Od wielu lat w ramach posługi naszego Zgromadzenia prowadzę akcję Adopcja Serca na rzecz pomocy dzieciom w Afryce. Wraz z rodzicami adopcyjnymi i dobrodziejami dzieci Afryki, tworzymy jedną wielką rodzinę, która wspiera maluchy i młodzież z Kamerunu, Konga i Tanzanii. Wszędzie tam pracują nasze siostry misjonarki, co jest też gwarantem, że pomoc dociera bezpośrednio do tych dzieci.

Sprawą zasadniczą, której patronuje nasza akcja, jest pomoc dzieciom w zdobywaniu wykształcenia. "Szkoła" jest symbolem lepszej przyszłości, jest dla nich motywem nadziei, o czym piszą w listach do nas, np. "Wierzę, że skończę szkołę, bo moim szczęściem jest to, że mam was, którzy mnie wspieracie".

Dobrodziejami dzieci Afryki są dzieci z Polski i Włoch. To dzięki ich działaniom i gestom solidarności dokonuje się prawdziwa "transfuzja miłości", jakiej potrzebuje Afryka. Nie rozwiązuje to wszystkich problemów i potrzeb, ale są to konkretne odpowiedzi na wezwania każdego nowego dnia. Na początku nasza akcja dotyczyła jedynie indywidualnych adopcji. Życie, podpowiedziało nowe inicjatywy.

"Żyjemy w świecie pełnym taniej broni, nienawiści, niezrozumienia i głupoty, i jeśli nie uda się nam porozumieć, wzajemnie się wyniszczymy. Możemy jednak próbować żyć inaczej". Ta wypowiedź Ryszarda Kapuścińskiego do młodych w Bolano we Włoszech stała się zachętą, aby akcję Adopcja Serca wykorzystać do edukacji młodych pokoleń w Europie do międzyludzkiej solidarności i braterstwa. Powoli, dzięki otwartości serc samych dzieci jak i otwartości ich wychowawców i dyrektorów szkół, zaczęło się rodzić braterstwo szkół i klas z Polski i Włoch ze szkołami i klasami z Kamerunu, z terenu naszych misji.

W braterstwie klas chcemy dać młodym z obu stron szansę, aby poczuć się ważnymi, otwierać się na siebie nawzajem, spojrzeć życzliwie na innych. Braterstwo klas to nie tylko zbieranie funduszy, aby wesprzeć kolegów z Afryki np. przez sfinansowanie komuś nauki, zakup zeszytów i długopisów i strojów sportowych. To także przyjacielska korespondencja z nimi.

Pamiętam list od jednej z klas II Liceum z Nowego Sącza, w którym uczennice informowały mnie, że na lekcji wychowawczej broniły idei pomocy dzieciom Afryki, mając same pod opieką jedną z klas przedszkolnych w Doume w Kamerunie. Napisały mi: "Może siostra być z nas dumna", a ja pomyślałam, że na pewno wiele dziewcząt z tej grupy pójdzie w życie z sercem wrażliwym na potrzebujących, nie tylko w Afryce.

* * *

"Nasza Szkoła Podstawowa z Bielska Białej podjęła już adopcję dziecka z Afryki. Co roku poprzez różne akcje, przedstawienia, zbieramy pieniążki i wysyłamy na jego kształcenie i wychowanie. Oprócz tego robimy dodatkowe, okolicznościowe akcje. Ostatnio wspólnie z uczniami klasy V b zorganizowałam akcję "Kup ciastko swojej Walentynce, a okażesz miłość i uratujesz życie dziecka w Afryce". Rodzice wraz z dziećmi upiekli w domu ciastka, które potem dzieci sprzedawały na korytarzu szkolnym. Zainteresowanie było bardzo duże".

* * *

"Jestem uczennicą szkoły podstawowej w Grodzisku Mazowieckim, mam 11 lat. Wraz z uczniami dwóch klas przy współpracy z naszymi wychowawcami zorganizowałam zbiórkę artykułów papierniczych dla dzieci z Doume. Udało się nam zebrać dużo rzeczy, m.in. plecaczki, kredki, bloki, długopisy. Proszę nam przesłać zdjęcia dzieci ze szkoły w Doume i wiadomości o nich".

Poszczególna osoba niewiele może zdziałać, ale wspólnie można osiągnąć bardzo dużo. Często poraża nas ogrom biedy i wyzwań, którym nie będziemy w stanie podołać. Ale ktoś kiedyś mądrze powiedział, że "wielkim błędem jest nic nie czynić myśląc, że i tak uczyni się niewiele". Tej prawdy doświadczają i uczą się niemalże w sposób namacalny młodzi współpracujący z nami.

Ktokolwiek byłby zainteresowany współpracą z młodymi z Afryki lub jakąkolwiek formą pomocy, może napisać do mnie na adres: bozena@doume.info

s. Bożena Olszewska,
palotynka