Skuteczna reforma?
________________________________________________________________________________________________________



Edukacja skuteczna, przyjazna i nowoczesna – pod takim hasłem w listopadzie 2008 r. odbyło się w kraju wiele konferencji powiatowych, których celem było przekazanie dyrektorom szkół informacji o podjętej przez MEN reformie edukacji i zebranie opinii czy pytań uczestników.

Stała troska o podnoszenie jakości edukacji jest moralnym obowiązkiem narodu zatroskanego o swoje dziś, a przede wszystkim o swoje jutro. W szkole zmiany są konieczne, aby realizacja jej wszystkich zadań była dobrą odpowiedzią na potrzeby dzieci i młodzieży oraz na potrzeby społeczeństwa i narodu. Historia edukacji to historia poszukiwań i zmian – odpowiedzialnych, opartych na wartościach uniwersalnych, uzasadnionych dobrem osoby, o jasno zdefiniowanych celach, pozbawionych jakiegokolwiek interesu partykularnego, np. partii.

Edukacja skuteczna, przyjazna i nowoczesna – piękne hasła. A ja pytam: co to znaczy skuteczna, przyjazna, nowoczesna? – bo w edukacji czyli wspieraniu rozwoju młodego człowieka wszystkie działania dorosłych powinny być jasno i precyzyjnie zdefiniowane. Rozmycie pojęć może być cieniem, w którym kryją się niebezpieczeństwa...

Każde działanie musi mieć swoją ideę. Idea ma prawo zawierać trochę marzeń i być trochę na wyrost. Ale musi odnaleźć swoją rzeczywistość. I tak: idea reformy mówi o wyrównywaniu szans edukacyjnych. To jest piękne i dobre. Ale pytam: jak zaplanowano (konkretnie w etatach) obecność psychologów, pedagogów, logopedów, muzykoterapeutów w szkole? Pomoc pedagogiczno−psychologiczna, aby była skuteczna, musi być blisko dziecka i jego rodziny.

Idea reformy mówi o indywidualizacji oddziaływań wychowawczych, dydaktycznych i opiekuńczych – tak, to jest konieczne, bo warunkiem skuteczności edukacji jest relacja międzyosobowa nauczyciel – uczeń, a ona nie zaistnieje w tłumie. Pytam więc o rzeczywistość: czy reforma gwarantuje wszystkim szkołom podstawowym pracę na jedną zmianę? Czy reforma gwarantuje liczebność klas poniżej 20 osób? W planach pojawia się wspaniała idea wychowania fizycznego – zajęcia fakultatywne według zainteresowań. Ale czy reforma gwarantuje każdej szkole dwie sale gimnastyczne z wyposażeniem (na przykład do szermierki, są takie zainteresowania wśród młodych)? Przyglądam się podstawie programowej z matematyki i trochę się cieszę, a trochę niepokoję. Osiągnięciem jest to, że jest jedna podstawa programowa dla całej edukacji: od pierwszej do ostatniej klasy.

Cieszę się, że zostały dokładniej określone wymagania programowe jako przewidywane osiągnięcia ucznia, ale niepokoję się ciągłym ograniczaniem nauczanych treści kształcenia. Niepokoję się spłaszczaniem istotnych dla matematyki celów kształcenia: rozumowania, obserwacji, wnioskowania, przewidywania, analizowania, zauważania różnic i podobieństw. Niepokoję się odchodzeniem od tzw. spiralności procesu dydaktycznego, szczególnie na etapie gimnazjum – liceum. Powtarzanie jest skutecznym sposobem zdobywania wiedzy, poza tym inaczej myśli dziecko 13−letnie (1 klasa gimnazjum), a inaczej 16−letni chłopak (1 klasa liceum) np. o funkcji liniowej.

I jeszcze sprawa, o której dużo się mówi – podręczniki. Do gatunku „wesołych” zaliczam przygotowywane rozporządzenie o tym, że podręczniki mają być produkowane z cienkiego papieru i mają być w miękkich okładkach. Ciężar fizyczny podręczników to jednak problem zastępczy. Uczeń klasy V szkoły podstawowej powinien mieć do matematyki: podręcznik, dwa zeszyty ćwiczeń (jednorazowego użytku), zeszyt sprawdzianów, zeszyty wyrównawcze (jednorazowego użytku), zadania na „szóstkę”.

Czemu to służy? Podnoszeniu skuteczności edukacji czy zwiększaniu zysków wydawnictw? Sześciolatki do szkoły – nic nowego. Ja też do pierwszej klasy (prawie 50 lat temu…) szłam przygotowana: umiałam czytać, pisać i liczyć, umiałam się znaleźć w grupie i wiele jeszcze innych rzeczy. Nie mam nic przeciwko rozpoczęciu wcześniejszej edukacji, ale podawane argumenty za tym, że musi się ona odbywać w szkole mnie nie przekonują.

Przecież to samo można zrobić w przedszkolu czy w domu – może nawet bardziej skutecznie, bardziej przyjaźnie i bardziej nowocześnie.

Reforma przynosi duże zmiany w pracy nauczyciela. Czy jesteśmy do tego przygotowani? Czy przygotowywani są do tego obecni studenci kierunków nauczycielskich? Czy usłyszano nasz nauczycielski, pełen troski o dzieci i odpowiedzialności za nie, głos w projektowaniu reformy? Moją radością jest być wśród dzieci. Ich szeroko otwarte oczy są dla mnie pierwszym i najważniejszym wyzwaniem, by zapalić ich serca do szukania prawdy, życia pięknem i tworzenia dobra. Zrobię wszystko, aby ich nie zawieść.

s. Leokadia Wojciechowska

S. LEOKADIA WOJCIECHOWSKA FMA – dyrektor, nauczycielka matematyki w Publicznej Salezjańskiej Szkole Podstawowej w Krakowie.

 

"