"Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób".
(Lew Tołstoj, Anna Karenina)

Nasz kraj od kilkunastu lat podlega przemianom, usiłując dorównać światowym standardom rozwoju technologicznego i gospodarczego, czerpiąc przy tym ze wzorców społecznych i kulturowych Zachodu.

Zaawansowane technologie ostatnich trzydziestu lat umożliwiły globalną komunikację i natychmiastowe korzystanie z zasobów wartościowych informacji, ale jednocześnie stworzyły łatwy dostęp do niezwykle silnie oddziałujących obrazów, przedstawiających m. in. pornografię oraz sceny przemocy i rozlewu krwi. Technologia wespół z reklamą pobudza przesadnie materialistyczne postawy i powoduje rewolucję w oczekiwaniach. Znajduje to niekorzystne reperkusje w życiu rodzinnym, które jest fundamentem życia społecznego. Technika zwiększa możliwości dotarcia do innych, w tym także członków naszych rodzin, oraz łączy ludzi na całym świecie. Jednocześnie odciąga od głębszych i istotnych kontaktów z członkami własnej rodziny.

Świat przechodzi od infrastruktury przemysłowej do informatycznej. Zmiany w infrastrukturze społecznej najdotkliwiej odbijają się na życiu rodzinnym. Socjologowie John Robinson i Geoffrey Godbey w książce Time for Life podają, że przeciętny Amerykanin spędza 15 z 40 wolnych godzin tygodniowo na oglądaniu telewizji[1].
W Stanach Zjednoczonych w latach pięćdziesiątych przeciętne dziecko niemal nie oglądało telewizji. Nawet jeśli miało ku temu okazję, to widziało w niej stabilne rodziny z obydwojgiem rodziców, w których na ogół okazywano sobie szacunek. Aktualnie dzieci spędzają przeciętnie siedem godzin dziennie przed telewizorem. Przed ukończeniem szkoły podstawowej widzą ponad osiem tysięcy morderstw i sto tysięcy aktów przemocy. Natomiast w tym samym okresie spędzają przeciętnie pięć minut z ojcem i dwadzieścia z matką, przy czym czas ten upływa przeważnie na jedzeniu lub oglądaniu telewizji[2].

Dzieci mają coraz łatwiejszy dostęp do filmów i piosenek przedstawiających pornografię, seks i przemoc.
W ciągu ostatnich trzydziestu lat warunki, w jakich przychodzi żyć rodzinom, ogromnie się pogorszyły. Badania w USA pokazują, iż:
- wskaźnik urodzin dzieci pozamałżeńskich wzrósł o ponad 400%[3],
- odsetek samotnych matek i ojców wzrósł ponad trzykrotnie[4],
- wskaźnik rozwodów wzrósł ponad dwukrotnie[5],
- liczba samobójstw nastolatków - o niemal 300%[6],
- głównym problemem zdrowotnym amerykańskich kobiet jest przemoc domowa, każdego roku 4 miliony kobiet są bite przez partnera[7],
- jedna czwarta młodzieży w wieku dojrzewania nabawia się choroby przenoszonej drogą płciową przed ukończeniem szkoły średniej[8].

W porównaniu z 1940 rokiem główne problemy dyscyplinarne w szkołach publicznych zmieniły się z żucia gumy, hałasowania, biegania po korytarzach, śmiecenia, niewłaściwego ubioru, zabierania głosu poza kolejnością na - w 1990 roku - używanie narkotyków, alkoholu, ciąże nastolatek, samobójstwa, gwałty, rabunki, napaści.

Przy tym wszystkim odsetek rodzin, w których jedno z rodziców pozostaje w domu z dziećmi spadł z 66,7% do 16,9%[10].

Zmiany w metastrukturach powodują zaburzenia we wszystkich dziedzinach. Globalizacja technologii i rynków zagraża istnieniu nie tylko firm, lecz również obecnych rządów, szpitali, systemów opieki zdrowotnej i szkolnictwa.

Na każdą instytucję - także rodzinę - oddziałują dziś czynniki o nieznanej dotychczas sile.

W 1992 roku Departament Zapobiegania Przestępczości Nieletnich podsumował setki badań w dziedzinie zmian środowiskowych na przestrzeni lat, stwierdzając, że "czynniki gospodarcze, normy kulturowe oraz legislacja federalna w dwóch ostatnich dekadach przyczyniły się do stworzenia środowiska, które w mniejszym niż kiedyś stopniu wspiera silne, trwałe rodziny, a w okresie, kiedy nastąpiły te zmiany ekonomiczne, zniszczeniu uległ jednocześnie system wsparcia wewnątrz szeroko pojętej rodziny"[11].

Wszystko to dokonuje się powoli i stopniowo, tak że wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, co się dzieje. Dawniej funkcjonowanie rodziny było wspierane przez prawo. Media kreowały obraz normalnej rodziny, a społeczeństwo szanowało ją i podtrzymywało jej trwałość. Rodzina z kolei podtrzymywała trwałość społeczeństwa. Jednak obecnie te zabezpieczenia rodziny z zewnątrz są niszczone przez kulturę, ekonomię i prawo, a technika przyspiesza proces niszczenia.

