Scenariusz akademii ku czci Patrona szkoły
Powstańcy Warszawy
________________________________________________________________________________________________________


Uczniowie ubrani na czarno. W rogu chór, dwoje siedzi na ławce, uczennica siedzi na proscenium, pozostali parami i w niewielkich grupkach stoją. Na tle ściany napisy, znak Polski walczącej, biuletyny, ulotki, w jesiennej scenerii parę nagich gałęzi, suchych, kolorowych liści, fragment ruin i zgliszcz.

Uczennica I (wychodzi na środek sceny)

W imieniu uczniów pragnę powitać dyrekcję szkoły, nauczycieli, rodziców, a przede wszystkim uczniów na dzisiejszej akademii z okazji uczczenia pamięci patrona szkoły – Powstańców Warszawy i zaprosić na krótki montaż poetycko−muzyczny. Zanim jednak to nastąpi, przypomnijmy sobie fakty będące zapisem tamtych dni.

Uczeń II

1 sierpnia o godz. 17.00 oznaczonej kryptonimem „W”, rozpoczęło się w Warszawie powstanie, którym dowodził płk Antoni Chruściel, mające na celu wyparcie garnizonu niemieckiego i opanowanie miasta.

1 sierpnia znajdowało się w Warszawie około 20 tys. sił niemieckich i około 40−45 tys. żołnierzy Armii Krajowej, ustępujących jednakże Niemcom pod względem uzbrojenia i ekwipunku.

Skoncentrowane wcześniej oddziały AK zaatakowały ważniejsze punkty strategiczne miasta. Zaskoczenie, wola walki i chęć odwetu nie mogły jednak zrównoważyć zdecydowanej przewagi Niemców. W czasie trwających do 4 sierpnia działań zaczepnych powstańcy zdołali zająć znaczne obszary miasta, nie mogli jednak uporać się z silnie bronionymi obiektami o dużym znaczeniu strategicznym, m. in. z lotniskiem czy mostami na Wiśle. Oddziały hitlerowskie przystąpiły do wypierania powstańców z kolejnych dzielnic miasta.

11 sierpnia ostatnie oddziały polskie opuściły Ochotę. W tym samym czasie padła Wola. Wobec nieuczestniczących w walkach mieszkańców tej dzielnicy Niemcy dopuścili się masowych mordów (zamordowano ok. 40 tys. osób).

12 sierpnia zamknięty został pierścień okrążenia wokół Starego Miasta, bronionego przez ok. 7 tys. powstańców pod dowództwem płk. Karola Ziemskiego „Wachnowskiego”. Podjęta w nocy z 20 na 21 próba połączenia odciętej Starówki z Żoliborzem nie dała rezultatu, mimo włączenia do walki oddziałów AK stacjonujących w Puszczy Kampinowskiej. Wobec przewagi niemieckiej i wyczerpania zapasów amunicji oraz prawie całkowitego zniszczenia dzielnicy dowództwo oddziałów stacjonujących na Starym Mieście podjęło decyzję o ewakuacji żołnierzy i części ludności cywilnej kanałami do Śródmieścia.

Uczeń III

Staraniem rządu polskiego w Londynie powstanie otrzymało pomoc drogą powietrzną. Ogółem w 192 zrzutach dostarczono powstańcom ok. 230 ton uzbrojenia i amunicji. W ostatnich dniach sierpnia powstanie weszło w fazę przesilenia. Mimo utraty kilku dzielnic powstańcy odnieśli lokalne sukces, w dalszym ciągu w rękach Armii Krajowej znajdowały się duże obszary Powiśla, Czerniakowa, Mokotowa i Żoliborza, ale coraz bardziej uświadamiano sobie, iż powstanie bez wydatnej pomocy z zewnątrz skazane jest na klęskę. Już 6 września oddziały AK po ciężkich walkach wyparte zostały z Powiśla. Siła działań niemieckich zwróciła się na pozostałe dzielnice: Czerniaków i Mokotów. 15 września 1 Armia Wojska Polskiego zajęła Pragę i już 23 Niemcy zajęli Czerniaków.

