"Tylko mi się tak powiedziało! Przecież to tylko słowa, one nic nie znaczą! Kochać, to teraz może znaczyć bardzo różne rzeczy! Nie wierzę słowom, one zazwyczaj kłamią! Słowa, słowa, i co mi po nich?"

Pisząc powyższe słowa zastanawiałam się, kto z czytających tę miniaturę podpisałby się pod którąś z cytowanych wypowiedzi. Ilu z nas nie wierzy już słyszanym słowom, kto mniej czy bardziej boleśnie doświadczył, że te same słowa znaczą co innego dla każdego, kto ich używa? Kto z nas nie wierzy już w wartość słowa i nie da się przekonać, że słowo jest tajemnicą daną nam i zadaną?

Martwimy się w pracy wychowawczej, że nasze dzieci czy uczniowie mówią coraz częściej językiem komputerowego slangu, młodzieżowych haseł, czy też językiem brukowym - wulgarnym i odrażającym. Słusznie, że się o to martwimy i szukamy środków zaradczych, ale wcześniej trzeba pomyśleć o innym zjawisku, bardziej może niebezpiecznym niż wulgaryzacja języka.

Co dziś znaczy słowo miłość? Co się pod nim kryje? Seks? Wolny związek? Legalizacja związków homoseksualnych? Oddanie swego życia za innych? Pragnienie szczęścia drugiego człowieka? A co znaczy słowo: łaska? Litość? Współczucie? Poniżające kogoś litowanie się nad nim? Dar Bożej miłości? Co jest ukryte w słowie: prawda? Prawda mniej czy bardziej ważna? Prawda moja, czy odwieczna?

Takie pytania można mnożyć. Czasem trzeba zdać sobie sprawę z faktu, że w świecie, w którym żyjemy, słowa tracą znaczenie i już nie określają rzeczywistości jasno i wyraźnie. A jeśli tak jest, to znaczy, że naszym zadaniem jest tłumaczenie i pokazywanie dzieciom i młodzieży, jakie jest pierwotne i prawdziwe znaczenie słów. Bez tej jasności, bez tego dookreślenia będziemy żyć w świecie coraz bardziej rozgadanym, a jednocześnie coraz mniej komunikatywnym i prawdziwym. Wieloznaczność słowa pociąga za sobą wieloznaczność prawdy i wartości. Zaś wieloznaczna prawda i wartość przestaje być prawdą i wartością. I może dlatego kultura, w której żyjemy, jest coraz bardziej rozdygotana, jakby rozmyta i niedookreślona, żądająca zgody na wszystko, co jest nieokreślone i nie nazwane wyraźnie.

Słowo jest tajemniczym i niezwykle odpowiedzialnym narzędziem porozumienia, które dał nam Stwórca. Dał je i zadał jednocześnie. Zadał do odkrywania i posługiwania się nim tak, by dzięki mocy słowa dobro i miłość stawały się realnie obecne.

Więc może trzeba nam wszystkim prosić pokornie i zabiegać o to, by w naszym życiu działo się to, co kiedyś w formie błogosławieństwa napisała poetka Anna Kamieńska:

A jeszcze szczęśliwy
kto pisząc uniósł twarz znad stołu
by ujrzeć słowo
a ujrzał.

s. M. Urszula KŁusek SAC