Czynniki kulturowe mają tak dużą moc oddziaływania, że zmieniają podstawy naszego poczucia moralności, rozeznania, co jest właściwe. Dochodzi do tego, że wartości ważne dla naszego otoczenia uznajemy za uniwersalne zasady. Tracimy swoją orientację moralną.

Jednak istnieją prawa naturalne i zasady, które zawsze pozostają niezmienne. Zasady te ostatecznie rządzą wszelkim postępowaniem i przesądzają o jego konsekwencjach.

Naruszenie podstawowych zasad niszczy zaufanie. Odnosi się to do stosunków między ludźmi, organizacjami, społeczeństwem a rządem oraz pomiędzy narodami. Ostatecznie i tak wszystkim kieruje prawo moralne i poczucie moralności - wewnętrzne przekonanie, zespół ponadczasowych, oczywistych i uniwersalnych zasad. Jednak nasza głęboka wewnętrzna świadomość moralna może ulec zmianie, podporządkować się, a nawet zostać przesłonięta przez zwyczaje otoczenia lub powtarzające się postępowanie wbrew własnemu sumieniu.
Gdy coraz wyraźniej zaznacza się różnica między zasadami naturalnymi a wartościami społecznymi, w obliczu obserwowanych zmian strukturalnych, gdy rodziny nie potrafią właściwie reagować na współczesne wyzwania, konieczne staje się stworzenie nowego modelu funkcjonowania rodziny. To struktura małżeństwa i rodziny daje stabilność społeczeństwu. Znany terapeuta rodzinny i małżeński, William Doherty, zauważył: "W dzisiejszym świecie siły działające na rodziny są po prostu zbyt wielkie. W końcu musimy podjąć decyzję czy będziemy sterować, czy damy się unosić rzece. Jednak, aby udało nam się sterować w zamierzonym kierunku, musimy świadomie kultywować rytuały rodzinne"[12].

Stephen R. Covey, amerykański wykładowca i terapeuta, w sytuacji, gdy stwierdził, że życie rodzinne w jego kraju nie jest już proste, społeczeństwo nie wspiera rodzin tak, jak kiedyś, a życie stało się szybsze, bardziej stechnicyzowane, podjął się opracowania odkrytych przez siebie zasad, których stosowanie daje szansę na stworzenie szczęśliwej, kochającej się rodziny[13]. Potwierdził, iż istnieją pewne fundamentalne zasady, które rządzą wszelkimi oddziaływaniami międzyludzkimi, mówiąc: "Jeśli zaś chcemy, by nasze życie rodzinne miało odpowiednią jakość, musimy postępować zgodnie z tymi zasadami czy inaczej prawami naturalnymi"[14]. Był przekonany, że człowiek na ogół zna intuicyjnie te zasady, a dążenie do ich zrozumienia pozwala mu lepiej pojąć swoją prawdziwą naturę, poznać oraz rozwinąć własne możliwości. Podejście od wewnątrz jest dziś tak istotne, ponieważ czasy diametralnie się zmieniły i trudno "z zewnątrz" w społeczeństwie znaleźć wzorce i przykłady właściwego postępowania, a kult udanego małżeństwa i szczęśliwej rodziny zanika.

Kierowany głębokim przekonaniem, że jesteśmy w stanie sami kierować własnym życiem, sformułował siedem zasad, których przyswojenie, a raczej odnalezienie w sobie owych uniwersalnych praw i podporządkowanie im życia rodzinnego, pozwoli podejmować najodpowiedniejsze decyzje, najbardziej skuteczne działania dla rozwinięcia zdolności optymalizacji własnej sytuacji, szczególnie w życiu rodzinnym.
Owych siedem zasad nazwał nawykami. Oto one:

1. Bądź proaktywny. Jest to inaczej działanie na podstawie zasad i przekonań połączonych z umiejętnością powstrzymywania się od impulsywnych reakcji pod wpływem uczuć lub okoliczności. Umiejętność ta wykształca się dzięki rozwijaniu i używaniu czterech darów, takich jak: samoświadomość, sumienie, wyobraźnia i wolna wola.
2. Zaczynaj z wizją końca. Oznacza to wypracowanie wspólnych poglądów wszystkich członków rodziny na temat tego, co jest najważniejsze, jaką rodziną chcą być i na jakich zasadach opierać życie rodzinne.
3. Stawiaj na pierwszym miejscu to, co najważniejsze. Autor wskazuje tutaj na ponadczasową i priorytetową rolę rodziny, która jako jedyna dostarcza głębokiej i trwałej satysfakcji, jaką dają dobre stosunki rodzinne.
4. Myśl w kategoriach "wygrana - wygrana". Jest to podstawowy model szukania obopólnej korzyści.
5. Najpierw staraj się zrozumieć, a potem być zrozumiany. Jest to metoda wiodąca ku głębokim kontaktom opartym na współzależności. Nawyk ten polega na umiejętności wyjścia poza własne doświadczenia życiowe i prawdziwego wcielenia się w skórę innej osoby.
6. Synergia. Jest tworzeniem trzeciego wyjścia z sytuacji. Wybieramy nie "mój" czy "twój" sposób, lecz wznosimy się ponad ten konflikt, znajdując znacznie lepsze rozwiązanie.
7. Odnowa. Obejmuje odnowę sił fizycznych, emocjonalno-społeczną, duchową i umysłową.

