| 
Narrator Spotykamy
się dziś, aby podziękować naszym nauczycielom za ich trud, serce oraz wkład w
nasze wychowanie i nauczanie. Dziś jest okazja, iżby wyrazić nasze podziękowanie
za uprawę tego ugoru, jakim są nasze umysły. (piosenka na melodię "Niech
ci gwiazdka pomyślności") Niech wam życie w pomyślności zawsze raźno
płynie (bis) A co smutne i niemiłe niech w pamięci ginie (bis) Narrator A
że trudna rzeczywiście jest uprawa uczniowskiego ugoru, przyznamy wszyscy, gdy
przypomnimy sobie nasze szkolne sprawy i sprawki.
Scenka
I
Narrator Nauczyciel staje przed uczniami
i mówi: Nauczyciel Będziemy dziś mozolić się nad klasówką. Wyjmijcie
wasze zeszyty i otwórzcie głowy. Narrator: W klasie zapachniało
sianem i zazieleniło się choć to była jesień. Ze zgnębionych dusz biednych uczniów
wydarł się jęk (klasa jęczy i wzdycha) Uczeń I Zielono nam
w głowie i fiołki w niej kwitną Na klombach mych myśli sadzone za młodu.
Uczeń II Pod słońcem, co dało mi duszę błękitną I które mi świeci
bez trosk i zachodu. Narrator Potem rozległy się gorączkowe szepty
uczniów. Uczeń III Och, kochane ściągi i posłańcy nieba Oświećcie
nas, proszę, co nam czynić trzeba. Uczeń I Bo my nic nie pojmujemy,
ze strachu ledwie żyjemy. Narrator Niestety, na razie nikt się nie
pojawia. Siedzą uczniowie zasępieni jak sępy i marzą. Uczeń IV Żeby
mieć szyję jak żyrafy. Uczeń V Albo chociaż jak łabędzie. Narrator
A czas nieubłaganie posuwa się naprzód. Nagle... (słychać dzwonek)
Uczniowie wzdychają z ulgą, czas męki minął. Niestety nie dla wszystkich.
Teraz nauczyciel siedzi nad zeszytami swoich uczniów i biedzi się. Chcecie posłuchać
niektórych zdań z wypracowań? Oto one. Nauczyciel (czyta zabawne
sformułowania z wypracowań klasowych) Nasz język polski jest potężny i duży...
Wolski przyłożył ucho do ziemi i usłyszał tupot niedźwiedzich kopyt... Robak
ratując Tadeusza strzelił do niedźwiedzia, który nic nie wiedział, że jest jego
ojcem... Mickiewicz pięknie władał polszczyzną, bo nigdy nie był w Warszawie...
Zbyszko wziął i odrąbał rękę... Nie był zdolny do samobójstwa a jednak
to zrobił... Jagienka ratując Zbyszka przed napaścią dzikiego zwierza, zabiła
go... Po bitwie na polu grunwaldzkim zostało więcej nieboszczyków niż przyszło...
Scenka II
Siostra Janku,
wychodzisz? Nie odrobiłeś lekcji? Brat Robota nie zając, nie ucieknie.
Siostra Weź się do pracy, bo nie dostaniesz budyniu. Brat Milsza
chuda wolność, niż tłusta niewola. Siostra Znowu nie dostaniesz
ani jednej czwórki na okres. Brat Nie dla psa kiełbasa. Siostra
A wychowawca mówi, że wyglądasz na innego chłopca, że stać cię na więcej.
Brat Nie wszystko złoto, co się świeci. Siostra Tak,
skarbie, Więc jak sobie pościelesz tak się wyśpisz. (zamyka książkę) Brat Nie
rządź się jak szara gęś! Dlaczego zamkłaś mi książkę? Siostra Ach
ty nieuku, mówi się zamknęłaś. Brat Wielkie mi rzeczy, koń ma cztery
nogi i też się potknie. Siostra Poczekaj, tatuś niedługo wyleczy
cię z lenistwa. Brat Dwakroć milsza chłosta, niż niedobra siostra.
Siostra Doskonale, tatuś wraca. (chłopiec siada i otwiera książkę)
Brat Nic nie mów. Mowa jest srebrem, lecz milczenie złotem. Siostra Niedoczekanie
twoje, powiem. Brat Pogódźmy się. Zgoda buduje, niezgoda rujnuje. Nie powiesz?