Uczeń IV

Stało się wtedy oczywiste, że walka o Warszawę dobiegła końca.

Po kapitulacji Mokotowa dowództwo AK podjęło 30 września pertraktacje z Niemcami w sprawie ewakuacji ludności cywilnej i przerwania działań zbrojnych...

Układ o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie podpisany został 2 października ze strony polskiej przez dowódcę Armii Krajowej gen. Tadeusza Komorowskiego (pseudonim „Bór”), ze strony niemieckiej – porozumienie podpisał dowódca wojsk niemieckich generał Erich von dem Bach−Zalewski.

Oblicza się, że ogółem w wyniku walk i w egzekucjach zginęło ok. 150 tys.

osób cywilnych. Ludność zajętych dzielnic wywożona była do obozów koncentracyjnych. Nie lepszy los czekał wysiedlonych po zaprzestaniu walk. Ponad 150 tys. warszawiaków wywiezionych zostało na roboty przymusowe do Rzeszy.

Uczeń I

Nocą słyszę, jak coraz bliżej drżąc i grając krąg się zaciska.

A mnie przecież zdrój rzeźbił chyży, wyhuśtała mnie chmur kołyska.

Uczeń II

A mnie przecież wody szerokie na dźwigarach swych niosły ptaki bzu dzikiego; bujne obłoki były dla mnie jak uśmiech matki.

Uczeń III

Krąg powolny dzień czy noc krąży, ostrzem świszcząc tnie już przy ustach, a mnie przecież tak jak innym ziemia rosła tęga – nie pusta.

Uczeń IV

I mnie przecież jak dymu laska wytryskała gołębia młodość; teraz na dnie śmierci wyrastam ja – syn dziki mego narodu.

Uczeń V

Krąg jak nożem z wolna rozcina, przetnie światło, zanim dzień minie, a ja prześpię czas wielkiej rzeźby z głową ciężką na karabinie.

Uczeń VI

Obskoczony przez zdarzeń zamęt, kręgiem ostrym rozdarty na pół, głowę rzucę pod wiatr jak granat, piersi zgniecie czas czarną łapą; Uczeń VII bo to była życia nieśmiałość, a odwaga – gdy śmiercią niosło.

Umrzeć przyjdzie, gdy się kochało wielkie sprawy głupią miłością.

(Krzysztof Kamil Baczyński, Z głową na karabinie)

Chór śpiewa: „Pałacyk Michla” Uczennica I Oddzielili cię, syneczku, od snów, co jak motyl drżą, haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią, malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg, wyszywali wisielcami drzew płynące morze.

Uczennica II

Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć, gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami.

Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg, przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.

Uczennica III

I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc, i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut – zło.

Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.

Czy to była kula, synku, czy to serce pękło? (Krzysztof Kamil Baczyński, Elegia o chłopcu polskim)

Uczennica I (cichy podkład piosenki E. Demarczyk do słów K. K. Baczyńskiego)

Niebo złote ci otworzę, w którym ciszy biała nić jak ogromny dźwięków orzech, który pęknie, aby żyć zielonymi listeczkami, śpiewem jezior, zmierzchu graniem, aż ukaże jądro mleczne ptasi świt.

Uczennica II (melorecytacja)

Ziemię twardą ci przemienię w mleczów miękkich płynny lot, wyprowadzę z rzeczy cienie, które prężą się jak kot, futrem iskrząc zwiną wszystko w barwy burz, w serduszka listków, w deszczów siwy splot.

Uczennica III

I powietrza drżące strugi jak z anielskiej strzechy dym zmienię ci w aleje długie, w brzóz przejrzystych śpiewny płyn, aż zagrają jak wiolonczele żal – różowe światła pnącze, pszczelich skrzydeł hymn.

Uczennica IV (melorecytacja)

Jeno wyjmij mi z tych oczu szkło bolesne – obraz dni, które czaszki białe toczy przez płonące łąki krwi.

Jeno odmień czas kaleki, zakryj groby płaszczem rzeki, zetrzyj z włosów pył bitewny, tych lat gniewnych czarny pył.

