Referat prof. dra hab. Wojciecha Chudego został wygłoszony na IV Ogólnopolskim Sympozjum Nauczycieli (1 lipca 2005 r.) podczas 68. Ogólnopolskiej Pielgrzymki Nauczycieli i Wychowawców. Artykuł będzie się ukazywał w kolejnych numerach "Wychowawcy".
Dziękujemy Ogólnopolskiemu Stowarzyszeni Nauczycieli "Warsztaty w Drodze" za udostępnienie tesktu.
Redakcja

Potrzeba odkłamania

Nie licząc sporadycznych i krótkich oddechów historii, kłamstwo było chlebem powszednim w naszym życiu społecznym od września 1939 roku aż po wiosnę 1989. Na progu nowych - wydawałoby się w tym podstawowym dla społeczeństwa aspekcie - czasów usłyszeliśmy słowa Jana Pawła II: "Każdy podstęp wobec drugiego człowieka, każda skłonność do używania osoby ludzkiej w charakterze narzędzia, każde używanie słów po to, aby wpływać na innych swoim zagubieniem moralnym, swoim wewnętrznym nieporządkiem - wprowadza w życie społeczne atmosferę kłamstwa. Przez wiele lat doświadczaliśmy w wymiarze społecznym, że publicznie nie mówiono prawdy - i nie dopuszczano do jej mówienia. Istnieje przeto wielka potrzeba odkłamania naszego życia w różnych zakresach. Trzeba przywrócić niezastąpione niczym miejsce cnocie prawdomówności. Trzeba, by ona kształtowała życie rodzin, środowisk, społeczeństwa, środków przekazu, kultury, polityki i ekonomii“1.

Jak "uzdrawia“ człowieka i społeczeństwo prawdomówność? Jak może w ogóle działać uzdrawiająco prawda?

Niektórzy z nas może pamiętają okres tzw. pierwszej Solidarności. Po długich dekadach kłamstwa ideologicznego wśród ludzi, w prasie, radiu i telewizji, po sierpniu 1980 roku - zaczęto mówić prawdę! Ludzie stojący w kolejkach lub jadący tramwajami do pracy przestawali milczeć, rozmawiali, wymieniali poglądy, dzielili się obawami lub nadzieją. Na krótki okres szesnastu miesięcy rozwiał się duszący dym strachu i słowo odzyskało swoją rangę. Właściwie tym, co przywróciło życie stosunkom międzyludzkim i nadzieję na naprawę stosunków społecznych, była prawda. Znów pojawiła się w umysłach ludzkich, stała się przedmiotem rozmów przy stole, w biurze i kawiarni. Zaczęła być znów obecna prawdomówność słów. Ona też obudziła oczekiwanie na inne prawdomówności: czynów i postaw. Za tą ucieleśnioną prawdą posypały się jak grad inne wartości: życzliwość, dobro, patriotyzm, radość i optymizm. Tych niewiele miesięcy 1980--1981 roku sprawiło, iż Polacy stali się znów wspólnotą etyczną. Nadzieja i radość jednak nie trwały długo. W grudniu 1981 roku zgasły - a z nimi atmosfera prawdomówności.

Następny okres, w którym można było zauważyć "lecznicze“ działanie prawdomówności, nastąpił już po 1989 roku. W sposób szczególny objawiła się odtąd prawdomówność czynów, której funkcjonowanie zaznaczyło się najwyraźniej w sferze gospodarki. Po wielu latach zakłamanej ekonomii planowej, przyporządkowanej ideologii socjalizmu, powstał wolny rynek. W dziedzinie gospodarczej coraz silniej - nieraz z bolesnymi skutkami - rządziła zasada podaży i popytu. Z rynku pracy znikła słynna socjalistyczna reguła: "Czy się stoi, czy się leży…“; ludzie zaczęli wyraźnie pojmować sens pracy, przedtem na długo wypaczony przez stosunki komunistyczne. Prawo bytu odzyskały takie pojęcia jak dobry fachowiec, rzetelna praca, wysiłek i godziwa zapłata. Dla wielu było to przejście szokowe. Wiele osób straciło pracę, a z nią możliwości utrzymania siebie i rodziny. Jednak - gospodarka zaczęła powoli dźwigać się z zapaści. Było w niej więcej prawdy. Prawdomówność w relacjach gospodarczych okazała się "lekarstwem“. Niestety i ten okres trwał krótko. Gospodarkę skierowano na tory kapitalizmu politycznego, politycy doprowadzili do zdrady społecznej solidarności. Nad światem gospodarki znów zapadła ciemność korupcji, przemocy finansowej i kłamstwa. Jak w rzadko której dziedzinie naszego życia społecznego dziś tutaj - w dziedzinie gospodarczej - dominuje kłamstwo.