Siostra Jeśli wszystko zrobisz. (chłopiec pisze coś, potem patrzy
na zegarek) Brat Ale, ale godzina już minęła, a taty nie widzę.
Kłamstwo ma krótkie nogi. Siostra Niesłusznie zarzucasz mi kłamstwo.
Tatuś wrócił naprawdę. Brat Niemożliwe, przecież go nie ma. Siostra No
bo wrócił nie nasz tatuś, tylko Halinki. (chłopiec łapie
książkę, próbuje rzucić w siostrę, ta ucieka, znikają ze sceny; pozostali uczniowie
nadal siedzą w ławkach) Narrator Na naszym
szkolnym ugorze urosło sporo ziół i ziółek. Przedstawię niektóre. Ziółko
I - Atomek Pani powiedziała nam kiedyś, Że wszystko się składa z atomów:
kot płot, ciocia Elka mały kamyk góra wielka tramwaj
śnieg liście No i ja sam, oczywiście. Ale są różne atomy: Na przykład
stół nieruchomy Atomy kota lubią drzemać Za to na moje - rady nie ma! Moje
atomy są okropne: To kogoś popchnę, To kogoś kopnę... Zamiast spokojnie
siedzieć w ławce - Moje atomy (bo to nie ja) Myślą, że one są na ślizgawce...
No i kto uwagę ma? Może atomy? Nie, właśnie ja! Ale - uwaga! Strzeż
się atomie! Ja wam pokażę! Ja was poskromię! Ja was nauczę, kto tu jest
panem! I kto ma więcej do gadania! Będziecie atomy tresowane! Bo...
dość mam złych ocen ze sprawowania. Ziółko II - Spóźnialski Zdążył
Kopernik ruszyć Ziemię, Gagarin zdążył ją okrążyć A ja tak sobie rano drzemię Że
na nic nie mam czasu - zdążyć I tym wśród innych się wyróżniam, Że się
zegarem nie przejmuję, Więc często się na lekcje spóźniam - Zdążę natomiast
dostać - dwóję. Ziółko III - Gapa To jest ohydne, co on robi! On
opinię klasy psuje nam! Moja postawa klasę zdobi, Bo ja uważnie się przyglądam...
Jak się na przykład bąki zbija, Jak mucha chodzi po pułapie, A lekcja
sobie mija, mija... A ja się gapię, gapię, gapię... Ziółko IV -
Rozrabiacz Gżegżółka znanym był murarzem - Rozróbką wapna się dorabiał.
Ja powiedziałem, że pokażę, Jak i bez wapna się rozrabia! Tu się podpowie,
tam się wrzaśnie, Tego się popchnie - co oznacza, Że nie Gżegżółka, lecz
ja właśnie Zdobyłem sławę... rozrabiacza. Piosenka - Dziewczyny, chłopaki
i... W mojej szkole same panny Artystyczne makijaże Modne ciuchy, modne
buty Pamiętniki pełne marzeń. Kiedy wiosna wiatr we włosach Ławki w
parku i wagary Kaśka z Wojtkiem, Jolka z Pawłem Różne pary nie do pary.
Ref. Z nami najtrudniej Sami to wiemy W głowach
zielono Wiersze w kieszeni. W moim domu same smutki W
moim mieście smutne twarze W telewizji wiadomości Pełne smutnych, gorzkich
zdarzeń W szkole trudno i ponuro Poradzimy sobie sami Poszukamy szczęścia
w chmurach Gdzieś pod Słońcem pofruwamy Ref. Z nami
najtrudniej... Czas młodości, czas latania Nikt na
ziemię nas nie ściągnie Czas tańczenia i śpiewania Czas tańczenia i śpiewania Ref.
Z nami najłatwiej, Z nami błękitnie Ptaki przylecą Trawa zakwitnie. Narrator
Ojciec do syna rzekł w wielkim gniewie: Uczeń VI Co chcą
od ciebie, tam w szkole - nie wiem! Mówią, żeś próżniak, chuligan, łobuz.
Żeś potłukł szyby i zniszczył globus. Że na wagary chodzisz, że palisz
i że tym nawet głośno się chwalisz. No i bez końca ględzą w tym duchu... Lecz
ja im powiem, co wiem do słuchu! Jasno wyłożę kawę na ławę: Cholera, powiem,
to dziecku nawet Nie wolno wyćmić jednego sporta? Do licha z taką szkołą!
