O potrzebie edukacji medialnej
________________________________________________________________________________________________________




Współczesny człowiek, zwłaszcza młody, żyje w świecie mediów, współtworzonym przez podłączony do Internetu komputer, telewizję i telefon komórkowy. Badania polskie, przeprowadzone przez Ośrodek Badań Młodzieży Uniwersytetu Warszawskiego1 oraz brytyjskie2 pokazują, że dla ok. 80% uczniów podstawowym źródłem informacji jest Internet, dla zaledwie 7% z nich nadal ważnym źródłem wiedzy jest nauczyciel, a jedynie ok. 2% rozpoczyna poszukiwanie informacji od biblioteki. Dane te wskazują na ogromną rolę mediów elektronicznych we współczesnej edukacji.


Fakt życia w medialnym świecie z licznymi odniesieniami dydaktycznymi implikuje konieczność przygotowania ludzi do funkcjonowania w tej nowej rzeczywistości, w szczególności do odpowiedzialnego, krytycznego i racjonalnego korzystania z mediów, zarówno w roli odbiorcy, jak i twórcy przekazów medialnych. Jest to zadanie edukacji medialnej, która jest praktyczną egzemplifikacją pedagogiki medialnej. Pedagogika medialna, spadkobierczyni i następczyni technologii kształcenia, poszukuje odpowiedzi na fundamentalne pytania dotyczące natury mediów, ich oddziaływania oraz funkcjonowania człowieka w świecie mediów.

Jednym z ważniejszych obszarów działania i badań nowoczesnej pedagogiki medialnej powinno być poszukiwanie teoretycznych modeli interakcji mediów i człowieka oraz – szerzej – mediów i społeczeństwa. Obserwacja obecnej sytuacji w edukacji i jej relacji ze światem mediów skłania do następującej konstatacji.

W okresie społeczeństwa industrialnego media służyły do wspierania procesu edukacyjnego i zwiększania jego efektywności. Były to zatem „media dla szkoły”. Dziś natomiast, w dobie społeczeństwa informacyjnego, media istnieją jako nurt równoległy do szkoły, a niekiedy nawet – w sensie czasowym, emocjonalnego zaangażowania i motywacji – dominujący nad szkołą. Są to zatem „media obok szkoły”. Coraz częściej koniecznym zadaniem szkoły jest uzupełnianie, niekiedy korygowanie wiedzy uczniów pozyskanej ze źródeł medialnych, a także zmiana ukształtowanych przez media postaw i zachowań. Dysponujący dużą sprawnością techniczną uczniowie wykorzystują wbudowane w telefony komórkowe kamery np. do rejestracji scen zawierających przemoc, erotykę itp., a następnie umieszczają je w Internecie. Ks. J. Mastalski zasadnie pisze więc o nowej funkcji szkoły – detoksykacji3, czyli odtruwaniu umysłów uczniów z treści dostarczonych przez media, a nierzadko także z dalszych długotrwałych konsekwencji ich medialnych kontaktów. To zadanie trudne, gdyż kontakt ucznia z mediami, zwłaszcza z Internetem, jest w domu daleko głębszy i dłuższy niż kontakt z tymi mediami w szkole4.

Najogólniej cele pedagogiki i edukacji medialnej można podzielić na technologiczne i kulturowe.

Ściśle z nimi związane są dwa równoległe nurty pedagogiki medialnej: media w nauczaniu i media w wychowaniu. Pokrywają one całość zadań edukacyjnych, syntetycznie wyrażonych przez żyjącego w XVII wieku hiszpańskiego jezuitę Baltazara Gracjana: kształcić umysł i polerować obyczaje5.

Prawdziwym wyzwaniem współczesności jest określenie sylwetki nauczyciela edukacji medialnej, gdyż w zakresie posługiwania się mediami młodzi ludzie często przewyższają umiejętnościami swoich nauczycieli. Warto przywołać tu interesującą klasyfikację, zaproponowaną przez amerykańskiego badacza mediów Marka Prensky’ego. Nazywa on młodych ludzi, urodzonych po roku 1983, dla których cyfrowy świat i dostępne w nim media są naturalnym środowiskiem życia, cyfrowymi tubylcami (ang. digital natives). Osoby starsze, w tym i nauczyciele, to cyfrowi imigranci (ang. digital immigrants) – przybysze z dawnego świata mediów analogowych, którzy muszą się uczyć funkcjonowania w nowej dla nich rzeczywistości medialnej6. Ten dychotomiczny podział uwzględnia dwa odmienne sposoby funkcjonowania we współczesnej sieciowej i medialnej rzeczywistości.

Cyfrowi tubylcy nie znają świata bez komputerów, Internetu i telefonów komórkowych, sporadycznie odwiedzają tradycyjną bibliotekę, natomiast notorycznie używają Google lub innych wyszukiwarek.

