Dwadzieścia pięć lat temu, w nocy z 12 na 13 grudnia 19981 roku wprowadzono w Polsce stan wojenny. Stłumiono w ten sposób niepodległościowe dążenia społeczeństwa skupionego wokół idei Solidarności.

W wyniku wojennych represji, od ran postrzałowych lub na skutek pobicia zginęło kilkadziesiąt osób. Liczba innych ofiar, np. tych, którym nie udzielono w porę pomocy medycznej (chociażby z powodu braku łączności telefonicznej) jest trudna do ustalenia. Tysiące działaczy opozycyjnych zostało osadzonych w ośrodkach internowania i w więzieniach. Dzieci osób aresztowanych (tzw. "dzieci stanu wojennego") często były prześladowane i poniżane przez dorosłych i rówieśników w szkołach lub - w przypadku uwięzienia obojga rodziców - w Domach Dziecka, jako dzieci kryminalistów. Masowo dochodziło do łamania podstawowych praw człowieka i obywatela. Niemożliwe było swobodne poruszanie się po kraju. Zawieszono łączność telefoniczną i teleksową, a po jej uruchomieniu rozmowy, podobnie jak korespondencja, podlegały kontroli cenzury. Stan zagrożenia potęgowały wszechobecne kolumny wojskowych wozów pancernych, patrole milicji i ZOMO.

Powszechną praktyką było wymuszanie, zwłaszcza na osobach zajmujących stanowiska kierownicze, podpisywania tzw. "lojalek" - poświadczeń lojalności wobec Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego i akceptacji jej poczynań.

Już w pierwszych dniach stanu wojennego w całej Polsce reaktywowały się podziemne struktury Solidarności. Poza oficjalnym obiegiem pojawiła się niezależna prasa i wydawnictwa książkowe. Ruszył mały kolportaż. W niektórych miastach uruchomiono konspiracyjne rozgłośnie Radia Solidarność. Inną formą wyrażania dezaprobaty wobec poczynań władzy był masowy udział w licznych, najczęściej brutalnie tłumionych demonstracjach.

W roku 1982 znacznie (trzykrotnie!) wzrosła emigracja na Zachód, głównie polityczna. Wyjechała część polskiej elity: wielu intelektualistów, twórców kultury, naukowców, ludzi będących specjalistami w danej dziedzinie.
Stan wojenny był kresem wielkich nadziei, radości, wewnętrznej i zewnętrznej swobody, końcem pewnego etapu w naszej historii, choć równocześnie rozpoczynał inny, równie piękny i wzniosły rozdział: poczucie wewnętrznej wolności, mimo panoszącego się dookoła terroru, bliskość między ludźmi, których łączyły wspólne cele, wartości, ideały, wspólne marzenia i wspólny opór wobec szerzącego się zniewolenia i przemocy.

Do dziś, mimo przemian ustrojowych, inicjatorzy stanu wojennego oraz wykonawcy jego represji nie zostali sprawiedliwie osądzeni. Ich ciągnące się latami procesy urągają poczuciu sprawiedliwości społecznej, a współcześni dają przykład bezkarności i arogancji ówczesnej władzy.
Ofiary natomiast nie doczekały się godziwego, choćby moralnego zadośćuczynienia.

Paweł M. Nawrocki