|

Minione wieki stały pod znakiem
wysiłku mięśniowego człowieka, albowiem różnorodne prace związane
z realizowaniem ludzkiego życia dokonywano przez zaangażowanie
systemów mięśni ludzkiego organizmu. Nie było jeszcze odpowiednich
maszyn zastępujących pracę mięśni rąk i nóg, a potrzeby życiowe
były nie mniejsze niż obecne. Obciążenie więc organizmu pracą
fizyczną było ogromne, nieporównywalne do czasów współczesnych,
w których ludzki organizm został odciążony od fizycznego wysiłku,
co z kolei grozi różnymi schorzeniami i niewydolnością organów
ludzkiego ruchu. Konieczne jest bowiem proporcjonalne wyzyskanie
ludzkich sił - zarówno fizyczno-organicznych, jak i duchowo-psychicznych.
Jednostronny rozwój tylko psychiczny lub tylko organiczny
jawi się jako antyludzki. Rozumieli to - lub też przeczuwali
- że należy dbać o harmonijny rozwój człowieka starożytni
Grecy. Ilustracją tego są starożytne olimpiady obchodzone
w Olimpii na Peloponezie jako uroczyste religijne igrzyska.
Rozpoczynano je religijnie, składaniem ofiar i przysięgi przestrzegania
obowiązujących przepisów i segregowaniem zawodników. Następnie
w drugim dniu odbywały się zawody chłopców w biegu, mocowaniu
się oraz walka na pięści. Trzeciego dnia brali udział mężczyźni
w biegu, skoku, mocowaniu się; czwartego dnia następowały
wyścigi konne, pięciobój i bieg hoplitów. Dzień ostatni był
dniem zwycięzców, obdarowanych wieńcami z gałązek z drzewa
oliwnego.

W igrzyskach olimpijskich zwracano
uwagę na piękno i harmonię ludzkich ruchów w biegu, skoku,
w walce i mocowaniu się. Chodziło nie tyle o wyczyny, ile
o ukazanie dominowania rozumu nad ludzkim wysiłkiem i wprowadzaniem
harmonii do pracy mięśni w czasie walki, biegu, skoku... W
literaturze polskiej sprawy te przypomniał w swej książce
Dysk Olimpijski wybitny znawca kultury greckiej Jan Parandowski,
którego opowiadania stanowiły obowiązującą lekturę wykształcenia
gimnazjalnego, humanistycznego. Chodziło bowiem o uczulenie
młodzieży na piękno i harmonię ludzkich wysiłków w tym wszystkim,
co później nazwano sportem.
Niestety, już w klasycznej starożytności,
a zwłaszcza Rzymie, doskonalenie się w usprawnianiu organizmu
podlegało daleko idącemu wypaczeniu w postaci krwawych igrzysk
gladiatorów i innych pokrewnych widowisk kończących się dla
pokonanych niekiedy śmiercią. Ale umiłowanie igrzysk, nawet
krwawych, towarzyszyło życiu publicznemu państwa, które dla
zadowolenia swych obywateli i poddanych, urządzało różne widowiska,
by zaspokoić wymagania tłumu: panem et circenes - chleba i
igrzysk! W imperium rzymsko-bizantyjskim różne stronnictwa
"teatru igrzysk" wywierały wpływ nawet na politykę państwa,
jak o tym świadczy panowanie cesarza Justyniana Wielkiego
i Teodory. Również i średniowiecze nie było wolne od przeakcentowania
i wypaczeń w dziedzinie sprawności fizycznej, gdy bliżej przyjrzymy
się niektórym formom "rycerskich zapasów" wraz z użyciem śmiercionośnej
broni. Jednostronne akcenty położone na wyczynowe mistrzostwo
nie służyły harmonijnemu usprawnieniu ludzkiego organizmu
fizycznego, chociaż ukazywały szczytowe możliwości człowieka
w niektórych formach zapasów i walki.
Równocześnie wraz z (lub obok)
wysiłkiem związanym z walką i wyczynem występowały zjawiska
harmonizowania ludzkich ruchów w postaci tańca, w jego różnych
formach, i to we wszystkich niemal warstwach społecznych.