Od cyfrowych imigrantów szczególnie silnie różni ich sposób korzystania z telefonu komórkowego. W rękach cyfrowych tubylców pełni on funkcję multimedialnego centrum rozrywki, służącego do przechowywania muzyki i filmów wideo, filmowania, fotografowania i grania, a nie tylko – jak u cyfrowych imigrantów – urządzenia do przeprowadzania rozmów telefonicznych i sporadycznego odbierania bądź wysyłania krótkich wiadomości tekstowych.

Wychowani na książce drukowanej cyfrowi imigranci przedkładają tekst nad obraz i dźwięk, preferują myślenie linearne, są znacznie bardziej cierpliwi i systematyczni niż przedstawiciele cyfrowych tubylców i w przeciwieństwie do nich nieufnie traktują nowe technologie. Najistotniejsze jednak jest to, że – jak twierdzi neurolog, specjalista ds. funkcji mózgu z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles, profesor Gary Small w swojej napisanej wspólnie z Gigi Vorgan, a wydanej w grudniu 2008 roku w USA książce pt. iBrain: Jak przetrwać zmiany w naszym mózgu wywołane przez technologię7 – długotrwały kontakt z Internetem powoduje zmiany w budowie mózgu u notorycznych internautów8. Co ciekawe, zmiany te u młodych ludzi są niekorzystne, powodują powstawanie tzw. hipertekstowych umysłów, co oznacza zmianę sposobu myślenia z dotychczasowego linearnego na wielowątkowy. Są oni niezdolni do głębszej refleksji, nie potrafią wyciągać ogólnych wniosków czy przyjąć szerszego punktu widzenia9. Jednocześnie – jak wynika z badań G. Smalla – przeszukiwanie Internetu za pomocą wyszukiwarek dla osób po pięćdziesiątym roku życia jest lepszą gimnastyką umysłu niż czytanie książek. Badania wykazały, że wyszukiwanie informacji w Sieci tworzy nowe połączenia wewnątrz mózgu u osób w średnim i starszym wieku, co dowodzi, że nasz mózg jest zdolny do rozwoju nawet wtedy, gdy już się starzejemy10.

Zaproponowana przez M. Prensky’ego nowa stratyfikacja społeczna jest unowocześnioną wersją kultury prefiguratywnej11, zwanej kulturą zagadkowych dzieci – wyróżnionego przez Margaret Mead typu kultury, w której po raz pierwszy w dziejach ludzkości zmienił się kierunek przekazu wiedzy technicznej – to młodzi ludzie uczą starszych posługiwania się komputerem, Internetem i telefonem komórkowym. Mamy tu do czynienia ze swoistą zamianą ról dotychczasowego nauczyciela i ucznia, tzw. inwersją pedagogiczną.

W kontekście przedstawionych tu rozważań rodzi się zasadne pytanie, czy cyfrowi imigranci mogą efektywnie nauczać cyfrowych tubylców? Niewątpliwie edukacja medialna kreuje nowy model relacji nauczyciel–uczeń, która coraz częściej – przy wzrastającej popularności internetowego kształcenia na odległość – staje się relacją nauczyciel–media–uczeń. Zmienia się też paradygmat podmiotowości, gdyż dysponujący dużymi umiejętnościami uczeń staje się dla nauczyciela partnerem, od którego sam może się wiele nauczyć.

Media należą do najszybciej zmieniających się obszarów ludzkiej aktywności. Szkoła zmuszona jest zaakceptować nowe narzędzia, którymi posługują się uczniowie.

Tak więc prawo edukacyjnego obywatelstwa zyskały portale społecznościowe, blogi i wirtualne światy. Edukacja przyszłości będzie edukacją mobilną, wykorzystującą telefon komórkowy. Dzięki swoim cechom: integracji (wielość urządzeń w jednej obudowie), sieciowości (podłączenie do globalnej sieci), interaktywności, multimedialności, a przede wszystkim wynikającej z miniaturyzacji mobilności, telefon komórkowy stanie się głównym narzędziem mobilnej edukacji.

M−edukacja zastąpi więc e−edukację, zanim ta druga zdąży się rozwinąć. W Północnej Karolinie w USA prowadzone są już pierwsze pilotażowe programy wykorzystania tzw. smart phonów, tj. telefonów komórkowych przystosowanych do celów edukacyjnych12.

Wobec naszkicowanych tu oddziaływań nowych technologii na mózgi użytkowników w pełni zasadny jest postulat włączenia do treści nowoczesnej edukacji medialnej bloku tematycznego „elementy wiedzy o ludzkim mózgu”, w ramach którego uczniowie zapoznawaliby się z budową mózgu, mechanizmami myślenia, procesami uczenia się oraz mechanizmami uzależnień. Wiedza taka pozwoliłaby zarówno nauczycielom, jak i uczniom doskonalić proces edukacyjny oraz – co szczególnie dziś istotne – zminimalizować ryzyko uzależnień nowej generacji, przede wszystkim od Internetu, ale także od gier komputerowych, telefonu komórkowego, SMS−ów itp.

