|
| Religia
w szkole |
|
|
| Refleksje
wychowawcy |
________________________________________________________________________________________________________
|

Młodość jest czasem odkrywania świata i
siebie. Jest to okres szukania sensu, celu i wartości życia. Młodzież
dojrzewa i rośnie wśród nas - jesteśmy za nią odpowiedzialni. Ale też i
my możemy się wiele nauczyć od młodzieży: wrażliwości, ufności,
entuzjazmu...
Młodzi oczekują od nas
dzielenia się doświadczeniem i mądrością życiową. Oczekują pomocy w
konkretnych trudnościach, które przeżywają. Pomagając młodym, możesz
się też wiele nauczyć.
Erozja starego świata
Młodzież polska wciąż jeszcze żyje w świecie wartości swoich dziadków i
rodziców. Pytając o identyfikację młodego pokolenia, słyszymy
odpowiedzi: jestem związany z rodziną, jestem Polakiem, jestem
katolikiem. Ale choć młodzi mówią o tradycyjnych wartościach, jednak
obiektywnie żyją w innym świecie. W jakim świecie? Niestabilnym. Ten
świat tworzy brak pracy.
Praca układa scenariusz życiowy, strukturalizuje życie. Urodzeni w
latach 50. lub 60. XX w. wiedzieli, jak mniej więcej będzie wyglądało
ich życie: za jakiś czas dostaną mieszkanie, będą pracować w
dziedzinie, w której się kształcili, że założą rodzinę. Ich życie było
możliwe do zaplanowania, a świat stabilny zawsze jest przyjazny
religijności. Wchodzący w dorosłość w latach 90. i później żyją już w
świecie końca stałej pracy, w świecie pracy elastycznej. To jest świat,
w którym można zaplanować, czy pójdzie się wieczorem do restauracji czy
do kina, natomiast nie da się zaplanować, jak moje życie będzie
wyglądało za dwa lata. Model życia poukładanego się skończył. Dziś
menedżer może za dwa lata zostać bezrobotnym. Dzisiejsza młodzież żyje
w świecie niepewności.
Nie wiedzą, kim będą
Elastyczny świat, niepewny świat produkuje zmiennych ludzi. Brak
stabilności zniechęca do brania na siebie zobowiązań, do zakładania
rodziny i posiadania dzieci. Pojawiają się dziś nowe zawody, które nie
stabilizują życia (na Zachodzie to zjawisko miało miejsce dużo
wcześniej). Zanikają prace, które wymagały niewielkich kwalifikacji,
ale były na tyle płatne, że pozwalały na możliwość wynajęcia mieszkania
i założenia rodziny - dawały impuls do usamodzielniania się. Tego typu
prace zanikają. Co może teraz robić młodzież mniej zdolna? Oto
propozycje: praca w barach sieci McDonald's, praca gońca, rozwożenie
pizzy. Tego typu zajęcia nie mają nawet oprzyrządowania socjalnego.
Wystarczy, żeby przeżyć, ale za mało, żeby założyć rodzinę, wynająć
mieszkanie, ustabilizować się.
Taki świat, pełen zmienności, wymaga od Kościoła pokazywania młodym
rzeczy, które są stałe. Należy ukazywać punkty, na których można się w
życiu oprzeć - to, co się nigdy nie zmienia, choć świat się zmienia.
Mody człowiek będzie miał w swoim życiu wiele miejsc pracy, ale nie
zmienia się Bóg, lojalność wobec żony i swojej rodziny.
Skok edukacyjny
Nie ma w Europie takiego kraju, który wykonałby tak wielki skok
edukacyjny, jaki miał miejsce w Polsce po 1989 roku. Przedtem z klas
maturalnych tylko 16% absolwentów rozpoczynało studia wyższe. Obecnie
jest to prawie 60%. W Estonii i na Litwie jest zbliżony przyrost, ale
są to malutkie społeczeństwa. W Polsce jest to rewolucja edukacyjna,
która dokonała się z pieniędzy rodziców. Państwo niewiele się do tego
przyczyniło, poza przyzwoleniem na otwarcie prywatnych wyższych uczelni
i tworzeniem nowych wydziałów na państwowych uczelniach. To jest sukces
dokonany sumptem społeczeństwa. Kształcący się młodzi ludzie mieli
nadzieję, że przed magistrami będą się otwierać możliwości podjęcia
atrakcyjnej pracy. A oni stanęli przy "zmywaku'" w Irlandii albo w
Anglii.
Pokolenie niespełnionych nadziei. Noszą w sobie żal i frustrację.
Badania pokazują, że ich nastawienie jest takie: twarzą do rynku,
bokiem do demokracji. Państwo jest dla nich nieprzyjazne. Jeśli myślą o
polityce, to uważają, że jest to dziedzina niewarta zaangażowania.