Oba wątki sportu wyczynowego i tańca zdają się dziś dominować
w dziedzinie kultury fizycznej człowieka, zwłaszcza społeczny
ruch neo-olimpijski ożywił dziedzinę sportu wyczynowego. Przyczyniło
się to z jednej strony do bardzo pozytywnych zjawisk masowego
uprawiania sportu, ale też szeregu nadużyć - nie tylko finansowych,
lecz także medycznych (używanie szkodliwych środków dopingujących).
W takim ujęciu zagadnienia sam sport począł tracić swój pierwotny
sens, a stał się w dużej mierze finansowym przedsięwzięciem,
związanym częstokroć z nadużyciami, korupcją i zinstrumentalizowaniem
sportowców zawodowych. Celem samym w sobie stało się uzyskanie
maksymalnych wyników w sporcie wyczynowym. Deprawacje związane
z uprawianiem sportu wyczynowego są niewątpliwie przestrogą
dla człowieka, by nie nadużywał jednostronnie swego organizmu,
nie bacząc na tragiczne tego konsekwencje w dziedzinie zdrowia
psychiczno-duchowego i fizycznego.
Konieczność harmonijnego i racjonalnego
rozwoju człowieka od dzieciństwa po wiek dojrzały dostrzegli
starożytni Grecy w swej szeroko zakrojonej koncepcji wychowania
(paideia), realizowanej w dobrze zorganizowanym państwie i
jego dobrych prawach. Grecka teoria wychowania, zwłaszcza
u Platona, suponowała swoisty obraz człowieka i swoistą wizję
racjonalności i dobra.
Człowieczeństwo - jako wszechdoskonałość
ludzka zawarta w idei człowieka - stanowi niezawodny wzór
w wychowaniu poszczególnych ludzi. To w tym wzorze jaśnieje
to, co poszczególny człowiek ma w życiu realizować. A jest
nim dobro występujące według właściwej miary i proporcji u
człowieka. Właściwa miara i proporcja dobra dla danego człowieka
została nazwaną KALOKAGATIA, czyli pięknem dobra. Piękno bowiem
jest właściwą dla rzeczy proporcją w harmonijnym układzie
tego wszystkiego, co jest dobrem dla człowieka.
Wychowanie - paideia ma ogarnąć wszystko, co jest w jednostkowym
człowieku: rozum i ciało, które ma być w harmonii z rozumem.
Stąd ciało należy ćwiczyć i usprawniać - gimnadzei, by to
ciało nie uniemożliwiło rozwój ducha.
Ćwiczenia gimnastyczne miały na
celu usprawnić człowieka w jego człowieczeństwie, a przez
to zminimalizować te przeszkody cielesne, które ograniczają
lub nawet uniemożliwiają rozwój ducha. Piękno i harmonia ludzkich
ruchów stanowić miały istotny środek wspomagający realizowanie
człowieczeństwa wedle wzoru idei człowieka.
Platońska koncepcja wychowania
(paideia) została rozwinięta przez Arystotelesa, "ucznia i
towarzysza" (mathetes kai etairos) Platona. Wątki myślenia
Arystotelesowskiego najbardziej oddziałały na samą chrześcijańską
koncepcję człowieka i na koncepcję wychowania wszechstronnego
ludzkiej jednostki. Arystoteles bowiem zwrócił uwagę, że człowiek
wcale nie jest odwiecznie istniejącym duchem, czasowo skazanym
na przebywanie w ciele, lecz jest "rozumnym zwierzęciem",
ożywionym przez duszę rozumną. Od ciała i jego sprawności
zależy działanie i kierowanie przez rozumną duszę. Musi być
doskonała proporcja i "dostosowanie się ciała" do swojej duszy,
by można było ziścić człowieczeństwo w prawdzie, dobru i pięknu.
