|

Pojęcie
pornografii wywodzi się ze starożytnej Grecji i scala dwa
słowa: porne - nierządnica, oraz graphein - skrobać, rysować,
pisać1. Historycznie powszechna prawna i obyczajowa reglamentacja
zjawisk "okołopornograficznych" nie wymagała precyzyjnych
określeń. Dwudziestowieczny rozwój technik audiowizualnych,
środków masowego komunikowania, ich powszechna dostępność,
wraz z nieodmiennie wysokim popytem na pornografię (branża
pornograficzna należy do wybitnie dochodowych), spowodowały
eskalację opisywanego zjawiska. Jednym z najważniejszych wątków
długotrwałego i nierozstrzygniętego sporu o prawną reglamentację
pornografii był i jest problem jej definicji. Janusz Balicki,
charakteryzując batalię o zdefiniowanie pornografii w Stanach
Zjednoczonych, zauważa operowanie różnymi terminami wobec
tego samego pojęcia przez trzy wiodące orientacje2. I tak,
pisząc o "zjawisku pornografii" liberałowie rozumieją je w
kategorii terminu "erotyki", feminiści (a raczej feministki)
- "pornografii", konserwatyści natomiast - "obsceniczności".
Warto na wstępie zauważyć, iż termin "erotyka" konotuje pozytywnie,
natomiast terminy "pornografia" i "obsceniczność" - w różnym
natężeniu - zdecydowanie negatywnie.
Przekonaniem wiodącym, wspólnym
i charakterystycznych dla liberalnych stanowisk, jest pogląd,
że nie ma definicji pornografii. Zjawisko to można rozpatrywać
w charakterze konwencji społecznej, "co dla jednego jest pornografią,
dla drugiego jest łagodnym żartem, obsceniczność mieści się
zaś w <<oku>> obserwatora. Rozumienie tego pojęcia
zmienia się też w zależności od czasu, gustów, obyczajów,
jak i indywidualnych różnic"3.
Oczywistym wnioskiem takiego rozumowania,
chętnie przejętym i lansowanym przez środowiska czerpiące
korzyści z pornografii, jest teza: Jeśli nie można pornografii
zdefiniować, to nie można też ustanowić prawa przeciwko niej.
W związku z rzekomą niemożnością zdefiniowania pornografii
w sposób obiektywny i samowystarczający (charakterystyczny
dla pojęć nauk formalnych) liberałowie nie przedstawiają żadnych
propozycji definicji pornografii.
W przeciwieństwie do liberałów,
orientacja feministyczna doszukuje się możliwości zdefiniowania
pornografii. Zasadniczym problemem tej orientacji jest odróżnienie
materiałów erotycznych od pornograficznych. Kate Millet pisze,
że: "erotyką można nazwać materiały przedstawiające życie
seksualne jako dobre, przyjemne i za zgodą partnerów, pornografią
są materiały przedstawiające życie płciowe jako coś <<brudnego>>
w sposób poniżający i <<sekretny>>"4. Niestety,
tak liberałów, jak i zdrowy rozsądek razi relatywność rozumienia
takich terminów jak "brudność", czy "sekretność" potencjalnie
pornograficznych materiałów. Ostrzejszą wydaje się propozycja
H. E. Longino, w myśl której pornografia "to materiał, który
zachęca do zachowania seksualnego w sposób poniżający jednego
z uczestników"5. "Zasługą" środowisk feministycznych stało
się ukształtowanie w świadomości społecznej podziału potocznie
rozumianej pornografii na twardą i miękką. W intencji takiego
podziału leżało oddzielenie moralnie nienagannej erotyki od
"brudnej" pornografii. Po wdrożeniu takiego podziału w części
systemów prawnych doszło do delegalizacji pornografii twardej,
dzięki czemu zostały zaspokojone aspiracje większości środowisk
orientacji feministycznej. Niestety, sztuczność owego podziału
powoduje różne rozumienie twardości i miękkości pornografii
w poszczególnych krajach. Uczyniony podział ułatwia dogodne
mieszanie pojęć "erotyka" (miękka) i "pornografia" (twarda).
