|

Ponoć "kobieta zmienną jest". Sporo w tym stwierdzeniu
jest prawdy, zwłaszcza w odniesieniu do kobiet, które nie
dojrzały emocjonalnie. Coraz częściej jednak myślę o innym
określeniu, które odnosi się współcześnie do wielu (zbyt wielu!)
kobiet - "kobieta zamienną jest!. Proszę nie kojarzyć tego
stwierdzenia dwuznacznie... Chodzi o dążenie wielu kobiet
do niemożliwej przecież wymiany z mężczyzną. Wymiany dotyczącej
natury i powołania, a więc tego, czego bez szkody dla człowieka
i ludzkości wymienić nie można. Wszelkie próby owej zamiany
tworzą, z jednej strony, karykaturę kobiecości i męskości,
a z drugiej - owocują życiowymi dramatami.
Gdyby próby owego fatalnego zanegowania natury i powołania
kobiety odnosiły się tylko do świata dorosłych, pewnie nie
byłoby z tym większego problemu. Wystarczy jednak spojrzeć
na to, czym dzieci bawią się od wielu lat, by wiedzieć, że
problem jest poważny.
BARBIE
Przecież to tylko lalka i zabawa - powiedzą
niektórzy. Owszem, ale zabawa nie tylko bawi, lecz także wychowuje.
Jaka będzie dziewczynka, kobieta, którą Barbie wychowa na
swój obraz i podobieństwo? Będzie zawsze dziewczynką, bo przecież
Barbie nie dorasta, nie dojrzewa do odpowiedzialności, do
miłości, małżeństwa i macierzyństwa. Będzie mieć wielu znajomych
i mnóstwo towarzyskich spotkań, ale nie będzie tworzyć więzi
i relacji, w których liczy się miłość, wierność, zaufanie,
poświęcenie dla innych. Nie zostanie matką, bo przecież liczy
się przede wszystkim wygląd i figura o wręcz nierealnych,
a przez to zwracających na siebie uwagę innych kształtach.
Wysiłek i trud związany z pracą będzie dla niej czymś obcym
i dalekim, za to zawsze bliski będzie sukces, powodzenie i
dobrobyt, który niejako z natury rzeczy jej się należy. Choroba
i cierpienie pozostaną dla kobiety ukształtowanej na wzór
Barbie rzeczywistością spoza jej świata i doświadczeń. Będzie
jednak wrażliwa na biedę i cierpienie zwierząt i bezdomnych
dzieci. Owa wrażliwość znowu postawi ją centrum zainteresowania
i uwielbienia innych, a o to przecież przede wszystkim chodzi.
LARA CROFT
Nie bez przyczyny ta sławna bohaterka komputerowej
gry, a potem filmu "urodziła się" 14 lutego. Nie mogła innego
dnia, skoro ma być obiektem westchnień i pożądania wielu mężczyzn.
Dziewczyna, którą wychowa Lara, będzie wiedziała, czym i jak
zawrócić mężczyźnie w głowie. A że przy tym jest twarda i
niestraszny jej pistolet, zabijanie i śmierć, to nie da się
wciągnąć w uczuciowe gry pod tytułem "miłość". Jest silna
i twarda! Walczy, nie poddaje się, zabija i zdobywa. Nie wie,
co to znaczy lęk i pragnienie wsparcia się na kimś silniejszym.
Jest mocna, i to ona dyktuje warunki. Rodzina, dom, dziecko
- to nie dla niej. Ona ma prawo sama decydować o sobie. O
swoim brzuchu także! Jeśli ktoś spróbuje odebrać jej to prawo,
pozna jej siłę i zdolność do podejmowania choćby najbardziej
wyczerpującej walki.
Ciekawe, jaki byłby świat, który urządziłyby kobiety wykreowane
na wzór Barbie i Lary? Może lepiej o tym nie myśleć i nie
wyobrażać sobie? Na szczęście, ciągle jeszcze są na tym świecie
dziewczyny i kobiety, które nie pozwolą sobie odebrać pragnienia
miłości, macierzyństwa, troski o życie i wiernej miłości.
One są naprawdę piękne i mądre. Piękno kobiety nie kryje się
w ślicznej buźce, ale w sercu, które wie, czuje i rozumie.
s. M. Urszula KŁusek SAC
|