(Krzysztof Kamil Baczyński, Niebo złote) Uczeń I „Słuchaj, dzieweczko! Ona nie słucha...

To dzień biały, to miasteczko...” Nie ma miasteczka, nie ma żywego ducha, po gruzach biega naga, ruda Ryfka, trzynastoletnie dziecko.

Uczeń II

Przejeżdżali grubi Niemcy w grubym tanku.

(Uciekaj, uciekaj, Ryfka!) „Mama pod gruzami, tata w Majdanku...” Roześmiała się, zakręciła się, znikła.

Uczeń I

I przejeżdżał znajomy, dobry łyk z Lubartowa: „Masz, Ryfka, bułkę, żebyś była zdrowa...” Uczeń II Wzięła, ugryzła, zaświeciła zębami: „Ja zaniosę tacie i mamie”.

Uczeń I

Przejeżdżał chłop, rzucił grosik, przejeżdżała baba, też dała cosik, przejeżdżało dużo, dużo luda.

każdy się dziwił, że goła i ruda.

Uczeń II

I przejeżdżał bolejący Pan Jezus, SS−mani go wiedli na męki, postawili ich oboje pod miedzą, potem wzięli karabiny do ręki.

Uczeń I

„Słuchaj, Jezu, słuchaj, Ryfka, Sie Juden, za koronę cierniową, za te włosy rude, za to, żeście nadzy, za to, żeśmy winni, obojeście umrzeć powinni”.

Uczeń II

I ozwało się Alleluja w Galilei, i oboje anieleli po kolei, potem salwa rozległa się głucha...

„Słuchaj, dzieweczko!... Ona nie słucha...” (Władysław Broniewski, Ballady i romanse) (Uczennice ubrane w stroje szkolne, tańczą, skaczą, grają w wyliczankę) Uczennica I Raz – dwa – trzy – cztery – niech ambasador nosi ordery, nam jedna szarża – do nieba wzwyż, i jeden order – nad grobem krzyż.

Uczennica II

Raz – dwa – trzy – cztery – niech pan minister nosi lakiery, nam dziury w butach, głodno i chłód, lecz wolność lepsza niż głupi but.

Uczennica III

Raz – dwa – trzy – cztery – niechaj homara jedzą frajery, to chociaż kamień do gęby włóż, lecz za toś, bracie, żołnierz, nie tchórz.

Uczennica IV

Raz – dwa – trzy – cztery – woda czy góra, leź do cholery, z naszych to ramion czy tak, czy siak, wytryśnie Polska wolna jak ptak.

(Krzysztof Kamil Baczyński, ***) Chór śpiewa piosenkę „Hej tam w środku Mokotowa”.

Uczeń I

Do widzenia...

noc gwiazdami zaorana, w piersiach naszych eksploduje pusty wieczór, zbyt jest ciężko łzy przetapiać w męską szorstkość, zbyt jest ciężko gorzkiej prawdy w ustach nie czuć.

Niebo w błocie zatopione pije ziemię i zwichrzone, granatowe szarpie drzewa, to zbyt trudno nigdy szczęścia swego nie mieć i o szczęściu bohaterstwa swego śpiewać.

Uczeń II

Tak daleko, droga ciężka i nabrzmiała, od łez twardych poorana w długie bruzdy, tak się idzie, łoskotami szyjąc próżnie, po kamieniach mgłą opitych, bielą tłustych.

Zbyt daleko są okopy krwią rozpękłe, myśl na drutach krwawi usta nieszczęśliwe i bezradnie ciemne noce nawołują.

Uczeń III

Zbyt jest trudno wrócić do was młodym, żywym, zbyt jest trudno...

łatwo zostać bohaterem...

Jakie szczęście, że nie można tego dożyć, kiedy pomnik ci wystawią, bohaterze, i morderca na nagrobkach kwiaty złoży.

(Krzysztof Kamil Baczyński, Pożegnanie żałosnego strzelca)

Katarzyna Frączek, Małgorzata Przeniosło

KATARZYNA FRĄCZEK, MAŁGORZATA PRZENIOSŁO – nauczycielki w Gimnazjum nr 45 w Krakowie

 

"