Chociaż polska młodzież znajduje się w Europie na drugim miejscu (po
Grekach), jeśli chodzi o patriotyzm - to mówią wprost: oszukani nie
kochają. W tym skoku edukacyjnym najbardziej rozwinęły się studia
humanistyczne. Znikają studia techniczne. Cała Europa pragnie rozwijać
tzw. sciences, czyli studia przyrodnicze. To są studia droższe,
trudniejsze do zorganizowania i trudniejsze dla studentów. Młodzi tych
studiów unikają, chcą iść na studia humanistyczne. A przecież po
studiach humanistycznych mają oni większą trudność w określeniu swojego
miejsca w społeczeństwie. Studia techniczne z góry określają profil
zawodu, kierunek życia. Dlatego też wielu młodych ludzi po studiach
humanistycznych, nadal zagubionych, nie wie, co mają robić. Kim są?
Wykształceni, ale bez zawodu. Taka sytuacja nie stabilizuje życia,
przedłuża okres poszukiwań tożsamości społecznej.
Wiedza czy mądrość
W przeszłości przyzwoity inteligent miał jeden tom Arystotelesa na
przestrzeni stu kilometrów - mówi jeden z profesorów. Natomiast dzisiaj
moi studenci w wielu sprawach są ode mnie lepiej poinformowani. Łatwiej
im dowiedzieć się z Internetu o różnych sprawach niż czekać, aż powiem
im to na wykładach. Dzisiaj, aby coś wiedzieć, nie trzeba być
inteligentnym. Wystarczy mieć Internet. Ale co z tego, że dużo wiemy.
Doświadczenie życiowe pokazuje, że mądrzy nie jesteśmy. Mamy dużą
wiedzę, ale nie mamy mądrości. Mądrość jest zadaniem samodzielnym.
Media nie formują człowieka, co najwyżej informują. One nie szukają
prawdy i nie uczą tego, co wybrać, co jest ważne, a co jest sensacją.
Dzisiaj młody człowiek ogląda dziennie ponad cztery godziny telewizję.
Żyjemy w świecie nadmiaru informacji.
Niedawno opublikowano wyniki badań na temat używania komputera,
Internetu przez młodych ludzi. Generalnie młody człowiek spędza
tygodniowo przed komputerem 30 godzin. To jest tyle samo, ile
tygodniowo przebywa w szkole.
Po co młodzi sięgają do Internetu?
1)
pornografia
2) rozrywka (gry)
3) przesyłanie komunikatów
4) akcje kupię - sprzedam
5) szukanie informacji do szkoły
Operatywność za
wszelką cenę
Cywilizacja, w której przyszło kształcić się i dojrzewać młodemu
pokoleniu, podkreśla słowo: operatywność. Dlatego mnożą się kursy,
przeszkolenia, warsztaty, a wszystko po to, aby wiedzieć, jak coś
wykonać, aby być operatywnym w danej dziedzinie. Na witrynach księgarni
coraz więcej książek o znamiennych tytułach, jak umeblować mieszkanie,
jak urządzić ogród, jak obsługiwać komputer.
Ten instruktażowy styl zakrada się też do programów edukacyjnych.
Chodzi o to, aby przyszły Polak był sprawny, skuteczny, po prostu
operatywny. Sugeruje się, że najważniejszą rzeczą dla przyszłych
pokoleń będzie nie tyle wiedzieć, dlaczego coś robię, ale żeby
wiedzieć, jak. Operatywność staje się kryterium edukacji młodzieży. A
przecież wydawało się, że w kształceniu należy pogodzić wiedzę,
dlaczego coś robić, z wiedzą, jak to zrobić. Czyżby chodziło o nową
grupę operatywnych robotników, którzy przeszkoleni w "nowy sposób" będą
wiedzieć - jak, a nie będą szukać uzasadnień - dlaczego?
Podsumowanie
Badania socjologiczne pozwalają ocenić tylko pewną część
rzeczywistości. Po pierwsze, człowiek jest w swoich przeżyciach i
postawach bogatszy niż opis socjologiczny. Po drugie, wiek dojrzewania
jest czasem szybkich przemian, które się w człowieku dokonują. Po
trzecie, każdy młody człowiek nosi w sobie dużo dobra. Często jest ono
głęboko schowane, niedostrzegane.
Dlatego warto powtórzyć słowa Kardynała Stefana Wyszyńskiego: "Idźmy do
młodzieży z sercem po serce".
ks. Krzysztof Pawlina
KS. KRZYSZTOF PAWLINA - profesor, rektor Papieskiego Wydziału
Teologicznego, WMSD Warszawa.
|