|

Nauczyciel - jak aktor - codziennie
staje przed swoją publicznością, która ocenia jego występ.
Od tego, w jaki sposób zostaniemy przez uczniów odebrani,
jak ocenią to, co mówimy, oraz nasze zachowania, zależy w
dużej mierze wynik naszych pedagogicznych zabiegów. Zbytnie
podkreślanie własnych umiejętności, bez względu na dziedzinę,
w której działamy, nie zwiększa wiarygodności i atrakcyjności
mówcy. Wielcy retorzy rzadko ujawniali znajomość zasad retorycznych,
częściej zaś umieszczali w swych sławnych mowach zdania mające
świadczyć o ich skromności i świadomości własnych niedostatków.
Człowiek
zazwyczaj chce wywrzeć na innych odpowiednie wrażenie, wykorzystując
do tego celu różne techniki autoprezentacji. Według socjologa
Ervinga Goffmana, głównym przedmiotem każdej interakcji jest
przedstawienie własnej osoby, czyli autoprezentacja, zaś głównym
celem autoprezentacji jest nie tylko chęć przedstawienia się
w pozytywnym świetle, czy zaprezentowanie pozytywnego aspektu
własnej twarzy, ale nakłonienie innych, by postępowali w zaplanowany
przez nas sposób. Można zatem zakładać, że jednym z czynników,
które nadawca bierze pod uwagę w interakcji z innymi, jest
wywarcie jak najkorzystniejszego wrażenia na odbiorcy. Warto
zwrócić uwagę, iż intencja nadawcy, czyli projektowany skutek
perlokucyjny, nie musi pokrywać się z rzeczywistym skutkiem
perlokucyjnym, czyli w tym przypadku z rzeczywistym wrażeniem,
jakie nadawca wywarł na odbiorcy. Psychologowie mianem autoprezentacji
określają proces kontrolowania przez jednostkę sposobu, w
jaki jest postrzegana przez otoczenie. Autoprezentacja określana
jest inaczej jako manipulowanie wywieranym wrażeniem. Manipulacja
ma raczej pejoratywny wydźwięk, jednakże w tym przypadku pozwala
ona na nawiązywanie kontaktów i ułatwia wchodzenie ludziom
w interakcje. Manipulować nie oznacza tutaj kłamać, ale raczej
wybiórczo ujawniać wybrane informacje o sobie i umiejętnie
pomijać inne. Podczas każdej interakcji dysponujemy niemal
nieograniczoną liczba faktów, które możemy odsłonić - a wszystkie
one są absolutnie prawdziwe. Według Goffmana, autoprezentacja
wiąże się z nadinformowaniem o niektórych faktach i niedoinformowaniem
o innych. A zatem manipulowanie polega na ujawnianiu swych
rzeczywistych cech, bowiem świadome i projektowane utrzymywanie
fałszywego samoobrazu wzbudza w nas niepokój i jest komunikacyjnie
nieopłacalne.
W naszych codziennych występach
chodzi przede wszystkim o to, byśmy byli wiarygodni - wtedy
możemy osiągnąć wszystkie inne cele. Na wiarygodność składa
się przeświadczenie słuchaczy o naszej kompetencji oraz ich
wiara w naszą szczerość. Gdy mamy te cechy, trzeba jeszcze
zadbać o to, by inni je widzieli. W trakcie konstruowania
swej tożsamości społecznej mówca (nauczyciel) zwraca szczególną
uwagę właśnie na kwestię swej wiarygodności. Jeśli tworzony
przez niego wizerunek odebrany zostanie jako niewiarygodny
(niespójny bądź nieprzekonujący), jego skuteczność pragmatyczna
zawiedzie.
Na poziomie jednostki autoprezentacja
pełni przynajmniej trzy podstawowe funkcje: służy jako narzędzie
do oddziaływania w relacjach interpersonalnych, wzmacnia tożsamość
jednostki oraz jej poczucie własnej wartości, a także wywołuje
pozytywne emocje. Poprzez autoprezentację regulujemy zatem
również wewnętrzną sferę naszego życia. Dobra opinia w oczach
innych to także akceptacja ze strony środowiska, która z kolei
przekłada się na dobre samopoczucie. Dzięki temu sami dobrze
oceniamy siebie, i to pozwala nam znosić nasze negatywne emocje
i frustracje.
