Pomagając innym, pomagasz sobie
_____________________________________________________________________________________________


Nieczęsto spotyka się takie nastolatki jak Kasia. Ostry makijaż, wyzywający strój, wulgarne słownictwo i pokazywanie całemu światu, że: „mnie wszystko wolno!“. Pierwsze pół roku w szkole było nieustanną walką.

Trudną walką, bez sposobu, co i jak robić, żeby do niej dotrzeć. Odpowiedź przyszła niespodziewanie i z nieoczekiwanej strony.

W czasie jednej lekcji czytaliśmy list dziewczyny, która opiekowała się umierającą na raka matką. Kaśka początkowo siedziała cicho, potem się rozpłakała, aż w końcu wykrzyczała: „A ja mam to wszystko w d…! Moja babcia i tak umarła, chociaż się nią opiekowałam!“. I wybiegła z klasy. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko. WKasi coś pękło podczas tamtej lekcji, co pozwoliło jej w końcu przemówić, wykrzyczeć, co tak bardzo ją boli i sprawia, że nienawidzi wszystkich, łącznie ze sobą.

Jedyną osobą, która Kasię naprawdę kochała, była babcia. Zastępowała jej ojca i matkę. Rodzice niby byli, nawet mieszkała z nimi, ale ciągle im przeszkadzała. Mama miała swoich panów, a ojciec swoje sympatie. Obydwoje mieli alkohol. Ale Kasia miała babcię. Wczasie długiej i bolesnej choroby babci spędzała z nią każdą możliwą chwilę. Nauczyła się wykonywania zabiegów pielęgnacyjnych i robiła wszystko, co było w jej mocy, żeby babcia nie umarła. Śmierć jednak nie zwróciła uwagi na zabiegi Kasi i zabrała babcię. Wtedy wszystko się w niej zbuntowało.

Któregoś dnia zaprowadziłam Kaśkę do hospicjum dla dzieci. Została przyjęta jako wolontariuszka. Bałam się, czy sobie poradzi, ale były to niepotrzebne obawy. Pomimo młodego wieku okazała się wspaniałą i odpowiedzialną, niezwykle wyrozumiałą i ciepłą osobą, która umiała dać chorym dzieciom i ich rodzicom serce i czas. Im dłużej tam chodziła, tym bardziej sama się zmieniała. Najpierw miała coraz mniej makijażu, potem coraz bardziej pasujące do nastolatki ubranie, a w końcu coraz więcej spokoju w sobie, coraz więcej dobrych słów. Kasia się zmieniała, choć nigdy o tym nie rozmawiałyśmy. Wtym roku rozpoczęła studia pielęgniarskie, ale nadal jest wolontariuszką w hospicjum. Czasem pisze do mnie kilka słów pozdrowień. Przed Świętami Bożego Narodzenia napisała: „Mama małej Agnieszki ciągle dziękuje mi za to, że do nich przychodzę. Nie rozumiem tych podziękowań, przecież to ja im dziękuję nieustannie, bo bez tych moich chorych dzieci byłabym całkiem stracona”.

s. M. Urszula Kłusek SAC

S. M. URSZULA KŁUSEK SAC – pallotynka. Współpracuje z czasopismami „Anioł Stróż”, „Sygnały Troski”, „Biblioteka Kaznodziejska”, „Katecheta”. Jest autorką książek ze zbiorami scenariuszy lekcji dla nauczycieli i katechetów.