Ksiądz jest autorem opowiadań i wierszy dla dzieci, które tłumaczą im świat wokół nich. Czy dzieci wcześniej Księdzu opowiadały, co je zdumiewa, zachwyca, przeraża? Czy bez dzieci mogłyby powstać takie utwory?
Oczywiście, że tak. Sam się zachwycam. Świat jest wspaniały, tajemniczy, nie trzeba wchodzić w fantastykę. Na przykład: niesłychany jest przylot ptaków. Najpierw przylatuje samiec, szuka terenu, a potem przylatuje samica. Ptaki mają w sobie wewnętrzny zegar.

Co dzieci mówią po mszach św. odprawianych przez Księdza, czy po przeczytaniu Księdza książek?
Dzieci krępują się mówić, ale są niezwykłe. Stale pytają, kto Boga stworzył. A Bóg jest tak potężny, że nawet umiał nie stworzyć siebie.

A czy pytają o tajemnicę Pana Boga w Trójcy Jedynego?
Gdybyśmy Boga zrozumieli, to Bóg nie byłby Bogiem, tylko wymyślonym przez nas. Pismo Święte objawia nam tajemnicę Boga, którego nie rozumiemy, ale... nie możemy wymyślić sobie tej tajemnicy. To jedna z tych tajemnic, których rozumem ludzkim nie ogarniemy, a nawet - po ludzku - nie moglibyśmy sobie wymyślić. Kto z nas wymyśliłby sobie tajemnicę Eucharystii? Eucharystia przyszła do nas przez Pana Jezusa.

Ksiądz traktuje dziecko bardzo poważnie, przypomina, że jest ono osobą. Mówi się, że dzieci i ryby głosu nie mają. A Ksiądz wcale tak nie uważa...
Wręcz przeciwnie: zobaczcie, że mają głos, nawet Chrystus daje dzieci za przykład dorosłym.
Mówi się, że dziecko jest ojcem swego ojca.

W jaki sposób należy pisać i mówić o Bogu dzieciom i młodzieży? Co radziłby Ksiądz wszystkim, którzy zamierzają zwracać się specjalnie dla dzieci?
Należy Bogiem zachwycić jako tajemnicą, niespodzianką. W Piśmie Świętym są wspaniałe tematy.

W prozie dla dzieci Ksiądz prosił, żeby uczyły się patrzeć na trawę, kwiaty, ptaki... Patrzeć, ale w zachwycie. Czy to znaczy, że w radości widzi się lepiej i więcej?
Dziecko samo patrzy z radością, dziwi się. Dziecko jest małym poetą. Lubi rymy, które zamykają słowa. Dzięki rymom łatwiej jest zapamiętać wiersze.

Zdarza, że rodzi się chore dziecko. W takich sytuacjach rodzicom wszystko się wali…
Dziecko jest najpierw dzieckiem Boga, a dopiero potem dzieckiem rodziców. Widocznie w planach Boga takie dziecko jest potrzebne.

Z sympatią i wielką miłością mówi Ksiądz o "muminkach". Czy to znaczy, że od ludzi chorych zdrowi powinni czerpać siłę?
Człowiek niesprawny wywołuje w człowieku szlachetną tęsknotę solidarności z każdym człowiekiem, nawet po ludzku nieszczęśliwym.

Jaki jest sens cierpienia i choroby?
Cierpienie dla chrześcijan nie jest nieszczęściem. Jest próbą, doświadczeniem, możliwością dojrzewania.

Z księdzem Janem Twardowskim
rozmawiał Czesław Mirosław Szczepaniak