Współczesna edukacja medialna jest edukacją, którą S. Dylak określił jako kształcenie o mediach, przez media i dla mediów13. Ma ona być nie tylko przekazywaniem wiedzy o mediach i mechanizmach ich oddziaływania, ale też stosowaniem mediów do pozyskiwania potrzebnych informacji, a przede wszystkim musi być edukacją zorientowaną na zadaniach praktycznych, polegających na tworzeniu prezentacji, stron internetowych, materiałów filmowych itp.

Dziwić zatem musi postawa polskich władz oświatowych, które wbrew dyrektywie Komisji Europejskiej o edukacji medialnej usunęły z programów szkolnych istniejącą dotąd jedyną formę kształcenia medialnego – ścieżkę międzyprzedmiotową pod nazwą „edukacja czytelnicza i medialna”, a z wyższych uczelni pedagogicznych zniknął przedmiot „media w edukacji”. Można domniemywać, że rządzącym elitom zależy na tym, by obywatele posiadali co najwyżej umiejętności posługiwania się nowymi mediami (będą wtedy stanowić wartościową siłę roboczą), nie zaś rzetelną wiedzę w zakresie wykorzystywania i oddziaływania mediów. Ludzie, którzy nie rozumieją tych mechanizmów, stanowią wygodny dla rządzących, bardziej podatny na manipulacje i reklamę elektorat, są też bardziej pożądanymi klientami i konsumentami. Takie stanowisko nie może uzyskać akceptacji środowiska naukowego i nauczycielskiego.

Realizując cele poznawcze i wychowawcze, edukacja medialna powinna dążyć do ukształtowania człowieka, który z jednej strony potrafi sprawnie posługiwać się mediami i narzędziami technologii informacyjnej, z drugiej – czyni to w sposób refleksyjny, godny i odpowiedzialny, tj. nie naruszający podstawowych wartości humanistycznych korzystania ze zdobyczy techniki. Dobrą receptę na życie w świecie nieustannego, szybkiego rozwoju, nasyconym mediami oraz w warunkach postępującej artyficjalizacji, czyli zanurzania się w sztucznej rzeczywistości, przedstawił psycholog Jacek Santorski: „Wygra ten, kto połączy znajomość najnowszych technologii ze światem tradycyjnych wartości”14.

Janusz Morbitzer

DR HAB. INŻ. JANUSZ MORBITZER, PROF. UP – kierownik Katedry Technologii i Mediów Edukacyjnych Uniwersytetu Pedagogicznego im. KEN w Krakowie, członek Rady ds. Edukacji Informatycznej i Medialnej (ciało doradcze ministra edukacji narodowej).

Przypisy:

1. W. Kołodziejczyk, Nauczyciele pokolenia Y wkraczają do szkoły, www. edunews. pl [dostęp 26.06.2009] 2. P. Górecki, Mózg w sieci, „Newsweek” 2008, nr 34, s. 48−52.
3. Ks. J. Mastalski, Szkoła w dobie globalizmu: szanse i zagrożenia, [w:] Edukacja Jutra. XIII Tatrzańskie Seminarium Naukowe. Tom 2. Red. nauk. K. Zatoń, T. Koszczyc, M. Sołtysik, Wrocławskie Towarzystwo Naukowe, Wrocław 2007, s. 55.
4. Więcej na ten temat w pracy: J. Morbitzer, Edukacja wspierana komputerowo a humanistyczne wartości pedagogiki, Wydawnictwo Naukowe Akademii Pedagogicznej, Kraków 2007, s. 178 i nast.
5. B. Gracjan, Brewiarz dyplomatyczny, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 2004, s. 119.
6. Cyfrowi tubylcy i imigranci. http: //www. edunews. pl [dostęp 26.06.2009]
7. G. Small, G. Vorgan, iBrain: Surviving the technological alteration of the modern mind, HarperCollins, New York 2008.
8. Internet zmienia mózg, http: //www. rynekzdrowia. pl/Po−godzinach/Internet−zmienia−mozg, 3319,10. html [dostęp 26.06.2009]
9. P. Górecki, Mózg w sieci …, s. 51.
10. Żeglowanie w internecie rozwija mózg, http: //www. rynekzdrowia. pl/Badania−i−rozwoj/Zeglowanie−w−internecie−rozwijamozg, 2290,11. html [dostęp 26.06.2009]
11. M. Mead, Kultura i tożsamość. Studium dystansu międzypokoleniowego, PWN, Warszawa 2000.
12. Mobilna nauka przyszłością edukacji, http: //www. edunews.pl/index. php? option=com_content&task=view&id=644&Itemid=14 [dostęp 27.06.2009]
13. S. Dylak, Edukacja medialna w szkole. O mediach, przez media, dla mediów, [w: ] Media a edukacja. Red. nauk. W. Strykowski, Wydaw. eMPi2, Poznań 1997, s. 472.
14. J. Santorski, Pytania na drogę, „Newsweek”, luty 2005.

 

"