Jak słowa zmieniają świat
Najważniejszym
środkiem utrzymania uniwersum jest konwersacja. Życie codzienne
jednostki można traktować jako korzystanie z aparatury konwersacyjnej,
która nieustannie podtrzymuje, modyfikuje i rekonstruuje jej
subiektywną rzeczywistość. Wszyscy mówcy chcą być odebrani
jak najlepiej, jako sprawni, atrakcyjni, zrozumiali i przekonujący.
W końcu w wystąpieniu chodzi o to, by nas zauważono i zapamiętano.
W dużym stopniu zależy to od umiejętności posługiwania się
językiem. Nasze niedoskonałości w tej kwestii wychodzą nader
jaskrawo podczas przemówienia publicznego. Retoryka - czyli
nauka skutecznego przekonywania i dobrego mówienia - przestrzega
przed... nauką dobrego mówienia. Stawia ona bowiem naturalność
i swobodę nad sztuką, sztucznością, bo im więcej wiemy i umiemy,
tym mniej jesteśmy naturalni, a zatem i mniej szczerzy. Ta
przeszkadzająca świadomość przestaje mieć znaczenie, gdy przepisy
stają się niejako zautomatyzowane i naturalne, tak dla mówcy
jak i dla słuchacza.
Każdy akt komunikacji opiera się na zrozumieniu, a zatem
to, co się mówi, musi zostać zrozumiane przez tego, do kogo
się mówi. Opieram się tu na modelu Jügena Habermasa, który
zakłada, że każdy akt komunikacji powinien być wypowiedzią
prawdziwą, szczerą, zrozumiałą oraz ustalającą właściwą relację
interpersonalną między nadawcą i odbiorcą.
Najlepsi nauczyciele to ci, którzy stwarzają kontakt i wchodzą
w świat uczniów, ułatwiając im w ten sposób dojście do większego
zrozumienia przedmiotu i umiejętności. Jest to tzw. dopasowanie
i prowadzenie. Dopasowując się do kogoś, budujesz most poprzez
kontakt i poważanie. Prowadzenie to zmiana zachowań tak, aby
druga osoba mogła cię naśladować. Prowadzenie nie może istnieć
bez kontaktu. Nie możesz przeprowadzać kogoś przez mosty,
których nie zbudowałeś.
Jak je budować? Między innymi za pomocą języka. Język jest
filtrem, za pomocą którego odbieramy i zarazem przetwarzamy
odebrany obraz świata. Najlepszym sposobem zmiany kogoś jest
zmiana samego siebie - dokonujemy wówczas zmiany całej relacji,
i druga osoba również musi się zmienić. Retoryka bowiem jest
sztuką nie tylko mówienia, ale i słuchania...
Jednym ze sposobów budowania komunikacji na podstawie porozumienia,
a nie konfliktu, jest mała, wydawałoby się nieznacząca, zmiana
spójnika ale na i. Kontakt łatwo
stracić wyrażając brak poszanowania dla zdania interlokutora.
Nie trzeba się z nim zgadzać, ale warto okazać swój szacunek.
Ale jest bardzo destruktywne. Spójnik ale
w tej funkcji służy odpieraniu zarzutów, prostowaniu poprzedniej
wypowiedzi, dowodzeniu innego zdania. W tym przypadku ale
staje w opozycji nie tylko do wypowiedzianych zdań, lecz jest
też argumentem przeciwko nadawcy. Neguje słuszność wypowiedzianych
słów. Wystarczy jednak zastąpić je spójnikiem i
- wtedy dyskusja toczy się innym torem. I jest
niewinne. Uzupełnia i rozszerza jedynie to, co zostało powiedziane.
Słysząc natomiast od ucznia zdanie typu: Nie mogę
trzeba uświadomić mu, iż jest to tylko chwilowa niemożliwość.
Wiara w to, że nie mogę, staje się opisem naszych możliwości
na dziś i na zawsze, zamiast być opisem naszego aktualnego
zachowania, zaprogramowuje nasz mózg na niepowodzenie, to
zaś uniemożliwia rozpoznanie naszych prawdziwych możliwości.