Do czorta! Że globus zniszczył? Na co te gadki? Ja, ojciec, płacę za to
podatki A więc od dziecka mojego - wara! Tak w szkole powiem. No, a ta
stara, Wychowawczyni twoja, lebiega, niech nie zaczyna, niech się wystrzega!
Żaden mizerny profesorzyna nie będzie gnębić mojego syna! Słuchaj
pan, powiem do dziada, Niech mi pan takich rzeczy nie gada! To jest oszczerstwo,
złośliwa plotka! Tych co tak mówią może coś spotkać... To granda, panie,
kant oczywisty! Mój syn to chłopak jak anioł czysty. A cała skarga - belfrów
intryga! skąd by się u mnie wziął syn chuligan?! Narrator Myślę,
że teraz każdy zgodzi się z nami, że w tym świątecznym dniu specjalnie trzeba
dziękować naszym nauczycielom, bo to właśnie oni nie tylko uczą nas pierwszych
liter, ale wskazują również jaką drogą iść przez życie, co jest dobre a co złe.
"Wiersz o wielkiej wdzięczności" W życiu
to takie proste; Przyszedł człowiek, rękę uścisnął, podziękował Ale
w poezji trudniej, Poezja to trudne słowa. Uścisk dłoni to jedna chwila,
Gest paru sekund, ale poezja ma być jako drzewo, co się schyla pod
nurtem naszego wieku: i ptaki mają być na tym drzewie, i promieni słonecznych
wiele. Ja w tym wierszu wypowiadam całego siebie Dla was i o was nauczyciele:
Fizycy i matematycy Poloniści i biologowie, Pochwałę waszej pracy Śpiewam
w gorącym słowie. Bezmierny mój dług wdzięczności, Więc strof mi potrzeba
jak w słońcu grająca kapela Żeby po całym kraju rozsławił się, rozgłosił Wysiłek
nauczyciela. Sława po całej Ziemi Sława po świecie szerokim Tym, którzy
uczą chemii, I tym, którzy geologii! Jakże nie pisać wiersza, Jakże
nie płonąć w podzięce Za światło co się rozszerza Za dar najpiękniejszy,
za wiedzę! Nasz świat na wiedzy stoi - I dlatego dziś wieńczę oświatę,
O przyjaciele moi! (Konstanty I. Gałczyński) Piosenka:
"Profesorze". Narrator Być może
jeszcze nie potrafimy zrozumieć i ocenić konieczności i trafności waszego wobec
nas postępowania. Pragniemy doczekać takiej chwili, w której moglibyśmy w sposób
godniejszy i życzeniom naszym odpowiadający okazać Wam wdzięczność i podziękę,
jaką dla Was odczuwamy. Wszyscy wykonawcy z bukietami
kwiatów podchodzą na brzeg sceny. Uczeń I Za
to, że wiemy dokąd Wisła płynie I gdzie mieści się Tatr najwyższy grzbiet,
I jakie nosił król Sobieski imię. Że "rzekę" trzeba pisać przez
"er zet". Uczeń II Za to, że wiemy, co Kopernik zdziałał I
ile jest siedem razy trzy... Gdzie Rzym, gdzie Krym, gdzie Niedźwiedzica
Mała... Uczeń III Że rok ma 365 dni... Że tak dokładnie pamiętamy
przecież O tym, że woda przy 100 stopniach wrze, Że polskie statki płyną
z portu Szczecin, Że na wieży Mariackiej strażak w trąbkę dmie... Uczeń
IV Za to wszystko, co jeszcze dla nas tajemnicą, - przed nami jeszcze
sporo szkolnych lat - za to składamy Wam dziś wiele życzeń, z nimi jesienny,
najpiękniejszy kwiat! (Tadeusz Śliwiak, "Kwiaty dla nauczycieli")
Pod koniec recytacji wiersza pojawia się cicha melodia
"Sto lat"; narasta ona powoli, a pod koniec recytacji wszyscy wykonawcy
z bukietami kwiatów schodzą ze sceny; podchodzą do miejsca, gdzie siedzą nauczyciele
i wręczają im kwiaty; muzyka powoli cichnie. Lucyna Jaśkowska |