Wątki myśli Arystotelesa zostały
w sposób istotny pogłębione przez żyjącego w XIII stuleciu
św. Tomasza z Akwinu, który podkreślił, że ludzka dusza, okazująca
się jako rozumna w działaniu człowieka, musi być bezpośrednio
"stworzona" przez Boga, jako Autora Natury. Ludzkie ciało
jest nieustannie organizowane z otaczającej materii (i zarazem
dezorganizowane w aktach różnorodnego wydzielania). Dusza
jednak istniejąc sama w sobie i udzielając istnienia ciału
może działać jedynie poprzez organizowane przez siebie ciało.
Wszelkie ludzkie czynności, w tym też poznanie, miłość, akty
decyzyjne, różne formy twórczości mogą się dokonywać (funkcjonować)
tylko przy pomocy ludzkiego ciała i cielesnych narządów poznania:
mózgu, systemu nerwowego władz poznawczych i pożądawczych.
Istnieje zatem potrzeba usprawnienia
cielesnych organów, w tym szczególnie narządów ruchu, aby
umożliwić w miarę możności sprawność czynności konkretnej
ludzkiej osoby. Szereg bowiem czynności jest uzależnionych
od ludzkiej woli i ludzkich decyzji. Czynności czysto wegetatywne
dokonują się w człowieku automatycznie i nie podlegają ludzkiemu
chceniu, niezależnie bowiem od konkretnego chcenia dokonują
się w człowieku czynności oddychania, trawienia, wzrostu itp.
Natomiast czynności ruchowe, związane z przestrzennym przemieszczaniem
się organizmu żywego (zwierzęcego, a takim jest niewątpliwie
i ludzki organizm) zależą od ludzkiej woli i ludzkich decyzji.
Stąd też spontanicznie człowiek (zwłaszcza młody!) poddaje
się określonym ćwiczeniom sportowym tego rzędu, co bieganie,
chodzenie, odpowiednie ruchy ciała - aby uzyskać lepsze samopoczucie
organiczne i w konsekwencji zdrowie swego ciała. Codzienne
doświadczenie życiowe przekonuje człowieka o konieczności
ruchu i usprawnienia swego organizmu.
Owo spontaniczne przekonanie,
potwierdzane doświadczeniem, powinno w życiu człowieka dorosłego
przybrać formy zreflektowanego systemu uprawiania gimnastyki
lub sportu. Chodzi bowiem o to, by poczuć się odpowiedzialnym
za swoje zdrowie, za swą organiczną sprawność, która ma wpływ
na istotnie ludzkie, osobowe czynności poznawcze, akty decyzyjne,
akty twórcze. Zdrowie i sprawność organizmu posiada bowiem
istotny wpływ na osobowe życie człowieka. Zresztą pracujący
twórczo odczuwają potrzebę swoistych sprawności cielesno-organicznych,
aby lepiej i bardziej wydajnie (twórczo) pracować. Niestety
także bardzo często ową potrzebę zdrowego samopoczucia realizuje
się za pomocą szybko działających, dorywczych środków dopingujących
ludzką psychikę i dających pozór dobrego i sprawnego samopoczucia.
Procesy tworzenia w każdej dziedzinie kultury wymagają odpowiedniej
harmonii sił psychicznych i sił organicznych człowieka, trudno
bowiem bez nadzwyczajnego wysiłku być stale gotowym do pracy
twórczej przy osłabieniu organizmu. A osłabienie organizmu
zawsze następuje przy zaniedbaniu ćwiczeń usprawniających
siły motoryczne i mięśnie ruchowe ludzkiego ciała. Konieczne
jest codzienne ćwiczenie, by zachować sprawność naszego organizmu,
a przez to utrzymać zdrowie i wypływające zeń dobre samopoczucie,
by można po ludzku, racjonalnie pracować i aktualizować swe
osobowe potencjalności poznawcze, decyzyjne i twórcze.
Ćwiczenie sportowo-gimnastyczne
jest wprowadzaniem racjonalności do życia organiczno-motorycznego.