Negatywne przekonania nie mają podstawy w doświadczeniu.
Podobnie jest z porównaniami. Każde zdanie, które
używa słów typu: lepszy, gorszy, najlepszy, dokonuje porównań.
Możesz porównać tylko wtedy, jeśli masz z czym. Jeśli tego
brak, powinieneś zapytać: co to jest? W zdaniu typu: "Kiepsko
poradziłem sobie z tym zadaniem" należy spytać: kiepsko
w porównaniu z czym? Jak mógłbyś sobie z nim poradzić? Jak
zrobiłby to X? Bardzo często usunięta część porównania jest
nierealistyczna. W porównywaniu z superkobietą czy supermanem
zawsze wypadniesz źle. Porównanie wyjaśniamy, pytając: "w
porównaniu z czym?".
Innym niszczącym komunikację zjawiskiem są sądy. Jeśli
X jest najlepszym proszkiem do prania, byłoby interesujące
dowiedzieć się, czyja to opinia. Sądy nie muszą uwzględniać
porównań, choć często to robią. Jeśli ktoś mówi: "jesteś
egoistą", zapytaj: "kto tak powiedział?". Jeśli
odpowiedź brzmi: "ja", zapytaj: "na podstawie
jakich standardów tak uważasz?". Ważne jest, aby wiedzieć,
kto wydaje sąd. Warto również wiedzieć, jakie są jego podstawy.
Czy są sensowne do tego powody? Czy są to poglądy ucznia,
czy zostały mu narzucone? Sądy wyjaśniamy, pytając: "kto
wydał ten sąd i na jakiej podstawie?".
Nominalizacje to wzorzec, który ma miejsce, gdy czasownik
opisujący zachodzący proces zostaje przekształcony w rzeczownik.
Kryją one największe różnice pomiędzy mapami świata różnych
osób. Czasowniki obejmują działanie i zachodzące procesy.
Wszystko to gubimy, dokonując nominalizacji i zamieniając
je w rzeczowniki. Dobrym przykładem nominalizacji jest pamięć.
Co to znaczy, gdy mówisz, że masz "złą pamięć"?
Aby to wyjaśnić, musisz zapytać, z jakimi wiadomościami masz
trudności i w jaki sposób starasz się je zapamiętać. Ktoś,
kto w ten sposób myśli, ugrzązł na dobre.
Modalny
operator konieczności (powinien, musi, trzeba)
związany jest z wymaganiami, zasadami; często pociąga za sobą
również ocenę moralną. Przedstawmy to jasno, pytając: jakie
są konsekwencje, rzeczywiste lub wyobrażone, złamania tych
zasad? Tylko wtedy możemy je przemyśleć i krytycznie ocenić.
W przeciwnym wypadku ograniczają one nasz wybór i zachowanie.
Użycie słowa "powinieneś na poziomie możliwości zazwyczaj
odbierane jest jako nagana; stwierdzenie "powinieneś
był móc to zrobić, lecz nie umiesz wprowadza niepotrzebnie
uczucie porażki. Takie użycie słowa, czy to wobec siebie,
czy wobec drugiej osoby, jest znakomitą metodą wywołania stałego
poczucia winy (ponieważ zasady zostały złamane) i stwarza
sztuczną przepaść pomiędzy oczekiwaniami a rzeczywistością.
Słowo "powinieneś jest często używane przez kogoś, kto
nie chce wyrazić wprost swego gniewu lub oczekiwań i nie bierze
za nie odpowiedzialności. Modalny operator konieczności wyjaśnimy
pytając: "co mogłoby się stać, gdybyś to zrobił / nie
zrobił tego?".
Kwantyfikatory ogólne to słowa typu: każdy, wszystko,
zawsze, nigdy, żaden, które nie dopuszczają wyjątków.
Z generalizacją mamy do czynienia wtedy, gdy jeden przykład
traktowany jest jako reprezentatywny dla wielu możliwości.
