|

Kultura w szkole. Temat prosty
a jednak bardzo trudny. Nie
możemy napisać kilku miłych zdań, że wszystko jest dobrze,
ma się ku lepszemu i ogólnie wystawiamy sobie ocenę bardzo
dobrą.
Nie możemy! Dlaczego? Bo nasze szkoły są w zbyt dużej mierze
tylko "niby-kulturalne", a nie kulturalne w pełnym znaczeniu
tego słowa. Według Słownika Języka Polskiego PWN, kultura
to "całokształt materialnego i duchowego dorobku ludzkości
wytworzonego w ogólnym rozwoju historycznym lub w jego określonej
epoce. Słowo to oznacza również wysoki poziom czegoś, zwłaszcza
rozwoju intelektualnego i moralnego, oraz umiejętność obcowania
z ludźmi, ogładę, obycie, takt".
Jaki jest poziom intelektualny i moralny nauczycieli, jak
wygląda ich umiejętność obcowania z ludźmi (uczniowie to też
ludzie!), jaki prezentują poziom ogłady, obycia, taktu?
Poziom intelektualny
Wystarczy zapytać nauczycieli, jakie
książki czytają, co ich pasjonuje, co z tego, czego uczą,
interesuje ich i pochłania naprawdę ich uwagę? Jakie czasopisma
stanowią lekturę nauczyciela, czy pracuje on nad swoim rozwojem
intelektualnym? Niestety, wielu czyta jedynie tanie romanse
i kryminały, oraz piśmidła, a nie godne uwagi periodyki. Do
lekcji też wielu się nie przygotowuje, bo po co? Przecież
uczą już wiele lat, więc po co się męczyć? Owszem, są tacy,
którym się chce, którzy ciągle szukają, uczą się (niekoniecznie
na kolejnych kursach i szkoleniach), którzy mają ambicję ciekawie
przekazywać uczniom wiedzę. Pana, który w mojej szkole uczył
historii i robił to z pasją, z prawdziwym zamiłowaniem i chęcią
nauczenia czegoś więcej niż wymaga podręcznik, wspominają
nie tylko uczniowie, którzy mieli bardzo dobre oceny. Nigdy
przedtem ani potem historia nie była taka ciekawa!
Kultura to także wysoki poziom moralności. Nikogo nie będę
umoralniać, zadam tylko jedno pytanie: co ma wspólnego z moralnością
permanentne nieprzygotowywanie się do prowadzenia zajęć, wykorzystywanie
tylko kilkunastu minut lekcji, a potem pozwolenie na to, żeby
uczniowie robili cokolwiek? O więcej nie zapytam
Są pytania,
które każdy musi postawić sobie sam.
Nie będę też pytać o kulturę osobistą nauczycieli, o ogładę,
takt i obycie względem uczniów. O to pytać nie trzeba, wystarczy
przyjrzeć się, jak panie nauczycielki przychodzą ubrane do
szkoły, oraz posłuchać krzyków dochodzących przez drzwi sali
lekcyjnej, gdy ktoś z szanownego grona się zdenerwuje. Oczywiście,
nie mówię, że wszyscy uczniowie są grzeczni i mili. Nie są!
I co więcej, czują się w szkole coraz bardziej bezkarni! Jednak
kulturalny człowiek potrafi nawet w stresie znaleźć kulturalne
metody rozwiązywania konfliktów.
Nauczyciel uczy całym sobą. Tego nie da się zmienić. Dlatego
wielki hołd należy się tym, którzy prezentują sobą (tym samym
ucząc jej młodych) kulturę nie tylko zawodu nauczyciela, ale
także człowieka, z całą jego godnością i należnym mu szacunkiem.
s. M. Urszula Kłusek SAC
|