Do powyższych zasad Covey dodaje zasadę bezwarunkowej miłości. Twierdzi, iż tylko wówczas, gdy żyjemy zgodnie z podstawowymi zasadami miłości, czyli kochamy bezwarunkowo, z powodu wewnętrznej wartości, jaką każdy człowiek posiada, zachęcamy go do podporządkowania się podstawowym prawom życia, takim jak: uczciwość, prawość, szacunek, odpowiedzialność i zaufanie. Zwłaszcza w rodzinie wobec dzieci jesteśmy pierwszym źródłem poczucia bezpieczeństwa fizycznego i emocjonalnego lub ich braku. Doświadczenie bezwarunkowej miłości wywiera głęboki wpływ na poczucie własnej wartości dziecka i zadecyduje o tym, czy zechce przyjąć to, czego uczy je rodzina.

Natomiast my zyskujemy niezwykłą moc, kochając jednocześnie na pięć sposobów:
1. Słuchając z empatią.
2. Dzieląc się szczerze swoimi najgłębszymi spostrzeżeniami, uczuciami, przekonaniami i wiedzą.
3. Akceptując osobę, na co składa się głęboka wiara w nią, uznanie i wspieranie.
4. Modląc się z nią i za nią z głębi duszy.
5. Poświęcając się dla niej.

Największym zaś błędem jest próbować nauczać, gdy więź z daną osobą jest zbyt krucha, by wytrzymać takie działanie.

Covey twierdzi kategorycznie, że nie zbuduje się kultury rodzinnej ze wspólną wizją i systemem wartości, jeśli wcześniej nie stworzy się struktur i wzorców zachowania opartych na uniwersalnych zasadach. Bez tego autorytet moralny rodziny będzie uznawany tylko sporadycznie, natomiast nie będzie on na stałe wbudowany w kulturę rodzinną. Obyczaje i normy obecne w danej kulturze wzmacniają te zasady.

W przypadku ich zachwiania, pozostaje rodzinie mądre budowanie własnych struktur w oparciu o uniwersalne zasady. Taką też propozycję daje Covey, przedstawiciel amerykańskiej kultury, która głęboko doświadczyła destrukcyjnego wpływu technokratyzacji tamtejszego społeczeństwa.

Obserwując przemiany zachodzące w naszym kraju, powinniśmy być czujni na zagrożenia naszej kultury i społeczeństwa, w szczególności rodziny, i otwarci na sprawdzone już sposoby przeciwdziałania im poprzez pracę nad tworzeniem prawidłowych struktur rodziny, która niezmiennie pozostaje podwaliną każdej społeczności, tak jak niezmienne są prawa nią rządzące. Odkrywanie tych praw i mądre ich stosowanie jest szansą na ochronę rodziny i zdrowie, szeroko rozumiane, każdego z nas.

Maria Dubiel

Maria Dubiel - doktorantka na Uniwersytecie Marii Curie-SkŁodowskiej w Lublinie

Bibliografia:

1. J. Robinson, G. Godbey, Time for Life, Pennsylvania State University Press, wg recenzji w tygodniku "Newsweek", 12 maja 1997.
2. R. G. De Moss, Learn to Discern, Zondervan Publishing House, Grand Rapids, 1992.
3. Monthly Vital Statistics Report, U. S. Departament of Health and Human Services, National Center for Health Statistics t. 44, nr 11, 24 czerwca 1996.
4. Dane U. S. Bureau of the Census, opublikowane w Statistical Abstracts of the U. S., październik 1996, s. 99.
5. U. S. Bureau of the Census, Current
Population Reports, National Center
of Health Statistics Advance Data from Vital and Health Statistics, nr 194, 1996, s. 23-180.
6. National Center for Health Statistics, Mortality Statistic Branch: Vital Statistics of the U. S..
7. F. Byon Nasher, S. E. Mehrtens, What's Really Going On?, Corporantes, Chicago, 1993.
8. U. S. Bureau of the Census, Current Population Reports, National Center for Health Statistics, Advance Data from Vital and Health Statistics, nr 194, 1996.
9. Congressional Guarterly, dane cytowane w: W. Berrnett, Index of Leading Cultural Indicators, Simon and Schuster, New York 1994.
10. Dane U. S. Bureau of the Census opublikowane w Statistical Abstracts of the U. S., październik 1996.
11. Ministerstwo Sprawiedliwości w USA, Strenghtening America's Families, Promising Paranting and Family Strategies for Deliguency Prevention, Office of Justice Programs, 1992.
12. W. Doherty, The Intentional Family, How to Build Family Fies in Our Modern World, Addison-Wesley, New York 1997.
13. S. R. Covey, Siedem nawyków szczęśliwej rodziny, Rebis, Poznań 2003.
14. Tamże, s. 36.