Uogólnień dokonujemy, gdy traktujemy kilka cech jako reprezentatywne
dla całej grupy - zazwyczaj zawierają one uogólnione rzeczowniki
i niedookreślone czasowniki. Kwantyfikatory ogólne są paradoksalnie
ograniczające. Rozszerzając zakres wypowiedzi tak, aby dotyczyła
wszystkich możliwości albo zaprzeczała wszystkim możliwościom,
sprawiamy, że trudno zauważyć wyjątki. Tworzymy w ten sposób
filtr percepcyjny czy samospełniającą się przepowiednię -
będziesz widział i słyszał to, co spodziewasz się zobaczyć
i usłyszeć. Kwantyfikatory ogólne podważamy, pytając o przeciwne
doświadczenia: "Czy kiedykolwiek zdarzyło ci się, że...?".
Niewerbalne aspekty komunikacji
Kiedy komunikujemy się z drugą osobą, odbieramy jej odpowiedź
i reagujemy swoimi myślami i uczuciami. Nasze bieżące zachowanie
generowane jest przez wewnętrzną odpowiedź na to, co widzimy
i słyszymy. Jeśli słowa są treścią przekazu, to postawa ciała,
gesty, ekspresja i ton głosu są kontekstem, w którym przekaz
jest osadzony; dopiero ich połączenie tworzy znaczenie komunikacji.
Autoprezentacja, wzbudzenie pozytywnego nastawienia do siebie,
materiału i samej prezentacji oraz umiejętność zbudowania
własnego wizerunku jako osoby kompetentnej, godnej zaufania
- to warunki udanego spotkania. Jest to tym trudniejsze, im
bardziej zależy nam na pozytywnym efekcie, zwłaszcza wtedy,
kiedy przeżywamy stres, obawiamy się oceny, spotykamy się
z krytyką. Dlatego tak ważne jest zachowanie dobrego kontaktu
i umiejętność szybkiego zareagowania w tzw. niełatwych
sytuacjach. O skuteczności prezentacji w dużym stopniu
decyduje komunikacja niewerbalna. To, w jaki sposób się poruszamy,
jakim tonem głosu mówimy, z którego miejsca sali wygłaszamy
poszczególne fragmenty prezentacji, determinuje niemal kompletnie
skuteczność i efektywność naszego wystąpienia. Nasze ruchy
ciała, mimika twarzy, gestykulacja, postawa, parajęzyk, a
także wygląd zewnętrzny wpływają na odbiór naszej osoby. Emocje,
myśli, decyzje, intencje możemy poznać wcześniej, zanim ktoś
je zwerbalizuje. Wystarczy być bacznym obserwatorem.
Wyodrębnienie jednak pojedynczych, bezkontekstowych gestów
jest mylące, a może nawet okazać się szkodliwe dla kontaktów
międzyludzkich. Dlatego należy, po pierwsze, czujnie i z dozą
krytycyzmu przyjmować treści zawarte w różnych poradnikach
dotyczących mowy ciała; po drugie, nie należy analizować pojedynczych
zachowań niewerbalnych, pomijając towarzyszący im kontekst.
Kilka lat temu, kiedy zaczęto wydawać pierwsze książki na
temat języka ciała, pojawiły się właśnie takie bezkontekstowe
wyjaśnienia, np. jakiś pseudopsycholog uznał, że skrzyżowane
ręce wskazują na zamknięcie się komunikacyjne, brak akceptacji
i niechęć do nawiązania kontaktu, co wcale nie musi być prawdą.
Jednak ten stereotyp nadal pokutuje.
Ludzie mogą rozmyślnie prezentować publiczny wizerunek sprzeczny
z ich prawdziwym ja, ale zgodny z wartościami cenionymi przez
adresata. Zakres możliwych zachowań tego typu rozpościera
się od niewielkiej przesady do kłamstwa. Prawdopodobnie trzy
czynniki decydują o tym, jak dalece człowiek przekracza granice
prawdy w trakcie autoprezentacji. Pierwszy z nich wiąże się
z postrzeganym przez kłamiącą osobę znaczeniem oszustwa. Człowiekowi
łatwiej jest idealizować siebie za pomocą niewinnych kłamstw,
niż fabrykować nieprawdziwą tożsamość w sposób, który może
zaszkodzić innym. Po drugie, ludzie są tym bardziej skłonni
do prezentowania fałszywego wizerunku, im mniejsze jest prawdopodobieństwo,
że ich oszustwo wyjdzie na jaw. I po trzecie, znaczenie ma
również potencjalna korzyść wypływająca z autoprezentacyjnego
kłamstwa.
