|

prof.
dr hab. Ryszard Legutko
- Urodzony
24.12.1949 r. w Krakowie.
- Absolwent filologii
angielskiej i filozofii UJ. W 1991 r. uzyskał stopień doktora
habilitowanego filozofii społecznej, w 1998 r. - tytuł profesora
w dziedzinach filozofii starożytnej i filozofii politycznej,
a w 2003 r. - profesora zwyczajnego.
- Nauczyciel
akademicki Uniwersytetu Jagiellońskiego i Wyższej Szkoły
Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera.
- Działacz
opozycji demokratycznej. W 1992 r. współtworzył, a następnie
został prezesem Ośrodka Myśli Politycznej - niezależnej
organizacji pozarządowej, zajmującej się badaniem ustrojów,
stosunków międzynarodowych oraz klasycznej filozofii politycznej.
- Jest
autorem kilkunastu książek, tłumaczem i komentatorem dzieł
Platona, publicystą i eseistą.
- Wykładał
jako visiting professor na uniwersytetach europejskich i
amerykańskich.
- Od
13 sierpnia 2007 r. minister edukacji narodowej.
Filozof
- ministrem edukacji... Jak Pan się czuje w tej roli?
W "Państwie" Platona głównym argumentem przeciw obywatelskiej
i politycznej obojętności i pasywności jest perspektywa rządów
opanowanych przez ludzi nieodpowiedzialnych i niemoralnych.
Obojętność na sprawy państwowe jest tożsama ze zgodą na taki
stan rzeczy. Bycie politykiem nie jest - według Platona -
żadnym przywilejem i z żadnymi szczególnymi korzyściami wiązać
się nie może. To po prostu obowiązek człowieka żyjącego we
wspólnocie politycznej. Lekceważąc sferę spraw publicznych,
popełniamy grzech zaniechania. Pozwalamy rządzić ludziom przypadkowym
- często złym. Pojmuję rzecz podobnie. Nigdy nie myślałem,
że zostanę politykiem, a już na pewno ministrem. Jednak nie
mogłem odmówić premierowi, który zwrócił się do mnie z propozycją
objęcia kierownictwa resortem edukacji. Lektury, wykłady,
pisanie książek - to mój żywioł. Ale czasami trzeba zrezygnować
z tego, co najbardziej nam odpowiada.
Każdy minister edukacji ma swoją koncepcję oświaty. Pan zapewne
również...
Cele, które chciałbym zrealizować, zawarłbym w pięciu punktach.
Po pierwsze, system oświaty powinien zarówno uczyć, jak i
wychowywać. Profesjonalnie wykładane w szkołach przedmioty
nauczania to jedno, przekazywanie młodym ludziom wzorców zachowania
- to drugie. Obserwowany ostatnio w szkołach wzrost agresji,
łamania regulaminów szkolnych czy wręcz chuligaństwa przekonują
mnie, że z funkcją wychowawczą szkoły nie wszystko jest w
porządku. Nie zamierzam - jak twierdzą niektóre media - wprowadzać
w szkołach żadnych represji ani systemu policyjnego. Zamierzam
natomiast zapewnić bezpieczeństwo wszystkim tym, którzy znajdują
się na terenie placówek oświatowych. Tylko w warunkach spokoju
i psychicznego komfortu można realizować ambitne zamierzenia
edukacyjne. Nauka wymaga skupienia. Poza tym - powiedzmy to
sobie szczerze - jest związana z pewną dozą stresu. To ciężka
praca wymagająca uaktywnienia intelektu i woli. Zwyczajnie
trzeba chcieć się uczyć. Nikogo nie zmuszamy, żeby został
profesorem. Żądamy jednak od wszystkich minimum zaangażowania
i podporządkowania się regułom rządzącym szkolną wspólnotą.
Szkoła ma uczyć - także na użytek życia pozaszkolnego - umiejętności
przyswajania wiedzy, przekazywać wiedzę szczegółową i wychowywać
młodzież na ludzi przyzwoitych i odpowiedzialnych.
Jakie są inne punkty Pańskiej koncepcji
edukacji?
Drugim moim celem jest zachowanie w programach szkolnych równowagi
między wykształceniem matematyczno-przyrodniczym a humanistycznym.