Stan dzisiejszy

Wielu z nas liczyło, że po odzyskaniu wolności droga do życia w prawdomówności i uczciwości będzie prosta i w miarę łatwa. Zapomnieliśmy, że wolność ludzka zawsze zawiera alternatywę: wolności do dobra albo do zła. Dziś może się wydawać, iż wokół nas panuje więcej kłamstwa niż prawdomówności. Jednak jest to inny rodzaj kłamstwa niż dawniej.

Wszyscy wiedzą, jak powszechnym narzędziem oddziaływania stało się kłamstwo, jednak mało kto podejmuje wysiłek przeciwdziałania temu zjawisku. "Karierę robi samookłamywanie się i oskarżanie innych. W obiegu mamy, na każde zawołanie, sfałszowany autoportret całej zbiorowości. Gdy społeczeństwo, a w każdym razie jego duża część, akceptuje kłamstwo, trudno pojąć, gdzie prawda, a gdzie jej podróbki, zresztą po pewnym czasie nie jest to już takie ważne. Dla dobrego samopoczucia całkowicie wystarczy markowanie, że wszystko w porządku, gdyż kłamstwo w sytuacjach życia zbiorowego zdaje się bardziej zaradne od prawdy. W tej sytuacji reklama i propaganda, wspólnymi siłami, bez przeszkód lepią kolejnego Frankensteina“2.

Najgorzej dzieje się w dziedzinie polityki. "W Polsce panuje powszechne oszustwo - pisze publicystka "Tygodnika Solidarność“. - Oszustwo jest stare jak świat, w ostatnich latach jednak nastąpiła u nas jakby nowa jakość w tej dziedzinie. Oszukują nas na pieniądze nie tylko wielkie i małe firmy […], ale i ci, od których oczekujemy wzorowej i wzorcowej uczciwości - państwo i jego instytucje, prawodawcy, sądy. Kłamie urzędnik, wysoki i z najniższego szczebla. Kłamie bank, kłamią organizacje publiczne, kłamał premier, ministrowie, posłowie. Te oszustwa psują przestrzeń publiczną, uczą, że nie warto być uczciwym i budzą gniew“3. Z ośrodków władzy kłamstwo wychodzi w formie kultu niekompetencji i autokłamstwa. Przenikliwy obserwator polskiego życia społecznego Włodzimierz Paźniewski uogólnia: "Większość polskich klęsk, wpadek i przegranych, dawnych, obecnych i przyszłych, wynika z okoliczności, że ludzie mający wpływ na życie publiczne, czyli establishment, podejmujący decyzje, nie przyjmują do wiadomości faktów albo czynią to wybiórczo i z opóźnieniem; posiadają więc kompletnie wypaczone pojęcie o zjawiskach, które dzieją się tu i teraz, proporcjach, tendencjach i zagrożeniach. Pomijają je, a jeszcze częściej kompletnie lekceważą. Oparte na tak wątłych i niekompletnych podstawach wnioski muszą był błędne; podjęte decyzje - nietrafne, a zastosowane środki - nieskuteczne. Oto główna przyczyna polskiego dramatu, jaki rozgrywa się od stuleci i praktycznie nie widać jego końca. W ten sposób człowiek publiczny pośrednio unicestwia kategorię miejsca, w którym żyje i działa. Niestety, bardzo szybko staje się zakładnikiem, a potem więźniem abstrakcyjnej próżni. Jest to najbardziej niszcząca odmiana zaprzeczania rzeczywistości. Sprawia ona, że Polsce zagraża w pierwszej kolejności sam sposób sprawowania władzy, gdyż okazuje się on głównym źródłem bylejakości życia zbiorowego we wszystkich obszarach i dziedzinach“4.

Prawda, prawdomówność a kłamstwo

Na podstawie słownikowej definicji "kłamstwo to stwierdzenie niezgodne z rzeczywistością, wypowiedź z zamiarem wprowadzenia kogoś w błąd“5. Jednak aby uchwycić zdolność deformacyjną kłamstwa w płaszczyźnie wspólnoty osób, należy ująć jego strukturę i treść w kontekście właściwych mu przeciwieństw.