W naszych codziennych wystąpieniach często zmuszeni jesteśmy
kłamać. Bardzo często są to niewinne kłamstwa, którymi posługujemy
się na co dzień. Badania nad poszukiwaniem parajęzykowych
i niewerbalnych sygnałów kłamania mają już ponadtrzydziestoletnią
tradycję. P. Ekman i W. V. Friesen wysunęli tzw. hipotezę
przecieku, która zakłada, że kanał niewerbalny jest trudniejszy
do kontrolowania, i że kłamstwo jak gdyby przecieka właśnie
tym kanałem. Starano się więc stworzyć katalog takich niewerbalnych
wskaźników kłamstwa, założono bowiem, iż im większą kłamca
będzie miał motywację, tym bardziej skupiony będzie na utrzymaniu
spójności semantycznej wypowiedzi, co w efekcie znacznie osłabi
możliwość kontroli zachowań niewerbalnych. Oto kilka przykładów
takich niewerbalnych oznak kłamania:
Zakrywanie ust - dłoń zakrywa usta, a kciuk opiera się o
policzek - podświadomość rozkazuje stłumić kłamliwe słowa,
które dopiero co wypowiedzieliśmy, choć być może gestem tym
wstrzymujemy również słowa prawdy, niewypowiedziane przez
nas.
Dotykanie nosa - jest w rezultacie wyszukaną, zamaskowaną
formą gestu zasłonięcia ust. (szybkie pociągnięcia, niedostrzegalne
dotknięcie), które można wyrazić frazą Coś mi tu śmierdzi...
Pocieranie oka - jest próbą ukrycia widocznego oszustwa lub
uniknięcia patrzenia w twarz drugiej osobie, a wyraża się
przez Nie widzę tego jakoś...
Pocieranie ucha - próba niesłyszenia złych wiadomości (Coś
mi tu nie gra...).
Drapanie szyi - to gest wątpienia lub niepewności.
Pociąganie kołnierzyka - kłamstwo powoduje podrażnienie delikatnej
tkanki skóry twarzy i szyi, natomiast tarcie lub drapanie
jest konieczne do uśmierzenia tego uczucia.
Twórca teorii przecieku zauważył jednak, co wyraźnie podkreśla
Jolanta Antas w swej książce O kłamstwie i kłamaniu, że nie
ma ani jednego sygnału, który per se stanowiłby oznakę aktu
kłamania. U pewnych osób przecieki nie następują, z kolei
obecność wskazówek kłamania nie zawsze o nim świadczy.
Podsumowując elementy skutecznej autoprezentacji pamiętajmy
o tym, że interpersonalna komunikacja jest procesem, a rozpoczyna
się od nas samych. Szanse na skuteczność komunikacji rosną,
gdy uświadomimy sobie motywy, dla których podejmujemy trud
dialogu. Komunikujemy się ze sobą, aby zredukować niepewność
i niewiedzę. I co niezwykle ważne, porozumiewanie się jest
nieodwracalne i nie można go powtórzyć.
Człowiek, aby był w stanie tworzyć bliskie związki, musi
zwracać uwagę na sposób odsłaniania się przed innymi. Osoby,
które nie przekazują dostatecznej ilości odpowiednich informacji
o sobie, mają problemy z nawiązywaniem i utrzymaniem przyjaźni
oraz związków intymnych. Nietrafność oceny wywieranego wrażenia
znacząco pogłębia trudności autoprezentacyjne większości z
nas... Właściwe oszacowanie reakcji otoczenia stanowi podstawowy
warunek skutecznego manipulowania wrażeniem. Rozpoznanie słuchacza
jest warunkiem wstępnym, ale i koniecznym - znając swe audytorium
łatwiej jest nam je ująć, a potem skutecznie przekonać. W
końcu to mówca zależy od słuchacza
Jakub Pstrąg
Jakub PstrĄg - nauczyciel XIII Liceum Ogólnokształcącego w
Krakowie, doktorant Wydziału Polonistyki UJ, autor podręcznika
do języka polskiego pt.: Klucz do świata oraz książki i artykułów
dotyczących niewerbalnych aspektów komunikacji
|