|

W dzisiejszych czasach, w dobie telewizora
i komputera coraz bardziej ubożeje piękna i kiedyś ceniona
umiejętność poprawnego wysławiania się. Ludzie polegają dziś
raczej na pozawerbalnych sposobach komunikowania się, a te
formy werbalnej komunikacji, które pozostały, tracą swą złożoność
i piękno. Coraz słabiej radzimy sobie z opowiadaniem poprawną
polszczyzną o tym, co się zdarzyło. Coraz trudniej przychodzi
nam budowanie słownych i pisemnych wypowiedzi. Nasze pociechy
rosną śledząc z zapartym tchem niekończące się bajki telewizyjne
i nie odrywając rączek od klawiatury komputera. Wydaje się
nam, że wiedza, którą w ten sposób nabywają, rekompensuje
wszystko. W momencie rozpoczęcia nauki szkolnej okazuje się
jednak, że najczęściej nie jest to wiedza dziecku przydatna,
a poza tym sposób jej przekazywania przypomina pakowanie konserw.
Dziecko nie umie się tą wiedzą posłużyć, nie umie przekazać
tego, co wie. Rozpoczynają się kłopoty z ustnymi odpowiedziami
z różnych przedmiotów, z pisaniem wypracowań, z czytaniem.

Możemy zapobiec tym problemom, jeżeli odpowiednio
wcześnie wkomponujemy w wychowanie dziecka troskę o rozwój
umiejętności wypowiadania się. Nasze dziecko już od momentu
poczęcia potrzebuje budowanego w atmosferze miłości słownego
kontaktu z najbliższymi osobami. Także po narodzeniu się należy
zapewnić maleństwu tzw. "kąpiel słowną" czyli czułe otoczenie
dziecka słowami opowiadającymi mu w prosty, ale poprawny sposób
o świecie, który je otacza. Warto czujnie wypatrywać form,
za pomocą których dziecko poszukuje kontaktu z nami i starać
się odpowiadać na nie, chociażby powtarzając za naszym maluchem
"gu". Dowiedziono, że gaworzące dziecko będzie czyniło to
częściej i chętniej, jeżeli osoba opiekująca się nim spróbuje
porozmawiać z nim czasem jego "językiem".
Każdy moment, który poświęcimy na stymulowanie
rozwoju mowy swego dziecka, będzie procentować w przyszłości.
Rodzice powinni "komentować" dziecku świat - mówić o tym,
co się z nim dzieje, co ono czuje, co widać i słychać dookoła,
opowiadać o tym, co wspólnie robią. Dziecko, z którym rodzice
chętnie rozmawiają i dają mu to odczuć, będzie szybciej i
sprawniej opanowywać umiejętność wypowiadania się. Pomogą
mu w tym najpierw wspólne, a potem już samodzielne opowiadanie
ilustracji, usłyszanych bajek, historyjek obrazkowych czy
wydarzeń ważnych dla niego. Warto proponować dziecku jak najwięcej
zabaw opartych na warstwie słownej, które w miłej i atrakcyjnej
formie wprowadzą dziecko w świat słów. Można bawić się w odgadywanie
zagadek, przy czym ważne jest, aby dziecko także mogło spróbować
samodzielnego zadawania zagadek. Ciekawą odmianą jest odgadywanie
słowa, które osoba rozpoczynająca grę sobie wybrała, poprzez
zadawanie pytań typu: "Czy to jest okrągłe?". Wzbogacamy w
ten sposób zasób pojęć naszego malca. Wspólnie uczmy się wierszyków
i piosenek. Lubianą przez dzieci zabawą jest teatrzyk, do
którego wspólnie z rodzicami przygotują scenariusz i kukiełki.
Zabawa polegająca na wspólnym konstruowaniu zdania poprzez
stopniowe dodawanie nowych elementów (zadaniem zawodników
jest powtórzenie coraz dłuższego zdania) doskonali pamięć.
Z dziećmi rozpoczynającymi naukę czytania i
pisania warto bawić się w zabawę polegającą na wymyślaniu
wyrazu rozpoczynającego się na ostatnią głoskę wyrazu, który
wymyślił poprzednik; powstają wówczas łańcuchy: ser - rak
- koc - cukier... - i tak dalej.
Jeszcze przed ukończeniem przez dziecko pierwszego
roku życia warto wzbudzić w nim zainteresowanie książeczkami
i dążyć do wyrobienia nawyku sięgania po książkę. Będzie to
łatwiejsze, jeżeli dziecko będzie miało okazję widywać mamę
i tatę czytających książki i czerpiących z tego przyjemność.
Istotną sprawą jest dobór treści i rodzaju książeczek indywidualnie
dla każdego dziecka. Maluch nie zrozumie treści zbyt trudnych
i może zniszczyć książkę, która nie ma sztywnych kartek. Kilkuletni
chłopiec prawdopodobnie nie zainteresuje się książeczką o
ubrankach dla lalek. Rodzice znają swe dziecko i powinni przy
odrobinie wysiłku dobrać książki odpowiednie dla niego. Gdy
uda nam się zaszczepić "bakcyl" czytelnictwa, dziecko polubi
tę formę zdobywania wiedzy i spędzania czasu. Umiejętność
poprawnego konstruowania wypowiedzi pisemnych przychodzi mu
wtedy niejako samoistnie, niezauważalnie i ogromnie ułatwia
funkcjonowanie w szkole.
Jeszcze kilka słów o kontrowersyjnej sprawie:
dziecko jako telewidz. Nie wydaje się, aby całkowite wykluczenie
telewizji z życia dzieci było możliwe i celowe. Warto natomiast
ograniczać swobodny dostęp do programów telewizyjnych, szczególnie
najmłodszym dzieciom. Powinny one raczej korzystać z rozwijających
wyobraźnię bajek dostępnych na kasetach magnetofonowych. Maluch
oglądający program telewizyjny pozornie uspokaja się, jednak
duża ilość bodźców, którymi jest bombardowany, nie pozwala
mu na ich przepracowanie, twórcze wykorzystanie i może wprawiać
dziecko w stan niepokoju. Kluczowym zagadnieniem jest dostosowanie
oglądanych programów i ich treści do wieku i właściwości konkretnego
dziecka. Czujności i rozwadze rodziców polecam obowiązek wyszukiwania
programów odpowiednich dla ich dzieci. Nie do przyjęcia jest
przecież sytuacja, w której ojciec przyznaje, że sam nie ogląda
tej bajki, co jego kilkuletni synek, ponieważ się jej boi...
Oprócz konieczności wybierania programów telewizyjnych dostosowanych
do możliwości dziecka, należy także znaleźć czas na wspólne
obejrzenie i omówienie z dzieckiem bajki po projekcji. Daje
to ujście emocjom, pozwala przyswoić przekazywane treści.
Dziecko uczy się, że może szukać u rodziców wyjaśnienia zjawisk,
które je interesują, których nie rozumie. Buduje się szczególna
więź dająca dziecku oparcie i wiedzę o świecie przygotowującą
je do życia w tym świecie.
Możemy mieć pewność, że u dziecka, które dostatecznie
długo bawiło się z nami w świecie słownych gier i zabaw, słuchało
bajek, oglądało z rodzicami książeczki i było chronione przed
zalewem nieodpowiednich dla niego programów telewizyjnych,
mowa rozkwitnie i zapewni mu odniesienie sukcesu w szkole.
Aleksandra Danielewicz
|