Zadane tzw. człowiekowi z ulicy pytanie: "Co jest przeciwieństwem kłamstwa?" wydaje mu się nieco podchwytliwe. W większości jesteśmy skłonni odpowiadać spontanicznie, niemal odruchowo: "Prawda“. A jednak, ściśle biorąc, przeciwieństwem kłamstwa jest nie prawda a prawdomówność. Istnieją bowiem dwie przeciwstawne wartości logiczne: fałsz i prawda. Te wartości zawierają się w pewien sposób w fenomenie kłamstwa. Zawarte są one tam jednak w ramach bogatszej struktury - w ramach wypowiedzi, a więc inaczej, mowy. Stąd - "prawdomówność“. "Prawda“ zawiera się w owej "mówności“, w pewnej bogatszej konotacji6. Na przykład ktoś biegnie szybko przez park w listopadzie - wpada do nas i mówi: "Dzisiaj w parku zakwitły bzy“. Być może w pośpiechu dokładnie nie zauważył, być może ma zbyt wybujałą wyobraźnię i poddając się nastrojowi popełnił błąd. Gdy jednak ten ktoś wieczorem spotka się z dziewczyną i nie mając zbyt wiele do powiedzenia, dla nastroju mówi: "Wiesz kochanie, dzisiaj w parku zakwitły bzy“ - to już jest kłamstwo, działanie celowe, nie tylko przypadkowa omyłka, gafa, błąd.

Istnieją więc dwa porządki7. Zdaniu i sądowi przysługuje ocena "prawda“ lub "fałsz“. Ocena ta cechuje owe formy językowe niezależnie od tego, czy ktoś posłuży się nimi np. w celu komunikacji. (Zdanie zapisane mimochodem, "na próbę“ lub "dla hecy“ na piasku plaży może zostać w chwilę potem zmyte przez falę; jednak już i tak przysługuje mu wartość prawdy bądź fałszu). Natomiast "kłamstwo“ albo "prawdomówność“ jest to właściwość myślenia związanego z pewną intencją celową - nie samego sądu stwierdzającego jakiś fakt, lub czemuś zaprzeczającego. Kłamstwo jest użyciem mowy lub pisma w celu wprowadzenia kogoś w błąd, oszukania, ustanowienia nieładu.

W tempie dzisiejszego świata, w pogoni za różnymi dobrami, mało kto zdaje sobie sprawę z istoty kłamstwa. Mało kto uświadamia sobie w pełni zło kłamstwa. Kłamstwo w pełnym tego słowa znaczeniu - w którym człowiek w sposób świadomy i wolny chce wprowadzić w błąd drugiego - jest bytem drapieżnym i agresywnym. Kłamstwo takie, a mamy przecież z nim do czynienia codziennie na łamach prasy, w telewizji (śledząc choćby przesłuchania rozlicznych komisji śledczych), w miejscu pracy, niestety niekiedy nawet w domu rodzinnym - jest czymś zgoła różnym od znanych z literatury lub tzw. dawnych czasów aktów dyskrecji, przemilczeń albo dyplomatycznych "Państwa nie ma w domu“. Kłamstwo wypowiadane nam w twarz jest aktywną agresją przeciwko temu, co stanowi najwłaściwszą człowieczeństwu tęsknotę do prawdziwego bycia z sobą i innymi. Odmawiając nam prawa do prawdy, a zamiast tego aplikując fałsz, kłamstwo usuwa nam ziemię spod nóg: ziemię, będącą fundamentem naszej duchowości. Człowiek kłamiący nieraz z uśmiechem na twarzy, jak to wyraża mowa gminna, kłamiący "w żywe oczy“, zawiera w swym akcie dojmujące uczucie pogardy wobec nas. Nie chce nas obdarzyć wartością, zaprosić nas do swojej wspólnoty. Chce nas zniszczyć. "A cóż szkodzi skłamać człowiekowi, którego się gubi?" (W. Gombrowicz, Pornografia).

Prof. dr hab. Wojciech Chudy,
Katolicki Uniwersytet Lubelski

Przypisy:
1. Jan Paweł II, Homilia wygłoszona w czasie Mszy św. w Olsztynie, 6 czerwca 1991.
2. W. Paźniewski, W podróży. Dworzec i okolice, "Rzeczpospolita“ Plus-Minus 2004, nr 290 (11.12.04).
3. T. Bochwic, Państwo oddać tubylcom, "Arcana“ 2005, nr 1-2, s. 37.
4. W. Paźniewski, tamże.
5. Słownik języka polskiego, pod red. M. Szymczaka PWN Warszawa 1978, s. 938.
6. Łac. veriloquium, veriverbium, veracitas.
7. Z jednej strony istnieje porządek prawdy i fałszu, a z drugiej porządek prawdomówności i kłamstwa. Przyjrzyjmy się różnicom pomiędzy tymi dwoma porządkami. Prawda (dla ułatwienia będziemy tu mówić tylko o prawdzie, choć rzecz dotyczy porządku: prawda - fałsz) jest właściwością sądu. Nie pojęcia. Na przykład sąd "Mieszko I rządził przed Bolesławem Chrobrym“ jest prawdziwy. On jest "nośnikiem“ wartości prawdy. Uzewnętrznieniem sądu, jego ekspresją jest wypowiedziane zdanie.