Trzeba wprowadzać ludzki porządek rozumu w to wszystko, co
od człowieka świadomie i dobrowolnie pochodzi, a więc w samo
działanie poznawcze, by unikać błędów i fałszu w poznaniu;
w ludzki głos, który również trzeba usprawniać i to nie tylko
w występach teatralnych, ale także w życiu codziennym; w ludzkie
ruchy, by były one sprawne w ich wykonywaniu i usprawnione
w sposobie ich wykonywania. Formy usprawnień są bardzo różne
i dla różnych ludzkich organizmów mogą być odmienne. Jest
to zależne zarówno od celów i przeznaczenia naszych działań
jak i od stanu samego organizmu człowieka. Jednak sam proces
usprawniania jest dla każdego człowieka konieczny, aby zachować
harmonię swego człowieczeństwa.
Usprawnienie sił motorycznych
(przez gimnastykę i sport) jest konieczne dla zachowania zdrowia
w społeczeństwie, zwłaszcza w dobie obecnej, gdy wiele wysiłków
fizycznych ludzkiego organizmu zastąpiły już różne "maszyny".
Stąd program usprawnień przez gimnastykę i sport od dłuższego
czasu był realizowany w szkołach różnych szczebli, aby umożliwić
rozwijającemu się organizmowi człowieka możliwie wszechstronny
rozwój i tężyznę fizyczną dla dobrego samopoczucia psychicznego
i wyzwolenia pracy duchowej w porządku intelektualnym, moralnym
i twórczym.
W związku z koniecznością zachowania
w społeczeństwie polskim koniecznego zdrowia jest niezrozumiałe,
wręcz oburzające zniesienie w Polskim Radio, w programie I,
porannej gimnastyki, która nawet dla starszych ludzi jest
czymś nieodzownym. Audycje te były dobrze przygotowane i ogromnie
pomocne ludziom dla zachowania zdrowia; nie wiadomo, w czyim
interesie zniesiono ten program i zastąpiono muzyką i reklamami.
A przecież chodzi o zdrowie naszego narodu, które można poprawiać
wprowadzaniem racjonalnej gimnastyki. I nie wystarczy tylko
poszerzyć wiadomości o rekordach sportowych i różnych rozgrywkach,
gdyż to nie dotyczy zdrowia - przynajmniej bezpośrednio -
natomiast prowadzenie gimnastyki przez wytrawnych specjalistów
jest czymś koniecznym dla każdego człowieka.
Niestety, można zauważyć w obecnych
programach szkolnych, łącznie z uniwersyteckimi niedocenianie
normalnej gimnastyki, która usprawnia ludzki organizm do normalnego
życia i pracy w warunkach ludzkich.
Położenie nacisku na uzyskiwanie rekordów niewiele przyczynia
się dla zdrowia całego społeczeństwa, natomiast gimnastyka
i normalne, niewyczynowe uprawianie sportu w różnych dziedzinach,
w tym szczególnie pływania i sportów wodnych, podnosi zdrowotność
społeczeństwa.
Konieczne jest zatem usprawnianie
ludzkiego organizmu: a) dla zachowania zdrowia; b) dla dobrego
samopoczucia organiczno-psychicznego; c) dla lepszej pracy
ludzkiej na różnych polach działalności; d) dla lepszej obronności
kraju; naród niedołęgów nie jest zdolny do samoobrony); e)
dla lepszego "odegrania siebie" jako człowieka. Każdy bowiem
z nas poprzez swe akty decyzyjne staje się coraz bardziej
"sobą". Każdy z nas ludzi, w ciągu swojego życia musi "odegrać
swą ludzką rolę", według odwiecznego przeznaczenia. Odegranie
swej ludzkiej roli (a nie tylko "zgrywanie się" przez nieodpowiedzialność
życia) jest naszym zadaniem i celem. Jest to w dużej mierze
możliwe poprzez usprawnienie naszych sił dynamicznych zarówno
duchowych, psychicznych, jak i sił fizycznych, by nie tylko
zachować sprawność fizyczną, ale poprzez tę sprawność lepiej
spełnić swe ludzkie posłannictwo.
o. MieczysŁaw Albert KrĄpiec OP
|