobru, jakie
przy całej odmienności płci stanowi człowieczeństwo (...)".
Wypaczone podejście do własnej
płciowości ma odzwierciedlenie też w stosowaniu antykoncepcji
i aborcji.
Bóg mówi krótko: "Nie będziesz zabijał" (Pwt 5,17). Jan Paweł
II w encyklice Ewangelium vitae stwierdza: (...) "Z pewnością
antykoncepcja i przerywanie ciąży, z moralnego punktu widzenia,
to dwa zasadniczo różne rodzaje zła: jedno jest sprzeczne
z pełną prawdą aktu płciowego jako właściwego wyrazu miłości
małżeńskiej, drugie niszczy życie ludzkiej istoty, pierwsze
sprzeciwia się cnocie czystości małżeńskiej, drugie zaś jest
sprzeczne z cnotą sprawiedliwości i bezpośrednio łamie Boże
przykazanie "nie zabijaj". (...) Gdy zatem zanika wrażliwość
na Boga, zostaje też zagrożona i zniekształcona wrażliwość
na Człowieka".
W XVIII wieku Kant sformułował
elementarną zasadę porządku społecznego: "Postępuj tak, aby
osoba nie była tylko świadkiem twego działania, ale zawsze
celem", a C.K. Norwid w "Królestwie" nawołuje:
... Nie niewola ni wolność
- są w stanie uszczęśliwić Cię...
nie! - Tyś osobą: udziałem
twym więcej!...
panowanie nad wszystkim
na świecie - i nad sobą!...
Mówiąc o płciowości człowieka,
nie sposób nie wspomnieć o cielesności po zmartwychwstaniu
ciał. Mówi o tym Jan Paweł II w książce Mężczyzną i niewiastą
stworzył ich: "(...) Udziałem człowieka wraz z grzechem stała
się śmierć co do ciała (...), bo "prochem jesteś i w proch
się obrócisz" (Rdz 3,19), to jednak Bóg wchodząc w nowe przymierze
z ludźmi w Chrystusie i przez Chrystusa, otwiera do końca
perspektywę Życia, którego źródłem jest On sam. (...) W przyszłym
zmartwychwstaniu ludzie, odzyskując swoje ciała w pełni doskonałości
właściwej dla Bożego obrazu i podobieństwa, odzyskując te
ciała jako męskie i kobiece "ani żenić się nie będą, ani za
mąż wychodzić" (Łk 20, 34-35). Ów przyszły świat nie jest
światem ziemi, ale światem Boga, który ma go wypełnić bez
reszty, ma stać się wszystkim we wszystkim (Kor 15,28). Słowa
"ani żenić się nie będą, ani za mąż wychodzić" zdają się świadczyć
o tym, że owe odzyskane i zarazem odnowione w zmartwychwstaniu
ciała ludzkie zachowają swoją męskość i kobiecość - a równocześnie
sam sens bycia co do ciała mężczyzną i kobietą zostanie w
tym przyszłym świecie ukonstytuowany i uświadomiony inaczej,
aniżeli to było w całym wymiarze ziemskiej historii człowieka.
Będzie to zupełnie nowy stan ciała ludzkiego, który potwierdza
zmartwychwstanie Chrystusa. Mówi o tym św. Paweł w Liście
do Rzymian (Rz 6,5-11): "Jeżeli bowiem przez śmierć podobną
do Jego śmierci zostaliśmy z Nim złączeni w jedno, to tak
samo będziemy z Nim złączeni w jedno przez podobne zmartwychwstanie.
To wiedzcie, że dla zniszczenia grzesznego ciała dawny człowiek
został razem z Nim ukrzyżowany po to, byśmy już więcej nie
byli w niewoli grzechu. (...) Otóż, jeżeli umarliśmy razem
z Chrystusem, wierzymy, że z Nim również żyć będziemy (...)
". W życiu ziemskim "ciało podąża przeciw duchowi, a duch
przeciw ciału". Pisze o tym św. Paweł: (...) "Ciało bowiem
do czego innego dąży niż duch, a duch do czego innego niż
ciało i stąd nie ma między nimi zgody, także nie czynicie
tego, co chcecie" (...) (Ga 5,17), (...) "Albowiem wewnętrzny
człowiek (we mnie) ma upodobanie zgodnie z prawem Bożym. W
członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę
z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę, pod prawo
grzechu mieszkającego w moich członkach".
Człowiek "eschatologiczny" będzie
wolny od owego "przeciw". W zmartwychwstaniu ciało powróci
do doskonałej jedności i harmonii z duchem: człowiek nie będzie
doświadczał przeciwieństwa pomiędzy tym, co w nim duchowe,
a tym co cielesne. "Uduchowienie" oznacza pełne przeniknięcie
ciała duchem. Doskonałość człowieczeństwa nie może polegać
na wzajemnym sprzeciwianiu sobie ducha i ciała, ale na dogłębnym
zharmonizowaniu obojga z zachowaniem pierwszeństwa ducha.
Uczestnicy "świata przyszłego", czyli doskonałej komunii z
Bogiem, będą cieszyć się doskonale dojrzałą podmiotowością.
Wzajemne oddanie siebie samemu Bogu - oddanie, w którym człowiek
skoncentruje i wyrazi wszystkie energie swej osobowej, a zarazem
duchowo-cielesnej podmiotowości - będzie odpowiedzią na oddanie
się Boga samego. W ślad za widzeniem Boga "twarzą w twarz"
zrodzi się w człowieku miłość o takiej głębi i sile koncentracji
na Bogu samym, że ogarnie bez reszty całą jego duchowo-cielesną
podmiotowość. Mówi o tym św. Mateusz: (...) "Przy zmartwychwstaniu
bowiem nie będą się żenić, ani za mąż wychodzić, lecz będą
jak aniołowie Boży w niebie" (Mt 22,30).
Teresa Celińska-MysŁaw
|