Chciałem z wami żyć, cierpieć, gotów byłem płakać
i wiem, że nikt szlachetny nie byłby mi obcy!
Lecz zgodzono się w Sejmie, że ma prawo matka,
jeśli mnie nie pokocha... wcale nie urodzić.

I nie zostawię wtedy żadnego dziedzica
i nie otrzymam nawet... własnego imienia!
Nim się pojawię - zniknę bólu błyskawicą
i nikt nie będzie wiedział o moim istnieniu.

Wy, co mnie nie poznajecie, uwierzyć zechcecie,
że oddałbym Ojczyźnie swoje lata młode?
I walczyłbym, by okręt - w trzecim tysiącleciu -
bezpiecznie płynął po wzburzonych wodach...

Kiedyś, może - o schyłku wieku rozmyślając -
naszej biednej Ojczyźnie ktoś tę winę wytknie,
że tak łatwo los dziecka rzuciła na szalę,
jakby... chleba nie mogło wystarczyć dla wszystkich...

Nie zbiorą się nad moim zagrożonym sercem
ci, co chcieliby bronić mojego istnienia.
Okryte tajemnicą będą: czas i miejsce...
Bez płomienia... dopełni się... całopalenie!

Nieprzyjaciele moi złapią za puchary
i zapiją... mój pogrzeb czy swoje sumienia?
Panie Boże! Dlaczego mnie do nich posłałeś?
Oni nie chcieli dziecka... mało mają chleba...

Dziś zaklinam: niech żywi zrozumieją żywych
i strzegą życia zawsze, gdy jest zagrożone,
a kiedy trzeba - mocą sprawiedliwych -
przed okrucieństwem CUDU ŻYCIA bronią.

Mnie, podobno, ochronić mógł pancerz modlitwy,
ale... nikt mnie nie wybrał... nie objął litanią...
a przecież jestem zdrowy... i ładny... i silny...
i wolę życia mam od Boga daną.

Kto drugi tak, bez cienia protestu, odejdzie
od osoby, na którą liczył, której ufał...
którą chciał nazwać MAMĄ, kiedy - po raz pierwszy -
niesforny mały język... sercu jest posłuszny...

Jednak zostanie po mnie ta siła fatalna,
co GINĄCEMU... na nic... wam - serca oplącze!
... niepodwładna ustawie... przemieniać was - twardych -
będzie, aż wyrzekniecie się... ducha przemocy!

Maria Mojzesowicz; Warszawa, wrzesień 1996

* Osiągnięty w 1993 roku stan prawny był wynikiem wielkiej politycznej batalii o fundamentalną wartość: ochronę życia człowieka. Jednak 30 sierpnia 1996 roku w lewicowym parlamencie przegłosowano nowelizację tej ustawy, "zezwalającą" zabijać poczęte dzieci do 12. tygodnia życia. W związku z tym 22 października 1996 roku w Warszawie odbył się "Wielki Marsz dla Życia". Przywołany wiersz pochodzi właśnie z tego czasu.

W następnym roku, 28 maja 1997, Trybunał Konstytucyjny uznał tę nowelizację za sprzeczną z Konstytucją i przywrócił działanie ustawy z 7 stycznia 1993 roku.