|

"Nie ma też krajobrazów, ujrzanych ze szczytu
góry, jeśli nie było wędrowca, który się wspiął na szczyt,
gdyż ów krajobraz jest nie tyle widokiem, ile poczuciem zwycięstwa....
Ten krajobraz z niego się narodził i radość w nim obecna jest
równa radości dziecka, które układając kamyczki buduje sobie
miasto, zachwyca się nim i napełnia je sobą. Ale czy dałoby
dziecku szczęście patrzenie na kamyki już ułożone - można
je oglądać, ale nie ma w nich własnego wysiłku".
(Antoine Saint-Exupéry)
Ma niewiele, bo ledwo sześć lat. Zdawać by
się mogło, że taka mała dziewczynka nie wie jeszcze, jaki
jest smak zwycięstwa i to trudnego zwycięstwa, bo nad samą
sobą. Ona jednak wie i może dlatego jej oczy błyszczą jak
dwa z dnia na dzień bardziej żywe ogniki, a z buzi nie znika
uśmiech, który ma w sobie coś ze szczęścia, zachwytu i pasji
życia jednocześnie.
W czym ta Mała zwycięża? W walce z własnym
lękiem, który zjawia się wtedy, gdy przychodzi to, co nieznane
i trudne. Gdy po raz pierwszy próbowała stanąć na deskorolce
i poruszać się na niej, była skupiona w sobie, jakby cała
stała się ową próbą jazdy na desce. Kiedy już nauczyła się
utrzymywać równowagę i opanowała sztukę odpychania się, zaczęła
pokonywać samodzielnie pierwsze metry drogi. I wtedy wyraz
owego skupienia zamienił się nagle w radość i pasję życia,
jaką w sobie nosi. Innym razem zmagała się z koleżanką w zawodach
skakania przez linkę. Jest mniejsza, młodsza, ale bardziej
wytrwała. Nie zraziła się początkowymi przegranymi. Co dnia,
gdy wychodziła na plac zabaw, odnajdywała tamtą dziewczynkę
i prosiła: "Poskacz ze mną". I skakała godząc się przez kilka
dni z porażką, ale wygrywając któregoś kolejnego dnia. I znowu
rozpromienił ją uśmiech radości i pasji życia.
Wiele dzieci lęka się pokonywania przeszkód
i podejmowania zadań, których się boją. Niektórzy nigdy z
tego nie wyrastają. Potrafią świetnie robić to, w czym czują
się pewni, ale nie podejmą tego, co nieznane i ich zdaniem
nazbyt trudne. Człowiek nie oszuka sam siebie i choć nawet
nie nazwie tego słowami, w głębi duszy czuje, że nie potrafi,
że pozbawia się czegoś, co nadaje życiu smak, co sprawia,
że życie jest nie wegetacją (mniej lub bardziej wygodną),
ale przygodą i to przygodą zapierającą dech w piersiach, taką,
którą chce się przeżyć w pełni i świadomie od początku do
końca.
Co pomaga w tym, żeby dziecko uczyło się przekraczania
własnych ograniczeń i lęków? Co pomaga wzrastać w wytrwałości?
Stawianie dziecka w sytuacjach, które wymagają pokonywania
siebie, podjęcia trudu i tego, co rodzi wytrwałość. Jednym
z takich sposobów jest zapewne sport. Ćwiczenie ciała nigdy
nie jest tylko ćwiczeniem ciała. Zawsze jest ćwiczeniem umysłu,
charakteru, woli i serca. Powiedzenie: "W zdrowym ciele, zdrowy
duch" nie kłamie. Ciało, aby było zdrowe i mogło rosnąć domaga
się ćwiczeń, wysiłku, ruchu, przekraczania poczucia zmęczenia
i walki z lenistwem.
Tylko ci rodzice i nauczyciele, którzy są przy
dzieciach wtedy, gdy podejmują one jakiś fizyczny wysiłek,
treningi, biorą udział w zawodach i odnoszą w nich najmniejsze
choćby sukcesy, mogą ujrzeć, jakim szczęściem promienieje
wtedy twarz dziecka.
Można też wychowywać swoje dziecko na biernego
kibica, który przed ekranem telewizora pasjonować się będzie
różnymi dyscyplinami sportowymi, ale czy kibic zna uczucie
szczęścia, jakie nosi w sobie sportowiec? "Czy dałoby dziecku
szczęście patrzenie na kamyki już ułożone - można je oglądać,
ale nie ma w nich własnego wysiłku".
s. M. Urszula KŁusek SAC
|