|

O
egzaminach zewnętrznych z Józefem Rostworowskim, Małopolskim
Kuratorem Oświaty, rozmawia Jolanta Tęcza-Ćwierz.
Założeniem
reformy edukacji było m. in. wprowadzenie egzaminów zewnętrznych.
Jak Pan Kurator z perspektywy czasu ocenia trafność tego typu
diagnostyki edukacyjnej? Jednym z osiągnięć reformy
szkolnictwa jest diagnostyka edukacyjna, która wyraża się
egzaminami zewnętrznymi. To, co szkoła uzyskała, co szkole
udało się wypracować w kontakcie z uczniem, ocenia ktoś z
zewnątrz, a nie sama szkoła. Ten "owoc" pracy oceniany jest
więc obiektywnie przez czynnik zewnętrzny.
Egzaminy zewnętrzne dały wielką
szansę porównywania osiągnięć uczniów między kolejnymi rocznikami
szóstoklasistów, gimnazjalistów czy maturzystów. Potrafimy
rozstrzygnąć, czy kolejne roczniki absolwentów mają taki sam
poziom umiejętności badanych na sprawdzianie czy egzaminie.
Porównanie takie jest potrzebne, aby wiedzieć, na co w kształceniu
zwracać uwagę, jak zmieniać styl pracy, na jakie treści kształcenia
kłaść szczególny nacisk.
Jeśli zaletą oceniania zewnętrznego jest
niewątpliwy obiektywizm, to jednak wielu uczących dostrzega
również wady. Mam na myśli ukierunkowanie nauczania pod wymagania
egzaminacyjne i kształcenie sprawności rozwiązywania testów
kosztem czasu na kształcenie innych sprawności i wychowania.
Czy takie sygnały docierają do Pana Kuratora?
Są to sygnały bardzo ważne, potrzebne i uzasadnione. System
oceniania zewnętrznego jest nowy, świeży i w związku z tym
nadal wymaga poprawek, korekty, doskonalenia. Dzięki życzliwym,
merytorycznym głosom może być coraz lepszy. W wielu krajach
europejskich, np. w Anglii, od wielu lat funkcjonuje system
oceniania zewnętrznego, badający osiągnięcia uczniów i stale
jest doskonalony.
Rzeczywistość szkolna nieustannie się zmienia, rozwija, dlatego
także system oceniania musi być elastyczny. Choć w Polsce
funkcjonuje już od pięciu lat, myślę, że wciąż można w nim
wiele zmienić.
Czy wyniki egzaminów zewnętrznych mogą
być podstawą oceny pracy szkoły?
Na pewno tak. Wyniki te jednak nie pokazują całego i pełnego
obrazu pracy szkoły, zaangażowania dyrekcji szkoły i nauczycieli
w działalność wychowawczą i opiekuńczą. Wyniki egzaminów zewnętrznych
nie dają odpowiedzi na ważne pytanie, ile uczeń w szkole uzyskał,
skorzystał, w jakim stopniu rozwinął swoje talenty, z którymi
przyszedł do szkoły. Stale uczymy się odczytywania wyników,
analizowania ich i wyciągania wniosków i, co ważne, wnioski
powinny dotyczyć ucznia, jego drogi na różnych poziomach edukacyjnych.
Osobiście na wyniki patrzę z radością. Małopolska jest w
czołówce i to dla mnie ogromna satysfakcja. Musimy jednak
pamiętać o tym, że wyniki te są uśrednione. To oznacza, że
nie wszystkie szkoły z naszego województwa są na najwyższym
poziomie, są i takie, które osiągnęły gorsze wyniki. Ta sytuacja
skłania nas do analizy, do wyciągania wniosków. Upatruję tu
pole do działania dla kuratora, jego służb oraz dla dyrektora
szkoły i nadzoru pedagogicznego. Trzeba jednakże uważać, by
nie formułować daleko idących ocen i wniosków na podstawie
wyników przedstawionych przez komisję egzaminacyjną. Wyniki
mówią jedynie o poziomie - w określonym czasie - na jakim
znaleźli się uczniowie w konkretnej szkole z matematyki czy
z języka polskiego. To nie jest odpowiedź na pytanie, jak
pracuje szkoła. Niestety, spotkałem się z sytuacją, kiedy
wyciągano nawet dyscyplinarne konsekwencje w stosunku do szkół,
które uplasowały się niżej pod względem wyników egzaminów.
Jest to niebezpieczne i niewskazane, i może być bardzo niesprawiedliwe.
Mocno dyskutowana jest sprawa obligatoryjnej
matematyki na maturze. Jakie argumenty, zdaniem Pana Kuratora,
przemawiają za powrotem matematyki na egzaminie dojrzałości?
Osobiście jestem zwolennikiem przywrócenia egzaminu z matematyki
na maturze. Sam należę do tego rocznika, który matematykę
musiał zdawać. Jest to poważne zadanie i wyzwanie dla szkół
i oświaty, by matematyka znalazła się na maturze jak najszybciej.
Oczywiście mogą być tutaj różne stopnie zaawansowania dla
zdających. Matematyka jest przedmiotem ważnym. Jej dobra znajomość
bardzo ułatwia życie, uczy logicznego myślenia, wnioskowania,
właściwego odczytywania sytuacji i zdarzeń.
Ministerstwo Edukacji Narodowej przewiduje przywrócenie egzaminu
z matematyki na maturze. Daty wprowadzenia tego przedmiotu
zmieniają się. Początkowo miał to być rok 2009, teraz mówi
się o 2010. Chodzi tu o zasadę równych szans, aby uczeń, który
rozpoczyna edukację w gimnazjum, miał świadomość, że po ukończeniu
szkoły ponadgimnazjalnej, na egzaminie maturalnym, matematyka
będzie obowiązkowa. Nie powinno się nikogo zaskakiwać. Jest
to ważne nie tylko dla uczniów, ale także dla nauczycieli
matematyki.
Doświadczenie pierwszych egzaminów zewnętrznych
zrodziło wiele różnych ocen. Czy Pana zdaniem mogą one spowodować
wprowadzenie zmian w tym systemie egzaminowania?
Na podstawie tych doświadczeń formułowane są wnioski wielopłaszczyznowe,
dotyczą one spraw organizacyjnych i merytorycznych (treści).
Centralna Komisja Egzaminacyjna we współpracy z Okręgowymi
Komisjami Egzaminacyjnymi wprowadziła wiele zmian i udogodnień,
dotyczących strony organizacyjnej. Oczywiście, nie wszystko
funkcjonuje już w sposób doskonały.
Ze strony liceów krakowskich padła ciekawa propozycja, aby
utworzyć tzw. centra egzaminacyjne. Zasadą tych centrów byłoby,
że spotykają się w nich uczniowie z różnych szkół przy jednej
wspólnej komisji. Dotyczy to zwłaszcza rzadko zdawanych na
maturze języków obcych, np. przez jednego czy dwóch uczniów
z danej szkoły.
Tego typu inicjatywy formułowane są przez dyrektorów szkół.
Osoby te, jako praktycy wykonujący wszystkie zalecenia Okręgowych
Komisji Egzaminacyjnych i zadania związane z przeprowadzaniem
egzaminów, najlepiej wiedzą, co można poprawić w systemie.
Trzeba współpracować na tej płaszczyźnie i wypracowane ulepszenia
wdrażać w życie.
Dziękuję za rozmowę.
|