Na tak szerokie rozumienie pojęcia
"erotyka" nie przystają środowiska konserwatywne. Środowiska
te definiują pornografię jako zjawisko szersze niż tylko pornografia
twarda. Zdecydowanie najintensywniej w grupie "konserwatystów"
problem definicji pornografii podjęły środowiska związane
z Kościołem Katolickim. Wśród nich wyróżnia się stanowisko
personalistów reprezentowane przez Karola Wojtyłę. Personaliści
bazując na terminie "obsceniczność charakteryzują intencję
pornograficznych przekazów jako "bezwstydną" [...] [Pornografia
to] wyraźna tendencja do takiego zaakcentowania w dziele sztuki
momentu <<seksus>> w odtwarzaniu ciała ludzkiego
czy też odtwarzaniu miłości, oraz osób które ją przeżywają,
która to tendencja zmierza do wywołania u odbiorcy tego dzieła,
czytelnika, lub widza przeświadczenia, iż wartość seksualna
jest jedyną wartością osoby, a miłość nie jest niczym innym
więcej jak przeżywaniem, lub też współprzeżywaniem tych tylko
wartości"6. Dokonuje się wówczas depersonalizacja poprzez
seksualizację, ponieważ na pierwszy plan wysuwa się sama wartość
<<seksus>> tak dalece, że przesłania ona istotną
wartość osoby. Sam Kościół katolicki bez wnikania w funkcjonalność
pragmatyki prawniczej prezentuje zwięzłą definicję: "Pornografia
polega na wyrwaniu aktów płciowych, rzeczywistych lub symulowanych,
z intymności partnerów, aby w sposób zamierzony pokazywać
je innym"7.
Do definicji bazujących na przeciętnej
społecznej wrażliwości należy dostosowana do polskich warunków,
charakteryzująca pornografię, definicja przeciwnego podziałowi
na jej miękkość i twardość - definicja Andrzeja Gieracha.
"Pornografią jest każda działalność polegająca na prezentacji
- albo odnosząca się do - własnej lub cudzej seksualności
w jej wymiarze wyłącznie techniczno-biologicznym, która zarazem
nie służy wyższym celom akceptowanym społecznie"8. Autor wskazuje,
iż takie sformułowanie zdejmuje z organów ścigania pogoń za
ustalaniem stopnia wrażliwości seksualnej i przenosi wszelkie
kwestie dotyczące przedmiotu tej sprawy z płaszczyzny seksuologii
w sferę kultury.
Aktualnie obowiązujacy Kodeks Karny z 1997
roku z późniejszymi zmianami stwierdza:
Art. 200.
§ 1. Kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza
się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadza
ją do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania,
podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto w celu zaspokojenia seksualnego
prezentuje małoletniemu poniżej lat 15 wykonanie czynności
seksualnej.
Art. 202.
§ 1. Kto publicznie prezentuje treści pornograficzne w taki
sposób, że może to narzucić ich odbiór osobie, która tego
sobie nie życzy, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności
albo pozbawienia wolności do roku.
§ 2. Kto małoletniemu poniżej lat 15 prezentuje treści pornograficzne
lub udostępnia mu przedmioty mające taki charakter albo rozpowszechnia
treści pornograficzne w sposób umożliwiający takiemu małoletniemu
zapoznanie się z nimi, podlega grzywnie, karze ograniczenia
wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 3. Kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza,
przechowuje lub posiada albo rozpowszechnia lub publicznie
prezentuje treści pornograficzne z udziałem małoletniego albo
treści pornograficzne związane z prezentowaniem przemocy lub
posługiwaniem się zwierzęciem, podlega karze pozbawienia wolności
od 6 miesięcy do lat 8.
§ 4. Kto utrwala treści pornograficzne z udziałem małoletniego
poniżej lat 15, podlega karze pozbawienia wolności od roku
do lat 10.
§ 4a. Kto sprowadza, przechowuje lub posiada treści pornograficzne
z udziałem małoletniego poniżej lat 15, podlega karze pozbawienia
wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 5. Sąd może orzec przepadek narzędzi lub innych przedmiotów,
które służyły lub były przeznaczone do popełnienia przestępstw
określonych w § 1-4, chociażby nie stanowiły własności sprawcy9.