Informatycy powinni chcieć i umieć ze zrozumieniem czytać
wartościowe teksty literackie, a humaniści radzić sobie z
nowoczesnymi technologiami. Kolejne zadanie to wyrównywanie
edukacyjnych szans młodzieży pochodzącej z różnych środowisk:
miejskich i wiejskich, rodzin bardziej i mniej zamożnych.
Na ten cel Polska otrzymała znaczne środki z budżetu Unii
Europejskiej i dysponuje już gotowymi planami ich wykorzystania.
Dotyczy to także uczniów szczególnie uzdolnionych. Wyrównywanie
szans nie oznacza obniżania poziomu nauczania, dlatego uczniowie
szczególnie utalentowani będą wspierani finansowo w zakresie
swoich uzdolnień. Za bardzo ważne - to czwarty element mojej
wizji szkoły - uważam odtworzenie w naszym kraju prawdziwej
elity, prawdziwej inteligencji. Myślę o możliwie szerokiej
grupie osób świetnie wykształconych, cechujących się roztropnością,
wrażliwością obywatelską i wysokim morale. Ludzie ci byliby
przez system edukacji intelektualnie i etycznie przygotowani
do sprawnego zarządzania sferą gospodarczą i polityczną kraju.
Takiego rządzenia - wolnego od korupcji, cwaniactwa i niekompetencji
- brak nam od dziesięcioleci. Ostatnią sprawą, o której trzeba
wspomnieć, to rozrost biurokracji w obrębie systemu oświaty.
Zamierzam dokonać przeglądu stanu i sposobu funkcjonowania
niektórych placówek oświatowych, na przykład tych zajmujących
się metodyką nauczania i szkoleniami nauczycieli. Upatruję
w tej sferze znacznych oszczędności budżetowych.
Czy można spodziewać się odejścia od encyklopedyzmu
na rzecz przybliżania nauczania szkolnego do wymogów rzeczywistości?
Najkrócej odpowiedziałbym, że nie da się zrobić wszystkiego
od razu. W momencie, gdy obejmowałem stanowisko ministra,
prace nad nową podstawą programową były na ukończeniu i nie
było możliwości robienia w tym zakresie jakichś rewolucji.
Jestem zresztą przeciwnikiem wszelkich rewolucji. To nie znaczy,
że sygnały nadchodzące ze środowiska nauczycielskiego zostaną
zlekceważone. Sam pamiętam, jak w szkole podstawowej i średniej
męczono mnie przewodem pokarmowym żaby i tonami węgla, które
wbijano wówczas uczniom do głów. Przypominam jednak, że nauczyciele
dysponują dzisiaj dużym zakresem swobody w doborze podręczników
i sposobie przekazywania wiedzy. Od nich w znacznej mierze
zależy, czy lekcje przeobrażą się w kaskadę szczegółowych
danych, mechanicznie przerzucanych z podręczników do uczniowskich
głów, czy też zamienią się w fascynujące wykłady, podczas
których przekazywane będą jedynie podstawowe dane szczegółowe.
"Wymogi rzeczywistości" to, w moim rozumieniu, osiągnięcie
przez uczniów pewnego poziomu kultury i sprawności umysłowej,
które licealistom pozwolą kształcić się w szkołach wyższych,
wszystkim zaś umożliwią rozumienie świata - choćby czytanie
gazet z pełnym zrozumieniem (na brak tej umiejętności dziennikarze
i socjolodzy często się skarżą).
Zbliża się Dzień Edukacji Narodowej. Co
chciałby Pan przekazać polskim nauczycielom?
Dziękuję wszystkim nauczycielom szkół podstawowych, gimnazjów
i liceów oraz pedagogom i wychowawcom przedszkolnym za ich
ciężką pracę. Często mówi się o stresie, jaki szkoła niesie
uczniom. Nie zapominajmy jednak o stresie drugiej strony -
ludzi, którzy uczniom przekazują wiedzę i wzorce postaw. Zrobię
wszystko, co możliwe, aby ich stres zminimalizować. Nauczanie
i wychowywanie może i powinno przynosić nauczycielom satysfakcję.
Powinno także - nie wolno o tym zapominać ludziom odpowiedzialnym
za finanse państwa i wynagrodzenia w sferze oświaty - zapewniać
im chleb powszedni. Trudno wiele wymagać od źle opłacanego
pracownika. Na tę kwestię zamierzam położyć szczególnie silny
nacisk.
Dziękuję za rozmowę.
Sylwia Palka
|