Łatwo zauważyć, że polski kodeks karny nie
podaje definicji pornografii. Jesteśmy natomiast świadkami
sukcesywnego zawężania treści pornograficznych, za które obowiązuje
odpowiedzialność prawna, oraz łagodzenia konsekwencji owej
odpowiedzialności. Za zakazane uważane są obecnie: pornograficzna
pedofilia, zoofilia, sadomasochizm (pornografia twarda), oraz
narzucanie się z pornografią twardą i miękką. W ten sposób
także i laikowi narzuca się osobliwy absurd prawny. Dokonano
ustawowego podziału pornografii na "twardą" i "miękką" bez
określenia akceptowalnej prawnokarnej definicji ustawowej
pornografii (ignotum per ignotum). Tak więc, chociaż obecnie
- przynajmniej oficjalnie - wszystkie wspomniane orientacje,
liberalna, feministyczna i konserwatywna, przyjmują szkodliwość
pornografii twardej za pewnik, a ewentualny spór dotyczy stopnia
szkodliwości legalnej pornografii miękkiej, to o sukcesie
konserwatystów nie można mówić. Co z tego, że pornografia
twarda jest nielegalna, skoro większość rodzajów treści obscenicznych
uchodzi za pornografię miękką, a tendencja jej "odmiękczania"
stale postępuje...
Istnieje powód, dla którego konserwatyści mogą
się opowiadać za delegalizacją pornografii miękkiej. Jak pisze
Janusz Balicki: "nie wolno pomijać faktu, [iż kodeks] poza
swym atutem, jakim są sankcje karne, formułuje też normy obyczajowe
[... ]. Najdotkliwszą sankcją wobec rynku jest negatywna postawa
społeczeństwa i potencjalnych klientów. Postawę tę w dużej
mierze formuje i kształtuje prawo"10. Co więcej: "wyrażenie
zgody na istnienie ograniczonego rynku pornograficznego powoduje
szybkie rozluźnienie prawa, zobojętnienie społeczeństwa, czyli
obniżenie się standardu społecznego. [... ]. W wypadku pornografii
chodzi nie tylko o zagadnienie estetyki, ale o zmianę podejścia
do ludzkiej płciowości i psychiki"11.
Tymczasem zjawisko pornografii stale narasta.
Sprzyja temu wiele czynników, np. brak informacji o rzeczywistych
rozmiarach zjawiska, nieskuteczność organów ścigania wobec
przestępstw pornografii twardej (m. in. w Internecie), nieustanne
poddawanie w wątpliwość wyników badań naukowych o rozmiarach,
przyczynach i skutkach pornografii na rozwój psychiczny, społeczny,
moralno-religijny człowieka12 i wreszcie kluczowe w opisywanym
kontekście zamieszanie wokół definicji pornografii.
PaweŁ ŚmiaŁek
PAWEŁ ŚMIAŁEK - mgr pedagogiki ogólnej Uniwersytetu
Jagiellońskiego
Przypisy:
1. Kopaliński W., Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych,
Warszawa 1968.
2. Balicki J., Zagadnienie rynku pornograficznego w społeczeństwie
pluralistycznym - studium społeczno-etyczne pornografii USA,
Gdańsk 1993.
3. Tamże, s. 101.
4. Osanka F. M., Johann S.L., Sourcebook on Phornography,
za: Balicki J., dz. cyt., s. 349.
5. Longino H.E., Phornography, Oppression and Freedom, w:
tamże, s. 349.
6. Wojtyła K., Miłość i odpowiedzialność, Lublin 1982, s.
168-172.
7. Katechizm Kościoła Katolickiego, Poznań 1994, 2354, s.
531.
8. Gierach A., Pornografia w nowym kodeksie karnym, w: Komisja
Rodziny Sejmu RP, oraz Komisja Rodziny i Polityki Społecznej
Senatu RP, Pornografia - zagrożenie dla rodziny i społeczeństwa,
Warszawa 1999, s. 46.
9. Kodeks Karny, Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. z późniejszymi
zmianami.
10. Balicki J., dz. cyt., s. 343.
11. Tamże, s. 344.
12. Ostrowska K., Pornografia - jej ocena w aspekcie rozwoju
osobowości człowieka, w: Komisja Rodziny Sejmu RP, oraz Komisja
Rodziny i Polityki Społecznej Senatu RP, Pornografia - zagrożenie
dla rodziny i społeczeństwa, Warszawa 1999, s. 7.
|